niedziela, 14 czerwca 2015

Warto odwiedzić- Wodna Wieża

Witajcie

Dzisiaj pierwszy raz przy okazji tej serii postów zaprezentuję wam miejsce, które znajduje się w Polsce, a nie za granicą jak dotychczas.

Wodna Wieża znajduje się Pszczynie (woj. śląskie, niedaleko Bielska-Białej) i jest obiektem bardzo nietypowym. Restauracja znajduje się w budynku wieży ciśnień, który został odbudowany przez właścicieli. restauracji. Wystrój restauracji to odzwierciedlenie wizji właściciela, industrialne wnętrze, które przenosi nas do XIX wieku i naprawdę zachwyca! Restauracja znajduje się na 8 piętrze, więc przy okazji konsumpcji możemy podziwiać przepiękne widoki.

Śledzik z sosem jabłkowym

Nasz stolik obsługiwał kelner o bardzo przyjemnym, niskim głosie, co zauważył nawet mój chłopak. Obsługa była na prawdę świetna, trzeba pochwalić za profesjonalizm. Może to delikatne czepialstwo, ale nie podobało mi się, że karta win została zaprezentowana na tablecie- mój mężczyzna twierdzi, że to podkreślenie nowoczesności miejsca, ale papier to papier.
Zdecydowaliśmy się na menu degustacyjne złożone z dziewięciu dań. Restauracja dużą wagę przykłada do składników, jest sezonowa zmienność, dużo polskich produktów i polskiej kuchni w bardzo nowoczesnym wydaniu. My byliśmy tam przed Bożym Narodzeniem i był śledzik, karp czy barszcz, wszystko w niebanalnym wydaniu.
Właściciele knajpy są także właścicielami firmy hodującej grzyby i są one bardzo chętnie wykorzystywane do przygotowywania potraw. Jako amuse bouche dostaliśmy maleńki pień drzewa z czterema dziuplami (tyle ile osób przy stoliku), z pnia wydostawał się dym (ciekły azot), a po tym pokazie zobaczyliśmy, że w każdej 'dziupli' na szpikulce ponabijane są miniaturowe grzybki, które były nieco zaskakujące, ale smaczne. Po takim wstępie nie mogło być już przecież źle :) W pamięć bardzo zapadł mi genialny karp smażony w panierce ze słonecznika oraz boska pierś z kaczki z sosem pomarańczowym  i cykorią. Poza tym był jeszcze barszczyk, śledź z jabłkiem, makowy deser i selekcja restauracyjnych pralinek. Nie dajcie się zwieść miniaturowym porcjom-9 dań to na prawdę dużo! Trzeba zwrócić uwagę także na to, że coraz więcej restauracji stosuje zupełnie inny sposób opisu dań w karcie, znajdujemy w niej tylko kilka składników, które wchodzą w skład dania jak np. ŚLEDŹ/JABŁKO/SZALOTKA, ale tak naprawdę do końca nie znamy nazwy dania i formy podania.

Pokłon należy się także w kierunku selekcji win- wszystko co trafiło do karty zostało przez kogoś porządnie przemyślane. Ceny moim zdaniem nie są wygórowane jak na jakość jaką otrzymujemy, 175 złotych za menu 9-cio daniowe oraz 205 złotych za 11tkę to sporo jeżeli patrzymy na to z boku, ale przystępnie, jeżeli porównamy z innymi knajpami tego typu.
Wodna Wieża otrzymała wiele wyrożnień, jak na przykład "Poland 100 best restaurants", a jeżeli jesteście zainteresowani dokładnym menu to zapraszam na ich stronę, bo to zmienia się dosyć często.

Wspominany już wcześniej pień z grzybkami

 Karp panierowany w słoneczniku

 Sorbet ananasowy, a na spodzie coś w rodzaju truskawkowej oranżady w proszku ;d

 Deser z makiem

Ciężkie było uchwycenie wystroju i klimatu miejsca

Zdecydowanie najlepsza kaczka jaką w życiu jadłam!

15 komentarzy:

  1. Zadziwia mnie sposób podania tych dań ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten sorbet ananasowy jest ciekawy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Karp panierowany w słoneczniku o kurde co to za wymysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale super :D tylko takie małe porcje :<

    OdpowiedzUsuń
  5. Restauracja zapowiada się naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejscówka całkiem niezła, ale czemu takie małe porcje? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dań było 9 :) wierz mi, że nie jestem osobą, która je mało, a nie mogłam stamtąd wyjść. Menu degustacyjne są bardzo zdradliwe, porcje wydają się malutkie, a potem człowiek czuje się jak balon. Sprawdziłam kilkukrotnie i zawsze jest tak samo :D Raz zdarzyło nam się prosić kelnera o chwilę przerwy między daniami głównymi, bo nie daliśmy rady.

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się wnętrze. Kojarzy mi sie ze statkiem Kapitana Nemo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, nie wiedziałam, że można znaleźć taką ciekawą restaurację całkiem niedaleko mnie :) Być może w ramach jakiegoś mniejszego/większego święta uda mi się tam zaciągnąć mojego lubego i razem z nim popróbować tych ciekawych dań ;) Chociaż z niego jest taki żarłok, że te małe porcje raczej by go nie zadowoliły :D

    OdpowiedzUsuń
  9. wygląda bardzo interesująco! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha… nie uwierzysz, ale w niedziele szukaliśmy w Pszczynie czegoś do jedzenia i nawet tam trafiliśmy :D ale ostatecznie stwierdziłam, że mam smak na coś innego ;)

    Porcje bardzo mi przypominają to co dostałam do jedzenia będąc w Atelier Amaro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jedliście? ;d ja właśnie planuję odwiedzić Atelier Amaro jeżeli będę w stolicy ;) jesteś ze Śląska? :)

      Usuń
  11. Słyszałam o tej restauracji, ale niespecjalną opinię, dlatego z ciekawością przeczytałam co Ty o niej sądzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co kto lubi, ale trochę restauracji zjeździliśmy i byliśmy pod wrażeniem :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz