sobota, 1 czerwca 2013

(nie)koniecznie dietetyczny post

Wróciłam :) Jak zwykle było cudownie, aktywnie i jedzeniowo. W pierwszy dzień zrobiliśmy sobie spacer z Waterville aż do samego centrum, czyli jakieś 15 km. Drugiego dnia wybraliśmy się do Brey i zdolbyliśmy niezwykle imponujący szczyt- Brey Head (jakieś 200 m n.p.m ;d). Po powrocie mój mężczyzna zrobił mistrzowskie risotto po którego zjedzeniu zasnęliśmy jak dzieci (około 21) i spaliśmy słodko aż do rana. Trzeci dzień był najluźniejszy- zaliczyliśmy muzeum narodowe, przeszliśmy przez St Steephen's Green (niewielki park w samym centrum). Niestety po tych trzech cudownych dniach musiałam wrócić i co poradzić- zaczyna się przedsesyjny młyn.. Będzie ciężko, ojjj będzie ..

W dzisiejszej notce będzie co nieco o tym co jedliśmy przez te 3 dni, a raczej o tym co mój cudowny facet codziennie mi gotował. Tutaj należy się szczególna pochwała, ponieważ gotował jedną ręką- drugą nieszczęśliwie złamał i jak na razie tkwi w gipsie.

 Po przylocie czekała na mnie cudowna kolacja, w kokilkach znajdowała się boska zapiekanka. Na spodzie pietruszka i pieczarki przesmażone z cebulką, następna warstwa to zblanszowany szpinak, a na górze przegrzebki. Na to wszystko mój chłopak wrzucił kwaśną śmietanę, suszone i świeże pomidory oraz starty parmezan. NIEBO W GĘBIE !
 Do zapiekanki mój chłopak podał chleb (taki jak np. na żurek) w którym znajdowały się grillowane warzywa (cukinia, bakłażan i dwa rodzaje papryki) przełożone tapanadą i pesto. Ten chleb jedliśmy jeszcze przez dwa kolejne dni na śniadanie - mega aromatyczny i smaczny.
Kolacja w wersji ostatecznej- zapiekanki po wyjęciu z pieca + chlebek
Naszą ulubioną kolacjo-przekąską jest deska serów i czerwone wino. Tym razem wybraliśmy kozi ser obtoczony w płatkach róż, ubriaco i tradycyjnie parmezan.
Zdecydowanie najlepsze risotto jakie kiedykolwiek jadłam. Odrobina suszonych pomidorów, krewetki i szparagi - pycha !

 A tutaj śniadanie w moim wykonaniu, chociaż trzeba przyznać, że za bardzo się nie narobiłam. Dwie kanapki z łososiem i pokrojenie melona to żadna sztuka :)
 Fish and chips, czyli w zasadzie nic specjalnego. Dużo lepsze jadłam w Martello w Brey, ale to jest szczególne- po pierwsze ma swoją tradycyjną formę, czyli jest podana w papierze, a po drugie kupiliśmy je w Leo Burdock , czyli najstarszym 'fish and chips' w Dublinie. W tym roku Leo świętuje setną rocznicę, do knajpki ustawia się zazwyczaj długa kolejka- my trafiliśmy jedynie na kilka osób. W Leo jadły takie sławy jak Sandra Bullock, Naomi Campbell, Snoop Dog czy członkowie U2 :) Warto zjeść choćby dla całej tej otoczki, bo ani jakość nie jest genialna, a i ceny wysokie..

Pożegnalny jagnięcy burger, ziemniaczki ze szparagami i cebulką i boskie guacamole z miętą. D. jest zdecydowanie mistrzem jeśli chodzi o gotowanie :)

Dzisiaj mamy 1 czerwca, a więc trzeba powziąć nowe postanowienia!
Czerwiec będzie miesiącem:
-pracy nad tyłkiem - zapraszam chętnych do akcji, wybrania ćwiczeń i codziennego ich wykonywania ! Moja pupa wygląda już znacznie lepiej i jest to potwierdzone przez mojego faceta. Tak więc wiem, że warto pracować dalej :)
-miesiąc bez słodyczy- zero ciast, czekolad, ciastek, batoników, żelków, cukierków, chipsów i innych przekąsek. Nie będę słodzić, a miód i dżemy postaram się ograniczyć do minimum. KTO JEST ZE MNĄ?!
-walka z boczkami i brzuchem- czyli po pierwsze aeroby, a po drugie tiffioczki. Trzeba zgubić ten nagromadzony, irlandzki tłuszczyk
-nie dać się sesji !- kolejne wyzwanie i chyba najtrudniejsze. Co to znaczy? Ćwiczyć, trzymać się diety, nie pić hektolitrów kawy i nie dać się stresowi

Post na temat Dublina i okolic pojawi się niedługo. Podzielę go prawdopodobnie na kilka części, dlatego że chcę żeby był porządny. Jak ma się komuś na coś przydać to nie można zrobić tego na oklep :) Jak wszystko przemyślę i rozplanuję to na pewno ten temat zostanie zamknięty.

Podsumowania tabelkowe zawieszone z powodu braku Word'a :(

18 komentarzy:

  1. Zazdroszczę "kucharza" w domu, wszystko wygląda tak smakowicie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie w domu, ale od czasu do czasu to jednak mam luksusy :)

      Usuń
  2. widzę że wyjazd bardzo udany i dużo się nachodziliście :) Nie dziwię się że II dnia po kolacji padliście jak muchy spać. ja tak mam zawsze gdy z moim M gdzieś jestem na wycieczce czy to rowerowej czy w górach tylko kolacja ( albo nawet jej brak ) prysznic i spanko bo jestem taka wypompowana :)

    Same pyszne jedzonko :) zainteresowały mnie krewetki i nadziewany chlebek :)

    ten twój mężczyzna cię rozpieszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na gotowanie z jedną ręką, wielki szacun!:) Smacznie, kolorowo i zaskakująco:) Wyjazd z pewnością zapamiętasz na długo, a teraz cóż.. zmagania z rzeczywistością i trudną codziennością^^

    OdpowiedzUsuń
  4. rany, Twój chłopak jest mistrzem! :) pozazdrościć;)
    czyta komentarze i pęka z dumy czy nic mu nie mówisz?; ))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainstaluj Open Office :). Troszkę prostszy WORD :). Ja mam z niego tabelki ;).

    Fajne zdjęcia ;).

    Wyzwanie miesiąc bez słodyczy zostało podjęte również przeze mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. na pewno damy rade :)

    co tam u ciebie ? jak mineła niedziela ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Na jakim kierunku jesteś że masz matematykę ? ja miałąm wczoraj uczyć sie na kolosa z biomedyki ale totalnie mi się nie chciało. Wstałam rano powiedziałam sobie ucze sie o 16, potem o 17, 18 a potem leciało dirty dancing, była 21 i stwierdziłam że już się nie opłaca. Ale mam notatki wszystko porobione, to będzie tylko test abc więc jeszcze dzisiaj poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko, ależ zazdroszczę takiego kucharza :D choć mój też potrafi zrobić... zajebistą jajecznicę mmm :D :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm uwielbiam pieczywo, w szczególności chrupiące, a te ze zdjęć tak właśnie wygląda :) Zazdroszczę wyjazdu i chwili odpoczynku. Sesja to chyba największe wyzwanie, masz rację. Czuję się wyczerpana i wyzuta z wszelkiej energii, a na dobrą sprawę jeszcze się nie zaczęła... Wierzę jednak, że będzie dobrze i przeżyjemy :)

    PS Nominowałam Cię u siebie do Liebstera :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja studiuję pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej :) Zazdroszczę takich wyborności!
    I nominowałam Cię do liebster :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niebawem dodam swoją playlistę do biegania ;). Może coś znajdziesz dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale Twój mężczyzna super gotuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. lullaby poleciła mi muzykę z tej stronki: jog.fm - jeszcze nie sprawdzałam.

    Sama słucham internetowego radia: rmfon.pl/play,27

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz