wtorek, 30 lipca 2013

Co przegryzać w czasie diety?

Witajcie :)

Jednym z największych problemów osób na diecie jak i tych po prostu zdrowo odżywiających się jest podjadanie. Taka już nasza natura, że między posiłkami lubimy czasem sobie coś pochrupać, ot tak coś leży no to jak sobie odmówić ? Wydaje nam się, że a tu jeden chipsik, orzeszek i tam 5 żelków przecież nie może nam zaszkodzić! Nie w takiej ilości, w końcu z umiarem wszystko jest dla ludzi. No i tutaj mamy błąd w myśleniu, bo te kilka małych przegryzek zazwyczaj ma o wiele więcej kalorii niż nam się wydaje, a wrzucane między posiłkami bardzo lubią odkładać się nam w boczkach. Jednym ze sposobów na zminimalizowanie tego zjawiska są zbilansowane, niewielkie i częste (co 2-3 h) posiłki. Z drugiej strony, jeżeli już nie możemy sobie odmówić to lepiej "wrzucić na ząb" coś zdrowego niż garść chrupek :)
Przygotowałam dla was listę przegryzek, które moim zdaniem sprawdzą się lepiej niż chipsy czy batoniki !


  • owoce- najprostsza i niskokaloryczna przekąska, przygotowanie kosztuje nas najwyżej kilka minut, wystarczy pokroić kilka rodzajów owoców, ułożyć na talerzu i schrupać. W czasie oglądania filmu czy na pikniku sprawdzą się na pewno lepiej niż cukierki. Wiele osób trzyma się restrykcji, że owoców nie można jeść po jakiejś tam godzinie, bo to przecież cukier prosty i tak dalej. Ja jestem zdania, że jeśli masz sięgnąć po coś niezdrowego to już lepiej zjedz to jabłko, nawet jeśli zegar pokazuje godzinę 22 :)
  • warzywa- kolejna prosta przekąska, która ma jeszcze mniej kalorii niż owoce. Warzywka możemy jeść kompletnie bezkarnie o każdej porze dnia i nocy (no może z tą nocą to bez przesady). Sposób podania: kroimy w słupki, robimy jogurtowy dip czosnkowy, zasiadamy i wcinamy maczając w dipie. Najlepiej sprawdzą się warzywa typu marchewka, pietruszka, seler naciowy, ogórek czy papryka. Można zjeść coś zdrowego i jednocześnie zaspokoić nasz pierwotny zapęd do chrupania (ciekawostka na ten temat była tu)

  • orzechy- może nie jest to najbardziej niskokaloryczna przekąska (100 g orzechów włoskich to 645 kcal), ale lepiej zjeść garść orzechów niż np. snickersa :) Ponadto orzechy zawierają zdrowe tłuszcze i mnóstwo wartościowych składników odżywczych

  • suszone owoce- świetny sposób aby zaspokoić głód na coś słodkiego. Tak jak w przypadku orzechów- należy uważać z ilością, bo np. 100 gram suszonych śliwek to 267 kcal i sporo cukrów prostych. Wybierając tego typu przekąskę należy też zwrócić uwagę na to czy owoce nie były dodatkowo dosładzane

  • warzywne i owocowe frytko-chipsy- bardzo łatwo zrobić je samemu w domu. Bierzemy np. marchewkę lub selera, kroimy w słupki, doprawiamy ulubionymi przyprawami i odrobiną soli, smarujemy oliwą z oliwek, wrzucamy na blachę i myk do piekarnika na jakieś 20 min (około 170-180 stopni)

  • domowe ciasto i ciasteczka- w internecie aż roi się od przepisów na domowe ciasta i ciasteczka bez dodatku cukru, mąki czy dodatkowego tłuszczu. Bardzo łatwo możemy przygotować sobie sami ciasteczka owsiane czy sernikowe muffinki, które na pewno będą lepszą przekąską niż sklepowy pączek czy drożdżówka. Ciekawe przepisy znajdziecie między innymi tutaj.

To by było na tyle na dziś :) Wczoraj zebrałam się do kupy i zaczęłam swój dwutygodniowy plan. Stwierdziłam, że notki o tym nie będzie, bo wena twórcza coś mnie opuściła, a poza tym to po prostu ma być porządne trzymanie się diety i ćwiczenia. Później wyjeżdżam na 5-cio dniowe szkolenie ze studiów, wracam w piątek wieczorem, przepakowuję walizki i nad ranem wyjeżdżam na lotnisko, kierunek: Dublin :) Tak więc za jakieś 1,5 tygodnia będzie krótka przerwa w blogowaniu. Chyba, że uda mi się coś sklecić, a mój Luby to później opublikuje. 

czwartek, 25 lipca 2013

Pan Łosoś

Witajcie :)

Nie wiem jak wy, ale ja jestem wielką fanką ryb. Zjadam każdą bez marudzenia :) Uwielbiam pstrąga z grilla, wędzonego łososia, dorsza jako "fish and chips", generalnie żadną nie pogardzę.
Przy każdej wizycie w Dublinie zjadam wędzonego łososia w naprawdę ogromnych ilościach. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do paczuszek po 100-150 gram, a tam można kupić naprawdę gigantyczne paczki z tą cudowną rybą. W związku z tym, że jestem jego wielką fanką postanowiłam przybliżyć wam kilka faktów na temat łososia.



Co zawiera mięso tej ryby?
-wartościowe białka
-kwasy omega-3
-witaminy B2, B6, B12 i niacynę
-minerały: fosfor, magnez, selen

Właściwości prozdrowotne:
-pozwala utrzymać właściwy poziom cholesterolu
-zapobiega nieregularnemu biciu serca, zakrzepom i wylewom
-wpływa korzystnie na utrzymanie wagi (dzięki zawartości leptyny, która jest hormonem związanym z regulacją łaknienia)
-substancje zawarte w tej rybie dobrze wpływają na nasz układ nerwowy i hamują rozwój choroby Alzheimera
-mięso tej ryby może obniżać ryzyko zachorowania na nowotwór (oczywiście jeśli jemy mięso łososia karmionego chemią to raczej możemy uzyskać efekt odwrotny)
-jedzenie łososia wpływa pozytywnie na naszą urodę, a dokładniej na stan skóry, włosów i paznokci


W Polskich sklepach możemy spotkać głównie łososia norweskiego (ten bardziej pomarańczowy) oraz bałtyckiego (kolor bledszy, bardziej żółty). Przyznam szczerze, że sama nie spotkałam jeszcze tego drugiego rodzaju i jestem strasznie ciekawa jego smaku.

Łososia wędzonego można kupić okazyjnie m.in w Biedronce (10 zł za 150 g), Lidlu (7 zł za 100g) czy Tesco (był najtańszy ze wszystkich, ale wyglądał jakby były to skrawki odcinane przy skórze, masa tłuszczu- mnie nie zachęcił). Niestety ciężko stwierdzić czy kupujemy rybę, która była w odpowiedni sposób hodowana i karmiona, czasami warto dopłacić kilka złotych więcej za jakość.


Propozycje podania:
-kanapki z wędzonym łososiem i: serkiem kanapkowym i ogórkami lub pesto, mozarellą i pomidorkami
-filety lub dzwonki z grilla w towarzystwie młodych ziemniaczków i sałatki
-zapiekanka: filet z łososia, młode ziemniaki, brokuły i cebula, na górę odrobinę sera, wszystko do żaroodpornego i do piekarnika :)
-naleśniki z wędzonym łososiem, sałatą, pomidorami i serem
-omlet z łososiem, mozarellą, pomidorami i cebulą
-makaron z łososiem i szpinakiem w sosie śmietanowym


Przypominam wam, że można mnie odwiedzać na facebooku ! :)


poniedziałek, 22 lipca 2013

Migawki !

Witajcie :)

W ostatnim czasie ani nie ćwiczę ani zbyt zdrowo nie jem, więc często jakoś brakuje mi tematu do napisania notki. Wczoraj miałam urodziny i postanowiłam uwiecznić co nieco na zdjęciach, stąd dzisiejsza notka to po prostu wczorajsze migawki.
Dzisiaj zaliczyłam usunięcie kolejnego zęba i ze względu na miesięczny (sick!) urlop lekarza i mój wyjazd następny zabieg odbędzie się dopiero w październiku. Z jednej strony się cieszę, jak na razie mam dość bólu i marzy mi się umycie zębów w całości, a z drugiej strony w październiku będę musiała opuścić kilka razy zajęcia, no i opóźni się założenie aparatu na zęby. Jak na razie rozkoszuję się tym, że przy górnych ósemkach nie występuje szczękościsk i, że mogę w miarę normalnie jeść :D Pod koniec tygodnia obiecuję się ogarnąć i wrócić do ćwiczeń.

 Mój boski tort :) ogólnie nie jestem fanką tortów, ale ten był lekki, owocowy i pyszny

 Kawusia w altance, to jest to :)


 A tak mi wczoraj świeciło słońce <3>

 Urodzinowa owsianka, no taką to ja mogę jeść codziennie !

Piwko na słoneczku, a co !

piątek, 19 lipca 2013

Wakacyjny koktajl

Witajcie :)

Ze względu na usuniętą ósemkę moja dieta jak i ćwiczenia od poniedziałku idą mi dosyć marnie. Ćwiczyć nie ćwiczę, bo każde ewentualne "tąpnięcie" czuję od razu w buzi.. Jestem na etapie rozciągania szczękościsku, ponieważ już w poniedziałek kolejny zabieg, a przy zamkniętej buzi raczej mi go nie zrobią

Dzisiaj notka z serii poprawiaczy humoru, czyli przepis na orzeźwiający koktajl :)




Składniki:
2 nektarynki
4 plasty ananasa
250 gram jogurtu naturalnego
szkolanka mleka

Wszystko miksujemy, wlewamy do szklanek, obowiązkowo wkładamy do nich rurki i rozkoszujemy się smakami lata :)

W tym roku mocno eksperymentuję z koktajlami, zwykle robiłam je z bananów i truskawek, rzadziej z malin czy jagód (jagodowy to chyba mój ulubiony). Teraz zdarza mi się miksować też inne owoce, zasmakowała mi nektarynka z bananem :)

A wy? Co miksujecie? Jaki koktajl lubicie najbardziej?

środa, 10 lipca 2013

Biegowa playlista

Witajcie !

Postanowiłam się spiąć i wrócić do biegania, w planach mam 3 razy tygodniowo. Jak dobrze pójdzie to zrobię moją wymarzoną "pętelkę" (trasa po której biegam tworzy pętlę, zazwyczaj biegam do pewnego momentu i wracam) o długości około 10 kilometrów. W ostatnich czasach biegałam raczej bez muzyki i czasami takie bieganie jest fajne, ale warto też od czasu do czasu urozmaicić sobie bieg muzyką. Postanowiłam, że pogrzebię trochę w internecie i skomponuję własną playlistę do biegania. Utkwiłam na razie na 12 piosenkach, ale powoli, powoli dopracuję ten temat :)

Po co nam muzyka w czasie biegania?
-umila nam czas
-pozwala nam skoncentrować się na czymś innym niż bieg i to jak nam ciężko
-daje pozytywnego kopa, motywuje
-zajmuje nasze myśli
-relaksuje nas
-muzyka często narzuca nam rytm
-jest naszym towarzyszem, ze słuchawkami w uszach nie czujemy się tak samotni :)
-odgradza nas od świata zewnętrznego

Są też minusy biegania ze słuchawkami w uszach
-przyspieszony oddech- kiedy słuchamy muzyki nie słyszymy i nie kontrolujemy swojego oddechu
-może męczyć- nieodpowiednio dobrana niekoniecznie musi pomagać
-zbyt wysokie tempo- muzyka może sprawić, że pobiegniemy w tempie o wiele szybszym niż nas na to stać
-muzyka sprawia, że mniej skupiamy się na otoczeniu, a jeśli biegamy w ładnej okolicy to warto podziwiać widoki :)
-jeśli nie mamy odpowiedniego sprzętu (czyli tego czegoś na ramię, żeby wsadzić tam odtwarzacz) to może być dla nas też kłopotliwe trzymanie odtwarzacza/telefonu przez cały bieg w ręce

Ja w czasie treningu często słucham kompletnie innej muzyki niż na codzień :)

Icona Pop- I love it


Pełna energi, a tego mi trzeba kiedy biegam !

Ram Jam- Black Betty


Starsza piosenka, ale mega pozytywna :) Pamiętam, że genialnie działała na mnie w czasie jazdy na snowboardzie, dawała mi kopa i czułam, że mogę więcej.

Crystal Fighters- Plage


Do tej piosenki mam kupę sentymentu i masę cudownych wspomnień kiedy ją włączam. Przydają się w chwilach zwątpienia.

Mumford and Sons- The Cave


W tej piosence jest coś takiego, że przechodzą mnie ciarki kiedy jej słucham, a więc na playliście nie mogło jej zabraknąć !

Daft Punk- Get Lucky


Wpadła mi w ucho niedawno, ciekawe jak się sprawdzi przy bieganiu :)

Oczywiście to tylko kilka moich propozycji. Mimo tego, że na ogół słucham raczej rocka to w czasie biegania wolę muzykę klubową. Jutro mam zamiar dopaść mojego brata, który ciągle funduje mi klubowe, godzinne składanki :) Ciężko mi wysiedzieć na leżaku kiedy leci jego muzyka.

A wy, macie swoje ulubione utwory?

niedziela, 7 lipca 2013

Pora na pomidora !

Witajcie :)

Z racji tego, że pomidory są teraz pyszne i wcinam je na kilogramy postanowiłam coś niecoś o nich napisać. Będą to raczej luźne ciekawostki niż długi artykuł :)



- pomidor z punktu widzenia botaniki nie jest warzywem lecz owocem
- 100 gram pomidora to tylko 15 kcal, składa się głównie z węgli, niewielkiej ilości białka i tłuszczu, w takiej ilości pomidora znajdziemy 1,2 g błonnika. Średni pomidor waży około 170 gram co daje nam mniej więcej 26 kcal
- pomidory zawierają sporą ilość witaminy C, A, K, E, potasu, manganu oraz witamin z grupy B, a także foliany i miedź
- pomidory zawierają likopen, który jest naszym zdrowotnym sprzymierzeńcem- ma właściwości przeciwnowotworowe, wpływa na gęstość mineralną kości, pełni dużą rolę w profilaktyce miażdżycowej oraz poprawia kondycję naszej skóry
- pomidory najlepiej przechowywać poza lodówką, ponieważ są wrażliwe na niską temperaturę. Jeżeli trzymamy je w lodówce to przed zjedzeniem najlepiej potrzymać je 30 min w temperaturze pokojowej
- największy wyhodowany kiedykolwiek pomidor ważył 15,6 kg !
- największym producentem tego warzywa/owocu (jak kto woli) są oczywiście Chiny :)
- enzym znajdujący się w ogórkach niszczy zawartą w pomidorach witaminę C, dlatego lepiej unikać połączenia tych dwóch warzyw
- pomidory pochodzą z Ameryki Południowej i zostały odkryte przez samego Krzysztofa Kolumba !



Propozycji podania pomidora może nie będę podawać, bo chyba każdy z nas ma milion pomysłów na to co z pomidorem można zrobić :)


czwartek, 4 lipca 2013

Magiczna Yerba Mate

Witajcie :)

Co to jest Yerba Mate?
Yerba to wysuszone i zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego z których robi się napar. Yerba pochodzi z Ameryki Południowej, do Europy przywieziona przez jezuitów i to właśnie im zawdzięcza swoją nazwę- herba- ziele, mate- czyli naczynko do parzenia yerby.

Właściwości Yerba Mate
Yerba zawiera wiele witamin i mikroelementów, poprawia samopoczucie, zwiększa wydolność umysłu. Zawiera sporo kofeiny, więc tak jak kawa daje "kopa". Może mieć także takie właściwości jak: oczyszczanie krwi z toksyn, wzmacnianie odporności i wydolności organizmu oraz polepszenie trawienia. Niektórzy twierdzą, że jest dobra na odchudzanie, ale tutaj radziłabym się zaopatrzyć w Yerba Mate z ziołami. Całe jej właściwości odchudzające polegają chyba po prostu na tym, że po jej wypiciu nie mamy ochoty jeść, a nawet jest nam lekko niedobrze. Yerba ma właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne i przeciwgrzybiczne, obniża poziom złego cholesterolu. O jej cudownej mocy mogłabym pisać jeszcze bardzo, bardzo długo !

Jak parzyć Yerba Mate?
Początkującym mateist polecałabym zakup jedynie bombilli- specjalnej rurki zakończonej sitkiem, która nie przepuszcza listków do naszej buzi. Zaawansowani mateiści piją Mate z matero, czyli specjalnego naczynka, które może być wykonane z tykwy (wydrążony owoc), palo santo ("święte drzewo"), z rogu, naczynka mogą być także ceramiczne lub szklane (te są najpraktyczniejsze, nie ma problemów z pękaniem czy gniciem naczynka, no i nic nie przecieka). W piciu Yerba najważniejszy jest rytuał i to chyba w tym wszystkim jest najfajniejsze. Najpierw do naczynka wsypujemy susz (w zależności od stopnia zaawansowania wsypuje się 1/2 do 3/4 objętości naczynka, ja wsypuję 1/3, bo nie daję rady wypić więcej), zakrywamy ręką naczynko i kilka razy potrząsamy, tak aby najdrobniejsza frakcja pozostała na ręce. Później wkładamy do matero naszą bombillę, Mate zalewamy gorącą wodą i czekamy 2-3 minuty aż Yerba wpije płyn. Ważne jest aby woda miała temperaturę 70-80 stopni (około 10 minut od zagotowania), bo inaczej ją sparzymy i się na nas "obrazi". Mate można zalewać także lodowatą wodą (około 4 stropnie) i napój nosi wtedy nazwę Terre, polecam go szczególnie w lecie, jest mega orzeźwiający ! Kolejną ważną rzeczą jest to, że w czasie picia nie należy ruszać bombillą ! Yerbę zalewamy tak długo aż nie straci swojego smaku (zalewamy, pijemy, zalewamy, znów pijemy)

Jak smakuje Yerba?
Cóż dla mnie to napar z pet, jak ładnie określił ten smak Wojciech Cejrowski. Ja znalazłam swój sposób na Yerba Mate i dolewam do niej soku ze świeżej cytryny- jest znacznie lepsza. Niektórym smakuje także błotem :) Więc po co w zasadzie to pić? No cóż, jest w tym jakaś magia.. A Cejrowski twierdzi, że to snobizm, więc może i dlatego europejczycy sięgają po nią tak chętnie.

Co wybrać?
Tutaj niestety jeszcze ekspertem nie jestem, ale o rodzajach Mate można poczytać na internecie. Na allegro możemy kupić np. kilogram suszu po 100 gram, każda paczka to inny rodzaj. Moja Yerba to Selecta Siuleta i kupiłam ją ze względu na właściwości odchudzające. Przy wyborze warto kierować się opisem smaku i "mocą". Jeżeli wahasz się i nie wiesz czy to jest dla Ciebie warto wybrać się do herbaciarni, która ją serwuje lub chociaż spróbować napoju z jej dodatkiem jak np. Club Mate. Przyznam szczerze, że smakowo jeszcze nie doszłam do momentu w którym powiedziałabym, że "tak Yerba mi smakuje", ale to podobno kwestia czasu :)

Currado tykwy
Jeżeli wybraliśmy naczynko z tykwy to należy przeprowadzić jego Currado (ja nazywam to rozdziewiczaniem :P). Na czym polega Currado? Do tykwy wsypujemy susz (tyle co do zaparzania), zalewamy wodą o tej samej temperaturze co normalnie i zostawiamy na 24 godziny. Po zakończeniu tego procesu wywalamy wszystko i wypłukujemy oraz wydrapujemy resztki miąższu z wnętrza naszej tykwy.

Konserwacja naczynka
W zależności od tego jakie naczynko wybraliśmy ważne jest to aby odpowiednio o nie dbać. Przyznam szczerze (zapaleni mateiści by mnie za to zatłukli), że jeżeli jesteśmy początkujący i mamy zamiar pijać napar okazyjnie to nie warto w ogóle inwestować w naczynko, bo to cholernie dużo zachodu. Z tego co się orientuję to po wypiciu powinno się zostawić "fusy" w naczynku i wywalić je dopiero przed kolejnym parzeniem. Aha.. U mnie by zapleśniało. Ja wywalam je od razu po parzeniu, a potem porządnie suszę swoją tykwę- jak na razie wszystko jest z nią w porządku. W przypadku kiedy mamy naczynko wykonane z palo santo podobno trzeba smarować swoje matero oliwą, aczkolwiek w przypadku drewnianych naczynek nie mogę się wypowiadać, bo takiego nie posiadam. Jeżeli jesteście zainteresowani to warto poszukać i poczytać na internecie :)

Skoro jest obrzydliwe to po co to w ogóle pić ? Cóż, sama nie wiem :) Yerba Mate jest po prostu magiczna i ta magia wciąga. Niestety Yerba jest używką nie tanią, za opakowanie 500 gram zapłacimy około 25 zł i wystarczy nam ono na mniej więcej 10-15 zaparzeń (w zależności od tego jak mocną pijemy).

Jeżeli zainteresował was temat to więcej możecie poczytać tutaj i tutaj. Tam także można zamówić Yerba Mate i akcesoria do picia, ja osobiście polecam allegro- jest najtaniej. O Mate genialnie opowiada Wojciech Cejrowski, polecam wejść tutaj i oraz obejrzeć poniższy filmik :)



 Moja tykwa
 Ta łyżeczko-rurka to właśnie bombilla :)

 W czasie robienia zdjęć Mate było jeszcze niezalane.

A tak wygląda Selecta Siuleta. Następnym razem wybiorę chyba coś lepszego gatunkowo, bo ta jest strasznie drobna. Wydaje mi się, że to ze względu na zawartość ziół. Strasznie kuszą mnie smakowe Amandy :)

Zestaw mojego chłopaka. Matero na zdjęciu wykonane jest z palo santo, z jego konserwacją jest chyba jeszcze więcej zachodu niż w przypadku tykwy. D. wybrał mocną w smaku Pajarito oraz lżejszą, ziołową Amandę.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Total Fitness II

Witajcie dziewczyny !
W piątek udało mi się dorwać nowego Shape'a z drugą płytą z serii Total Fitness. Niestety ze względu na brak czasu w sobotę i wczorajszy maraton fitnessowy oraz wypad na basen dopiero dzisiaj dałam radę wykonać trening. Z tego powodu piszę dla was krótką recenzję, bo pewnie niejedna jeszcze się zastanawia czy warto ten numer Shape'a kupować.

Ja jestem absolutnie na TAK ! Póki co jest to chyba mój ulubiony trening Ewki, do tej pory trenowałam: Skalpel, Killer, Total Fitness I i Turbo (do połowy), jak widać nie udało mi się jeszcze zrobić programu autorskiego Ewki i treningu z gwiazdami.
Jak wygląda trening?
Mamy rozgrzewkę, 5 rund, a w każdej 3 serie po 3 ćwiczenia. Pomiędzy każdym ćwiczeniem mamy 10 sekund przerwy, pomiędzy serią 20, a pomiędzy rundami aż minutę. Całość zakończona jest rozciąganiem.
Muszę przyznać, że Ewa dopracowała zarówno rozgrzewkę, jak i rozciąganie.
Ćwiczenia
Sam trening nie wprowadza może niczego super odkrywczego i nowego, ale jest sporo ćwiczeń, których u Ewy wcześniej nie było. Total Fitness II skupia się głównie na udach, pośladkach i brzuchu, więc jeżeli chcecie poćwiczyć ramiona i plecy czy też zrobić coś z talią to raczej nie warto kupować tej płyty. Jak dla mnie wszystkie ćwiczenia są "do wykonania", nie ma niczego skomplikowanego technicznie, czego nie dałoby się pokonać. Jedyne co mnie przerosło to ostatnie ćwiczenie w 5 rundzie, czyli ćwiczenie na brzuch, zamiast niego robiłam zwykłe brzuszki z nogami zgiętymi pod kątem prostym. Wiele ćwiczeń zaprezentowane jest także w wariancie łatwiejszym czy trudniejszym.
Intensywność
Dla mnie ten trening to coś pośredniego pomiędzy Skalpelem i Killerem, intensywność podobna do tej z Total Fitness I. Jak dla mnie mogłoby nie być przerw pomiędzy ćwiczeniami, a pomiędzy rundami max. 30 sekund. Ja w czasie tej minuty wykonywałam ćwiczenia z części cardio, która jest w Killerze. Zauważyłam też, że trening jest skonstruowany tak, że zaczynamy lekko, a kończymy ćwiczeniami bardziej intensywnymi.
Porównanie z Total Fitness I
Nadal sporo ćwiczeń na dolne partie ciała, jednak tym razem nie obciążamy kolan aż tak bardzo. Poza tym struktura treningu jest podobna, ale Total Fitness II jakoś o wiele bardziej przypadł mi do gustu.
Nowy prowadzący
Trening stworzyła Ewka, jednak tym razem prowadzi go ambasador Total Fitness - Tomek Choiński. Na początku myślałam, że będzie to ktoś próbujący za wszelką cenę naśladować Ewkę, ale szybko przekonałam się, że tak nie jest i, że Tomka też można polubić. Wydaje mi się, że jest to chwyt marketingowy, który ma przyciągnąć uwagę mężczyzn do treningów Ewy. No i jedna rzecz, która rozbawiła mnie bardzo- spektakularne ściągnięcie koszulki i wywalenie na wierzch tej góry mięśni w ostatniej rundzie :D Jak dla mnie wyglądało to na tyle abstrakcyjnie, że pierwszą serię tej rundy przeleżałam na ziemi śmiejąc się do rozpuku- no, ale co kto lubi. Jeśli ogromna "klata" Tomka ma kogoś zmotywować do treningów to proszę bardzo :D
Dla kogo?
Myślę, że spokojnie z tym treningiem poradzą sobie początkujący :) Polecam szczególnie osobą, którym zależy na udach i pośladkach, a także na spaleniu tłuszczyku.

Poza tym nie wiem kto to wymyślił, żeby prowadzącego trening w białym, rozświetlonym pomieszczeniu ubrać na biało ! Teraz nie sprawiało mi to wielkich problemów, ale przy Total Fitness I ledwie mogłam dopatrzyć co Ewka pokazuje..


A od jutra:
W sumie akcja zaczyna się dzisiaj, ale Total Fitness na mnie czekał, więc zaczynam z jednodniowym opóźnieniem. Więcej informacji na moim fanpage'u :)

 No i oczywiście wczorajszy Maraton
Najbardziej harcorowy zestaw/ćwiczenie: 8-minutowy ABS, "oszukiwałam" chyba przy każdym ćwiczeniu :P
Najbardziej przyjemny zestaw ćwiczeń: Mel B pupa, mogę robić to naokrągło
Zestawy ćwiczeń, które znałam: Mel B pupa i Tiffany
Wytrzymałam: zrobiłam wszystko, ale nie wiem czy były pełne 2 godziny. Zamiast I cardio zrobiłam tyle samo na skakance, a za drugim razem nie dałam rady na skakance z powodu bólu pod kolanem
Nie wykonałam: Trochę oszukiwałam przy ABSie, ale ogólnie wykonałam całość. No i ominęłam to nieszczęsne cardio, niestety układy taneczne to nie moja bajka
Brakowało mi w maratonie: Większej ilości ćwiczeń na pupę :)
Co poprawiłabym w następnej edycji: W sumie nie wiem, może można by go bardziej rozleklamować?

Biorę udział w rozdaniu u Summer-body! Dołącz się do mnie :)