sobota, 5 października 2013

Sprawozdanie z wakacji- Dubrovnik i Czarnogóra cz.1

Witajcie !

Jak wiecie kilka dni temu wróciłam z wakacji które spędziłam w Czarnogórze :) Chciałam pokazać wam kilka zdjęć z tych cudownych dni i podzielić się wrażeniami oraz spostrzeżeniami. Wiem, że w Polsce wieje chłodem, ale czasami taki post potrafi wypędzić jesienną depresję!

Czarnogóra to niewielki kraj na południu Europy (jego powierzchnia jest zbliżona do powierzchni górnego śląska), który odzyskał niepodległość w 2006r. Językiem urzędowym jest czarnogórski, a walutą euro (mimo tego, że Czarnogóra nie należy do Unii Europejskiej). Pomimo niewielkiej powierzchni w Czarnogórze można znaleźć wszystko- morze, góry, rzeki i jeziora. Wystarczy przejechać 50 km i krajobraz zmienia się diametralnie, czasami wydaje się nam, że jesteśmy na mongolskich stepach, a innym razem, że widzimy jezioro w Kanadzie. Znajduje się tam 5 parków narodowych (zaliczyliśmy 4): Biogradska Góra, Durmitor, Jezioro Szkoderskie, Góra Lovcen, Prokletije. Ludzie są niezmiernie mili i pomocni, żyją ze sobą w zgodzie (pomimo tych wszystkich wojen i tego, że w jednym kraju pomieszane są różne narodowości i religie), a cały kraj jest bardzo przyjazny. W miarę przenoszenia się z miejsca na miejsce widzimy jak zmienia się skład etniczny poszczególnych miejscowości oraz wyznawana religia (miejsca bliżej Chorwacji są najbardziej w całym kraju katolickie, im bardziej idziemy na wschód tym więcej spotykamy wyznawców prawosławia, a pod granicą z Albanią krajobraz urozmaicają liczne meczety).

Rzeczą, która interesuje nas wszędzie najbardziej jest lokalne jedzenie i alkohol :) I na to w Montenegro narzekać nie można ! Boskie owcze i kozie sery (zarówno takie w postaci płaszczonych kręgów, jak i miękka, bardziej słona mozarella w plastrach), njeguski prsut (szynka podobna do prosciutto, produkowana w maleńkiej wiosce Njegusi i znana w całym kraju) czy też świeże warzywa i owoce prosto z targu. Z alkoholi wypróbowaliśmy sporo win (Czarnogórskie szczepy to Vranac i Krstac), które okazały się całkiem niezłe i piw. W górach warto spróbować Kacamaku (puree ziemniaczane z serem- PYCHA) oraz cielęciny i jagnięciny, nad morzem jest cała masa świeżych owoców morza i ryb (w dodatku świetnie przyrządzonych, warto zwrócić uwagę na żabnicę), a nad jeziorem Szkoderskim trzeba spróbować którejś z ryb słodkowodnych (mój chłopak twierdzi, że jadł najlepszego węgorza, a ja, że pstrąg był nie do pobicia ! ). Moim zdaniem Czarnogóra to kraj idealny dla miłośników ziemniaków- Kacamak, ziemniaki ze szpinakiem na kwaśno, ziemniaki z octem i cebulką na zimno, w sosie z mięsa, domowe frytki i tak dalej :) Po prostu ziemniaki robią genialnie !

Jedynym sporym problemem na który zwracam wam uwagę jest to, że jeżeli wybieracie się w te tereny to warto zaopatrzyć się w AKTUALNY przewodnik (my mieliśmy z roku 2008 i niestety zaliczyliśmy sporo gaf..) oraz zrobić porządny research w internecie. W tych terenach zmienia się teraz tak wiele, że sporo knajp może już nie istnieć lub te polecane w przewodniku serwują już jedzenie byle jakie, a nie takie o jakim czytaliśmy (nasz błąd). Poza tym powstało sporo nowych miejsc, a ceny znacznie się zmieniły co jest istotne przy planowaniu budżetu.


Tak mniej, więcej wyglądała trasa naszej podróży- zrobiliśmy około 1200-1300 km. Spaliśmy w 5 miejscowościach- Dubrovnik, Kotor, Budva, Kolasin i Ulcinj. Im bardziej w stronę Albani tym niższe ceny (bardzo tanio było także w górach. Zobaczyliśmy praktycznie wszystko co warte jest uwagi, nie udało się jedynie zapuścić w okolice Plav i do ostatniego z parków narodowych. Była to zdecydowanie bardzo udana wyprawa :)
Dubrovnik

artystyczna fotka w wykonaniu mojego chłopaka :) ma talent !


stare miasto od strony portu

widok na zamek Dubrovnicki zmurów miasta

 Dubrovnik nocą zachwyca 

widok na skały z parku znajdującego się poza starym miastem- nie było tam żywego ducha :) 
na takich skałach często wcinaliśmy lunch :)

Dubrovnik był portem lotniczym w którym lądowaliśmy, a więc żal było nie zatrzymać się w mieście chociażby na chwilkę. Spędziliśmy tam 2 noce, mieszkaliśmy w Old City Inn, mini hostelu na samym starym mieście. Ceny jak na Dubrovnik przystępne, warunki baaardzo podstawowe- polecam głównie młodym ludziom zatrzymującym się na max. 4 noce. Dubrovnik jak dla mnie miasto przepiękne i zachwycające :) Niestety dosyć drogie- jeżeli wybieracie się dalej w drogę to tutaj warto przeżyć jedząc bagietki ze sklepu czy pizzę w tańszych restauracjach :) My popełniliśmy błąd idąc do restauracji Lokanda Peskarija polecanej w przewodniku  na owoce morza- po pierwsze było niezbyt tanio, a po drugie sposób przyrządzenia potraw był tragiczny (owoce morza były świeżutkie, ale niestety ktoś zalał wszystko olejem i zasypał cebulą- mieliśmy niestrawności przez pół nocy). Wstęp na mury miasta kosztował nas (jeżeli dobrze pamiętam) ok. 10-12 euro, co moim zdaniem jest ceną dosyć wygórowaną. W Dubrovniku był to nasz jedyny typowy punkt zwiedzający, poza tym spędzaliśmy czas przechadzając się po starym mieście czy siedząc na skałach :)

Kotor i okolice

Sztuczna wyspa Matki Boskiej na Skale znajdująca się na Boce Kotorskiej w okolicy miasteczka Perast. 

 Widok z wyspy na cudowny Perast

 Targ w Kotorze :)

 Oliwy i miody

 Najbardziej aromatyczne zioła jakie jadłam ! 

 Stare miasto w Kotorze. Duży wkład w jego wygląd mieli wenecjanie, którzy władali tymi terenami.


 Muzeum morskie na starym mieście w Kotorze- polecam dla osób lubiących dowiedzieć się ciekawych rzeczy :)

 Kurczak nadziewany serem i podany na ryżu z sosem pieczarkowym :) Sposób przygotowania zdecydowanie miejscowy, a smak godny polecenia.

 Grillowana kałamarnica i pyszne ziemniaczki na kwaśno ze szpinakiem

Widok z balkonu na Bokę Kotorską i pyszne lokalne jedzenie... NIEBO !

Kościółek znajdujący się na murach okalających miasto i Boka Kotorska w oddali

Wędrując po murach i fortyfikacjach wznoszących się ponad Kotorem można znaleźć ruiny małej osady i znajdujący się na zdjęciu Kościółek

Widok z góry Lovcen (i również parku narodowego) na Bokę Kotorską. Widać stamtąd całą Czarnogórę, a na szczycie znajduje się mauzoleum Piotra Njegosza, jednego z lokalnych bohaterów.

Kotor był chyba jednym z najfajniejszych przystanków :) Znajduje się nad Boką Kotorską, która czasami nazywana jest jedynym fiordem południa i otoczony murami i fortyfikacjami. Jeżeli trafimy na moment, że w porcie nie stoi żaden wycieczkowiec to miasteczko jest totalne wyludnione. Odwiedziliśmy kościół św. Tryfona z muzeum sakralnym i muzeum morskie, które były najlepszymi muzeami w całej Czarnogórze. Na mury miasta wybraliśmy się o 7:30, ponieważ wtedy nikt nie kasuje za wejście i nie ma na nich całej chmary turystów. Nad Kotorem wznosi się Góra Lovcen (1657 m n.p.m) na której znajduje się mauzoleum Piotra Njegosza. Poza tym z góry widać całą Czarnogórę ! Zjeżdżając stamtąd zatrzymaliśmy się w wiosce Njegusi, skąd pochodzi tradycyjna szynka- Njeguski prsut.


Na dzisiaj to wszystko, nie chcę was zamęczyć zbyt długimi notkami :) Dajcie znać czy się wam podobało i czy mam dodawać część II !

8 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia. Od razu przypominają mi się moje wakacje i chyba niedługo będzie post dwa. ;D
    Zainspirowałaś mnie. :)
    Owoce na południu mają pyszne! Tureckie arbuzy i jabłka to coś, co uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarnogóra jest miejscem, które zdecydowanie chcę odwiedzić!!!
    Przepiękne zdjęcia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak pięknie:)dosłownie raj!chcę tam pojechać!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakim aparatem wykonywałaś zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  5. To przypomnienie i moich wakacji... na serduchu cieplej, choć za oknem paskudnie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz