piątek, 28 czerwca 2013

Follow me on facebook !

Witajcie :) dzisiaj krótka notka z serii tych informacyjnych. Moja sesja już praktycznie dobiegła końca, czeka mnie jeszcze jeden egzamin we wtorek, który jakoś specjalnie nawet nie zależy od mojej faktycznej wiedzy a bardziej od szczęścia i dobrej woli prowadzącego. Poza tym mam już wolne i rozkoszuję się brakiem obowiązków i presji zmuszającej mnie do robienia rzeczy na które wcale nie mam ochoty. Z tej też okazji udało mi się w końcu przemóc i założyć fanpage bloga na facebooku :) Chciałam to zrobić od dłuższego czasu, bo dzięki temu będę mogła informować was o wielu rzeczach na bieżąco, ale wcześniej niestety nie miałam do tego głowy. Dzisiaj wychodzę z domu dopiero wieczorem i cały ten czas mam zamiar poświęcić blogowi, bo oprócz fanpage'u chciałabym także nieco dopracować wygląd bloga ze strony graficznej. Za wszelkie rady i wasze wsparcie będę bardzo wdzięczna :)




Udało mi się dzisiaj zrobić aż 20 minut Turbo Spalania Ewki :) Wcześniej dałam radę dojść do 17 minuty i dosłownie zdechłam :D Małymi kroczkami w końcu uda mi się to zrobić. Na jutro planuję nowy Total Fitness z Shape'a, jeśli tylko uda mi się dzisiaj dorwać tą gazetę w sklepie. Jak tylko będę mogła to wrzucę wam recenzję na jej temat!










środa, 26 czerwca 2013

Okolice Dublina- przepis na.. wycieczkę

Witam :) Już dawno obiecywałam wam jakiś przewodnik po Dublinie i postanowiłam podzielić go na 3 części. Będzie część z jedzeniem i knajpami, z ciekawymi (i obowiązkowymi) miejscami w mieście oraz dzisiejsza, dotycząca okolic miasta. W zasadzie zaczynam trochę od końca, ale po przejrzeniu zdjęć stwierdziłam, że nie są one satysfakcjonujące i będzie trzeba obejść te miejsca jeszcze raz, żeby zrobić je po raz drugi. Niestety mój najbliższy wyjazd do Irlandii datuje się na wrzesień, więc i na kolejne notki będzie trzeba trochę poczekać.

Moje wypociny udowodnią wam, że w Irlandii można znaleźć wszystko od gór (może nie są imponującej wielkości) po półwyspy, wyspy, klify i cudowne plaże, które nieźle udają te południowo-europejskie :)

Góry Wicklow- pasmo górskie znajdujące się na południe od Dublina, to z nich wypływają rzeki Slaney i Liffey (czyli ta, która przepływa przez Dublin). Najwyższy szczyt gór nie jest zbyt imponujący, ma 925 m n.p.m i nazywa się Lugnaquilla. Wicklow to bardzo malownicze góry, jesienią cudowną barwę nadają im kwitnące wrzosy, a kiedy przestają kwitnąć góry stają się bardziej posępne i tajemnicze, co nie odejmuje im piękna. W Wicklow raczej trudno szukać ścieżek do wędrówek, ale fani kolarstwa szosowego będą zachwyceni. Będąc w Wicklow warto odwiedzić Glendalough, dolinę w której znajdują się dwa piękne jeziora morenowe i średniowieczne opactwo z którym związane jest wiele legend.

Z Dublina do Glendalough jest około 50 km, dlatego tę trasę najlepiej pokonywać samochodem. Natomiast wielcy fani kolarstwa pewnie nie pogardzą taką wycieczką na dwukołowcu- mój chłopak uwielbia tam jeździć. Ja pewnie jeszcze przez długi, długi czas nie będę gotowa na taki rajd, zwłaszcza w górzystym terenie :)




opactwo w Glendalough

W górach nie brakuje jezior morenowych

Półwysep Howth- oddalony o około 15 km na północny-wschód od centrum Dublina. Howth to zarówno nazwa półwyspu jak i małej wioski rybackiej. Howth to malownicze plaże, latarnie morskie i klify, wycieczka na półwysep będzie dobrym wyborem dla miłośników wędrówek- znajdziemy tam szlak wiodący wzdłuż klifu (Howth Cliff Walk). Znajomi mojego chłopaka twierdzą, że czasami z klifu możemy zobaczyć foki i delfiny (kto by się spodziewał w Irlandii delfinów?!). Howth obecnie jest dzielnicą w której żyją zamożni Irlandczycy- w czasie wędrówki po klifie oprócz podziwiana natury możemy zobaczyć całą masę luksusowych will Nie bądźcie też zdziwieni widokiem palm (!!)- Irlandzka roślinność pomimo różnic klimatycznych przypomina trochę tę śródziemnomorską.  W wiosce możemy wybrać się do którejś z urokliwych knajpek na dobrą świeżą rybę, owoce morza czy chowder (pyszna kremowa zupa z rybą i owocami morza). Szczególnie polecam knajpkę Old Abbey- mają rozpływający się w ustach chowder, świetne mule (tak twierdzi mój chłopak- ja nie jestem fanem tych żyjątek), a miłośnikom whiskey polecam tą w wersji na gorąco. Znajdziemy tam także port jachtowy, małe molo, a tuż obok Old Abbey są ruiny małego kościółka. Na Howth można wybrać się samochodem, rowerem czy Dartem (kolejką), który jest wygodnym sposobem podróżowania.




Ruiny kościółka obok Old Abbey
Old Abbey- mają najlepszy chowder jaki kiedykolwiek jadłam :)

Bray- najlepsze zostawiłam wam na koniec, Brey to główny cel podróży, ale po drodze można zobaczyć kilka pięknych miejsc, dlatego warto wybrać pełną wersję tej wycieczki.
Trasa podróży: Dublin (A)-  Dun Laoghaire (B)- Dalkey (C)- Killiney Hill (D)- Bray (E)


Dun Laoghaire- urokliwe miasteczko położone 12 km na południe od Dublina. To mój ulubiony przystanek na tej trasie, Dun Laoghaire w słońcu przypomina mi luksusowe miasteczka położone na południu Europy. Dun Laogharie to główny port promowy w Irlandii, można się stamtąd zabrać m.in do Walii. Będąc tam możemy przespacerować się po molo i podziwiać cudowny widok na Dublin.





Dalkey- zostało założone przez wikingów i stanowiło ważny port w średniowieczu. Swoją nazwę zawdzięcza wysepce położonej naprzeciwko, znajdują się na niej ruiny opactwa i kościoła oraz wieża Martello, którą zbudowano do obrony przed wojskami Napoleona. Wyspa obecnie jest niezamieszkała przez ludzi, ale jak przeczytaliśmy na tablicy informacyjnej żyją na niej kozice, króliki i szczury. Bardzo długo zastanawialiśmy się skąd one tam wzięły :) A, że są tam naprawdę można przekonać się samemu obserwując wyspę przez lornetę zamontowaną w puncie widokowym.

Wyspa Dalkey


Maleńki porcik w Dalkey

Killiney Hill- na tym wzgórzu znajduje się wielki, piękny park. Na szczycie góry możemy rozkoszować się cudownym widokiem na Dublin. Wzgórze upatrzyli sobie miłośnicy wspinaczek, gdyż znajduje się tam wiele dobrych miejsc do uprawiania tego sportu. Osoby, które jednak wolą stąpać twardo po ziemi będą zachwycone ścieżkami spacerowymi, które ze względu na pagórkowaty teren są bardziej wymagające niż spacery w zwyczajnym parku.
Tory, którymi możemy dojechać aż do Bray, które widać w oddali 

Widok na molo w Dun Laogharie, a w oddali nawet Dublin i Howth

Bray- miasteczko położone około 20 km od Dublina, dojechać można tam bezpośrednio Dartem, a za bilet w dwie strony zapłacimy około 10 euro. Bray to piękne miasteczko ze żwirową plażą i deptakiem wiodącym wzdłuż niej, znajdziemy tam mnóstwo różnych knajp w których zjemy chowder, fish and chips i inne irlandzkie przysmaki. Nad Bray wznosi się góra (może góra to trochę za dużo powiedziane, ma 241 m n.p.m) na której znajduje się krzyż, góra nosi nazwę Bray Head. Osoby lubiące spacerować w górzystym terenie mogą wybrać się trasą trudniejszą na Bray Head i wędrować dalej aż do Greystones, nieco łatwiejsza trasa do Greystones wiedzie wzdłuż klifu (Bray Cliff Walk). Nam jak na razie udało się wybrać tylko na Bray Head, ale obiecuję, że do Greystones kiedyś zawędrujemy i z przyjemnością was o tym poinformuję :)

Jeden ze szlaków prowadzący do Greystones. W maju, kiedy tam byliśmy, wszędzie kwitło pełno żółtych krzewów, które pachniały jak brzoskwinie i miały też ostre kolce o czym przekonał się na własnej skórze mój chłopak :) 


 Z Bray Head w stronę Dublina, pogoda była wtedy boska. Mogłabym komuś wmówić, ze to Morze Śródziemne :)

 Deptak w Bray

Bray Head z daleka, nie widać niestety krzyża na górze

A oto wspominany wcześniej krzyż

środa, 19 czerwca 2013

Slim Coffe - małe podsumowanko


Witajcie :) Nie wiem jak u was, ale u nas słońce rozpieszcza. Zaczęła się sesja, więc nie tracę czasu na siedzenie na uczelni, więc zaczęłam częściej ćwiczyć. Wybieram teraz głównie rower, bo szkoda mi czasu na ćwiczenia w domu. Jutro planuję poranny wypad na otwarty basen- popływam, poopalam się i zregeneruję. Ogólnie rzecz biorąc sesja idzie całkiem dobrze, następny egzamin dopiero w przyszłą środę i być może będzie to już ostatnia rzecz do zdania :)

Jak wiecie jakiś czas temu dostałam śliczne pudełko z kawą Slim Coffee i czas na podsumowania :)

Plusy:
- urozmaicony smak- do tiramisu na początku podeszłam bez przekonania, bo to nie mój smak, ale bardzo pozytywnie się "rozczarowałam"- jest genialna
-dobra alternatywa dla zwykłej kawy
-idealne rozwiązanie dla osób, które lubią napoje deserowe i potrzebują czasem zastrzyku kofeiny
-wzmaga uczucie sytości- piłam ją głównie po posiłku, a po kawie czułam się już nieźle najedzona
-dodaje energii :)
-ma niezły skład

Minusy:
-ma sporo kalorii- jeśli pijemy wg zaleceń producenta to możemy sobie dorzucić ok. 200 kcal dziennie
-niefunkcjonalna forma- byłoby wygodniej gdyby była w jednorazowych saszetkach lub słoiczku
-po jakimś czasie zaczęła się zbijać w grudki, mimo odpowiedniego przechowywania

Jeśli chodzi o jakiekolwiek efekty odchudzające to u siebie ich nie zauważyłam (no i też nie wierzyłam, że będą). Moim zdaniem ta kawa to świetna i zdrowa alternatywa dla kawy klasycznej :)

Moja propozycja podania- wakacyjne frappe
- zalewamy dwie łyżeczki Slim Coffee Carmel lub Classic odrobiną wody (tylko tyle, żeby się rozpuściła)
-dolewamy schłodzoną wcześniej wodę mineralną i zimne mleko
-na górę kilka kostek lodu, no i obowiązkowo rurka !
-opcjonalnie- miód, bita śmietana lub gałka lodów :)
Enjoy :)

Jak można by tę kawę jeszcze dopracować?
-przede wszystkim zrobić coś z tymi kaloriami
-wersja słoiczkowa lub saszetkowa byłaby wygodniejsza
-warto byłoby wprowadzić kawę o smaku.. kawy :) dla tych co to lubią po prostu zwykłą kawę. Mnie intrygowała by także wanilia lub cynamon

Na końcu mam jeszcze kilka ciekawostek, które opracowała Pani Dorota Minta :)

Dlaczego uwielbiamy chrupanie?

Świat się zmienia, ala nadal słuch jest jednym z pierwszych zmysłów, którymi zaczynami poznawać świat po urodzeniu. Miękkie jabłko czy rzodkiewka nie smakują. Uwielbiamy chrupać! Stąd zapewne taka siła kusząca chipsów, paluszków, precelków. Chrupanie ma znaczenie. Instynktownie sięgamy po przekąski, przy jedzeniu których słyszymy chrupanie. Skąd to się bierze? Otóż uruchamiają się tutaj atawistyczne mechanizmy. Gdzieś w odległej przeszłości, kiedy nie było lodówek, a każdy kawałek pokarmu był cenny, chrupanie było potwierdzeniem świeżości, a więc bezpieczeństwa jedzenia.

"Lubić siebie, czyli być swoim własnym przyjacielem"
Od zawsze słyszymy, że trzeba pomagać innym, że nie wolno być egoistą. Najważniejsze jest dobro wspólne, pomoc innym i wiele takich nakazów. (...). Nie przyjaźnimy się ze sobą, więc jak mają nas lubić inni? Wystarczy jasno powiedzieć domownikom, że dzisiaj nie ugotujemy obiadu, że mamy ochotę poleżeć z książka na kanapie i prosimy, żeby to oni zrobili dla nas jednoosobowy koktail. Kino z przyjacióką, krótki wypoczynek w całkowitej samotności. Jest tyle sposobów na spełnianie swoich potrzeb, ilu ludzi. Zacznijmy od drobnych rzeczy, ale wyraźnie mówmy bliskim osobom, czego chcemy, a na co nie mamy ochoty. Pokażmy same sobie, że jesteśmy fajnymi osobami, a wtedy i najbliżsi wyraźniej to zobaczą i zaczną nas cenić. Warto polubić siebie na wiosnę".

Moda na zdrowy styl życia
Czasami uleganie modom potrafi być zbawienne. Dlatego rozsądnie dobierajmy sobie znajomych. Spotykajmy się z ludźmi, którzy preferują zdrowy tryb życia. Ruszają się np. ćwicząc jogę w parku. Dbają o to co jedzą i spotykają się np. w ramach Slow Food. Posłuchać rozmów o dobrym jedzeniu, o pochwale powolności i etyce produkcji żywności, podyskutować o nieznanych warzywach i przepisach na ich przygotowanie będzie nie tylko dobrą rozrywką w czasie weekendu. Możemy też poszukać grupy solidarnych zakupów i do niej się dołączyć, kupując dobre produkty i poznając ludzi z pasją. Słuchając, degustując zaczniemy zmieniać swoje nastawienie do życia, zmieniać swój styl. I co ważne będą to zmiany trwałe, całkiem odmienne od chwilowych efektów diety cud.

Rytuały
Szampan w kryształowym kieliszku, espresso w pięknej filiżance smakują inaczej. Dlatego jeżeli mam problem ze zbyt szybkim jedzenie, nie potrafimy kontrolować ilości jedzenia zadbajmy o rytuały. Wybierzmy ulubione talerze, kubki, nakrywajmy sobie ładnie stół, nawet jeżeli jest to tylko kawałek blatu w maleńkiej kuchni. Lniana serwetka, porcelanowa filiżanka na poranną kawę, dobre sztućce, to wszystko spowoduje, że będziemy jeść wolniej, spokojniej i w konsekwencji mniejsze porcje. Będziemy celebrować i jedzenie i życie.

wtorek, 18 czerwca 2013

Ubraniowe triki, czyli dieta bez diety

Witajcie dziewczyny :) ten post czeka na was już bardzoo, bardzo długo, ale w końcu jakimś cudem udało się dopisać go do końca. Będzie trochę o modzie, która jest kolejną z moich pasji :) Mam nadzieję, że w przyszłości uda się więcej na ten temat pisać. Wiem, że zaniedbałam bloga, ale niestety ostatnio nie byłam w nastroju na pisanie. Wczoraj złamałam mój bezsłodyczowy czerwiec, były lody i ciastka :( Ale nie martwcie się, nie ma poddawania się :) Co do sesji- moja zaczęła się wczoraj i przyznam szczerze, że jestem osobą bardziej cierpiącą na sam syndrom "przed". Po prostu dwa tygodnie przed sesją totalnie wariuję, a w czasie samej sesji jest już lepiej. Jak na razie coś tam już zdałam, z 2 przedmiotów wyniki mają być lada chwila. Gdyby się udało zostają dwa egzaminy i jedno zaliczenie, także trzymajcie kciuki !

O czym dzisiaj? Ano o tym jak wyglądać szczuplej bez diet i ćwiczeń. Nie namawiam was jednak do tego, żeby porzucić swoje zdrowe nawyki, ale chyba każda z nas lubi wyglądać dobrze na "już". Pokażę wam kilka moich trików, które chętnie wykorzystuję i wierzcie mi, że się sprawdzają :)

1. Obcasy- nic tak nie wysmukla i nie wydłuża naszych nóg jak obcasy ! Dobrze działają w zasadzie każde, ale te 13-15 centymetrowe potrafią zdziałać cuda! Ważne jest, żeby wybrać model z platformą, która znacznie ułatwia poruszanie się na takich wysokościach i sprawia, że buty stają się wygodniejsze. Jeśli chcemy wyszczuplić swoje nogi powinnyśmy wystrzegać się butów z paskiem w okół kostki, który optycznie skraca nogę. Masywniejszym dziewczynom nie polecałabym także ciężkich koturn, ponieważ całość może wyglądać nieco zbyt "topornie".



2. Kryjące rajstopy w tym samym odcieniu co obcasy- jak pisałam punkt wyżej, nic tak nie wysmukla nóg jak obcasy. Chcesz podkręcić efekt ? Ubierz kryjące rajstopy w tym samym odcieniu co buty, nogi będą wydawały się niebotycznie długie ! Buty najlepiej jeśli są matowe, wtedy zleją się z rajstopami. Taka opcja najlepiej prezentuje się w kolorze czarnym- a czarny dodatkowo nas wyszczupli. Wariant w kolorze polecam dla odważnych, mi osobiście marzą się szpilki nude i takież same rajstopy.



3. Sukienka z ciemniejszymi paskami z bokach- przylegające do ciała sukienki, które po bokach mają ciemne paski genialnie wyszczuplają, optycznie poprawiają wygląd naszej talii i odejmują kilogramów. Niestety minusem jest to, że eksponują fałdki i wystający brzuch.



4. Warstwa ciemniejsza pod jasną- mam na myśli np. czarną bluzkę a na tym białą/beżową marynarkę. Ubierając się w ten sposób możemy zręcznie ukryć wystający brzuch i boczki.



5. Wysoki stan- moim zdaniem nie ma nic lepszego niż szczupła, dobrze wyeksponowana talia. A przy jej podkreśleniu świetnie sprawdzą się spodnie i spódnice z podwyższonym stanem. Po pierwsze podkreślamy talię, po drugie ukrywamy brzuch, po trzecie sprawiamy, że nasze nogi wydają się o wiele dłuższe. Czy można chcieć więcej?



6. Luźna góra- należę do osób, które mają problem z górnymi partiami ciała, a głównie brzuchem i boczkami. Nie mam problemu, żeby wcisnąć się w spodnie w rozmiarze 36, ale problem pojawia się w momencie kiedy wypycha mi się brzuch i boczki. Spodnie rozmiar większe byłyby niedopasowane i spadały by mi z tyłka. Jaki mam na to sposób ? Na górze staram się mieć raczej coś luźniejszego, ale uwaga ! nie za dużego. Świetnie sprawdzają się koszule, które uwielbiam nosić. Są wykonane z takiego materiału, że w punktach strategicznych nie przylegają do ciała i moje boczki nie rzucają się w oczy. Jednak ważne, żeby koszula nie była zbyt transparentna, wtedy nasz kamuflaż pójdzie w las..



7. Eksponuj swoje atuty, ukrywaj wady- po pierwsze i najważniejsze, trzeba się dowiedzieć co jest naszym atutem, a co wadą. Jeśli nie potrafisz sama siebie szczerze ocenić poproś o to kogoś bliskiego. Ważne, żeby być świadomym swojego ciała. Jeśli masz problem z za dużym biustem, ale nogi są w porządku to zrób wszystko, żeby właśnie na nich skupić całą uwagę. Jak to zrobić? Spódnica w odważnym kolorze+szpilki załatwią sprawę, góra powinna być w miarę neutralna. Tak samo możesz postąpić w przypadku "bad face day"- podpuchnięte oczy? Zakamufluj to jak najlepiej się da i podkreśl odważniej niż zwykle usta- nikt nie oderwie od nich wzroku !



8. Paski nie muszą pogrubiać- ważne jest, żeby wiedzieć jak je nosić. Unikaj pasków poziomych, które potrafią znacznie poszerzyć, natomiast idealne są paski pionowe. Najlepiej jeśli nie będą zbyt szerokie, świetnie wygląda połączenie czerni i bieli. Mi osobiście marzą się pasiaste rurki i marynarka.



9. Polub gigantyczne torby- nie żartuję :D cały patent wymyśliła Victoria Beckham (ona to akurat wygląda wystarczająco szczupło). Wiem, że to brzmi głupio, ale ogromna torba sprawa, że w jej towarzystwie się "gubisz" i wyglądasz na znacznie mniejszą :) Ja osobiście uwielbiam wykorzystywać do tego celu moją shopper bag z Zary. Poza tym nie ma problemu z brakiem miejsca w torebce, moja shopper służy mi za bagaż podręczny kiedy lecę na kilka dni do Dublina !


10. Unikaj długości 7/8- jeśli nie masz niebotycznie długich nóg ani nie zamierzasz chodzić na kartkołomnych obcasach to niestety ta długość spodni nie jest dla Ciebie. Skrócone nogawki skutecznie skrócą nogi, a w wersji rurkowatej pogrubią także nogi dziewczyn bardziej obdarzonych przez naturę w tych partiach ciała. Bądź co bądź najlepsze byłyby dzwony, ale ja siebie w takich sobie nie wyobrażam, więc inwestuję w normalnej długości rurki, 7/8 raczej u mnie odpada..

Na szczupłych i wysokich osobach wyglądają świetnie, ale niestety te niższe mogą o nich zapomnieć


tak wyglądał mój weekend ;d

niesamowicie inspirujące

Nie wiem jak wam, ale mi już totalnie marzą się wakacje. A muszę na nie zaczekać niestety aż do września. Jak na razie to modlę się raczej o wakacyjny wyjazd do pracy i poukładanie wszystkiego tak jak trzeba. Obiecałam sobie natomiast, że jeżeli przyjdą jakieś pozytywne wyniki to w czwartek rano pojadę na otwarty basen poopalać się i przede wszystkim popływać :)

Dajcie znać co sądzicie o takich notkach! I czy macie jakieś swoje patenty :)

środa, 12 czerwca 2013

Jedzeniowe migawki

Witam. Jak widzicie w ostatnim czasie cierpię na permanentny brak czasu. W poniedziałek przeszła u mnie nawałnica, było ogromne gradobicie, więc przez kilka godzin byłam bez prądu, a co za tym idzie bez internetu. Niestety jak na razie moje zaliczenia idą średnio, w poniedziałek zawaliłam zerówkę z biologii, a wczoraj nie udało mi się zdać kartkówki z AutoCada.
Dawałam wam rady jak przetrwać sesję i nie zwariować, a sama nie umiem wdrożyć ich w życie. Od soboty ciągle boli mnie brzuch, a każde kolejne potknięcie doprowadza do fal paniki. Byłam dzisiaj u lekarza i dostałam tabletki, które mają pomóc z brzuchem, no i święcie wierzę w to, że pomogą. Powinnam także pić siemię lniane, ale z tym jak wiecie nie mam problemów.

Niestety nie jestem w stanie pisać zbyt częstych notek, jak i komentować na waszych blogach. Obiecuję, że się odkuję jak tylko skończy się ten cały młyn !

 owsianka z bananem i rodzynkami
 bułka z drobiową szynką, pomidorem, pieczarkami i keczupem

 omlet z szynką, pomidorami, mozarellą i szczypiorkiem + kanapka z twarożkiem i szczypiorkiem

 ulubiona sałatka - mix sałat, pomidor, tuńczyk, jajko i winegret

placuszki owsiane z konfiturą wiśniową- śniadanie idealne !

kurczak w przyprawie curry, pomidorek i brokuły

Mój czerwiec bez słodyczy idzie całkiem nieźle- 11 dni bez słodyczy :) Udało się także ograniczyć miód i dżem. Co do cukru- nie słodzę kawy ani herbaty, jednak zdarzyło mi się kupować kawę w automacie i nie zmniejszyć cukru. Poza tym moja babcia dodaje cukier jeśli robi np. naleśniki, no i użyłam trochę cukru, żeby posłodzić makaron z twarożkiem. Tej potrawy bez cukru/miodu sobie nie wyobrażam, a nie miałam niestety innej obiadowej opcji.

Ogólnie powinno być dobrze, bo nie jem słodyczy. Niestety nie jest tak kolorowo jakby się wydawało, moja dieta jest daleka od ideału. Z powodu godzin spędzanych w domu i dużej ilości nauki jem znacznie więcej. Czasem wydaje mi się, ze mój mózg "ciągnie" więcej energii w czasie nauki, niż całe ciało w czasie intensywnego treningu. Z treningami też krucho, najpierw z powodu braku czasu, a teraz z powodu bólu brzucha i całkowitego braku energii.

Życzę wam powodzenia w czasie waszych egzaminowych zmagań. Jakoś trzeba ten okres przetrwać, żeby potem móc cieszyć się życiem.