niedziela, 31 sierpnia 2014

Jesienny, rozgrzewający krem z dyni piżmowej

Witajcie

Jakiś czas temu przyszła mi ochota na krem z dyni, ale nigdzie w Dublinie nie widziałam dyni. Mój chłopak podsunął mi, że intrygująco wyglądające warzywo o nazwie "butternut squash" może być czymś podobnym. Jak oświeciła mnie jedna z dziewczyn na fp, polska nazwa tego warzywa to dynia piżmowa. Krem wyszedł cudowny ! Pikantny, rozgrzewający, aromatyczny, no idealny na jesienne dni! Jesień coraz bliżej, w Dublinie mocno czuć, że zbliża się wielkimi krokami, więc i zupa jest bardzo na czasie :)


Składniki
Średniej wielkości dynia piżmowa
Litr bulionu warzywnego lub drobiowego (możecie ugotować własny, a warzywa i mięso zmiksować do kremu, ja używałam bulionu z kostki)
Łyżka oliwy
Cebula
Ząbek czosnku
Kwaśna śmietana
Przyprawy: sól, pieprz, świeży tymianek (suszony też będzie ok), gałka muszkatołowa, suszony imbir, chilli, słodka papryka


Wykonanie
Należy zacząć od przygotowania bulionu- gotujemy własny lub rozpuszczamy kostkę rosołową. Dynię należy pozbawić skórki i gniazda nasiennego (najtrudniejsza część), a następnie pokroić w kostkę, cebulę i czosnek pokroić. W garnku rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy kilka chwil i dorzucamy pokrojoną w kostkę dynię, smażymy około 10 min. Po 10 minutach zalewamy bulionem i gotujemy na średnim ogniu przez 25-30 min, dynia musi zmięknąć. Po tym czasie blendujemy całość, doprawiamy przyprawami i gotujemy jeszcze kilka chwil. Podajemy z łyżką śmietany czy jogurtu grackiego.



Chyba jeden z najlepszych kremów jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić ! :) I zdecydowanie jeden z kremowych faworytów, na pewno jeszcze nie jeden raz wyląduje na moim stole! Próbowaliście? A może jakieś inne kremy należą do waszych ulubionych?

czwartek, 28 sierpnia 2014

Zdrowsza wersja 'fish and chips'

Witajcie

Zarówno w Anglii jak i w Irlandii bardzo popularną, trochę fast foodową potrawą jest "fish and chips", czyli zwyczajna ryba z frytkami. W zasadzie nie było by w tym nic ekscytującego, ot potrawa jaka często gościła w dzieciństwie na stole w piątkowe popołudnia, jednak można ją tutaj dostać w oryginalnej formie -zawiniętą w gazetę. Fish and chips zawsze mi smakowało, ale nigdy nie robiło szczególnego wrażenia- smaczna ryba, tłuste frytki i "mashed peas", czyli puree z groszku, które dupy nie urywa. Do tego często podawany jest także sos tatarski.
Jakiś czas temu mój chłopak narobił sobie ochoty na 'fish and chips' i postanowił swoją, zdrowszą wersję przygotować w domu. I pierwszy raz mogę powiedzieć, że ta potrawa 'dupę urwała', była idealna ! Myślę, że cała tajemnica tkwi w przyprawach, które na pewno nie są używane w klasycznej wersji :)
Od razu uprzedzam, żeby nie bać się dodawanego wszędzie parmezanu :) Dzięki dużej zawartości wapnia może podkręcić nasz metabolizm, ponadto wapń reguluje pracę ośrodka sytości i głodu.

 Fish and chips kupione w najstarszym Dublińskim fast-foodzie specjalizującym się w tym daniu. Leo Burdock warto odwiedzić ze względu na historię i na to, że jadło tam wiele, wiele gwiazd- m.in Naomi Campbell, Russell Crowe czy Snoop Dog. Przed knajpą bardzo często ustawia się kolejka, ale niestety jeżeli mam być szczera to jedzenie nie powala na kolana.


Składniki

Ryba
Filet z dorsza lub morszczuka
Mąka
Jajko
Sól, pieprz, świeży koperek
Starta skórka z cytryny
2 łyżki startego parmezanu
Oliwa do smażenia

Frytki z batatów
2 średniej wielkości bataty
Oliwa
Sól, pieprz, świeży tymianek
Łyżka miodu rozrobiona z wodą
3 łyżki parmezanu
Opcjonalnie masło


Puree z groszku
Puszka zielonego groszku
Łyżka masła
4 łyżki startego parmezanu
Sól, pieprz, kardamon, świeżo starta gałka muszkatołowa
Łyżka syropu z daktyli lub miodu

Wykonanie
Zaczynamy od pokrojenia batatów w "wedges", czyli frytki o przekroju trójkątnym, które układamy na wyłożonej folią blaszce. Bataty smarujemy oliwą, oblewamy miodem rozrobionym z wodą, na blaszce układamy świeży tymianek, całość solimy i pieprzymy, można dodać też odrobinę masła. Blachę wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy 30 min, na kilka minut przed końcem wyciągamy blachę i obsypujemy bataty startym parmezanem, wkładamy do piekarnika żeby ser się rozpuścił.
Następnie zabieramy się za przygotowanie groszkowego puree. Groszek wraz z łyżką masła podgrzewamy w rondelku przez kilka minut po czym blendujemy na gładką masę. Dodajemy parmezan i syrop z daktyli, doprawiamy przyprawami i podgrzewamy jeszcze przez kilka minut. Przed podaniem (jeżeli minie na tyle dużo czasu, że puree będzie zimne) wsadzamy na kilka chwil do mikrofalówki.
Na talerzu rozbełtujemy jajko, dodajemy sól, pieprz, świeży koperek, parmezan i skórkę z cytryny, mieszamy to wszystko i zostawiamy na chwilę aby nabrało aromatu. W tym czasie kroimy rybę na niewielkie kawałki, a na innym talerzu rozsypujemy mąkę. Rybę z dwóch stron maczamy w jajku, później w mące i wrzucamy ją na rozgrzaną patelnię. Smażymy przez kilka minut i gotowe !


Mówię wam, spróbujcie, bo pycha ! Panierka ma cudowny cytrynowy aromat, bataty rozpływają się w ustach, a słodkawy groszek ma niepowtarzalny smak !

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Ostatnie dwa tygodnie oczami telefonu #2

Witajcie

Dzisiaj kolejna porcja zdjęć z ostatnich dwóch tygodni :)

 Impreza pożegnalna kolegi z pracy mojego chłopaka. Mieliśmy jechać do centrum, ale tak dobrze bawiliśmy się w pubie, że bifore party przekształciło się w imprezę właściwą :)

 Kaszka kukurydziana zapiekana z twarożkiem i śliwkami 

 Nie wygląda imponująco, ale było pycha ! Burgery z guacamole, bataty i żółta cukinia

 Nagrzeszyliśmy ;) lody Ben&Jerry's i mus owocowy

 W wolną sobotę wybraliśmy się na kolację - moja przystawka, gravlax z łososia

 Danie główne - dorsz na ziemniaczanym puree, do tego była jeszcze potrawka z fasoli, której nie widać na zdjęciu

 #friendsie

 Wycieczka rowerowa wzdłuż Kanału Królewskiego

 Śluza nr. 12 - start wyprawy 

 Łabędzie można tutaj spotkać praktycznie zawsze


 Dojechaliśmy ! Celem była wyspa North Bull

 Piknik

 Szybkie rozciąganie, porządniejsze było w domu :) Jak widać na zdjęciu trafiliśmy na odpływ, praktycznie nie widać gdzie zaczyna się morze


Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam w Polsce czaplę, tego dnia natknęliśmy się na czaple 3 razy, jedna była bardzo blisko nas :)

sobota, 23 sierpnia 2014

Kilka słów o wyborze rolek

Witajcie

Jak pewnie niektórzy z was wiedzą, na początku maja kupiłam rolki. Jeździłam na rolkach w dzieciństwie, później podkradałam o kilka rozmiarów za duże rolki brata, a przez ostatnie kilka lat nie miałam z nimi styczności w ogóle. Zauważyłam, że ostatnio zapanowała istotna moda na rolki, co bardzo mnie cieszy. Przed zakupem swojej pary miałam sporo dylematów. Planowałam wydać na nie maksymalnie 200 zł, co nie okazało się najlepszym pomysłem. Może nie jestem w tym temacie ekspertem, ale myślę, że mogę udzielić kilku pożytecznych, którymi sama się kierowałam przy wyborze rolek i napisać kilka słów o tych na które sama się zdecydowałam.

Czy warto kupować tanie rolki?

Niestety nie. Też byłam przekonana, że rolki za 200 zł z Decathlonu będą czymś wystarczającym dla początkującego rolkarza, ale szybko przekonałam się, że lepiej nieco dołożyć i mieć porządny sprzęt. Dlaczego? Tanie rolki zazwyczaj nie należą do najwygodniejszych i czujemy to od razu, a trzeba pomyśleć o tym, że będziemy musieli na nich przejechać sporo kilometrów i wtedy komfort jazdy jest szczególnie istotny. Ja miałam problem już z samym wsadzeniem stopy do buta, a o wygodzie w ogóle nie było mowy. Po drugie droższe rolki są znacznie lepiej wykonane, przy jednej z tańszych par zauważyłam, że zapięcia były zepsute już w sklepie, więc co działoby się po kilku miesiącach jeżdżenia ? Ponadto w tańszych rolkach bardziej narażone na uszkodzenia są kółka, a częsta wymiana pewnie nie należy do najbardziej przyjemnych.


Na co należy zwrócić uwagę przy kupnie rolek?

-łożyska- wyróżnia się 5 klas tolerancji: 1,3,5,7 i 9 i oznaczane są symbolem "ABEC", klasa świadczy o jakości wykonania i powinna być także adekwatna do szybkości jazdy, im wyższy symbol tym większe prędkości można osiągać. Standardem obecnie jest łożysko ABEC 7, w tańszych rolkach, a także w modelach dla dzieci montuje się ABEC 5.
-kółka- ważnymi parametrami są twardość i średnica kółek.
Im miększe kółka tym większy komfort jazdy, ale także szybsze zużycie, najlepszym wyborem są prawdopodobnie średnio twarde kółka, sama takie posiadam i bardzo sobie chwalę. Twardość kółek oznaczana jest literką A i liczbami w przedziale 74-101, im wyższa liczba, tym twardsze kółka.
W kwestii średnicy- im większa tym szybsze rolki, najbardziej optymalne dla początkujących są kółka o średniej średnicy 72-80 mm
-płozy- najlepsze są te wykonane z aluminium, gdyż są kompromisem pomiędzy trwałością i niską wagą
-wygoda i dopasowanie- rolki powinny być wygodne i dopasowane, noga nie może w nich "latać", kostki powinny być usztywnione, ale nic nie powinno uwierać.


Czy warto kupować rolki dla dzieci?

Nie mam tutaj na myśli tego, czy warto kupić rolki swoim dzieciom, bo w tej kwestii jestem jak najbardziej za. Osobom, które mają tak mikroskopijną stopę jak ja może zaświtać w głowie pomysł kupienia rolek na dziale dziecięcym, gdyż zazwyczaj są one nieco tańsze od tych z działu dla dorosłych. Pewien miły pan w sklepie na szczęście wybił mi ten pomysł z głowy. Rolki dla dzieci zazwyczaj mają gorsze łożyska, mniejsze kółka i płozy wykonane z kompozytu, co nie pozwoli nam na osiąganie tak dużych prędkości jak w przypadku rolek dla dorosłych. Ponadto są zazwyczaj wykonane z gorszych materiałów, co nie pozwoli nam się cieszyć rolkami przez kilka lat.

Czy warto kupować rolki przez internet?

Tak, ponieważ w internecie można "wyhaczyć" wiele okazji i promocji, ale tylko pod warunkiem, że wcześniej przymierzymy dany model w sklepie. Dobór rolek to nie łatwa sprawa i trzeba przymierzyć ładne kilka par, żeby wiedzieć co jest dla nas najlepsze. Warto zrobić kilka rund po sklepie (serio, nie ma się czego wstydzić), sprawdzić czy rolki dobrze leżą, czy nie są zbyt głośne, a gdzieś także przeczytałam, że porządne rolki powinny "same jechać" jeżeli ustawimy stopy równolegle do siebie.


Jakim firmom można zaufać?

Na rynku jest kilka firm, które robią całkiem niezły sprzęt i należą do nich RollerBlade, Fila, K2, Powerslide, Roces, Salomon.

Ile trzeba zainwestować w rolki?

Tak jak już wspominałam, nie warto schodzić poniżej 200 zł, rolki dla początkujących dostaniemy już w przedziale 250-350 zł. Warto po sezonie szukać różnego typu promocji i wtedy kupować sprzęt renomowanych firm nie rujnując przy tym swojego budżetu. Oczywiście jeżeli ma się większe fundusze to na pewno warto sprawić sobie sprzęt droższy, spory wybór rolek występuje w przedziale 400-700 zł


Konserwacja rolek

Kółka i hamulce w rolkach niestety się zużywają, a to jak często należy je wymieniać zależy od konkretnego rodzaju rolek. W sklepach ze sprzętem rolkarskim, a także w sklepach internetowych można dostać części zamienne. Zużyciu ulegają także łożyska, którym można zaserwować kąpiel w nafcie, wygotować w smarze, a najlepiej po prostu je wymienić, jeżeli przestaną spełniać swoje zadanie. Należy także monitorować stan śrub, które mocują nasze kółka.

Porady dla początkujących 

-jeżeli radzisz sobie na łyżwach to prawdopodobnie będzie Ci łatwiej opanować jazdę na rolkach, niż osobom zupełnie początkującym
-nie jeździj po mokrej nawierzchni, błocie i piasku. Po pierwsze jazda po mokrej drodze jest po prostu niebezpieczna, a po drugie wszystkie te czynniki przyczyniają się do niszczenia naszego sprzętu
-jeżeli dopiero zaczynasz dobrze jest zainwestować w kask i ochraniacze oraz elementy odblaskowe
-na początku poświęć nieco czasu na naukę hamowania, to okropnie przydatna umiejętność!
-nie ma ograniczeń wiekowych jeżeli chodzi o rolki :) jeżeli masz ochotę i czujesz się na siłach- spróbuj !

Mój sprzęt

Długo wahałam się pomiędzy rolkami Fila Master DF, a RollerBlade'm (nie pamiętam modelu)- jedne i drugie były w cenie 350 zł. Wygrały rolki Fili ze względu na wygodę :)

Parametry:
koła 82A o średnicy 80 mm
łożyska ABEC7
płozy aluminiowe
wiązanie potrójne- klamra, rzep i sznurówki

Na wygodę nie narzekam, zdarzyło mi się zrobić na nich 20 km i stopy w ogóle na tym nie ucierpiały. Rolki jeżdżą cicho, a kiedy stawiam je równolegle to jadą same (podobno tak powinno być). Cena była w miarę przystępna, ponadto całkiem ładnie się prezentują :) Od maja dosyć mocno zużył się hamulec i muszę zacząć myśleć o jego wymianie. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń!


Macie rolki, jeździcie ? :) Jeżeli macie jakieś rady dotyczące kupna rolek lub w moim poście są błędne informacje to dajcie znać !

środa, 20 sierpnia 2014

#1 Co nowego w mojej kuchni ?- bataty i jarmuż

Witajcie

Zwykle w czasie wizyt w Dublinie próbuję wielu nowych rzeczy. Jako, że tym razem pojawiło się całkiem sporo nowości, postanowiłam zrobić małą serię i przedstawiać 2 produkty w każdym poście ;) Mam nadzieję, że okażą się one inspiracją do zgotowania czegoś nowego !

#1 Bataty- słodkie ziemniaki o pomarańczowym kolorze, pochodzą z Ameryki Południowej. Byłam bardzo zaskoczona kiedy zobaczyłam ile wartościowych rzeczy zawierają w sobie ! Pod tym względem prawdopodobnie przebijają nasze rodzime ziemniaki. Bataty są źródłem takich witamin jak B1, B2, B6 (dobrze działają na układ nerwowy, wspomagają metabolizm), witaminę E (dzięki niej będziemy piękne i młode) oraz witaminę C (dba o naszą odporność). Ponadto w tych dziwnych ziemniakach znajdziemy szereg minerałów: potas, magnes, wapń, sód i fosfor, które są nam szczególnie potrzebne jeżeli prowadzimy aktywny tryb życia. Bataty są także cennym źródłem karotenoidów (właściwości przeciwutleniające), fitosteroli, błonnika pokarmowego (sprawia, że jesteśmy dłużej syci) oraz związki antynowotworowe - kwas chlorogenowy oraz kwas kawowy.
U mnie bataty występują głównie w formie podsmażonych na niewielkiej ilości oliwy talarków, ale mam zamiar użyć ich do słodkich wypieków. Możemy zrobić z nich naleśniki, ciasto, zapiekankę, frytki czy domowe chipsy. Mają interesujący słodkawy smak, który na pewno urozmaici nie jedną potrawę ! Z klasycznych ziemniaków nie mam zamiaru rezygnować, ale bataty zdecydowanie polecam. Niestety prawdopodobnie zarówno ich dostępność, jak i cena w Polsce nie są tak zachęcające jak tutaj w Irlandii.


#2 Jarmuż - jest jedną z odmian botanicznych kapusty i zalicza się go do tzw. superfood, czyli produktów, które mają w sobie dużo, dużo dobrego ! Podobno istnieje wiele różnych odmian o liściach prostych, jak i karbowanych oraz w różnych kolorach, jednak tą najbardziej znaną są ciemnozielone, karbowane liście. Jarmuż jest źródłem chlorofilu (antyoksydant), beta-karotenu, sulforafanu (ma działanie antybakteryjne) i witaminy C. Witamina C nie jest jednak jedyną, bowiem jarmuż zawiera bogactwo witaminy E, K i witamin z grupy B.  Ponadto znajdziemy w nim takie minerały jak wapń, żelazo, fosfor czy magnez.
Jarmuż zawiera także goitrogeny, które ograniczają wchłanianie się jodu, jednak obróbka termiczna nieco ogranicza ich działanie. Z tego powodu nie powinniśmy jeść go w ogromnych ilościach każdego dnia, ale w umiarkowanych na pewno nie zaszkodzi !
W mojej kuchni występuje zwykle w postaci smażonej na oliwie z odrobiną śmietany i dodatkami, stanowił też podstawę sosu do ryżu, kiedy zabrakło szpinaku. Można zrobić z niego sałatkę albo wykorzystać go w swoim smoothie (od jakiegoś czasu strasznie modne jeżeli przyglądamy się dietom celebrytów), zrobić na jego bazie pesto czy zupę. Widziałam też przepisy na jarmużowe chipsy i przyznam szczerze, że bardzo mnie zaintrygowały :)


jarmuż z mini krewetkami i bataty- tyle zdrowia na jednym talerzu !

Chwalcie się do czego używacie batatów i jarmużu, chętnie coś podpatrzę :) A jeżeli nigdy nie próbowaliście to warto to zmienić i spróbować nowych smaków :)

niedziela, 17 sierpnia 2014

29 dni do urlopu - mamo, co robić ?!

Witajcie

Wiem, że miał być post o rolkach, ale nadal nie mam zdjęć :( Sezon zdąży minąć zanim pojawi się notka, ale muszę ją jeszcze nieco dopracować- wolę opublikować później, niż wrzucić coś byle jakiego. Wczoraj wybraliśmy się z moim chłopakiem na kolację i co tu dużo mówić- nieźle się obżarłam. Uświadomiłam sobie, że urlop tuż, tuż i jeżeli chcę jakoś prezentować się na plaży to trzeba coś z sobą zrobić :) Skomponowałam plan treningowy i kilka założeń których będę się trzymać, oby w miesiąc udało się zmienić chociaż trochę !

Założenia treningowe:
-bieganie 4 razy/tydzień -1x interwały lub podbiegi, 2x średniej długości bieg 30-40 min, 1x dłuższy bieg ponad 40 min
- dzień cardio - trening cardio połączony z ćwiczeniami wzmacniającymi z filmików FitnessBlender
- dzień rekreacyjny - ponieważ mam zamiar ćwiczyć 6 dni w tygodniu, postanowiłam, że jeden dzień będzie nieco luźniejszy, poświęcę go na rekreacyjną jazdę na rolkach czy na rowerze
-1x leg day, 1x arms day, 2x abs day
-do każdego treningu Mel B pośladki lub 2x6 min Chodakowskiej "brazylijskie pośladki"
-do każdego treningu 15-20 min rozciągania


Filmiki, których mam zamiar korzystać:

Nogi i pośladki:





Brzuch:


Ramiona:

+ Mel B klatka piersiowa (nie umiałam wyszukać filmiku)

Cardio:



Jeżeli chodzi o rozciąganie to zwykle robię ćwiczenia, które pamiętam jeszcze z wfu z podstawówki :) Jeżeli chcecie to mogę zrobić wam na ten temat notkę, ale zdjęcia uda mi się zrobić prawdopodobnie dopiero na Sri Lance.

Założenia żywieniowe - moja dieta była ostatnio w porządku, więc będę starała dalej dobrze się odżywiać z kilkoma dodatkowymi punktami 

-nie piję alkoholu (jedynie przy okazji spotkań ze znajomymi)
-2 litry wody dziennie
-codziennie herbata z pokrzywy i siemię lniane
-owoce jedynie do godziny 15
-1500 kcal dziennie
-więcej warzyw 
-staram się nie jeść słodyczy w ogóle i nieco ograniczyć zużycie miodu

To na tyle jeżeli chodzi o trening i odżywianie w ciągu najbliższego miesiąca, wierzę, że uda się jeszcze co nieco poprawić i, że na plaży nie będę miała czego się wstydzić :) Jutro zamierzam się zmierzyć (niestety nie mam wagi) i sprawdzę swoje wymiary za 2 tygodnie oraz po miesiącu.

środa, 13 sierpnia 2014

Za co lubię lato

Witajcie

Jak pewnie niektórzy z was pamiętają, w zimie pojawił się wpis "Za co lubię zimę", a że lato jest moją ulubioną porą roku postanowiłam napisać kilka słów o tym za co lubię lato :) Wymienianie tego co lubię w danej porze roku jest fajne, dlatego możecie potraktować to jako tag i napisać takiego posta u siebie, chętnie przeczytam !

#1 słońce - uwielbiam dni, kiedy na niebie nie ma ani jednej chmurki i świeci słońce, na mojej twarzy wtedy pojawia się uśmiech ! Niestety w tym roku mam lekki niedobór słońca, w Dublinie nie świeci tak często i temperatury nie są tak wysokie jak w Polsce :(


#2 sezonowe owoce i warzywa - truskawki, maliny i jagody mogłabym jeść na tony! Nie ma nic lepszego niż kabaczek czy marchewki z własnego ogródka, szarlotka z sezonowych jabłek czy sałatka caprese doprawiona świeżą bazylią! W Dublinie nie mogę niestety cieszyć się w pełni tymi dobrodziejstwami, ale wierzcie mi, że w Polsce nadrobiłam niedobór truskawek na cały sezon !


#3 rolki, rower, spacery i inne aktywności - nie ma nic fajniejszego niż aktywność na świeżym powietrzu ! Czekam na to cały rok, godzinami mogę jeździć na rowerze czy rolkach :)


#4 wyścigi kolarskie - tą miłością zaraził mnie mój chłopak, ja zaszczepiłam w nim bzika na punkcie skoków narciarskich (wcześniej też był fanem, ale chyba nie aż takim), a on we mnie bzika na punkcie wyścigów kolarskich. Nie oglądam może każdego etapu w każdym wyścigu i jeszcze nie do końca jestem ekspertem, ale ciągle się uczę.


#5 szorty, lekkie sukienki i inne letnie ubrania  - cały rok czekam na to, żeby w końcu zrzucić z siebie warstwy swetrów i móc ubrać coś lżejszego, moja kolekcja sukienek rośnie z roku na rok :) No i wreszcie zimowe szarości ustępują miejsca wesołym kolorom !


#6 plaża i morze - to dwie rzeczy, które są jednymi z pierwszych skojarzeń z latem. Zawsze przeklinam wszędobylski piasek, ale w gruncie rzeczy strasznie lubię przesiadywać na plaży, z książką, słuchać szumu morza i czuć wiatr we włosach. Moim ulubionym morzem jest zdecydowanie nasz polski Bałtyk nad którym nie byłam niestety od 3 lat, uważam, że jest w nim coś pięknego, jakaś ciężka do opisania magia. Jestem pewna, że nie ma drugiego takiego morza, chociaż Dublińskie wybrzeże jest trochę podobne :)

Półwysep Sveti Stefan

#7 wyjazdy, wakacje - jestem typem osoby, której ciężko usiedzieć na tyłku, a najwięcej wyjazdów szykuje się właśnie w lecie. W tym roku jestem straszną szczęściarą - Eurotrip, Dublin, a we wrześniu Sri Lanka. Ciągłe wyjazdy sprawiają mi ogromną frajdę i pozwalają naładować baterie na kilka kolejnych miesięcy na uczelni i w pracy..

boka Kotorska

#8 odpoczynek - w tym roku mam go już chyba w nadmiarze.. Kilka tygodni w Dublinie bez pracy sprawia, że jestem najbardziej wypoczętą osobą na świecie ! Z drugiej strony może to i dobrze, że tak wyszło, bóle brzucha prawdopodobnie spowodowane stresem nawiedzają mnie coraz rzadziej.

relaks w Budvie

#9 zimny cydr i mohito - nie najbardziej fit powody, ale zdecydowanie te dwa napoje potrafią umilić wakacyjne wieczory czy gorące dni spędzane nad basenem :)

piknik i cydr w Dubrovniku

#10 mrożona kawa z mamą - taki nasz mały rytuał, którego mi brakuje kiedy jestem w Dublinie. W upały, kiedy mózg ledwie działa jest to jeden z najbardziej błyskotliwych pomysłów na jakie wpadamy :) Mama robi jedną z najlepszych kaw mrożonych na świecie  ! Wypróbowałyśmy już mnóstwo różnych patentów i zawsze jest pyszna.


#11 przesiadywanie w ogródku i wieczorne grillowanie - jestem szczęściarą, ponieważ mieszkam w domu i mam całkiem spory ogród z altaną, w której często przesiadujemy w lecie. Ciasto z sezonowymi owocami smakuje najlepiej właśnie tam ! A wieczorami zasiadamy do grilla i bez wyrzutów sumienia obżeramy się grillowanym kurczakiem i sałatkami :)

kawka w altance

#12 ciepłe wieczory - które umożliwiają grillowanie i obserwowanie rozgwieżdżonego nieba

zachód słońca w Ulcnij

#13 taplanie się w basenie czy wypady nad jezioro - za smażeniem się plackiem na plaży nie przepadam, ale przesiadywanie w basenie czy jeziorze uwielbiam :) W tym roku niestety nie miałam zbyt wielu okazji ze względu na to, że większość wakacji spędzam w Dublinie, ale już niedługo wyjazd na wakacje, więc nadrobię zaległości !


#14 pikniki - nie mam niestety klasycznego piknikowego koszyka, ale jedzenie na świeżym powietrzu sprawia mi mega frajdę :) I niezależnie czy piknik jest nad rzeką w mojej rodzinnej wsi, w dublińskim Phoenix Parku czy nad morzem w Dubrovniku - zawsze jest fajnie ! A koszyk i kocyk w kratkę mi się marzy, zdecydowanie kiedyś sobie sprawię !

piknik w Phoenix Parku
#15 urodziny - lato zawsze dobrze mi się kojarzy, ponieważ w lipcu mam urodziny :) Mam to szczęście, że dostaję tort ze świeżymi owocami, a impreza zazwyczaj odbywa się na wolnym powietrzu, 18naste urodziny miałam bardzo udane- tańce z rodzinką na dworze to mega fajna rzecz :)

zeszłoroczny tort

Czekam na wasze notki na temat tego co lubicie w lecie najbardziej !

sobota, 9 sierpnia 2014

Ostatnie dwa tygodnie oczami telefonu

Witajcie

Miała być notka dotycząca wyboru rolek, ale nie mam niestety jeszcze zdjęć do niej, więc będzie musiała zaczekać. Dzisiaj mam dla was zdjęcia z ostatnich dwóch tygodni :)

Powitalny szampan ;) Zaraz po śniadaniu, stąd mleko ;d

 Sola, smażone bataty i jarmuż z krewetkami

 Wypad na piwo :) Zaraz po moim przyjeździe mieliśmy dwa dni pięknej pogody
 Wypad na piknik w najcieplejszy dzień irlandzkiego lata :) Do parku dojechałam na rolkach, zrobiłam 20 km 

 Testowanie możliwości aparatu w telefonie

 #selfie

 Drobiowe roladki z pomidorami, szpinakiem i mozarellą, a do tego szparagi i ziemniaczki - mój facet robi najlepsze obiady na świecie !

 Przygotowania do curry ;)

 Za to mistrzem śniadań jestem ja :)

 Śniadaniowy klasyk- pełnoziarniste naleśniki, w środku tahini, banany, śliwki i porzeczki 

 Placki z białka sojowego 

 Ogromna porcja lodów w kinie! Były warte grzechu :) A film "Strażnicy Galaktyki" bardzo polecam, spodobał się nawet mi, wielkiej przeciwniczce 3D i sci-fi

 Na grilla przygotowaliśmy deser z serkiem mascarpone, pyszny !


 Najlepszy burger jakiego jadłam !


Nie mam niestety zdjęć z wypadu na jogging w góry i kilku zdjęć pysznych śniadań :) Będę się starała dalej dokumentować wszystko dookoła, chcecie więcej takich notek ?