niedziela, 8 września 2013

Moja dieta i trening w Dublinie

Witajcie :)

Jak wielu z was wie od jakiegoś czasu jestem już w Dublinie, jestem tutaj już od 3 tygodni i niestety został mi już tylko tydzień. Strasznie żałuję, że nie mogę zostać dłużej, no ale co poradzić. Postanowiłam wam napisać coś niecoś na temat tego jak się tutaj odżywiam i co ćwiczę, ponieważ odbiega to trochę od mojej rutyny w Polsce. Niestety nie mam tutaj wagi czy centymetra, więc nie wiem czy coś się zmieniło. Wydaje mi się, że niestety nie zrzuciłam zbyt wiele. Co jest tego przyczyną? Otóż mam tutaj kupę dobrego żarcia i mimo tego, że odżywiam się zdrowo i  nie podjadam to po prostu pochłaniam spore ilości kalorii. No cóż, gdybym spięła tyłek to pewnie byłoby lepiej, ale ogólnie i tak jestem zadowolona :)

Dieta:
-W dużej mierze udało mi się ograniczyć podjadanie z czego jestem bardzo zadowolona. Raz zdarzył mi się niekontrolowany napad na słodycze- byłam głodna, a one sobie leżały otwarte tuż przed moim nosem ! Ogólnie jeżeli już podjadam to staram się robić to zdrowo, jedyny problem jest taki, że moje planowe przekąski są dosyć duże (od kilku dni nad tym też pracuję)

-Jem sporo ryb i owoców morza. W Polsce niestety nie mam takiej możliwości ze względu na wysokie ceny i brak dostępu do świeżego towaru. Tutaj tego typu produkty lądują na moim talerzu minimum 2 razy w tygodniu jako danie główne i praktycznie codziennie w formie wędzonego łososia. Dzięki temu dostarczam sobie sporo dobrych tłuszczy i witamin, a poza tym ryby po prostu bardzo lubię !

-Orzechy- kolejny produkt, który w Polsce gości u mnie rzadko, także ze względu na cenę. W Dublinie praktycznie codziennie jem kilka orzeszków :) Wydaje mi się, że dobre tłuszcze z ryb i orzechów zrobiły swoje, bo moje paznokcie rosną jak na drożdżach.

-Jem bardziej różnorodnie- przede wszystkim moje codzienne śniadanie to nie owsianka czy muesli :) fakt, zdarza mi się często, ale przeplatam te śniadania omletami, naleśnikami czy kanapkami. Poza tym wprowadziłam tutaj sporo nowych produktów, które w Pl nie goszczą na moim talerzu. Oprócz ryb i orzechów są to m.in kozi ser, parmezan, bakłażan, młody szpinak i rukola, pesto, masło orzechowe, woda kokosowa, pełnoziarnista mąka, olej kokosowy czy ocet balsamiczny. Nowe produkty i eksperymenty kulinarne sprawiają, że zdrowe jedzenie nie jest dla mnie nudne!

-Ograniczyłam się do dwóch kaw dziennie co jest w moim przypadku ogromnym postępem. Czasami popijam melisę albo zieloną herbatę, zdarzają się też owocowe smoothie. Piję sporo wody, ale wiem, że jak na moje możliwości to jeszcze za mało.

-Od kiedy tu jestem ani razu nie użyłam cukru, w zasadzie to nawet nie wiem czy go mamy. Ciasta słodziłam miodem, a jeżeli trzeba było coś oblać słodkim to używałam Golden Syropu (fakt, że jest on na bazie cukru, ale staram się nie używać go za często)

-Używam tylko oliwy z oliwek lub oleju kokosowego. Nawet gdybym chciała to oleju czy masła w domu nie mam :)

-Od czasu kiedy tu jestem zdarzył mi się tylko jeden poważny cheat (pizza i cola w środku nocy) i dwa małe- wspomniane już słodycze i lody Ben&Jerry's, które od razu wypociłam na skakance ;d

-Większość jedzonych węgli to węgle złożone, jeśli tylko mogę to jem ciemny chleb, ryż, makaron, używam także ciemnej mąki.

-Nie zjadłam tutaj ani jednego słodzonego jogurtu, serka czy innego typu deseru "lodówkowego" co w Polsce zdarza mi się praktycznie codziennie. Jem tylko jogurt naturalny, a jeżeli potrzebuję go dosłodzić to używam w tym celu owoców lub dżemu.

-Jem znacznie więcej warzyw i owoców.

- Ok teraz przejdźmy do grzeszków :D Zdarzało mi się wypić colę light czy jakiś napój energetyzujący light- wieeem świństwo, ale nie umiałam się opanować. Drugi grzech- piję sporo alkoholu, praktycznie codziennie wpada jakieś piwko czy cydr, a na większe okazje wino w mniejszych lub większych ilościach. Nad tym tematem będę pracować po powrocie do domu :D


 Najlepsze muesli jakie jadłam ! Niestety w Polskim Lidlu chyba go nie ma :(

 Woda kokosowa. Na początku nie byłam przekonana, ale polubiłam. Dobrze smakuje po treningu z odrobiną cytryny lub limonki.

 Jedno z moich śniadań- bananowy omlet z brzoskwinią

 Dietetyczny sernik na zimno

Wspominane wcześniej owoce morza

Treningi:

-Cały czas biorę udział w wyzwaniu 30 day butt lift. Opuściłam jeden trening, ale nadrobiłam to już następnego dnia, zdarza mi się czasami zamienić ze sobą dni :)

-Sporadycznie, chyba ze 2-3 razy zrobiłam Total Fitness II

-Bieganie niestety nie idzie najlepiej, zmusiłam się 2 razy i jakoś nie mogę wrócić do regularności

-Skakanka- jeżeli nie ma pogody, czy po prostu nie mam czasu staram się skakać na skakance :)

-Przez pierwsze 3 tygodnie sporo jeździłam na rowerze, 3-4 razy w tygodniu po około 2 godziny. Teraz niestety pogoda nie sprzyja jeżdżeniu i muszę to sobie jakoś zastąpić.

-Spacery i to zazwyczaj z pełnymi siatami to moja codzienna rutyna. Myślę, że dziennie pieszo robię 5-10 km, w zależności od tego gdzie muszę pójść :)


 Zostałam nominowana przez Saszen do liebstera, za nominację bardzo dziękuję :)

1. Kawa czy herbata ?
I jedno i drugie :) ogólnie jestem kawomaniaczką i piję ją cały rok, herbaty zostawiam sobie na zimniejsze miesiące- jesienią i zimą są nieodłączną częścią każdego dnia.
2. Twój ulubiony serial to ?
Seks w wielkim mieście, Plotkara i 90210
3. Coś co sprawia Ci największą przyjemność to ?
Hmm wiele rzeczy sprawia mi ogromną przyjemność :) sport, podróże, czekolada (ten punkt ograniczam :D), spędzanie czasu z moim chłopakiem czy przyjaciółmi
4. Zakupy której części garderoby sprawiają Ci największą przyjemność ?
buty i torebki

5. Ulubiony sklep odzieżowy to ?
Penneys (Primark) i HM 
6. Ulubiony aktor to ?
Bardzo lubię Johnego Deppa i Eda Westwicka
7. Ulubiona aktorka to ?
Helena Bonham Carter i Kaya Scodelario
8. Najlepszą książką jaką przeczytałaś w życiu była ?
Jest wiele książek, które lubię m.in "W drodze" Kerouacka czy "Stowarzyszenie umarłych poetów" Kleinbaum. Poza tym uwielbiam wszystko co wyszło spod pióra Hemingwaya.
9. Co najbardziej denerwuje Cię w innych ludziach ?
Nie lubię chamstwa i spóźnialstwa.
10. Jaka jest Twoja największa wada ?
Jestem straszną, ale to straszną gadułą :) Poza tym jestem marudą.
11. Jaka jest Twoja największa zaleta ?
Nie wiem, jakoś nie umiem niczego teraz wymyślić.

Nie będę nominować, bo to nie pierwszy mój liebster :)

13 komentarzy:

  1. Ten sernik wygląda bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam to muesli z Lidla :), a co do alko, to tez moj grzeszek, z tym, ze ja wypijam raz, dwa razy w tygodniu po dwa piwa lub cider'y, staram sie teraz ograniczyc do jednego razu na tydzien, bo to w koncu zupelnie zbedne kalorie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam wcześniej wody kokosowej - być może nie zwracałam uwagi. Ciekawe muszę spróbować

    OdpowiedzUsuń
  4. nic dziwnego że trochę ciężko Ci ograniczyć porcje jeśli cały czas masz do dyspozycji taaaakie pyszności. w Polsce rzeczywiście nie natknęłam się na to musli, a szkoda

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny wygląd bloga oraz ciekawa tematyka :)
    Coś dla mnie ! :)

    Oczywiście obserwuję i zapraszam do siebie :)


    http://wszystkozafreeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Serniczek wygląda przepysznie :) Zazdroszczę siły woli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda normalnie a nie nawet dietetycznie:) super

      Usuń
  7. Wow, looks so delicious. yummy yummy.

    xoxo
    Ina :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę powiedzieć,że świetnie sobie radzisz. Dużo osób już by odpuściło.Mnie o wiele łatwiej stosować się do zdrowszej diety w większym mieście, bo łatwiejszy dostęp do wszystkiego. W Polsce w ogóle jest z tym trochę ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  9. mam nadzieję, że nie słodzisz tym miodem ciast pieczonych - miód w 40 stopniach traci swoje właściwości i zachowuje się jak zwykły, biały cukier : P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz