środa, 22 kwietnia 2015

Warto odwiedzić- Charlotte

Witajcie

Jakiś czas temu miałam okazję odwiedzić osławioną już nieco, krakowską Charlotte. Zdjęcia koszyków z croissantami i słoików dżemu przyciągały mnie bardzo, a i mój chłopak nie pozostał na nie obojętny, więc przy okazji wizyty w Krakowie udało nam się zaliczyć to miejsce.

Charlotte - chleb i wino znajduje się w Krakowie przy placu Szczepańskim, czyli całkiem niedaleko rynku (ma swoją siostrę także w Warszawie). Knajpka jak sama nazwa wskazuje (klimat z resztą też) inspirowana jest klimatami lekko francuskimi i o tyle, o ile w samym Paryżu nie byłam to przysiądz mogę, że dokładnie tak to sobie wyobrażałam :)

Styl wnętrza lekko surowy, białe ściany, czasem nawet odrapane, w pierwszej części do której wchodzimy znajdują się długie, drewniane stoły przy których możemy dzielić się dżemikiem z innymi miłośnikami rogalików, wielka lada z milionem wypieków, a później po schodkach na dół mamy nieco bardziej mroczny klimat z mniejszymi stoliczkami. W Charlotte panuje totalny zgiełk, mnóstwo ludzi, ciężko znaleźć wolne miejsce, bardzo młodzi kelnerzy biegają z miejsca na miejsce, w tle francuskie piosenki- o tak, dokładnie taki chaos kojarzy mi się z Paryżem (tak, muszę pojechać :D).


W Charlotte serwują (jak sama nazwa wskazuje) chleb i wino, pieczywo mają świetne i robione na miejscu, a do pieczywka nie ma nic lepszego niż lampka wina (zwłaszcza z rana :D). Przyznam szczerze, że nieco zaskoczyły mnie ceny, jak na tak rozdmuchane i hipsterskie miejsce spodziewałam się majątku za kawałek chleba, a było do przełknięcia. No może 4,5 zł za Croissanta to nie cena lidlowa, ale nadal nie jest źle :)
Zamówiliśmy po kanapce na ciepło, ja wzięłam Chevre chaud z kozim serem, a mój chłopak Jambon Gruyere z szynką i serem Gruyere i jego kanapka zdecydowanie wygrała konkurs smaku :) Wielkość kanapki możecie zobaczyć na zdjęciu, a cena to dyszka. Mi smakowało :)

W Charlotte byliśmy w porze lunchu i jakoś ni w pięć, ni w dziesięć mieliśmy ochotę na ich Croissanty z dżemorem, ale spokojnie, kiedyś to nadrobię. Natomiast oboje skusiliśmy się na deser, ja wsunęłam jedną z lepszych w swoim życiu tart cytrynowych, a mój chłopak zjadł Creme brulee i jako znawca kuchni wszelakiej stwierdził, że było bardzo dobrze zrobione :) Dodatkowo wypiłam szklankę świetnego, nieszablonowego grzańca. Nie był słodki jak te sklepowe, ale kwaskowaty i bardzo dobrze przyprawiony.
Jedyną wadą jakiej doszukałam się w tym miejscu jest obsługa, młodzi kelnerzy po prostu totalnie nie ogarniają co się dzieje i z niczym nie wyrabiają, brakuje tam niestety dobrego managera. Z drugiej strony można im wybaczyć :)
Charlotte to trochę hipsterskie, specyficzne miejsce i znam osoby, którym totalnie nie przypadło do gustu. Jednak wszystkie inne, które tam były po prostu popadają w zachwyt i ja do nich należę :)


Dajcie znać czy chcecie aby ta seria nadal się tutaj ukazywała. Mam jeszcze w zanadrzu jedno miejsce na Śląsku, a i całą masę w Irlandii (tutaj nie wiem czy jest większy sens i czy jesteście zainteresowani miejscami, które nie znajdują się w Polsce). Jeżeli macie jakieś ciekawe knajpki do odwiedzenia we Lwowie to chętnie posłucham, bo wybieram się niedługo na weekend :)

16 komentarzy:

  1. ooo ja bym chętnie zjadła :D musze kiedys tam wpasc :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy zainteresowani knajpkami w Irlandii- przecież podróżujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele razy przechodziłam koło Charlotte w Krakowie i odrzucało mnie to, że wiecznie tam są tłumy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie byłam tam nigdy hhmn trzeba to zmienic

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Charlotte i tez polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W Warszawie to bastion hipsterów i bananowej młodzieży. Sama się wybieram, ale niestety jakoś zebrać się nie mogę. Swoją drogą to śmieszne, bo gdzieś czytałam, że w Stolicy na obsługę też narzekano :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę hipsterów jest, ale da się żyć :P A co do obsługi to może mają taki wymóg ? :D

      Usuń
  7. Mniam mniam! Jak będę w Krakowie i nie zapomnę to na pewno tam wpadnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim marzeniem jest zobaczenie Irlandii i Norwegi, więc chcętnie poczytam i z chęcią zobaczę masę zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz w Dublinie to daj znać, przeprowadzam się w przyszłym roku i chętnie pokażę kilka fajnych miejsc :)

      Usuń
  9. Irlandia <3 Muszę się w końcu wybrać. Mieszkam w Anglii, więc teoretycznie to niedaleko, ale jakoś do tej pory nie miałam jednak okazji tam polecieć. Zachęć mnie zdjęciami :D
    A Charlotte już mi dużo osób polecało, muszę się wybrać! Czuję, że dołączę do grona fanów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha i vice versa, 2,5 roku latam do Dublina i nie byłam ani poza Dublinem, ani w Anglii a to rzut beretem. Co do zdjęć to kupa była już w różnych postach, szukaj w zakładce Podróże, a także Inne w "Tydzień w zdjęciach", teraz jak będę dodawać to raczej same knajpy :)

      Usuń
  10. Chętnie poczytam o fajnych miejscowkach w Irlandii ;) mieszkam w sumie niedaleko (w Szkocji) i moze kiedys sie wybiorę na taka wycieczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to chętnie wybrałabym się do Szkocji :) a o samej Irlandii już trochę pisałam

      Usuń
  11. To jedzenie wygląda tak pięknie, że aż czuje jego zapach przez ekran :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz