sobota, 14 czerwca 2014

Dlaczego mnie nie ma? + inspiracje

Witajcie

Kochani piszę do was z małym sprostowaniem. Obecnie zaniedbuję bloga ze względu na sesję, która jest chyba najgorszą z dotychczasowych. Treningi cierpią, do poniedziałku udawało mi się jeszcze wyrwać trochę czasu na rolki, ale ostatnie dni były straszne. A najgorsze jeszcze przede mną.. Okresowo dopada mnie lekkie załamanie, ale wiem, że nie jestem w najgorszej sytuacji, bo praktycznie wszystko zdaję przy pierwszym podejściu.. Nie śpię, czasami przez 8 godzin nie mam czasu na jedzenie, nie ćwiczę, generalnie jestem zombiakiem bez energii do życia... Odkleił mi się zamek w aparacie i nie mam kiedy pójść do ortodonty, żeby go naprawić, także nie dziwcie się, że nie ma mnie ani tutaj ani na fb :)
Z dobrych wiadomości jedna jest taka, że dostałam się na 2 tygodniowy obóz naukowy, dzięki któremu zwiedzę kolejny kawałek Europy :) Austria, Szwajcaria, Czechy, Niemcy i Lichtenstein wchodzą w plan obozu :) W sumie to studia sprawiły, że Europę Środkową mam zaliczoną celująco, bo w październiku byłam już w Wiedniu i Graz :)
23 lipca (albo 24) wyjeżdżam do Dublina, także wakacje zapowiadają się na prawdę zachęcająco.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo łatwo nie jest, ale wiem, że z waszym wsparciem dam radę ! Obiecuję, że w wakacje będziecie mieli notek pod dostatkiem :)









Momentami jest bardzo ciężko, ale w ogólnym rozrachunku staram się stosować do zasady "stay positive" :) A wam jak idą zmagania z sesją ?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Moje błędy żywieniowe

Witajcie


Dzisiaj post z serii rachunku sumienia :) Mianowicie poruszę temat grzechów i błędów żywieniowych jakie popełniam, całe moje szczęście polega na tym, że ja bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego co robię źle i z częścią tych rzeczy staram się walczyć. Warto prowadzić dziennik żywieniowy lub jakiekolwiek obserwacje, które pomogą nam znaleźć i zwalczyć to co jest do zwalczenia.
Niektóre z tych błędów jestem w stanie wyeliminować i staram się ciągle to robić, a z częścią (dopóki mieszkam w domu rodzinnym) pewnie zrobię niewiele :)




-jem za mało warzyw- w zasadzie od kiedy pamiętam byłam warzywnym niejadkiem, ale walczę z tym dzielnie i coraz częściej warzywa lądują na moim talerzu. Staram się, żeby warzywa i owoce były zawarte 4 posiłkach dziennie, czasami sporo brakuje, ale i tak jest poprawa
-nabiał- mam tendencję do jedzenia zbyt dużej ilości nabiału i mam na myśli jogurty, serki homogenizowane, wiejskie i twarogowe. Bardzo często nie mając pomysłu na posiłek wcinam drugi jogurt dziennie, a ponadto od zawsze piję sporo mleka. W zasadzie nigdy nie zauważyłam, żeby nabiał źle wpływał na mój organizm, ale próbuję ograniczać i nie zjadać go aż tak dużo.


-Coca-cola zero- wiem, że to straszne świństwo i, że nie powinnam nawet na nią patrzeć, ale czasami po prostu muszę poczuć smak czegoś słodkiego i koniec, a to, że nie ma kalorii jest wtedy tylko zaletą. Z tym nałogiem mam akurat tak, że choruję na Colę przez miesiąc, a potem ni z tego, ni z owego na kilka miesięcy kompletnie o niej zapominam.
-jem za dużo węgli prostych- o ile pochodzą one od owoców to nie mam kompletnie wyrzutów sumienia, ale niestety często zdarza mi się jeść produkty z białej mąki. Dawno temu przerzuciłam się na ciemny chleb, makaron, ryż i białych produktów kompletnie mi nie brakuje. Niestety u mnie w domu gotuje babcia, która robi wszystko na białej mące, jeżeli mam okazję wybrać lepiej to to robię, ale z pierogami, naleśnikami czy kluskami nie mam wyboru, a po powrocie ze szkoły po prostu nie mam już chęci na robienie sobie osobnego obiadu (dwa, że babcia jest śmiertelnie obrażona)


-jem za mało białka- obecnie wg. obliczeń Slanka białko zajmuje około 17% moich posiłków i jest to wartość zdecydowanie za mała. Sama nie wiem czemu w ostatnim czasie w moim domu tak rzadko gościł kurczak! Nad białkiem cały czas pracuję i idzie mi coraz lepiej :)
-słodycze- są moją piętą Achillesową ! Chipsy i inne słone przekąski mogły by nie istnieć, ale słodycze po prostu są moją zmorą. Potrafię wsunąć kilka kawałków sernika czy dwie czekolady na raz! Na szczęście obecnie udaje mi się poskromić mój słodyczowy nałóg i panuję nad słodkościami, jedząc je od czasu do czasu :)
-alkohol- jakiś czas temu zauważyłam, że piję za dużo alkoholu. Oczywiście nie mówię o tym, że 3 razy w tygodniu jestem tak pijana, że nie umiem wyleźć z rowu ;d ale jednak 3 razy w tygodniu lampka czy dwie wina albo cydr to sporo. Miałam nie pić w ogóle do wakacji, ale przyznam szczerze, że nie wyszło. Na szczęście nieco udało mi się poskromić te skłonności i sięgam po alkohol znacznie rzadziej :)
-kawa- od pewnego czasu piję ją hektolitrami ! 3 kawy dziennie to moje minimum, a czasami dochodzę do 5. Całe szczęście w tym, że piję rozpuszczalną, która nie jest jednak tak mocna jak normalna, ale i tak jej ilość jest za duża. W moim przypadku picie kawy to raczej wynik jej uwielbienia, a nie potrzeby dostarczenia sobie energii. Teraz jej nie ograniczam, bo nie wyobrażam sobie sesji bez niej, ale myślę, że zacznę walczyć z tym nałogiem w wakacje :)


W ostatnim czasie w sumie i tak nie mogę narzekać, bo jem w miarę "czysto" i skutkiem tego są lecące w dół centymetry :) 
Jakie są wasze grzechy żywieniowe? Jak z nimi walczycie?