niedziela, 26 października 2014

#Top10 Dubai- miejsca

Witajcie

Dzisiaj mam dla was posta z dziesięcioma miejscami, które powinny trafić na listę koniecznych do zobaczenia kiedy wybieramy się do Dubaju :)

1. Palma Jumeirah i hotel Atlantis
Sztucznie utworzona wyspa, a raczej półwysep naprawdę robi wrażenie! Możemy się tam dostać kolejką jednoszynową (najlepiej prosić taksówkarzy o podrzucenie na 'monorail'). Na końcu palmy znajduje się robiący wrażenie hotel Atlantis z ogromnym parkiem wodnym :)

 Atlantis, widok z kolejki

Aqua Park

2. Ski Dubai
W Dubaju nie ma rzeczy niemożliwych! Kryty stok to dla nich nie problem, na zewnątrz pali nas 40 stopni celsjusza, a w środku temperatura wynosi skromne -5.. Ten inżynierski majstersztyk po prostu trzeba zobaczyć, a przynajmniej ja nie uwierzę dopóki nie zapnę deski do swoich nóg i nie zjadę !

zdj. internet

3. Burj Khalifa
Najwyższy budynek świata o wysokości 829 m. Robi ogromne wrażenie, zwłaszcza jeżeli stoimy pod nim w nocy i przyglądamy się cudownie oświetlonemu wieżowcowi. Możemy wjechać na punkt widokowy na 124 piętrze i podziwiać Dubaj z wysokości :) Najlepszym momentem na wjazd na 'at the top' (nazwa tarasu) jest zachód słońca i pozostanie tam aż do zmroku

 Widok z góry

W nocy zachwyca !

4. Dubai Mall
Największe na świecie centrum handlowe z setkami sklepów (z osobną sekcją sklepów projektantów z ubrankami dla dzieci!), ogromne akwarium, lodowisko oraz fontanny znajdujące się pomiędzy Dubai Mall, a Burj Khalifą (to jezioro, nie fontanna- bądźmy szczerzy). O 'równej' i o 'wpółdo' fontanny mają bardziej rozbudowany pokaz, ale zarówno 'piętnaście po' jak i 'za piętnaście' są uruchomione (tak jest na pewno wieczorem, nie wiem jak jest w ciągu dnia!)




5. Dubai Creek i Old Souk (stare miasto)
Kanał do którego "przyklejone jest stare miasto wart jest odwiedzenia. Stare miasto wcale nie wygląda na stare! Piaskowiec pięknie się zachował. Jest ono mikroskopijne (w porównaniu do reszty miasta) i przejście z jednego końca na drugi zajmuje zaledwie kilka minut.



6. Dubai Marina
Sztuczne jezioro nad którym znajduje się promenada i masa knajp oraz centrum handlowe. Pomiędzy Dubai Marina, a morzem rozpościera się pasmo wieżowców.



7. Marina Beach
Kilkadziesiąt metrów od Dubai Marina znajduje się Marina Beach z jasnym piaskiem na której możemy się poopalać. Kolor wody jest obłędny, a w oddali majaczy wyspa Jumeirah. Obecnie jest to teraz jedyna publiczna plaża w Dubaju (plaża obok Burj Al Arab została zagrodzona i zaczyna się tam budowa hoteli, pozostawiono jedynie 20 m 'wycinek' dla turystów, żeby móc zrobić zdjęcie Burj Al Arab- niech nie zmylą was oznaczenia plaż na googlach).



8. Burj Al Arab
Jedyny na świecie siedmio gwiazdkowy hotel w kształcie żagla. Znajduje się w pobliżu palmy Jumeirah, a na jego lądowisku dla helikopterów, które słynie z niecodziennych eventów jak np. mecz tenisowy Rogera Federera z Andre Agassim w 2009 roku. Również tam znajduje się słynna restauracja z pięknymi akwariami.


9. Meczet
Przy starym mieście znajduje się meczet "Grand Mosque", będąc w mieście takim jak Dubaj łatwo zapomnieć o tradycji i kulturze, bo czujemy się tam niemal jak w Miami. Odwiedzenie meczetu to punkt obowiązkowy!

zdj. internet

10. Medinat Jumeirah
Ogromne centrum handlowe zbudowane w arabskim stylu. Przechadzając się po nim mamy wrażenie jakbyśmy cofnęli się w czasie :)

wtorek, 21 października 2014

Codzienny make-up

Witajcie

Dzisiaj kilka słów na temat kosmetyków jakich codziennie używam do makijażu. Dla niektórych może się to wydawać strasznie dużo, a znowu dla innych bardzo mało. Moim zdaniem jest optymalnie- wszystko jestem w stanie zmieścić w małej, poręcznej kosmetyczce :) Oczywiście makijaż na wyjścia to kompletnie inna sprawa i mam w swojej kolekcji jeszcze inne rzeczy, ale na co dzień są przeze mnie nie używane.

Mój makijaż skupia się na dwóch rzeczach- ładnej, zdrowo wyglądającej cerze oraz wyraźnie podkreślonych oczach. Matka natura nie obdarzyła mnie niestety nieskazitelną buzią i z tego względu muszę używać podkładu i korektora, a bez pomalowanych oczu wyglądam jakbym była chora.. Nie wspominając już o tym, że w wersji naturalnej ludzie oceniają mnie na jakieś 15 lat, wersja z makijażem pozwala mi na "podbicie" swojego wieku w okolice pełnoletności ;) W Irlandii niezależnie od makijażu o dowód jestem pytana wszędzie ! Z drugiej strony schlebia mi to ;)



1. Podkład Soft&Natural, Essence (cena: ok. 15 zł), odcień 02 sand beige- kupując go awaryjnie w Szwajcarii nie zdawałam sobie sprawy, że tak go polubię (kosztował mnie około 5 franków). Gładka, jedwabista konsystencja, kolor dobrze pasujący do mojej skóry i niska cena to jest to co lubię :) Nie jest to podkład bardzo mocno kryjący, raczej wyrównujący koloryt skóry i wyglądający bardzo naturalnie. Moja skóra na szczęście nie wygląda już aż tak tragicznie, więc mogę sobie pozwolić na tego typu lekki podkład. Można powiedzieć, że delikatnie rozświetla, ale nie jest to "glow" przeszkadzające fanom zupełnego matu (jak ja). Nie wiem jak sprawdza się nałożony na krem czy filtr, ale podejrzewam, że będzie potrzebował konkretnego zmatowienia, mam wrażenie, że delikatnie nawilża (a na pewno nie wysusza).Utrzymuje się na skórze optymalnie przez kilka godzin, ale mistrzem w tym temacie też nie jest. Świetna propozycja dla niewymagających cudów, w dodatku bardzo tani !
2. Korektor Camouflage Cream, Catrice (cena: ok. 12 zł), odcień 02- wszystkie kosmetyki Catrice jakie mam to dla mnie strzał w dziesiątkę ! Doskonale kryje niedoskonałości, ma "konkretną" konsystencję i długo się utrzymuje. Uważam, że nie nadaje się pod oczy, jest za ciężki i może wysuszać. Natomiast wszelkie wypryski i krostki ukryje perfekcyjnie !
3. Róż Natural Collection, (cena: ok. 3 euro), odcień Peach Melba- ładny, ciepły ocień różu, który dobrze współgra z moją średnią karnacją. Nie ma problemu z jego nałożeniem i ładnym zblendowaniem, ale trwałość nie powala. Produkt niezły, ale marzy mi się coś z wyższej półki :)
4. Puder matujący Stay Matte, Rimmel (cena: ok. 20 zł), kolor transparentny- kiedyś nie odczuwałam potrzeby używania pudru matującego, ale od czasu kiedy używam filtra jest on niezastąpiony! Zawsze wybieram odcień transparentny, gdyż nie widzę sensu w pokrywaniu mojej twarzy kolejną warstwą koloru. Nie używam go, jeżeli nie mam pod podkładem filtra, ale zdarza mi się robić nim poprawki w ciągu dnia. Myślałam, że ciężko będzie o coś co będzie dorównywało pudrowi Lancome, ale ten Rimmel jest genialny! Pozostawia skórę matową, nie robi na twarzy "maski", ma całkiem niezły skład- był to jeden z niewielu drogeryjnych pudrów z tak naturalnym składem.




1. Tusz do rzęs 2000 Calorie, MaxFactor (cena: ok. 20 zł na promocji)- długo szukam tuszu idealnego dla moich niezbyt imponujących rzęs i jak na razie najlepszy był chyba tusz Eveline. Jeżeli chodzi o 2000 Calorie to u mnie jakoś szału nie robi, wydaje mi się, że trochę skleja rzęsy. Ideału będę szukać dalej :)
2. Kredka Long lasting, Essence (cena: ok. 7 zł), kolor: 01 black fever- bardzo tania, a chyba najlepsza kredka jaką miałam do tej pory! Testowałam już wiele kredek m.in Maybelline, MissSporty, Eveline, Dior, Bell i ta absolutnie mnie zachwyciła! Zrobienie nią kreski jest bardzo łatwe, kreska utrzymuje się na oku bardzo długo w danym kształcie i nasyconym kolorze. Kredka nie odbija się na powiece, łatwo ją usunąć zwyczajnym mleczkiem do demakijażu. Na linii wodnej nie utrzymuje się szczególnie długo, ale ciężko tego wymagać od jakiejkolwiek kredki! W dodatku jest wysuwana co bardzo ułatwia życie osobom, które mają problem z temperowaniem kredek :)
3. Tusz do brwi Eyebrow Filler, Catrice (cena: ok. 16 zł) - mam bzika na punkcie swoich brwi i ten produkt kupiłam po obejrzeniu filmiku Maxineczki. Zależało mi na czymś co nada moim brwiom nieco koloru i wypełni luki, ale okazało się, że ani jednego ani drugiego nie uzyskałam. Nie znaczy to jednak, że go nie polubiłam :) Dzięki niemu moje brwi mają ładny kształt, są uporządkowane i długo trzymają się w takiej formie jakiej oczekuję!
4. Cienie do brwi Eyebrow Set, Catrice (cena: ok. 16 zł)- chyba jeden z zakupów roku ! Ciemniejszy kolor idealnie podkreśla moje brwi, cienie długo się na nich trzymają, dzięki czemu brwi wyglądają naprawdę bardzo korzystnie. Jaśniejszy cień jest naprawdę jasny i podkreślam nim jedynie początek brwi. Zestaw jest z lusterkiem i mini-szufladką w której znajdziemy pędzelek do nakładania i pęsetkę, których osobiście nie używam. W połączeniu z tuszem do brwi te cienie stanowią duet idealny ! W najbliższym czasie na pewno nie będę się rozglądać za niczym nowym :)

A wy czego używacie na co dzień ? :) Dajcie znać, jeżeli macie coś godnego polecenia.

sobota, 18 października 2014

Początki włosomaniactwa

Witajcie

Od pewnego czasu interesuje się tym jak zadbać o swoje włosy, żeby wyglądały jak najlepiej i rosły jak najszybciej :) Jakiś czas temu maniakanlnie zaczytywałam się w blogu Anwen i po jakimś czasie miałam w głowie mętlik i nadmiar informacji. Postanowiłam wtedy mniej więcej i skrótowo zacząć sobie spisywać co służy, a co niekoniecznie służy moim włosom. Jako, że lista jest już mniej więcej gotowa postanowiłam się nią z wami podzielić.
Za jakiś czas wrzucę może moją włosową historię (może niekoniecznie w takiej formie jak historie u Anwen), żeby pokazać wam jakie rzeczy miałam na głowie w przeciągu lat :)

Lista rzeczy dobrych i niedobrych dla naszych włosów:
1. Uważamy z ciepłem- im mniej suszenia, prostowania i kręcenia włosów tym lepiej. Jeżeli już musimy to dbajmy o to, żeby odpowiednio je zabezpieczyć, a wysuszyć można przecież chłodnym nawiewem.
2. Nie myjmy włosów gorącą wodą, mycie zdecydowanie lepiej zniosą w wodzie letniej lub chłodnej, a odżywkę najlepiej zmywać wodą chłodną (zamyka łuski włosa).
3. W czasie mycia nie szarpiemy włosów, a jedynie masujemy skalp, spływająca po włosach piana załatwi sprawę.
4. Uważamy na włosy kiedy są mokre- delikatnie owijamy je ręcznikiem, żeby wpił nadmiar wody, nie pocieramy, nie szarpiemy i nie rozczesujemy na siłę.
5. Oszczędnie używamy kosmetyków do stylizacji- co za dużo to nie zdrowo.
6. Włosy do spania najlepiej spinać, żeby nie ulegały mechanicznym uszkodzeniom.
7. Zabezpieczamy końcówki za pomocą odżwyki, olejku lub serum do tego przeznaczonym (po myciu lub przed wyjściem z domu).
8. Szukamy kosmetyków odpowiednich dla naszego rodzaju włosów i stosujemy je z częstotliwością dostosowaną do ich potrzeb.
9. Włosy najlepiej rozczesać przed umyciem.
10. Dbamy o odpowiednie ich odżywienie od środka odpowiednia dieta, suplementy, herbata z pokrzywy i skrzypu, drożdże, siemię lniane (kuracje trzeba stosować odpowiednio i nie wszystkie na raz!).
11. Nie farbujemy włosów ani nie rozjaśniamy agresywnymi środkami (ok, tego chyba nigdy nie przeskoczę ;d), henna jest zdrowszą alternatywą. Dobrze jest także unikać takich zabiegów jak trwała.
12. Podcinamy końcówki od czasu do czasu, wtedy kiedy tego wymagają (swoje podcinam raz na 2-3 miesiące).
13. Dbamy o to, żeby nożyczki używane do podcinania były odpowiednio ostre (warto zwrócić na to uwagę u fryzjera).
14. Nie spinamy włosów zbyt ciasno i nie używamy gumek z metalowymi elementami (fajną inicjatywą mogą być gumki Invisibobble).
15, Porost włosów możemy przyspieszyć za pomocą wcierek i masażu głowy.
16. Myjemy włosy delikatnymi szamponami, a tych z SLS używamy jedynie od czasu do czasu.
17. Maski trzymamy na włosach 20-30 min (więcej nie ma sensu), najlepiej pod czepkiem, który trzyma ciepło (wtedy łuski się otwierają i włosy dobrze chłoną odżywcze składniki).
18. Oleje najlepiej trzymać na włosach jak najdłużej, 12 godzin (czyli na noc) jest niezłym wynikiem, ale jeżeli nie możesz sobie na to pozwolić to potrzymaj olej chociaż na 2 godziny przed myciem.

stan włosów w dniu 18.08, miały wtedy ok. 49 cm :) naturalnie mam idealnie proste włosy, ale zdjęcie było robione rano po rozpleceniu warkocza (btw. mój tyłek wygląda na tym zdjęciu strasznie dziwnie! ;d)

Nie mam aktualnego zdjęcia od tyłu, ale wiem, że przed wyjazdem na wakacje 15.09 włosy były długości 50 cm ;) Teraz nie mam pojęcia ani jakie są długie ani jak z tyłu wyglądają. Jak widać, nie zastosowałam się do punktu z niefarbowaniem, mam teraz ombre :) Włosy i tak są w dobrym stanie, a ja staram się o nie dbać!

Trochę się tego zebrało! Mam nadzieję, że uda mi się przynajmniej częściowo zastosować do tych wszystkich rad, sama ciągle się uczę. Dajcie znać, jeżeli jest jeszcze coś o czym powinnam wiedzieć :D

środa, 15 października 2014

#2 Przegląd ziół

Witajcie

Jakiś czas temu ukazał się pierwszy post z tej serii i postanowiłam przygotować dla was kolejny :) Poprzednią część możecie znaleźć tutaj

#6 bratek- sprzymierzeniec w walce z trądzikiem, działa oczyszczająco- powoduje moczopędność, a dodatkowo usuwa toksyny przez skórę (z tego powodu na początku stosowania może powodować pogorszenie). Ponad to bratek może pomóc zrzucić kilka zbędnych kilogramów (oczywiście nie łudźmy się, że odwali całą robotę za nas, kiedy będziemy objadać się ciasteczkami przed telewizorem!), ponieważ dobrze wpływa na metabolizm i przyspiesza spalanie tłuszczów. Herbata ta jest stosowana także w przypadku chorób układu moczowego. Bratek zawiera flawonoidy, które wzmacniają naczynia krwionośne i zmniejszają krzepliwość krwi.


#7 rumianek- wykazuje właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i rozkurczające. Polecany osobą cierpiącym na zaburzenia trawienne, reguluje pracę jelit i może być rozwiązaniem zarówno na zaparcia, jak i rozwolnienia. Rumianek świetnie sprawdzi się u osób poddanych stresowi (utarło się, że na stres i bezsenność to tylko melisa), ponieważ ma właściwości uspokajające (stwierdzono także jego działanie przeciwlękowe). Pomaga w przywracaniu miesiączki, jeżeli doszło do jej zatrzymania na tle nerwowym, łagodzi także bóle głowy i nerwobóle. Może być podawany nawet niemowlętom.


#8 dziurawiec- posiada właściwości uspokajające, rozkurczające oraz moczopędne. Poprawia nastrój, rozprawi się z napięciem czy niepokojem i pomoże w czasie nieprzyjemnego PMS'u. Reguluje pracę wątroby i dróg żółciowych oraz wspomaga leczenie wrzodów i nieżytów żołądka. Pomaga w zwalczaniu depresji i bezsenności czy w sytuacjach przemęczenia. W przypadku brania innych leków należy skonsultować jego przyjmowanie z lekarzem! Nie powinny pić go kobiety zażywające środki antykoncepcyjne (osłabia ich działanie).


#9 lipa- powinna na stałe gościć w kuchni osób często chorujących, ponieważ doskonale wspomaga odporność i pomaga rozprawić się z pierwszymi oznakami przeziębienia. Jak większość ziół ma działanie moczopędne, pobudza wydzielanie soków żołądkowych. Herbata z lipy działa napotnie (a więc pomoże obniżyć gorączkę), udrażnia drogi oddechowe oraz działa wykrztuśnie. Lipa sprawdzi się także przy kłopotach z bezsennością czy u osób przemęczonych.


#10 mniszek lekarski- jak większość ziół ma działanie moczopędne, a co za tym idzie- oczyszcza organizm z toksyn. Stosowany jest przy różnych problemach układu pokarmowego jak dolegliwości żołądkowe czy zaparcia. Jest bogaty w minerały i witaminy, dzięki czemu może wspomagać leczenie anemii. Pozytywnie wpływa na układ odpornościowy, obniża stężenie cukru we krwi i przyspiesza proces gojenia się ran. Nie powinien być spożywany przez osoby zmagające się z wrzodami żołądka, może także powodować alergię.


Jeżeli przyjmujesz jakiekolwiek leki czy też idziesz do lekarza z konkretną dolegliwością- skonsultuj z nim picie ziół, gdyż czasem mogą one "kłócić się" z przyjmowanymi lekarstwami!

niedziela, 12 października 2014

Podróże małe i duże- Sri Lanka cz. 2

Witajcie

 Bardzo się cieszę, że nie zanudzają was te wakacyjne posty ;) Ostatnio mam jakąś wenę twórczą i ilość rzeczy do opublikowania jest cały czas spora, ale to dobrze, bo czeka mnie ciężki i pracowity rok szkolny! Plan na uczelni dosyć napięty, same projekty, więc będzie dużo siedzenia przy komputerze, poza tym 1-2 dni w tygodniu praca, treningi, zajęcia z angielskiego i pole dance, jeżeli jakimś cudem wcisnę go w grafik.. To wszystko sprawia, że chcę aby święta przyszły jak najszybciej ! (w sumie w irlandzkich sklepach już są...) Ale nie ma co się żalić, trzeba powspominać jeszcze troszkę wakacji ;)

 Do Nuwara Eliya podróżowaliśmy pociągiem Intercity w którym 3cia klasa była bardzo komfortowa ;)

 W pociągach na Sri Lance drzwi są otwarte na oścież przez całą podróż i siedząc w nich spędziłam całą podróż.

 Nuwara Eliya położona jest 1800 m n.p.m. i słynie z plantacji herbaty. Tamtejsza herbata jest wśród lankijskich herbat trochę jak francuski szampan wśród win musujących :)

 My odwiedziliśmy plantację Pedro Estate. W tym okresie nie ma zbyt wielu zbiorów, ale udało nam się upolować zbieraczki herbaty w czasie pracy.

Po obejrzeniu plantacji herbaty wybraliśmy się na kilkukilometrowy spacer nad wodospad. Udało nam się podejść bardzo blisko (inni turyści patrzyli na nas jak na wariatów), jedliśmy lunch mocząc stopy w zimnej wodzie ;)


 Nuwara Eliya nazywana jest małą Anglią, jak widać nie bez powodu.


 Ilość parków narodowych na Sri Lance przyprawia o zawrót głowy! Każdy jest inny i zupełnie wyjątkowy. My wybraliśmy się do Udawalawe, który przypomina sawannę.


 Na zdjęciu poza ptakiem jest krokodyl :) Trzeba się tylko trochę przyjrzeć !

Widok słoni poza zoo jest super !

 A to już wiewiórka na naszym balkonie :) Było ich tam multum, ta bardzo lubiła przychodzić i podjadać nasze owoce :)

Fort w Galle położonym na południu kraju, został zbudowany przez Holendrów. Kolejny europejski akcent w tropikach.

Latarnia morska i jedna z posiadłości w Galle

 W Mirissie spędziliśmy 5 nocy, ale na plaży spędziliśmy właściwie tylko 2 dni. 






Nie było to najlepsze śniadanie jakie w życiu jadłam, ale na pewno najlepsze miejsce w jakim je jadłam!

 Lankijskie piwo w pożegnalny wieczór

Podróże pociągami nie zawsze są miłe.. Tak samo zatłoczonym jechaliśmy przez 2 h na stojąco i nie było przyjemnie