sobota, 30 listopada 2013

List do świętego Mikołaja

Witajcie :)

Wielkimi krokami zbliża się 6 grudnia, czyli Dzień Świętego Mikołaja :) Postanowiłam wykorzystać to jako pretekst to napisania swojej sportowej listy "must have". Jest milion rzeczy, które by mi się przydały i dobrze jest mieć taką listę w jednym miejscu, żeby co jakiś czas dokupować coś do swojej kolekcji. Bez takiej listy zazwyczaj zapominam o tym czego potrzebuję i co było najważniejsze i najbardziej potrzebne.

1. Buty treningowe- mam już jedne buty i są one raczej przeznaczone do biegania. Przydałaby się druga para do ćwiczenia w domu i na siłowni, bo niestety treningi na dworze i te domowe nie idą w parze :(


2. Spodnie dresowe- takie zwężane do dołu, najlepiej szare albo czarne.


3. Długie legginsy do ćwiczeń- mam niestety tylko jedną parę i to długości 3/4, legginsy do ziemi baardzo by się przydały :) Zwłaszcza do biegania.


4. Cienka kurtka przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa- czegoś takiego baaardzo brakuje w mojej szafie, jest problem przy wyjściu w góry czy jeździe na rowerze w gorszą pogodę. Chciałabym jednak coś bardziej kolorowego :)


5. Hantelki- przydały by się bardzo do domowego treningu siłowego. Już od dłuższego czasu noszę się z zamiarem rozpoczęcia treningów z obciążeniem i jeszcze nie zaczęłam.


6. Hula hop


7. Buty trekingowe- nie potrzebuję żadnego supermodelu, ważne żeby spełniały swoje zadanie i nie przemakały. Nie chodzę w góry zbyt często, ale jeżeli już zdarza się jakiś wypad to po prostu nie mam czego włożyć na nogi, a że chciałabym zwiększyć częstotliwość wędrówek to buty są zakupem niezbędnym.



8. Spodenki rowerowe- marzyły mi się przez całe wakacje- bolący tyłek i uda obtarte od siodełka to nie jest to co tygryski lubią najbardziej :D chodziłam obok takich spodenek w TkMaxxie, ale zawsze były jakieś ważniejsze zakupy...



9. Sportowa torba- potrzebowałam takiej chodząc na siłownię, a teraz też by się przydała ze względu na wuefy w szkole. Na razie obchodzę się bez takowej, ale trzeba będzie pomyśleć o niej :)


10. Waga kuchenna


11. Rolki- od wiosny chodzą mi po głowie, ale nie było funduszy. Od października miałam odkładać, ale w tym temacie też niestety lipa..


12. Mata do ćwiczeń- moja obecna jest już tak wyeksploatowana, że przydałaby się nowa. Stara pewnie całkowicie się zniszczy zanim dojdę do zakupu nowej :P


13. Kask na snowboard- tutaj szykuje się większy zakup, bo uparłam się akurat na ten z POC'a. Planuję zakup w wakacje, bo wtedy można dostać je taniej. W zasadzie kask jest mi potrzebny jak najszybciej (stary nie wygląda najlepiej), ale dam radę jeszcze jeden sezon przetrwać bez nowości :)


14. Gogle- do gogli nigdy nie miałam szczęścia (zawsze mi parowały), dlatego uparłam się, że kupię droższe, ale przynajmniej je wykorzystam. Zazwyczaj było tak, że moje gogle leżały, bo nie lubiłam w nich jeździć, a niestety w zeszłym roku przekonałam się, że są koniecznością...


A wy co chcielibyście dostać od świętego Mikołaja? :) Patrząc na ilość sportowych rzeczy w mojej szafie stwierdzam, że nie jest źle w porównaniu z zeszłym rokiem. Chcecie zobaczyć w czym ćwiczę ?

środa, 27 listopada 2013

Kobiety kochają niespodzianki :)

Witajcie :)

Temat postu jest taki jaki jest, gdyż to o czym będę pisać było dla mnie niemałą niespodzianką. W okolicach września odezwała się do mnie firma Sensilive z propozycją przetestowania ich produktów. Niestety wtedy byłam za granicą, a nie było możliwości przesyłki produktów poza kraj, akcja się skończyła, ale obiecano mi informacje na temat kolejnych akcji. I tak to w poniedziałek do mojego domu dotarła paczka, której kompletnie się nie spodziewałam i była miłą niespodzianką :)
Przyznam szczerze, że jestem osobą niezwykle sceptycznie podchodzącą do suplementów diety, ale zamierzam spróbować i za miesiąc dam wam znać jak rezultaty.


W paczce znalazło się:
-bioDETOX mix
-BIO Maqui Ultimax

Produkty te mają: 
-oczyścić organizm z toksyn
-dodać energii
-poprawić odporność
-przyspieszyć trawienie i pracę jelit
-zregenerować i odmłodzić (ok, tego nie potrzebuję :D)

BIO Maqui Ultimax to tabletki z wyciągiem z jagód Maqui rosnących w Patagoni. Podobno zawierają aż 22 razy więcej antyoksydantów niż czerwone winogrona. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, ale wyczytałam właśnie, że zostały ogłoszone kolejnym "super food" (jak np. acai). Jagody Maqui zawierają antocyjaniny, które dobrze wpływają na nasz wzrok oraz zwalczają wolne rodniki. Substancje te mają wpływ na prewencję i leczenie zmian nowotworowych. Są one bogatym źródłem witaminy C, mają również właściwości przeciwzapalne oraz zmniejszają ilość "złego" cholesterolu w naszym organizmie.

bioDETOX mix to 10 saszetek, które mają pomóc w detoksie organizmu. Zawierają ekstrakt z owoców papai, liści herbaty, owoców aceroli oraz błonnik owsiany. Na czas 10-cio dniowego detoksu mam zamiar zrezygnować z kawy i uważać na dietę bardziej niż zazwyczaj :)

ekstrakt z owoców papai- papaja jest owocem zasadowym, który pomaga odkwasić organizm, zawiera dużo karotenów, witaminy A i tych z grupy B. Papaja zawiera enzymy pobudzające trawienie, a od wieków w wielu kulturach była wykorzystywana do różnych celów leczniczych. Owoc ten korzystnie wpływa na błonę śluzową żołądka, pojawiły się także raporty tego, że papaja może być lekiem antynowotworowym.

ekstrakt z owoców aceroli- owoc przypominający wiśnie, pochodzi z Barbadosu. Jest cennym źródłem witaminy C, A i witamin z grupy B oraz żelaza, wapnia i fosforu. Ma ona oczywiście właściwości antyoksydacyjne, wpływa na odporność naszego organizmu, wspomaga gojenie się ran i poprawia jędrność naszej skóry.


O zielonej herbacie i otrębach chyba wspominać nie muszę :)
O detoksie myślałam już od dawien, dawna, ale jakoś nie mogłam się zebrać, a teraz pretekst dostałam na tacy :) Zaczęłam detoks wczoraj, ograniczyłam do zera kawę, piję wodę, zieloną herbatę i ziółka oraz staram się bardziej uważać na to co jem. O efektach dam wam znać po miesiącu, kiedy będę miała za sobą zarówno detoks, jak i stosowanie suplementu z Maqui.

Co myślicie na temat suplementów? Stosujecie jakieś lub macie ochotę zastosować?

niedziela, 24 listopada 2013

Jak czytać E-tykiety? cz. II - kosmetyki

Witajcie

W ostatnim czasie zjada mnie brak czasu i napisanie treściwej notki było po prostu niewykonalne. Dzisiaj wygospodarowałam chwilkę (kosztem nauki biologi), żeby napisać II część posta o szkodliwych składnikach, tym razem skupię się na tym czego nie powinno być w kosmetykach. Na tym temacie znam się nieco mniej, więc możliwe, że w sporządzonej liście będzie czegoś brakowało- wtedy dajcie znać.

Za tydzień postaram się wrzucić pierwsze podsumowanie w moim 90-cio dniowym planie :) Stwierdziłam, że robienie tego co tydzień zwyczajnie nie ma sensu. Jako, że zapowiada się odrobina luzu (jedno kolokwium i kartkówka w tygodniu to luz ;d) to postaram się bywać tutaj częściej.


 Co to jest skład INCI ?
Jest to lista składników, które wchodzą w skład danego kosmetyku. Powinny znajdować się na odwrocie produktu lub na opakowaniu czy ulotce, jeżeli kosmetyk jest za mały. Podany skład jest uporządkowany wg składu procentowego danych substancji, największa ilość znajduje się na początku, te które stanowią mniej niż 1% składu kosmetyku mogą znajdować się na końcu nieuporządkowane.

Jakich składników powinniśmy unikać kupując kosmetyki?

  • parabeny- konserwanty przedłużające żywotność kosmetyków. Ich zadaniem jest niedopuszczenie do rozwoju pleśni i zabijanie drobnoustrojów. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przyczyniają się do powstawania raka (m. in piersi), niektóre z nich zawierają trujące związki rtęci. Parabeny mogą powodować uczulenia i wysypki. Najlepiej aby w naszych kosmetykach ich nie było albo znajdowały się na szarym składu INCI.

nazwy parabenów:
-generalnie wszystkie składniki, które na końcu nazwy zawierają słowo "paraben" np. Methylparaben
-Phenol
-Glutaraldehyde
-Hexamidine-Diisethionate
-Phenyl Mercuric Acetate
-Phenyl Mercuric Borate
-Benzetonium Chloride

  • olej mineralny (parafina)- ten składnik jest dosyć kontrowersyjny, produkt uboczny przeróbki ropy naftowej. Ze względu na wysoki stopień oczyszczenia nie są one niebezpiecznie, są dla naszej skóry obojętne i nie mają żadnego działania terapeutycznego. Dlaczego więc tyle krzyku o coś co nie szkodzi? Niestety parafina jest silnie komedogenna co oznacza, że może zapychać nam pory. O ile nie masz z tym większym problemu to olej mineralny nie powinien być Twoim wrogiem, ale jeżeli masz skłonność do zapychania, cerę tłustą i trądzikową to lepiej omijaj go z daleka.
występujące nazwy parafiny i substancji ropopochodnych:
-Paraffinum Liquidum
-Paraffin
-Syntetix Wax
-Isoparaffin
-Mineral Oil
-Vaseline
-Petrolatum
-Ceresin
-Isododecane
-Isobutane
-Isohexadecane
-Ozokerite
-Isopropane
  • silikony- podobno mają wiele zalet, ale dzisiaj mówię raczej o wadach. Co złego jest w silikonach? Niestety nie są one rozpuszczalne w wodzie przez co często gromadzą się (najczęściej na włosach) tworząc warstwę, która uniemożliwia dobrym substancją dotarcie wgłąb naszych włosów. Usunąć je można tylko za pomocą detergentów, które nie wpływają zbyt korzystnie na kondycję włosów. Ich dobrą stroną jest to, że są dla nas obojętne i pozwalają zabezpieczyć włosy (głównie końcówki) przed czynnikami zewnętrznymi. Tak więc silikonów nie eliminujemy całkowicie, ale kontrolujemy ich ilość, bo co za dużo to nie zdrowo !
nazwy:
-najczęściej zakończone przyrostkami: -siloxane, -silanol, -silicone, -methicone
innych nazw nawet nie wymieniam, bo lista jest dosyć długa i nie sądzę, że ktokolwiek jest w stanie to zapamiętać :)
  • SLS- czyli silny detergent, który pojawia się głównie w kosmetykach myjących takich jak szampony czy żele do twarzy/pod prysznic. Ma właściwości silnie wysuszające i podrażniające, może powodować także łamliwość i rozdwajanie włosów. Ja szczerze mówiąc zwątpiłam już w to czy istnieje jakikolwiek szampon do włosów bez tego składnika, najlepiej szukać kosmetyków skierowanych dla dzieci lub kobiet w ciąży, ponieważ one nie powinny go zawierać. Wiem, że znalezienie kosmetyków niezawierających sls'ów graniczy często z cudem, ale jeżeli macie wybór to nie ma się co zastanawiać!
nazwy:
-Sodium Lauryl Sulfate oraz wszystko o podobnie brzmiących nazwach i tworzące skróty SLS 

  • formaldehyd- zawarty w lakierze do paznokci, dzięki niemu paznokcie stają się twardsze. Mogą powodować wysypki i uczulenia we wszystkich miejscach, których dotykamy paznokciami.

  • aceton- w zmywaczach do paznokci. Rodzaj rozpuszczalnika, który ma właściwości drażniące, a przy regularnym stosowaniu może powodować uszkodzenia skóry podobne do poparzeń

To by było na tyle, jeżeli jest coś co szerokim łukiem omijacie w składach kosmetyków- dajcie znać! Każdy z nas chętnie skorzysta z porad :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Yoga- inspiracje

Witajcie

Niestety cierpię na brak czasu na napisanie jakiejkolwiek treściwszej notki. Część druga "Jak czytać E-tykiety" czeka na swoją kolej i będzie na pewno, ale niestety nie wiem kiedy ;( Jako, że ostatnio strasznie fascynuje mnie joga postanowiłam wrzucić wam kilka inspiracji z nią związanych. Niestety nie mam w pobliżu nigdzie tanich zajęć jogi, ale w piątek wybieram się na pilates (jedyne 5 zł za godzinę :D). Zdecydowałam się na tego typu zajęcia ze względu na chęć wzmocnienia kręgosłupa. Kilka lat temu cierpiałam na bóle związane z korzonkami, a od kilku dni korzonki delikatnie o sobie przypominają. Po dzisiejszym wuefie stwierdziłam, że zrobię dwa dni restu i być może przejdę się do lekarza.


 tutaj balet, a nie joga, ale także piękny ;)












Może ktoś z was ćwiczy jogę ? Chwalcie się :)

środa, 13 listopada 2013

90 dni do lepszego wyglądu :)

Witajcie

W ostatnich kilku miesiącach tyłam zamiast chudnąć. Nie jestem z siebie zadowolona, już od dłuższego czasu rwałam się do zmian, ale zawsze było coś co niweczyło plany. Wymyśliłam, że dam sobie 90 dni na doprowadzenie się do pionu- tyle wystarczy, żeby moje ciało się zmieniło. Chciałam zacząć już jakieś 2 tygodnie temu, ale przesunęłam ten termin ze względu na usuwanie ósemek. Może niektórzy z was uznają, że szukałam sobie wymówek, ale po pierwsze wiem, że u mnie zmiany muszą iść w parze, czyli jak dieta to i ćwiczenia, które po zabiegach nie były możliwe. Po drugie po tych jakże nieprzyjemnych wizytach u chirurga przez tydzień bolało mnie pół twarzy (w zasadzie to dalej boli), przez co stałam się chodzącym i absolutnie nieznośnym terminatorem Na szczęście koszmar z ósemkami powoli się kończył, a ja mogę zacząć realizować swoje cele. Stwierdziłam, że i tak nie goni mnie żaden termin typu Sylwester, więc świat się nie zawali jeżeli zacznę później :)


Założenia i zmiany, które mam zamiar wprowadzić w życie
DIETA
-ograniczenie kawy do jednej dziennie
-ograniczenie słodyczy (pierwszy miesiąc - wyzwanie bezsłodyczowe), alkoholu, fast foodów, przekąsek i gazowanych napojów
-jeść więcej warzyw i żywności nieprzetworzonej
-pić więcej wody i herbat

TRENING
-5-6 razy w tygodniu trening- w zasadzie sama jeszcze nie doszłam do tego co dokładnie będę robić i treningi będę rozpisywać na każdy kolejny tydzień. Na pewno będzie Killer, Turbo, Total Fitness II, Skalpel II (czyli sporo Ewki), kickboxing z Jillian i 30 day shred (jeżeli moja forma będzie w lepszym stanie to zaczynam 20 listopada)
-do każdego treningu dołączam Mel B pośladki i przysiady
-więcej ćwiczeń brzucha i boczków- dokładnie jeszcze nie wiem w jakiej częstotliwości
-10-15 min rozciągania do każdego treningu

SUPLEMENTY
-siemię lniane- planuję powrót do tej mikstury, bo przyjemnie mi się ją piło i dobrze na mnie działała
-drożdże- tutaj jeszcze się zastanawiam, ponieważ często się zdarza, że są nie takie jak powinny i omijałam dzień kuracji. Poza tym zapominam o kupowaniu świeżej paczki..
-tran

PIELĘGNACJA
-masaże: bańkami (pn, śr, pt), gąbką Syrena + peeling kawowy (pozostałe dni)
-codzienne stosowanie wcierek do włosów
-regularne używanie balsamu do ciała (tak tak, mam z tym problem)

START: 13.11
KONIEC: 10.02


W niedzielę dodam wymiary i wagę, bo w ten dzień najłatwiej mi to robić :) Trzymajcie za mnie kciuki, bo w najbliższym czasie mam tyle nauki, że głowa mała!

Zapraszam was do przyłączenia się, możecie wypisać sobie własne założenia. Ważne, żeby co jakiś czas pisać jak wyglądają wasze postępy :)

niedziela, 10 listopada 2013

Wyzwanie- 30 dni bez słodyczy

Witajcie

Dzisiaj szybki post z zaproszeniem do wzięcia udziału w wyzwaniu.
Od 13 listopada do 12 grudnia wyrzekamy się słodyczy i dzielnie walczymy z pokusami :) Mówiąc słodycze mam na myśli: czekoladę, czekoladki, batony, żelki, lody, ciastka, ciasteczka, wszelkiego typu desery. Dobrze by było ogólnie ograniczyć cukier, ale nie popadajmy w skrajność- dżemy, miód i zdrowe zamienniki cukru są jak najbardziej dozwolone :)


Wyzwanie dodatkowe: chętni wybierają sobie część ciała, którą codziennie przez ten miesiąc będą katować. Ale nie martwcie się- chodzi tutaj o 10 minut dziennie, bo w końcu lepszy jakikolwiek ruch i dostawa endorfin każdego dnia niż leżenie w łóżku, prawda ? Niektórzy zaliczają "doła" z powodu braku dostaw słodkości, a więc ćwiczenia to dobry sposób na zapewnienie sobie dziennej dawki endorfin :). Ja mam zamiar (w sumie nic nowego) pracować cały czas nad moją pupą. Wybiorę prawdopodobnie filmik Mel B i przysiady, ale możliwe, że wrócę do któregoś filmiku z "30 day butt lift".

Chęć udziału w akcji możecie zgłosić w komentarzach pod postem, na swoich blogach oraz na facebooku :)

Zachęcajcie znajomych, bo w końcu w kupie siła! Jeżeli będziemy się wspierać to te 30 dni minie jak z bicza strzelił :)
Dla niektórych 30 dni to mało dla innych dużo, mam nadzieję, że dla nas wszystkich będzie to katalizatorem dalszych zmian w naszym odżywianiu.

piątek, 8 listopada 2013

Jak czytać E-tykiety ?

Witajcie

Dzisiaj mam dla was post, który wielu osobom może ułatwić życie. Zazwyczaj osoba mówiąca, że czyta etykiety jest brana za nie wiadomo jakiego herosa, no bo "jak Ty tak wiesz co to wszystko znaczy?!", otóż nie moi drodzy. Ja na przykład nie mam zielonego pojęcia co znaczy połowa tych dziwnych nazw na odwrocie produktu, ale mniej więcej wiem czego unikać. Chemia otacza nas z każdej strony, dawkujemy ją sobie codziennie wraz z pożywieniem, kosmetykami i powietrzem. Zła wiadomość jest taka, że ograniczenie szkodliwych składników do zera jest niemożliwe, ale jeżeli mamy wybór to lepiej wpychać w siebie mniej świństwa, niż więcej, prawda? Mam zamiar napisać także o tych rzeczach, które w etykietach są ważne dla osób odchudzających się, bo bardzo często jesteśmy oszukiwani przez producentów napisami typu "fit" czy "lekkie". Notka będzie podzielona mniej więcej na dwie części: dla totalnych laików, którym wystarczą podstawy oraz dla osób, które są tematem zainteresowane nieco bardziej :)

Skład na opakowaniu podaje się wg największej zawartości danego składnika aż do tego najmniejszego. Czyli pierwszy składnik na liście to ten, którego jest najwięcej, szkodliwe substancje najlepiej żeby były na szarym końcu bądź nie było ich w ogóle.

Czego powinniśmy unikać w jedzeniu (zasady ogólne):
-konserwanty, barwniki, przeciwutleniacze, emulgatory i poprawiacze smaku, czyli generalnie to co oznaczenie jest literką "E". Jednak nie wszystkie z powyższych rzeczy są szkodliwe, ponieważ na przykład istnieją barwniki naturalne. O tym jakich dokładnie należy się wystrzegać napiszę później.
-biały cukier- w tym temacie chyba nie muszę się rozpisywać, ogólnie rzecz biorąc najlepiej jeżeli w składzie go nie ma lub znajduje na końcu składu.
-sól- wszyscy dobrze wiemy jak bardzo jest szkodliwa, odchudzający się wiedzą, że powinni ją ograniczyć do minimum, ale niestety nie wszyscy wiedzą, że soli (a właściwie sodu, którego sól jest źródłem), która trafia na nasze talerze to nie ta, którą dodajemy do zupy, a ta spożywana nieświadomie- czyli z produktami przetworzonymi. Dzienna dawka soli to maksimum 6 gram, czyli 2,4 grama sodu.
-aspartam (E951)- słodzik zastępujący cukier w wielu produktach spożywczych, zazwyczaj w tych "dietetycznych" ze względu na dużą słodkość (160 razy bardziej słodki niż cukier), która pozwala na jego minimalne użycie, a co za tym idzie- minimum kalorii. Jest rakotwórczy, może powodować ślepotę i zaburzenia emocjonalne oraz szereg innych nieprzyjemnych dolegliwości. Jego obecność MUSI być zaznaczona na produkcie, ponieważ aspartam zawiera fenyloalaninę, której nie mogą zażywać osoby chore na fenyloketonurię.
-benzoesan sodu (E211)- stosowany jako konserwant spotykany w przetworach owocowych i warzywnych, napojach gazowanych i wielu innych produktach. Z kwasem askorbinowym (witamina C) tworzy benzen- związek rakotwórczy, ponadto może wywoływać różne reakcje alergiczne i astmę.
-glutaminian sodu (E621)- polepszacz smaku dodawany m.in do zupek chińskich i wszelkiego typu potraw "instant", keczupie i wielu, wielu innych produktach. Glutaminian ma działanie podobne do narkotyku- wywołuje sztuczny apetyt. Oficjalnie nie jest uznany za substancję toksyczną bądź rakotwórczą, ale HALO kto z nas chce być naćpany czymś co robi z nas wiecznie głodnych wilkołaków ?
-tłuszcze trans- czyli utwardzone tłuszcze roślinne, niestety producenci nie mają obowiązku umieszczać informacji o nich na etykietach. Tłuszcze utwardzone zwiększają ryzyko chorób serca czy cukrzycy. Co więc zrobić skoro nie ma o nich słowa na etykietce? Unikać produktów w których mogą się znajdować- fast foody (głównie te gdzie trzeba coś smażyć jak frytki), mrożone produkty przeznaczone do smażenia, chipsy, krakersy, majonezy,. Warto zwracać uwagę jeżeli na etykiecie pisze "utwardzony" bądź "uwodorniony".

Mięso
Poza tym kiedy kupujemy mięso warto zwrócić na to ile mięsa w tym mięsie mamy i czy przypadkiem połowa składu to nie słynny MOM. Tajemniczo brzmiąca nazwa "MOM" nie jest nazwą kolejnej amerykańskiej agencji tylko skrótem od "mięsa oddzielonego mechanicznie". Nadal brzmi nieznajomo? Otóż MOM to wszystkie zwierzęce "odpady" zmielone w kupie, naszpikowane polepszaczami i wciśnięte w naszą pyszną szyneczkę. Mówiąc "odpady" mam na myśli wszystko czego normalnie byście nie tknęli, czyli gorszej jakości mięso, tłuszcz, może zawierać fragmenty kości i innych dziwnych rzeczy...

nadal macie na nie ochotę?

Wszelkie produkty zbożowe
Kupując produkty pełnoziarniste warto zwrócić uwagę czy faktycznie są pełnoziarniste i ile tego pełnego ziarna zawierają. Często chleby, makarony itp. deklarowane jako pełnoziarniste są po prostu barwione karmelem.. Także kupując batoniki zbożowe dobrze jest sprawdzić skład pod tym kątem, poza tym dobrze jest jeżeli produkt na pierwszym miejscu w składzie ma zboże inne niż pszenica.

Uwaga ogólna
Na każdych zakupach sprawdzi się zasada: sprawdź ile jedzenia jest w jedzeniu. Bo skoro keczup to sos pomidorowy to byłoby miło gdyby właśnie pomidory znajdowały się na pierwszym miejscu w składzie, prawda? Kupując masło orzechowe porównajmy kilka składów i wybierzmy te w którym zawartość orzechów jest największa. Jest to chyba najprostsza i bardzo ważna zasada kupowania żywności, polecam stosowanie :)


A teraz część dla osób bardziej zainteresowanych tematem :)

E-kody:
-100-199- barwniki
-200-299- konserwanty
-300-399- przeciwutleniacze i regulatory kwasowości
-400-499- zagęszczacze, emulgatory i stabilizatory
-500-599- regulatory pH i spulchniacze
-600-699- wzmacniacze smaku i zapachu
-700-799- antybiotyki
-900-999- różne
-1000-1599- dodatkowe związki chemiczne

Ogólnie rzecz biorąc najlepiej jest kiedy E-lista na odwrocie produktu była jak najkrótsza, ale nie oznacza to, że wszystkie z powyższych substancji są nie wiadomo jak toksyczne i szkodliwe. Poniżej lista barwników i konserwantów, których zdecydowanie nie powinno być w naszym jedzeniu.

Barwniki:
-tartrazyna (E102)
-żółcień chinolinowa (E104)
-erytrozyna (E127)
-indygotyn (E132)
-aluminium (E173)
-litorlubina (E180)

Dolegliwości jakie mogą wywołać: reakcje alergiczne, nadpobudliwość, bezsenność, wysypka i inne.


Konserwanty:
-kwas benzoesowy i benzoesany (E210-E213)
-dwutlenek siarki i siarczany (E220-E228)
-bifenyl (E230)
-ortofenylofenol (E231)
-ortofenylofenolan sodu (E232)
-azotyn III potasu (E249)
-azotyn III sodu (E250)
-azotan V sodu (E251)
-azotan V potasu (E252)

Dolegliwości: reakcje alergiczne, zaburzenia czynności skóry, wysypki, astma, niektóre powodują nowotwory.

Dla osób, które nie lubią zbyt wiele zapamiętywać stworzono aplikację na telefon pt. E-kody. Wystarczy wklepać hasło w google i na pewno znajdziecie aplikację dostosowaną do systemu w waszym telefonie.

Ponadto zapraszam was do wzięcia udziału w akcji "Czytamy etykiety" na facebooku i oficjalnej stronie akcji .

A wy czytacie etykiety? Jeżeli są składniki, które waszym zdaniem powinny się tutaj znaleźć- dajcie znać!
Chcecie podobną notkę na temat chemii w kosmetykach ? 

niedziela, 3 listopada 2013

Słodka alternatywa- ksylitol

Witajcie

Mam nadzieję, że długi weekend minął wam w przyjemnej, rodzinnej atmosferze :) Nie martwcie się- następny też jest dłuugi ! Dzisiaj chciałam napisać co nieco na temat produktu, który przyszedł w paczce ze sklepu Kuchnie Świata, mianowicie o ksylitolu.

Ksylitol jest tak zwanym alkoholem cukrowym (cokolwiek to znaczy) uzyskiwanym najczęściej z brzozy. W przeciwieństwie do cukrów prostych ja m.in glukoza i fruktoza ksylitol nie ulega fermentacji w przewodzie pokarmowym. Potrzeba matką wynalazku i w myśl tej zasady odkryty został ksylitol i jego właściwości. Podczas II wojny światowej Finlandia cierpiała na niedobór cukru i dzięki poszukiwaniom substytutu natknięto się na ksylitol (znany był już w okolicy roku 1890, ale dopiero w czasie wojny zaczął być wykorzystywany na szerszą skalę). Cukier brzozowy jest o 40 % (niektóre źródła mówią, że nawet o 50%) mniej kaloryczny od cukru, a ponadto jest w naszym organizmie przetwarzany powoli z minimalnym udziałem insuliny, dzięki czemu ma 14 razy niższy indeks glikemiczny od cukru białego i jest dzięki temu produktem, którego mogą używać diabetycy. Cukier brzozowy nie różni się od tego zwyczajnego ani konsystencją ani smakiem (różni się niestety ceną...).



Właściwości:
-przeciwdziała procesom przedwczesnego starzenia
-niskie IG sprawia, że jest bezpieczny dla diabetyków i może być świetnym substytutem cukru w czasie diet odchudzających
-zwiększa przyswajanie wapnia i jest przez to zalecany osobom zagrożonym osteoporozą
-działanie antybakteryjne
-wzmacnia układ immunologiczny
-działa przeciwpróchniczo
-nie jest toksyczny
-zmniejsza ochotę na słodycze (nasz organizm rzadziej doprowadzany jest do skoków insuliny przez co nie musimy sięgać po słodycze w celu podniesienia cukru we krwi)

Nie zaleca się spożywania większej ilości ksylitolu niż 40 g (około 3 łyżeczki) i powinien on być wprowadzany do naszej diety stopniowo, ze względu na to iż może powodować biegunki.
Opakowanie 0,5 kg to koszt około 25 zł, ksylitol można dostać w wielu sklepach internetowych oraz w sklepach ze zdrową żywnością.

A wy szukacie alternatyw dla cukru czy może wyeliminowanie go z diety nie było dla was żadnym problemem ? Mnie kusi jeszcze wypróbowanie stewii, ale na razie muszę wykończyć ksylitol :)