niedziela, 15 lutego 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 6)

Witajcie 

Minął kolejny tydzień i znów spotykamy się na małym podsumowaniu ;)

Deser z siemienia lnianego- smaczny, ale dupy nie urwał

Monday killer- kettlebel + step = miłość!

Selfie ;)

We wtorek walczyłam z bosu :)

Miałam ochotę trochę pooszukiwać- Twierdzowe Ciemne jest pyszne

 Urodziny taty, tego samego dnia zostałam też ciocią :) Za rok będziemy wcinać pierwszy tort Klary :)

Tort bezowy- mniam ;)

Dobroci z Biedry, kupiłam też lunchbox, ale nie mam fotki

WH moim zdaniem coraz słabsze :(

 Ale jakiś fajny przepis znalazłam, więc cyknęłam fotkę- ugotuję w Dublinie

 Coś w tym stylu widziałam na pewnej dziewczynie w zeszłym roku i się zakochałam! Szkoda, że w Mohito kosztuje ponad 2 stówy :( Czekam na wyprzedaże ...

Katowice w czwartek, byłam przejazdem :)

Nowe pazurki :)

Pączki, pączki, pączki! Kto zgadnie ile wsunęłam? :D 

Selfie

 W piątek spędziłyśmy kilka godzin przy wpisach do indeksów :) Później trzeba było się posilić, sajgonki były pycha :) 

W piątek poszłam na romantyczną randkę do kina z... Ewą :D Tak, tak byłam na Greju. Po krótce: dupy nie urywa, aktor grający Grey'a uroczy, aczkolwiek na Grey'a to on nie pasuje, Dakota jak dla mnie gra sztucznie, ogólnie miałam wrażenie, że wszyscy tak bardzo chcieli naśladować książkę, że jakoś śmierdziało ściemą. Natomiast pochwalić muszę koniecznie muzykę, bo to istny majstersztyk i w kinie robi wrażenie, zdjęcia też niczego sobie ;) Także brawa dla operatora i Pana od muzyki- kawał dobrej roboty.

 Kawa z marshmallows - uwielbiam :)

Kanapeczka z kurczakiem na lotnisku, w drodze do 'drugiego domu'

 Doleciałam do Dublina w sobotę niedługo przed północą, także jakoś specjalnie nie świętowaliśmy Walentynek. Było małe obżarstwo w nocy ;)

Mój chłopak dokładnie wiedział czego potrzebuję :) Shaker i opaskę mialam w planach kupić, a kosmetyki MAC marzyły mi się od dawna ;) Zrobię na pewno jakieś bliższe zdjęcie tych dobroci :)

Jak widać mój tydzień minął intensywnie i miło ;) Jestem teraz w Dublinie, więc za tydzień na pewno sporo się tutaj pojawi. Po więcej zdjęć zapraszam was na mój instagram.

19 komentarzy:

  1. Jeeej, jaki ciekawy kolor stepów. Taki rzucający się w oczy i energetyzujący. Nie widziałam jeszcze stepów w takim wydaniu ;) Paznokcie też genialne! ;> Uwielbiam pianki! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio ? Ja to nie mam zbyt dużego doświadczenia, bo to jedyna siłownia na jaką uczęszczam, ale cieszę się, że nie są szaro-bure ;d kettelki też mamy kolorowe :D dziękuję :*

      Usuń
  2. sama robiłaś ten tort bezowy?mogę poprosić o przepis?wygląda przepysznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten upiekła moja mama, ale mam zamiar sama upiec taki w tym tygodniu i jeżeli mi wyjdzie to na pewno będzie przepis ;)

      Usuń
  3. oj, z przepisu czosnkowego koniecznie skorzystam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pysznie wygląda ten tort bezowy i śliczne masz pazurki :D Robią wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu miło i kolorowo:) Ramoneska wpadła mi w oko,ale cena jak dla mnie jeszcze za wysoka,czekamy do wyprzedaży:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko! Tort bezowy to jest zabójca mojej diety! Uwielbiam go, ale ostatnio grzecznie odmówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej podoba mi sie Twój telefon-króliczek i ta kurtka z Mohito :) Piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. paznokcie świetne <3 bardzo dobrze się prezentujesz na siłce, trzeba przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. boskie paznokcie! :) na Greyu również byłam i mnie się bardzo podobało, tak samo jak książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz WH kupiłam w grudniu, czy styczniu i .. katastrofa. Nigdy już nie kupię. A Grey.. dupy nie urywa, ale z ciekawości chciałam zobaczyć film. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow jakie paznokcie, prawdziwe arcydzieło :)
    Pochwal się co tam z MAC'a dostałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale boskie pazury! Kształt i mani! Cudnie!
    Piękne MACzki! :)
    Pozdrawiam z Galway :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie wiedziałam, że jesteś z Galway :) wybieram się w te cudne okolice już od dłuższego czasu, ale niestety jakoś nie po drodze :P

      Usuń
    2. 20 km od Galway mieszkam :)
      Tak Ci do Galway, jak mi do Dublina ;) Bywam tam głównie na lotnisku :D

      Usuń
  13. Ależ tam pięknie! I Ty promieniejesz!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz