wtorek, 2 września 2014

Warto odwiedzić - Jamie's Italian

Witajcie

Postanowiłam rozpocząć nową serię na blogu, która będzie nosiła nazwę "Warto odwiedzić" i będzie odnosiła się do fajnych miejsc, które miałam okazję odwiedzić :) Seria będzie dotyczyła miejsc zarówno tutaj w Dublinie, w Polsce, jak i w miejscach do których będę podróżować.

Na pierwszy ogień idzie restauracja "Jamie's Italian" słynnego Jamiego Olivera. Jak dziś pamiętam wieczory spędzone z mamą przed tv i oglądanie jego programów. Jamie sprawiał, że największe paści urastały do rangi pysznego posiłku :) Nie powiem, żeby odwiedzenie jego restauracji było jakąś szczególną pozycją na liście marzeń, ale w zasadzie to kolacja w jego knajpie była po części spełnieniem jakiegoś tam małego marzenia.


Pierwsza restauracja "Jamie's Italian" powstała w 2008 roku w Oxfordzie. Obecnie istnieje 30 restauracji sygnowanych jego imieniem w całej Wielkiej Brytanii, Dublinie, Dubaju, Singapurze i wielu innych miejscach. Wspólnikiem Olivera jest włoch Gennaro Contaldo. Obaj panowie skupiają się na tym aby w ich restauracjach podawane było jedzenie najwyższej jakości, serwowany tam makaron jest robiony na miejscu, wszystko robione jest "z sercem".

My odwiedziliśmy restaurację, która znajduje się w Dublinie, a dokładniej w Dundrum. Restauracja znajduje się przy centrum handlowym, jest spora, wnętrze urządzone jest w industrialnym stylu. Zaskoczyła nas jej wielkość i ilość ludzi w środku, można powiedzieć, że mają tam codziennie prawdziwy "przemiał", gdyż w środę nie było tam praktycznie w ogóle wolnych stolików!

Przystawki i dania główne były naprawdę świetne! Pozycje w menu kuszą tak bardzo, że naprawdę ciężko się zdecydować co wybrać. Wszyscy skusiliśmy się na makaron i faktycznie był to taki "domowy", a nie "kupny" makaron. Danie główne możemy wybrać w wielkości dania głównego lub przystawki, ja wybrałam mniejszą opcję ze względu na to, że kolacja była 3-daniowa. Jedynym rozczarowaniem były desery- już samo menu nie zachęcało, w zasadzie nie było tam nic szczególnego do wyboru. Jestem wielbicielem deserów i jak na prawdziwego znawcę przystało, udało mi się strzelić w dziesiątkę :) Tarta migdałowa była jedynym godnym uwagi deserem, nawet kierownik sali przyznał, że jest to najlepsza pozycja w deserowym menu :) Nie polecam tiramisu- za mocno kawowe, za mało kremu z mascarpone, a za dużo rozmoczonych biszkoptów.

Poza jedzeniem "Jamie's Italian" oferuje pyszne koktajle i kilka podstawowych, ale niezłych włoskich win. Białe wina które wybraliśmy były naprawdę dobre (niestety nie pamiętam nazw), a po kolacji spróbowaliśmy także kilku drinków. Amaretto sour było dla mnie sporym zaskoczeniem - nie spodziewałam się, że drink z białkiem jajka może być tak dobry (nie mają go niestety w regularnym menu), a kawowe Espresso Martini zasmakowało mi, pomimo tego, że nie jestem fanką kawy espresso.

Pomimo dużej ilości ludzi jedzenie było dobrze przyrządzone i świeże, niestety trzeba było na trochę poczekać, ale to w końcu restauracja, a nie fast food! Obsługa mówiąc szczerze mogłaby być nieco lepsza, ale nie było tragicznie. Ceny jak na takie miejsce i tak dobre jedzenie są bardzo przystępne.

Tak jak wspominałam- we wnętrzu industrial. Niestety ciężko oddać klimat tego miejsca na zdjęciu

Mój starter- Arancini margherita, czyli kuleczki z risotto w sosie pomidorowym. Danie jest bardzo ostre, ale przepyszne :)

 Wzięliśmy także dwie porcje różnych rodzajów chleba i jak na 4 osoby to było tego nieco za dużo! Jedna porcja na czwórkę byłaby idealna.

Roasted squash&ricotta brushetta - starter mojego chłopaka. Po spróbowaniu żałowałam, że nie zdecydowałam się na tę pozycję, bo brushetta była przepyszna!

Prawn linguine, czyli makaron z krewetkami i rukolą

 Wild rabbit tagliolini, czyli makaron z "ragu" z królika, bardzo polecam to danie, nawet jeżeli nie jesteście fanami mięsa królika! :)

Tarta migdałowa- była obłędna!

 Amaretto sour- nie wygląda imponująco, ale smakuje świetnie

 Espresso Martini, czyli bardzo kawowy drink. Zasmakuje wszystkim fanom kawy, a także tym, którzy nie lubią czuć alkoholu w drinkach


Niestety w Polsce nie ma żadnej restauracji Jamie'go, ale znajdziecie je w Anglii, Irlandii, Dubaju, Australii, Singapurze, Turcji, Brazylii i Hong Kongu.

Dajcie znać czy podoba wam się taka seria i czy chcecie w przyszłości przeczytać coś w tej tematyce :) Postanowiłam dodawać posty tego typu do zakładki "podróże", żeby było łatwiej je znaleźć, jeżeli wybieracie się w dane miejsce.

17 komentarzy:

  1. Wszystko wyglada taaaak smakowicie!!;) mi seria sie bardzo podoba!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. same pyszności! szkoda, że w Polsce nie ma
    co do spotkania, pewnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Często wchodzę na bloga wieczorami, no i również czytam Wasze o podobnej porze.
    Zawsze narobisz mi smaka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj przepraszam :D to nie specjalnie :P ale wierz mi, że nie ma nic gorszego niż mój chłopak wracający w nocy z pracy z boskim deserem ;d to się nazywa premedytacja :D

      Usuń
  4. Jakie pyszności^^ Aż chce się biec do tej restauracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawilas mnie juz zdjeciem na insta!! jestem ciekawa czy maja duzy wybor dan vegetarianskich? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęciem na insta raczej nie, bo nie mam insta :D całkiem sporo wege pozycji mają :)

      Usuń
  6. Fajny pomysł na serię postów, ja uwielbiam odkrywać nowe miejsca więc na pewno będę to wyczytywać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie jeszcze na pewno sporo podobnych postów, będę się starała opisać fajne miejsca w okolicy w Polsce :) jeżeli masz w planach odwiedzić Śląsk to na pewno coś się znajdzie :)

      Usuń
  7. Jak najbardziej na tak! Super pomysł na serię wpisów, chętnie poczytam.
    Jedzenie prezentuje się znakomicie, sama chętnie zjadłabym taką kolację

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie słyszałam o tym facecie, ani o jego restauracjach :< Dania wyglądają apetycznie, jestem ciekawa, czy coś by mi smakowało, no i zdecydowanie jestem fanką tych drinków, w których nie czuć alkoholu ;d

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wpis! Pozazdrościć tylko takiego jedzonka! Prosimy o więcej takich wpisów!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia jedzenia mówią same za siebie. Nie trzeba mnie namawiać. Niech się tylko wybiorę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś będzie mi dane odwiedzić tą restaurację :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy blog! ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. o dżizas! tak niesamowicie Ci zazdroszczę :)! dosłownie dzisiaj robiłam danie Jamiego, które wyszło "palce lizać", nie wyobrażam sobie jak muszą smakować jego dania, w jego restauracji :)!

    OdpowiedzUsuń
  14. Och, zazdroszczę! Uwielbiam Jamie'go, jest dla mnie niesamowitym wzorem :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz