niedziela, 16 listopada 2014

Warto odwiedzić- Winiarnia u Muzykantów

Witajcie

Jakiś czas temu rozpoczęłam serię "Warto odwiedzić" i w pierwszym poście pokazywałam wam knajpę "Jamies Italian" w Dublinie. Dzisiaj przychodzę z miejscem, które także leży za granicami naszego kraju, ale nie jest już tak odległe :)


Winiarnia u Muzykantów w Liptowskim Mikulaszu

Miejsce dla mnie absolutnie kultowe i wyjątkowe! Ze względu na nie zawsze rezerwujemy noclegi bardzo oddalone od stoku, żeby tylko móc spędzić tam każdy wieczór pobytu na Słowacji.

Winiarnia u Muzykantów prowadzona jest przez dwóch panów , a przy biznesie pomaga im najbliższa rodzina.


Knajpka jest maleńkich rozmiarów, w środku jest bardzo przytulnie- całość zawalona jest mnóstwem antyków związanych z muzyką, wszędzie możemy znaleźć ręcznie robione obrusiki czy inne pierdółki, które nadają temu miejscu klimat. Panuje tam półmrok, stoliczków jest dosłownie kilka, a wieczór umila ciepło bijące od kominka. Atmosfera jest bardzo swojska i domowa, właściciele to prawdziwi profesjonaliści, ale i bardzo życzliwi ludzie. Codziennie schodzą się tam sąsiedzi i znajomi właścicieli (niektórzy z psami), żeby wypić kilka kieliszków wina, pogadać i pośmiać się. Walentynki spędzałam tam już dwa razy i zawsze chętnie wrócę! Zaskoczyło nas to, że w tym miejscu nie jest to święto zarezerwowane tylko dla zakochanych, a raczej dla wszystkich chcących okazać miłość bliźniemu (miejscowi przynosili dla siebie upominki i domowe wypieki). Późnym wieczorem możemy się spodziewać tego, że jeden z właścicieli będzie grał na pianinie i nie ma chyba nic lepszego niż Hallelujah usłyszane właśnie tam.


W menu możemy znaleźć kilka słowackich win, które bardzo nas zaskoczyły. Ja zwykle lubuję się w rieslingu, ale nie stronię także od innych win. Winem, które mogę polecić jest słodkie wino porzeczkowe, które pachnie i smakuje jak sok :)
Ponadto w menu znajduje się kilka prostych pozycji jak domowy studel (polecam jabłkowo-orzechowy), deska serów czy zapiekanki (nie takie zwyczajne :P). Polecam też zamówić czarną herbatkę, z miodem i cytryną, smakuje po prostu obłędnie! (zwłaszcza, jeżeli zmarzliście na stoku)

Winiarnia oficjalnie otwarta jest do 22, ale praktycznie wygląda to tak, że o 22 zamykane są drzwi, a w środku można siedzieć znacznie dłużej :) Wychodząc zostaniemy odprowadzeni przed "oddźwiernego", który jest miłym starszym panem :) W poniedziałki muzykanci robią sobie wolne, a przez resztę dni otwierają o 17.

Winiarnia znajduje się przy ulicy Ondrasovskiej 12, całkiem niedaleko Tatralandii. Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.


 Wspominana herbatka :)

 Jakość zdjęć niestety nie powala, ale to ze względu na panujący w Winiarni półmrok. Mam nadzieję, że notka się przyda, bo sezon narciarski tuż, tuż, a Słowacja niedaleko :) Dajcie znać, jeżeli byliście w tym magicznym miejscu!

3 komentarze:

  1. W Tatralandii byłam, ale niestety poza nią już nie.. Pogoda tego dnia była paskudna, więc wracałam szybko do Zakopanego się ugrzać. ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Od kilku lat jeździmy do Liptowskiego Mikulasza w czasie ferii na narty i do okolicznych basenów.Dopiero w tym roku całkiem przypadkowo odkryliśmy WINIARNIĘ U MUZYKANTÓW.Jest to miejsce magiczne jakby nie z tego świata. Przytulność klimat i panująca tam atmosfera pozwalają spędzić niezapomniane chwile.Bardzo gorąco polecam a na pewno każdy będzie zadowolony.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz