niedziela, 12 października 2014

Podróże małe i duże- Sri Lanka cz. 2

Witajcie

 Bardzo się cieszę, że nie zanudzają was te wakacyjne posty ;) Ostatnio mam jakąś wenę twórczą i ilość rzeczy do opublikowania jest cały czas spora, ale to dobrze, bo czeka mnie ciężki i pracowity rok szkolny! Plan na uczelni dosyć napięty, same projekty, więc będzie dużo siedzenia przy komputerze, poza tym 1-2 dni w tygodniu praca, treningi, zajęcia z angielskiego i pole dance, jeżeli jakimś cudem wcisnę go w grafik.. To wszystko sprawia, że chcę aby święta przyszły jak najszybciej ! (w sumie w irlandzkich sklepach już są...) Ale nie ma co się żalić, trzeba powspominać jeszcze troszkę wakacji ;)

 Do Nuwara Eliya podróżowaliśmy pociągiem Intercity w którym 3cia klasa była bardzo komfortowa ;)

 W pociągach na Sri Lance drzwi są otwarte na oścież przez całą podróż i siedząc w nich spędziłam całą podróż.

 Nuwara Eliya położona jest 1800 m n.p.m. i słynie z plantacji herbaty. Tamtejsza herbata jest wśród lankijskich herbat trochę jak francuski szampan wśród win musujących :)

 My odwiedziliśmy plantację Pedro Estate. W tym okresie nie ma zbyt wielu zbiorów, ale udało nam się upolować zbieraczki herbaty w czasie pracy.

Po obejrzeniu plantacji herbaty wybraliśmy się na kilkukilometrowy spacer nad wodospad. Udało nam się podejść bardzo blisko (inni turyści patrzyli na nas jak na wariatów), jedliśmy lunch mocząc stopy w zimnej wodzie ;)


 Nuwara Eliya nazywana jest małą Anglią, jak widać nie bez powodu.


 Ilość parków narodowych na Sri Lance przyprawia o zawrót głowy! Każdy jest inny i zupełnie wyjątkowy. My wybraliśmy się do Udawalawe, który przypomina sawannę.


 Na zdjęciu poza ptakiem jest krokodyl :) Trzeba się tylko trochę przyjrzeć !

Widok słoni poza zoo jest super !

 A to już wiewiórka na naszym balkonie :) Było ich tam multum, ta bardzo lubiła przychodzić i podjadać nasze owoce :)

Fort w Galle położonym na południu kraju, został zbudowany przez Holendrów. Kolejny europejski akcent w tropikach.

Latarnia morska i jedna z posiadłości w Galle

 W Mirissie spędziliśmy 5 nocy, ale na plaży spędziliśmy właściwie tylko 2 dni. 






Nie było to najlepsze śniadanie jakie w życiu jadłam, ale na pewno najlepsze miejsce w jakim je jadłam!

 Lankijskie piwo w pożegnalny wieczór

Podróże pociągami nie zawsze są miłe.. Tak samo zatłoczonym jechaliśmy przez 2 h na stojąco i nie było przyjemnie

6 komentarzy:

  1. Jestem zakochana :)! serio chyba przez Ciebie mam kolejne marzenie na mojej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zaliczasz to na plus :P Oby się spełniło :)

      Usuń
  2. Ale pięknie, też kiedyś chciałabym się tam wybrać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam :D piękne zdjęcia :D zazdroszczę Ci tych podróży :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz