niedziela, 29 września 2013

+ 18, czyli post o winie

Witajcie :)

Na pomysł na tę notkę wpadłam przypadkiem kiedy natknęłam się w domu mojego chłopaka na książkę "Nowe vademecum barmana". Ni stąd ni zowąd zaczęłam ją przeglądać i trafiłam na rozdział dotyczący win- oczy aż mi się zaświeciły :D Nie wiem czy już wspominałam, ale jestem praktycznie winoholiczką, z moim chłopakiem wypijamy m.in 2 butelki wina tygodniowo, a w domu także nie ma weekendu żebyśmy z mamą nie raczyły się tym napojem :) Jak na Polkę to moje roczne spożycie wina pewnie mocno przerasta średnią krajową :D Nie bałabym się nawet stwierdzić, że dorównuję w tym temacie południowcom :) Może dość już o moim nałogu- przejdźmy do rzeczy.

Wino-  napój alkoholowy otrzymywany w wyniku fermentacji moszczu z winogron, proces ten nosi nazwę winifikacji.

Klasyfikacja win gronowych:
-wino gronowe zwykłe (niemusujące)- otrzymywane przez fermentację alkoholową winogron (wina czerwone) lub ich soków (wina białe i różowe)
-wino wzmocnione- inaczej nazywane południowymi, są często alkoholizowane spirytusem winnym czy też dosładzane sokiem winogron. Wina te są wytwarzane w nieco inny sposób i są one mocniejsze od win zwykłych.
-wino musujące- wytwarzane z odpowiednio przygotowanych "winomateriałów", poddanych wtórnej fermentacji bezpośrednio w zamkniętej butelce lub pojemniku ciśnieniowym.
-wino gazowane- sztucznie nasycane dwutlenkiem węgla, wina niskiej jakości
-wino aromatyzowane- wina z dodatkiem naturalnych przypraw ziołowo-korzennych


Typologia win gronowych
a) w zależności od barwy:
-białe- szeroka skala barwy od prawie bezbarwnej po te z odcieniem zielonkawym i jasnosłomkowym aż po barwę ciemnozłocistą
-różowe- od jasnoróżowej do jasnoczerwonej
-czerwone- czerwone, rubinowe, ciemnoczerwone z odcieniem karminowym czy fioletowym
b) w zależności od zawartości cukru
-wino stołowe: wytrawne (cukier: 0,0-10 g/l, moc: 9-14%) oraz półwytrawne (cukier: 10-30 g/l, moc: 10-15%)
-wino deserowe: półsłodkie (cukier: 30-60 g/l, moc: 12-18 %) oraz słodkie (cukier: pow. 60 g/l, moc: 14-18 %)

Oprócz tego wyróżniamy także wina owocowe, czyli otrzymywane z fermentacji owoców innych niż winogrona i ich soków oraz miody pitne, które także zaliczane są do napojów winnych. Miód pitny to napój sporządzany z brzeczki miodowej z ewentualnym dodatkiem chmielu czy przypraw ziołowo-korzennych.

Właściwości wina
-zawiera sporo odmładzających antyoksydantów- więcej jest ich w winach czerwonych
-obniża ryzyko zawału serca- picie około 2 kieliszków dziennie (ja nie przekraczałabym ilości 5 kieliszków tygodniowo, przynajmniej jeżeli wino ma być wykorzystywane jako polepszacz zdrowia) pozwala znacznie zmniejszyć we krwi ilość złego cholesterolu
-zapobiega miażdżycy i chorobom serca
-zapobiega próchnicy zębów- dzięki zawartości proantocyjanów (wino czerwone)
-przyspiesza trawienie
-zwalcza infekcje

Kaloryczność wina
(tutaj podaję wartości dla 120 ml, ale np. w Irlandii lampka wina w restauracji to 187 ml)
białe wytrawne - 80 kcal
białe półwytrawne- 90 kcal
białe słodkie- 110 kcal

czerwone wytrawne- 80 kcal
czerwone półwytrawne- 92 kcal
czerwone słodkie- 115 kcal

Jak dobrać wino do jedzenia?
Ogólnie rzecz biorąc kiedyś panowały skomplikowane zasady dotyczące doboru win, do ryb tylko i wyłącznie wino białe. Obecnie zasady te coraz częściej są naginane i ignorowane. Zawsze sprawdzającą się zasadą jest ta, żeby do potrawy pić takie wino, które nam smakuje, nawet jeżeli jest to sprzeczne z przyjętymi zasadami. Jeżeli używamy jakiegoś wina przy przyrządzaniu jedzenia (nawet jeżeli dodajemy go tylko odrobinę do sosu) to takie samo wino powinno pojawić się na stole. Do rzeczy cięższych i tłustych lepiej pasują wina czerwone, a do lekkich potraw wina białe. Do sałatki z grillowanym łososiem dobrze będzie pasować wino białe, ale jeżeli ten sam łosoś wyląduje na talerzu w towarzystwie pieczonych ziemniaków i np. grillowanych warzyw to możemy pokusić się o wino czerwone (mimo tego, że serwujemy rybę). Dobór wina powinien być intuicyjny, czasami lepiej sprawdzają się połączenia o podobnej wadze (lekkie wino i lekka potrawa), a innym razem takie na bazie kontrastu np. wytrawne i ciężkie wino do słodkiego deseru.  Ważne, żeby z picia wina czerpać przyjemność- wtedy zasady nie będą nam szczególnie potrzebne.


Kilka słów o najbardziej znanych w świecie winach europejskich:
 -Bordeaux- francuskie wina białe i czerwone, wysokiej jakości, o znaczeniu światowym. Produkowane są w około 4 tysiącach gospodarstw winiarskich, noszących nazwę Chateau, która tradycyjnie określa zamkowe gospodarstwo winiarskie
-Cabernet- wino czerwone, stołowe, produkowane z winogron o tej samej nazwie przez różne kraje winiarskie
-Champagne- francuskie najszlachetniejsze wino musujące, o przyjemnym orzeźwiającym smaku. Wynalazcą tego wina był Don Perignon, piwniczy zakonu Benedyktynów w Haut-Villers w Szampanii. Dekret francuski z 17.12.1908 r ustalił, że nazwa "Champagne" przysługuje tylko winom musującym pochodzącym z zastrzeżonego prawem określonego regionu Szampanii, wyprodukowanym wyłącznie tradycyjną metodą wtórnej fermentacji butelkowej
-Chardonnay-szczep doskonałych białych winogron służących do produkcji wielkich win markowych w Burgundii, Szampanii, Bułgarii i Kaliforni (wina o tej samej nazwie co szczep)
-Pinot Noir- czerwona odmiana winogron stosowana dla znakomitych francuskich czerwonych Burgundów, szampanów i kalifornijskich win czerwonych, wytrawnych
-Porto- wino wzmocnione, specyficzne, o dużej zawartości ekstraktu i bogatym bukiecie. Zazwyczaj czerwone, ale istnieją także białe odmiany tego wina
-Riesling- wino białe, stołowe, o przyjemnym, delikatnym aromacie i smaku, z winogron o tej samej nazwie
-Tokaji- węgierskie wino białe, o słomkowej lub złocistej barwie, produkowane w typach od wytrawnego do bardzo słodkiego
-Vermouth- wino ziołowe pochodzenia włoskiego

 deska serów to najlepszy dodatek do czerwonego wina :)

Im starsze wino tym lepsze- MIT
Nie wiem skąd wzięło się to przekonanie, że im starsze wino tym lepsze. Niestety nie ma w tym stwierdzeniu zbyt wiele prawdy, tylko 10 % win nadaje się do starzenia (wino, które nie jest do tego stworzone po latach po prostu straci swoje walory), większość win przechowuje i spożywa się do 5 lat po wyprodukowaniu. Ponadto to starzenia wina potrzebne są odpowiednie warunki przechowywania, wina o najwyższym potencjale starzenia to wina klasowo słodkie. Warto zasięgać rady na temat starzenia wina bezpośrednio u producenta- dzięki temu nie grozi nam, że otwarte po latach przechowywania wino będzie niedobre.

Osobiście najbardziej lubię wina białe i różowe, moje ulubione to Rieslingi. Nie wyobrażam sobie jednak deski serów bez akompaniamentu wina czerwonego :) Wina czerwone zawsze bardzo smakowały mi także z czekoladą i deserami czekoladowymi.

Jeżeli odwiedzacie czasami Liptowski Mikulasz to bardzo polecam wam odwiedzenie winiarni u Muzykantów ( "u muzikantow"), która jest nieco oddalona od centrum, ale zdecydowanie warta odwiedzin. Wspaniała atmosfera, niewielu turystów, mili właściciele (czasami jeden z nich siada przy pianinie i zaczyna grać "Hallelujach" :)), niezłe, słowackie wina prosto z beczki (polecam oczywiście Rieslinga), pyszna herbata i niskie ceny :) Nie mogę się nachwalić tego miejsca ! Podczas lutowego wyjazdu na narty bywaliśmy tam praktycznie codziennie, a na przyszły rok noclegi zarezerwowaliśmy specjalnie tak, żeby do Muzykantów było blisko :)
adres:
Ondrašovská 12
Liptovský Mikuláš

 czarnogórskie wina pochodzące z winnicy Plantaze (mają monopol na czarnogórski rynek), Vranac to odmiana winogron typowa dla Czarnogóry


 udało nam się zejść do małej, lokalnej winnicy i spróbować ich wyrobów, wybraliśmy likier borówkowy (pachniał jak rakija, ale nie było w ogóle czuć alkoholu) i domowe wino Vranac


 winorośl w czarnogórskiej wiosce

A wy lubicie wino ? Chętnie przeczytam o waszych ulubionych gatunkach ! Jeżeli jednak jesteście miłośnikami piwa i cydru to koniecznie dajcie znać, chętnie napiszę także na ten temat :)

*wszystkie zdjęcia w tym poście pochodzą z moich prywatnych albumów

środa, 25 września 2013

Cud, MIÓD, malina

Witajcie !

Dzisiaj kilka słów na temat miodu i jego właściwości. Ja miód bardzo lubię i często używam go do słodzenia ciast czy naleśników- dzięki temu nie potrzebuję w ogóle białego cukru. Nie przepadam za dosładzaniem miodem kawy, bo żeby była tak słodka jak lubię to musiałabym wrzucić go chyba ze dwie łyżki (więc wybieram opcję z samym mlekiem, kawa lekko słodka to nie moja bajka), uwielbiam za to czarną herbatę z miodem i cytryną, zwłaszcza w mroźne, zimowe wieczory (tak, wiem herbata + cytryna to niezdrowe połączenie, ale nic na to nie poradzę, że je lubię !).

Miód- słodki produkt spożywczy, który w warunkach naturalnych wytwarzany jest głównie przez pszczoły poprzez przetwarzanie nektaru kwiatowego roślin miododajnych, a także niektórych wydzielin występujących na liściach drzew iglastych.

Miody dzieli się na:
-nektarowe (kwiatowe)
-spadziowe
-mieszane


Wartość odżywcza 100 gram miodu to około 320-330 kcal, a dla porównania w 100 gramach cukru białego zawarte jest 400-410 kcal. Miód składa się z cukrów prostych- glukozy i fruktozy, ale poza tym zawiera w sobie wiele wartościowych substancji, których nie znajdziemy w cukrze.

Miody nektarowe (kwiatowe)- są to najczęściej miody jasne o wyraźnym aromacie. Do miodów kwiatowych zaliczamy: miód rzepakowy, miód lipowy, miód akacjowy, miód gryczany itd.

Miody spadziowe- miody spadziowe iglaste są najczęściej ciemne z lekko zielonkawym odcieniem i ma łagodny, lekko żywiczny smak, natomiast miód spadziowy liściasty ma kolor ciemno żółtawy i specyficzny smak, który nie każdemu odpowiada.

Właściwości miodu- zależą one od surowca z którego miód został wykonany
- miód gryczany zawiera rutynę, czyli substancję, która wzmacnia i oczyszcza naczynia krwionośne
- miód ma właściwości przyspieszające gojenie się ran
- ze względu na dużą zawartość magnezu zaleca się jego spożywanie przy stanach wyczerpania nerwowego
- miód korzystnie wpływa na pamięć
- działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne
- wykorzystywany przy produkcji syropów wykrztuśnych
- wspomaga leczenie przeziębienia i grypy
- działanie antybiotyczne i przeciwgorączkowe
- właściwości antyseptyczne oraz detoksykacyjne

Miód zawiera około 30 różnych pierwiastków, witaminy z grupy B oraz wit. A,C i K, a ponadto olejki eteryczne, barwniki, bioflawonoidy i enzymy.


Spożywanie miodu baaardzo korzystnie wpływa na nasz organizm, ale warto przyjrzeć mu się także z innej strony. Miód może być naszym sprzymierzeńcem pielęgnacyjnym i powinien czasami bywać w naszej łazience ;) Ma on doskonałe właściwości nawilżające, dlatego od czasu do czasu można nałożyć go na usta jako "maseczkę" nawilżającą (uwaga, nie zlizujemy!), dzięki temu będą mega miękkie. Ja miód stosowałam do pogłębienia naturalnego ombre, dlaczego ? Miód w połączeniu z wodą wytwarza substancje utleniające, tyle że w bardzo małym stężeniu (bodajże 3 %), dlatego możemy nim naturalnie rozjaśniać włosy. Takie rozjaśnianie zajmuje niestety sporo czasu, ale nie ryzykujemy zniszczenia włosów, gdyż miód dodatkowo je pielęgnuje, poza tym naturalnie da się dojść chyba tylko do ciemnego, rudawego blondu. Ja mieszam łyżkę miodu i łyżkę odżywki do włosów, nakładam na mokre włosy, zawijam ręcznikiem i zostawiam na tak długo jak mogę (zazwyczaj 2 godziny), a potem myję włosy szamponem. Miód możemy także pomieszać z jogurtem i nałożyć na twarz jako maseczkę- z tym jednak radzę uważać, gdyż miód może uczulać. Zbawienna będzie także kąpiel z dodatkiem mleka i miodu (z serii "poczuj się jak Kleopatra).


Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat miodu to polecam wam wejść tutaj i obejrzeć odcinek programu "Wiem co jem" Katarzyny Bosackiej.

A wy ? Lubicie miód? Używacie codziennie czy raczej od święta? A może słodzicie czymś zupełnie innym? Chętnie dowiem się jak jest u was :)


Moje wakacje są bardzo intensywne, dlatego dopiero dzisiaj dałam radę coś dodać :) Kolejnej notki możecie spodziewać się w weekend. Pozdrawiam ! :*

niedziela, 15 września 2013

Sexy legs workout

Witajcie :)

Znacie dziewczynę, która nie marzy o pięknych, smukłych nogach ?! (chyba, że już je ma- wtedy nie musi o nich marzyć). Bo ja nie :) Każda z nas raczej chciałaby mieć zgrabne nóżki zamiast dwóch serdelków, prawda ? :) Niestety nie każda z nas jest posiadaczką nóg niebotycznie długich i z tym faktem nic nie zrobimy, możemy natomiast zatroszczyć się o to, żeby nasze nogi były zgrabne.
Ostatnio zrobiła się moda na "przerwę" (tak to nazywam) między nogami, ale nie takie nogi mam na myśli- mi trend wychudzonych nóg nie przypadł do gustu.

 tak na mój gust wyglądają te za chude nogi

Co robić żeby zbliżyć się do swojego ideału ?
Przede wszystkim trzeba się pozbyć tłuszczyku, a więc postawić na ćwiczenia cardio i od czasu do czasu wdrożyć do treningów interwały. Dużym plusem jest to, że większość ćwiczeń cardio wpływa bezpośrednio na modelowanie nóg i pośladków, dlatego samo bieganie, skakanka, stepper czy rower mogą sprawić, że naszym nogą nie będzie potrzeba niczego innego. Oprócz ćwiczeń cardio warto postawić na ćwiczenia modelujące i wzmacniające, których przykłady znajdziecie w dalszej części tej notki. Ostatnia i bardzo ważna rzecz o której nie możemy zapominać: ROZCIĄGANIE! Nierozciągnięte po treningu mięśnie kurczą się,  porządne rozciąganie sprawi, że nasze ciało wysmukli się i ładnie wymodeluje, co możemy zaobserwować m.in u osób ćwiczących regularnie jogę.





A wy pracujecie nad swoimi nogami ? Może macie jakieś filmiki/ćwiczenia, których tu nie przedstawiłam ?

Kochani, jutro wyjeżdżam na 2-tygodniowe wakacje, więc może mnie tu nie być :) Postaram się coś dla was w tym czasie opublikować, ale nie obiecuję. Możecie śledzić mnie na facebook'u, gdzie prawdopodobnie będę bardziej aktywna. Do zobaczenia !

środa, 11 września 2013

Haul zakupowy- ciuchy i kosmetyki + sklepy warte uwagi

Witajcie :)

W ciągu tych kilku tygodni w Dublinie zdążyłam się nieźle obkupić :D Stosuję zasadę pt. "zero zakupów w Polsce, duuuże zakupy w Irlandii" i zawsze oszczędzam przez jakiś czas, żeby tutaj móc wydać. Oprócz tego co kupiłam napiszę wam też o kilku sklepach na które warto zwrócić uwagę będąc za granicą.


Od lewej:
1. Krem do depilacji twarzy, Nads- kosztował w promocji jakieś 3,5 euro, całkiem spora ilość kosmetyku, a do tego krem łagodzący. Trzymałam na twarzy wg zaleceń producenta- 4 minuty i ten krem chyba niestety potrzebuje dłuższej chwili na mojej twarzy. Ogólnie bez większych zastrzeżeń, dobry produkt :)
2. Kredka do brwi, Seventeen (Boots)- cena: około 3 euro. Całkiem nieźle sprawdza się na moich brwiach i w dodatku ma szczoteczkę do ich przeczesywania.
3. Kredka do oczu, Collection 2000- kosztuje 3,19 euro, a mi udało się dostać ją za pół ceny. Kupiona ze względu na to, że nie było mojej ulubionej z Barry M :( Zobaczymy jak się sprawdzi.
4. Lakier do paznokci, Barry M (kolor Grapefruit nr.333)- cena 5,99 euro. Nigdy nie miałam żadnego lakieru z tej firmy, a kolory z kolekcji Gelly mnie zauroczyły. Róż na zdjęciu wyszedł lekko przekłamany. Nie umiem się doczekać jak wygląda na paznokciach !
5. Lakier do paznokci, Sally Hansen  (Gem Crushed, kolor Be Jewelled nr. 05)- cena: ok. 9,95 euro. Cudowny brokatowy fiolet z większymi różowymi drobinkami. Podarował mi go mój chłopak :) Problem w tym, że solo słabo trzyma się na paznokciach i strasznie ciężko go zmyć.
6. Odżywka do włosów, Argan Oil (Lidl)- upolowana za 2,49 euro. Skład ma niezły, pachnie trochę zbyt mocno, na włosach jeszcze nie próbowałam, więc zobaczymy.


1. buty, Primark- 11 euro
2. koszula, Primark- 13 euro, jest wprost idealna, dokładnie czegoś takiego szukałam !

  
lniana torba, Primark- 2,5 euro, długo nie mogłam się zdecydować, którą torbę chcę, bo wzorów było mnóstwo! Sówka była wyborem impulsywnym, ale nie żałuję.


1. torebka, H&M- 19,95 euro, to była miłość od pierwszego spojrzenia :) ale decyzja zajęła mi ładnych parę dni i nie żałuję. Od dawna szukałam torebki w tym kolorze i kształcie, jest niestety mało pakowna i ma krótki pasek, mimo to jestem zadowolona z zakupu
2. chusta w sówki, Primark- 4 euro, ogrom wzorów w Primarku mnie przytłoczył, ale jakoś udało się podjąć decyzję- znowu sowy !
3. wełniany komin- 6 euro
 

1. czapka, Primark- 3 euro, wybrał i kupił mi ją mój chłopak, ależ z niego fashionista ;d
2. czarna torebka, Primark- 5 euro, co tu dużo mówić- w Primarku czasem pojawiają się "rzuty" jakiegoś modelu torebki w atrakcyjnej cenie :) Nie sposób przejść obok obojętnie ! Na trzy takie okazje skorzystałam już z dwóch i nie żałuję.
3. kosmetyczka w serduszka- 3,5 euro, nareszcie mam taką, która mieści wszystkie kosmetyki wliczając w to podkłady, paletkę cieni i pędzle. Fakt, że ciężko w niej cokolwiek znaleźć, ale i tak cieszę się, że ją mam.



1. czarna koszulka, H&M- 4,95 euro po przecenie, nie sposób przejść obok 50 % zniżki ! Zwykła, czarna koszulka z siateczkowatym dekoltem i rękawami, z tyłu ma złoty zameczek.
2. koszulki: różowa i turkusowa, H&M- 4,95 euro, mam takich koszulek już chyba z 8 i nigdy nie przestanę ich kupować. Te dwie to akurat najodważniejsze kolory jakie mam. Niestety turkusową kupiłam w rozmiarze większym niż zwykle noszę, niby nie ma tragedii, ale jednak :(


1. koszulka sportowa, Primark- 6 euro
2. stanik sportowy, Avia (TkMaxx)- 12,99 euro

Ogólnie liczyłam na większą ilość sportowych ciuchów, ale niestety nic więcej nie udało się upolować :(

Sklepy w których kupuję najczęściej i na które warto zwrócić uwagę:

Penneys (Primark)- w Irlandii na próżno wam szukać Primarku- nie znajdziecie, tutaj nosi on nazwę Penneys. Firma jest irlandzka i nie wiem czy chodzi o ekscentryzm Irlandczyków czy o coś innego- wszędzie jest Primark, a w Irlandii Penneys i kropka. W każdym sklepie warto szukać wieszaków z przecenami czy polować na rzuty przecenianych czasem torebek. Penneys sam w sobie jest bardzo tani, można tam znaleźć sporo rzeczy "inspirowanych" droższymi sieciówkami czy projektantami. Sporo rzeczy jest źle uszytych i na to trzeba zwracać uwagę. Z obuwiem nie ma co liczyć na to, że jest super wygodne, a torebki super wytrzymałe, ale w takich cenach nie ma co zbytnio kalkulować :)

TkMaxx- znajdziecie tam markowe
produkty w o wiele niższych cenach. Ogólnie jest to sklep dla osób, które mają co nieco w portfelu, ale i tak warto go odwiedzać (nawet jeżeli pieniędzy wam nie zbywa). Polecam go szczególnie fanom ciuchów sportowych (głównie te ubrania tam kupuję), gdyż można znaleźć porządne buty do biegania czy ubrania do ćwiczeń w bardzo dobrych cenach (np. Nike czy Adidasa zazwyczaj da się upolować za połowę normalnej ceny). Warto zwrócić uwagę na torebki i portfele, ponieważ sklep oferuje sporo skórzanych, markowych produktów w dobrych cenach. Oprócz ubrań w TkMaxxie znajdziecie kosmetyki (słyszałam plotki o przedatowanych, więc koniecznie to sprawdzajcie), zabawki dla dzieci, walizki i akcesoria do domu. Ja szczególnie uwielbiam spacerować po dziale z przyborami kuchennymi, można tam znaleźć prawdziwe cuda ! Dużo osób narzeka, że TkMaxx wygląda jak lumpeks i ciężko się nie zgodzić- trzeba się nieźle nagrzebać, żeby znaleźć coś co nas interesuje (można upolować prawdziwe perełki  jak kurtka Ralpha Laurena czy spódniczka Michaela Korsa). Moi znajomi narzekali na ten sklep w Polsce, ale niestety nie mam porównania- tutejsze TkMaxx'y bardzo lubię, a jak jest z tymi u nas w kraju niestety nie wiem.

Boots- jedna z drogerii oferująca bardzo szeroką gamę kosmetyków i perfum. Znajdziecie tam sporo marek niedostępnych w Polsce (bądź trudno dostępnych) jak Barry M, Seventeen, Colletion 2000, Revlon, Benefit, John Frieda, Organix, a także droższe marki jak Estee Lauder, Lancome i Clinique. Szafy z kosmetykami często są dużo większe niż te w Polsce (Loreal jest jakieś trzy razy większy :D), jednak nie zawsze kosmetyki wychodzą taniej niż u nas. Polecam przyjrzeć się promocjom typu "3 za 2" lub "kup jeden, a drugi będzie za pół ceny"


McCabes- kolejna drogeria oferująca kilka marek, których nie ma w Bootsie. Polecam przyglądać się ich promocjom i porównywać ceny, np. w Bootsie lakiery Essie kosztują 12,99, a w McCabes 9,99 :) Poza tym zauważyłam, że czasami mają w promocji np. dwa kolory lakierów z danej firmy.




niedziela, 8 września 2013

Moja dieta i trening w Dublinie

Witajcie :)

Jak wielu z was wie od jakiegoś czasu jestem już w Dublinie, jestem tutaj już od 3 tygodni i niestety został mi już tylko tydzień. Strasznie żałuję, że nie mogę zostać dłużej, no ale co poradzić. Postanowiłam wam napisać coś niecoś na temat tego jak się tutaj odżywiam i co ćwiczę, ponieważ odbiega to trochę od mojej rutyny w Polsce. Niestety nie mam tutaj wagi czy centymetra, więc nie wiem czy coś się zmieniło. Wydaje mi się, że niestety nie zrzuciłam zbyt wiele. Co jest tego przyczyną? Otóż mam tutaj kupę dobrego żarcia i mimo tego, że odżywiam się zdrowo i  nie podjadam to po prostu pochłaniam spore ilości kalorii. No cóż, gdybym spięła tyłek to pewnie byłoby lepiej, ale ogólnie i tak jestem zadowolona :)

Dieta:
-W dużej mierze udało mi się ograniczyć podjadanie z czego jestem bardzo zadowolona. Raz zdarzył mi się niekontrolowany napad na słodycze- byłam głodna, a one sobie leżały otwarte tuż przed moim nosem ! Ogólnie jeżeli już podjadam to staram się robić to zdrowo, jedyny problem jest taki, że moje planowe przekąski są dosyć duże (od kilku dni nad tym też pracuję)

-Jem sporo ryb i owoców morza. W Polsce niestety nie mam takiej możliwości ze względu na wysokie ceny i brak dostępu do świeżego towaru. Tutaj tego typu produkty lądują na moim talerzu minimum 2 razy w tygodniu jako danie główne i praktycznie codziennie w formie wędzonego łososia. Dzięki temu dostarczam sobie sporo dobrych tłuszczy i witamin, a poza tym ryby po prostu bardzo lubię !

-Orzechy- kolejny produkt, który w Polsce gości u mnie rzadko, także ze względu na cenę. W Dublinie praktycznie codziennie jem kilka orzeszków :) Wydaje mi się, że dobre tłuszcze z ryb i orzechów zrobiły swoje, bo moje paznokcie rosną jak na drożdżach.

-Jem bardziej różnorodnie- przede wszystkim moje codzienne śniadanie to nie owsianka czy muesli :) fakt, zdarza mi się często, ale przeplatam te śniadania omletami, naleśnikami czy kanapkami. Poza tym wprowadziłam tutaj sporo nowych produktów, które w Pl nie goszczą na moim talerzu. Oprócz ryb i orzechów są to m.in kozi ser, parmezan, bakłażan, młody szpinak i rukola, pesto, masło orzechowe, woda kokosowa, pełnoziarnista mąka, olej kokosowy czy ocet balsamiczny. Nowe produkty i eksperymenty kulinarne sprawiają, że zdrowe jedzenie nie jest dla mnie nudne!

-Ograniczyłam się do dwóch kaw dziennie co jest w moim przypadku ogromnym postępem. Czasami popijam melisę albo zieloną herbatę, zdarzają się też owocowe smoothie. Piję sporo wody, ale wiem, że jak na moje możliwości to jeszcze za mało.

-Od kiedy tu jestem ani razu nie użyłam cukru, w zasadzie to nawet nie wiem czy go mamy. Ciasta słodziłam miodem, a jeżeli trzeba było coś oblać słodkim to używałam Golden Syropu (fakt, że jest on na bazie cukru, ale staram się nie używać go za często)

-Używam tylko oliwy z oliwek lub oleju kokosowego. Nawet gdybym chciała to oleju czy masła w domu nie mam :)

-Od czasu kiedy tu jestem zdarzył mi się tylko jeden poważny cheat (pizza i cola w środku nocy) i dwa małe- wspomniane już słodycze i lody Ben&Jerry's, które od razu wypociłam na skakance ;d

-Większość jedzonych węgli to węgle złożone, jeśli tylko mogę to jem ciemny chleb, ryż, makaron, używam także ciemnej mąki.

-Nie zjadłam tutaj ani jednego słodzonego jogurtu, serka czy innego typu deseru "lodówkowego" co w Polsce zdarza mi się praktycznie codziennie. Jem tylko jogurt naturalny, a jeżeli potrzebuję go dosłodzić to używam w tym celu owoców lub dżemu.

-Jem znacznie więcej warzyw i owoców.

- Ok teraz przejdźmy do grzeszków :D Zdarzało mi się wypić colę light czy jakiś napój energetyzujący light- wieeem świństwo, ale nie umiałam się opanować. Drugi grzech- piję sporo alkoholu, praktycznie codziennie wpada jakieś piwko czy cydr, a na większe okazje wino w mniejszych lub większych ilościach. Nad tym tematem będę pracować po powrocie do domu :D


 Najlepsze muesli jakie jadłam ! Niestety w Polskim Lidlu chyba go nie ma :(

 Woda kokosowa. Na początku nie byłam przekonana, ale polubiłam. Dobrze smakuje po treningu z odrobiną cytryny lub limonki.

 Jedno z moich śniadań- bananowy omlet z brzoskwinią

 Dietetyczny sernik na zimno

Wspominane wcześniej owoce morza

Treningi:

-Cały czas biorę udział w wyzwaniu 30 day butt lift. Opuściłam jeden trening, ale nadrobiłam to już następnego dnia, zdarza mi się czasami zamienić ze sobą dni :)

-Sporadycznie, chyba ze 2-3 razy zrobiłam Total Fitness II

-Bieganie niestety nie idzie najlepiej, zmusiłam się 2 razy i jakoś nie mogę wrócić do regularności

-Skakanka- jeżeli nie ma pogody, czy po prostu nie mam czasu staram się skakać na skakance :)

-Przez pierwsze 3 tygodnie sporo jeździłam na rowerze, 3-4 razy w tygodniu po około 2 godziny. Teraz niestety pogoda nie sprzyja jeżdżeniu i muszę to sobie jakoś zastąpić.

-Spacery i to zazwyczaj z pełnymi siatami to moja codzienna rutyna. Myślę, że dziennie pieszo robię 5-10 km, w zależności od tego gdzie muszę pójść :)


 Zostałam nominowana przez Saszen do liebstera, za nominację bardzo dziękuję :)

1. Kawa czy herbata ?
I jedno i drugie :) ogólnie jestem kawomaniaczką i piję ją cały rok, herbaty zostawiam sobie na zimniejsze miesiące- jesienią i zimą są nieodłączną częścią każdego dnia.
2. Twój ulubiony serial to ?
Seks w wielkim mieście, Plotkara i 90210
3. Coś co sprawia Ci największą przyjemność to ?
Hmm wiele rzeczy sprawia mi ogromną przyjemność :) sport, podróże, czekolada (ten punkt ograniczam :D), spędzanie czasu z moim chłopakiem czy przyjaciółmi
4. Zakupy której części garderoby sprawiają Ci największą przyjemność ?
buty i torebki

5. Ulubiony sklep odzieżowy to ?
Penneys (Primark) i HM 
6. Ulubiony aktor to ?
Bardzo lubię Johnego Deppa i Eda Westwicka
7. Ulubiona aktorka to ?
Helena Bonham Carter i Kaya Scodelario
8. Najlepszą książką jaką przeczytałaś w życiu była ?
Jest wiele książek, które lubię m.in "W drodze" Kerouacka czy "Stowarzyszenie umarłych poetów" Kleinbaum. Poza tym uwielbiam wszystko co wyszło spod pióra Hemingwaya.
9. Co najbardziej denerwuje Cię w innych ludziach ?
Nie lubię chamstwa i spóźnialstwa.
10. Jaka jest Twoja największa wada ?
Jestem straszną, ale to straszną gadułą :) Poza tym jestem marudą.
11. Jaka jest Twoja największa zaleta ?
Nie wiem, jakoś nie umiem niczego teraz wymyślić.

Nie będę nominować, bo to nie pierwszy mój liebster :)

czwartek, 5 września 2013

Pełnoziarniste naleśniki

Witajcie :)

Dzisiaj mam dla was przepis na pyszne pełnoziarniste naleśniki :) W głowie mam masę pomysłów na notki, ale niestety brakuje mi do nich zdjęć. Dzisiaj zabiorę się za pisanie, a jak tylko uzupełnię zdjęcia to będą i notki :)

Składniki (około 5 sztuk)
2 jajka
3/4 szklanki mleka
1/2 szklanki wody (podobno najlepsza gazowana, ale ja używałam zwykłej)
ok. 1 szklanka pełnoziarnistej mąki (w moim przypadku była to żytnia)- mąkę dodajemy obserwując jak zachowuje się cała masa, a więc jej ilość może dojść nawet do 1,5 szklanki
1-2 łyżki miodu
cynamon, gałka muszkatołowa i inne przyprawy wedle uznania
masło lub olej kokosowy do smażenia

Wykonanie:
Do miseczki wbijamy jajka, wlewamy mleko i wodę i miksujemy około 2-3 minuty. Kiedy masa będzie gotowa powoli dodajemy mąkę (nadal miksując) i obserwujemy jej wygląd. Masa nie powinna być zbyt gęsta, ciasto powinno swobodnie rozlewać się na patelni. Na koniec dodajemy miód i przyprawy, masę najlepiej odstawić na jakiś czas na bok, ponieważ mąka po napęcznieniu może sprawić, że ciasto będzie za gęste i trzeba będzie je nieco rozrzedzić (wodą lub mlekiem). Rozgrzewamy patelnię i smarujemy ją niewielką ilością tłuszczu, wylewamy ciasto na patelnię i kiedy zacznie się ścinać z góry powinniśmy przerzucić je na drugą stronę.

Moja ulubiona wersja podania to chudy twarożek/chudy serek kanapkowy i owoce, oblane miodem lub Golden Syropem mmm :)



Takie naleśniki na słodko są genialną opcją śniadaniową, natomiast wytrawne sprawdzą się na obiad :) Możecie mi wierzyć, że sycą na długo !





Tak wygląda kaloryczność dla naleśników, które robiłam (jedna łyżka miodu)- jeden naleśnik to około 150 kcal, a więc dwa takie (tyle ile jadłam na śniadanko) to 300 kcal, z dodatkami wychodziłam na około 400-500 kcal, a więc na liczbę kcal, którą zazwyczaj przeznaczam na śniadanie. Wierzcie mi, że były przepyszne i syciły na mega długo :) Poza tym taki naleśnik nie dostarcza nam dużo tłuszczu, a zawiera sporo dobrych węgli :)

P.S. W rozliczeniu kcal nie uwzględniłam tłuszczu do smażenia, dlatego ta liczba będzie nieco większa.

poniedziałek, 2 września 2013

Migawki

Witajcie :)

Jak wiecie ostatnio sporo się dzieje w moim życiu i dzięki temu mam sporo zdjęć. Moja miesięczna przeprowadzka do Dublina sprzyja gotowaniu i wycieczkom rowerowym i to będzie głównym tematem dzisiejszych zdjęć.


 Za każdym razem kiedy jestem w Dublinie poznaję nowe smaki :) Tym razem ostrygi, co do których mam mieszane uczucia. W przypadku muli było tak, że od razu dałam im "kosza", a tutaj dalej nie wiem co mam myśleć. Byłyby smaczne, gdyby nie ta "flaczkowata" konsystencja...

 Muesli z borówkami, golden syropem i orzeszkami mmmm ;) oczywiście z jogurtem naturalnym

 Dosyć często robimy sobie przegląd piwa :) Środkowe to mój cider, który był bardzo smaczny. Ogólnie wszystkie trzy do polecenia.

 Kolejny przegląd piwa :) W środku stoi najlepszy cider na świecie- belgijska Stella Artois, którą ubóstwiam. Tego dziwnego tworu po prawej nie polecam...Ni to imbir, ni malina, ogólnie mega słodkie i niedobre.
Była promocja na produkty jednej firmy typu 10 małych piw za 10 euro- jak widać mój chłopak nie przechodzi obojętnie obok takich okazji .. :) Środkowe smakowało mi najbardziej, jeśli się nie mylę było to pale ale.

 Mój pyszny obiadek- placki z bakłażana i sałatka :)

 Przeprosinowe śniadanko dla mojego faceta :P To w środku to serce,tak ! No i masełko orzechowe <3 i="">

 
 Prosto i przyjemnie- rukola, łosoś i ogórek

 Kolarzówka mojego chłopaka

 "Dzieci" mojego faceta- szosowy Trek i górski Giant. Zgadnijcie na którym jeżdżę :D

 Moje absolutnie ulubione danie- risotto ze szparagami i krewetkami :) Mój facet jest mistrzem w kuchni

 Tak dogadzał sobie mój facet kiedy nie widziałam :D naleśnik z rukolą, kozim serkiem i łososiem. Mam nadzieję, że to na górze to nie Golden Syrop a oliwa :D

 Genialne czerwone wino o bardzo głębokim smaku. Idealne do chilli con carne :)

Chilli con carne, którego nagotowaliśmy tyle, że można by obdzielić pół osiedla ;d