wtorek, 27 października 2015

Podróże małe i duże- Korsyka jedzeniowo cz.3

Witajcie

Nie ukrywam, że jedzenie jest bardzo ważną częścią naszych wakacji. Jadąc w dane miejsce wychodzimy z założenia, że już tam nie wrócimy, więc staramy się doświadczać danego miejsca wszystkimi zmysłami. Wspominałam już, że wakacje to dla mnie czas luzu, nie spinam się z dietą czy treningami. Trzeba przyznać, że moje wakacje to jeden wielki cheat meal ;)

 Wychodzimy z założenia, że trzeba spróbować jak najwięcej lokalnych produktów i potraw, jednak żeby nie zbankrutować zazwyczaj przyjmujemy strategię 2 posiłki piknikowe i jeden w restauracji, czasami przegryzamy jakieś owoce czy słodycze, które nie są dostępne w Polsce

Lokalnymi specjałami można zajadać się przecież nie tylko w restauracjach. Korsyka, jak i cała Francja słynie z przepysznych serów, szynek, wina, miodu i przetworów z kasztanów. Codziennie do bagietki kupowaliśmy sobie inny ser, najbardziej znanym z korsykańskich jest brocciu- na świeżo jak twarożek, a po starzeniu jak klasyczny śmierdziel :D

Tradycyjnych, suszonych szynek także skosztowaliśmy (jeżeli ktoś jest delikatniejszy to może obrzydzać go widok suszonego kawałka mięsa powoli obrastanego przez pleśń :D). Do korsykańskich specjałów należą coppa i lonzu z których zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu ta druga, bo nie miała tylu przerostów. Ponadto konieczne na liście do skosztowania były figatelli, czyli kiełbaski z dodatkiem podrobów. Spróbowałam, całego gryza i jestem zadowolona ze swej odwagi, za dokładkę podziękuję :D

Skosztowaliśmy także kilku rodzajów pomidorów, w końcu jak żywisz się bagietkami to musisz jakoś urozmaicać sobie śniadanie :D

Miodu z którego także słynie Korsyka udało nam się spróbować tylko raz- w górach, a więc nie mogę więcej na temat miodów powiedzieć. Również w górach na śniadanku skosztowałam całej gamy genialnych dżemów od figowego po mandarynkowy.

Korsykańskie przyprawy mocno było czuć w restauracyjnym jedzeniu, ilość soli minimalna. Korsykańczycy są niezwykle dumni ze swojej kuchni i jedzą bardzo tradycyjnie, nie znany im McDonald's czy inne świństwa. Na zdjęciu widać także obsesji na punkcie mirty i kasztanów- robią z nich mąki, dodają do alkoholi czy też zamieniają w kremy (kasztany)


Na uwagę zasługują także wszystkie wypieki, niektóre typowe dla Francji, ale też i korsykańskie perełki. Nie mam pojęcia jak to się stało, że nie mam ani jednego zdjęcia patisserie, czyli piekarni. Zjedliśmy tony bagietek i croissantów, pyszne quiche i flany. Typowym dla Korsyki ciastkiem jest fiadone czyli sernik z sera brocciu z nutką cytryny- jak widać na zdjęciu mój chłopak zwariował na punkcie tego ciastka. Popularne są także twarde ciasteczka canistrelli, które świetnie smakują z kawą

 W czasie wakacji jadłam sporo ryb i owoców morza, których brakuje nam w Polsce, natomiast praktycznie nie jadłam kurczaka, którego pochłaniam w ogromnych ilościach w domu

 Zupa rybna to jedno z często spotykanych w menu dań. Jest ona całkowicie zblendowana i jeżeli jest dobrze przyrządzona i gorąca to smakuje obłędnie. Podawana jest z tartym serem, grzankami i czymś co przypominało połączenie masła i musztardy

 Ryba i pyszne puree z ziemniaków

 Bardzo proste i bardzo pyszne- cos w rodzaju tostów nadziewane warzywami i kurczakiem lub wołowiną, sałata i pomidor z pesto

 Na Korsyce można zjeść świetne i dobrze zrobione mięso- mój chłopak pokusił się na antrykot. Wysoka jakość mięsa jest związana z tym, że zwięrzęta faktycznie wypasają się wolno i jedzą to na co mają ochotę, a nie tkwią w klatkach karmione byle czym 

 Do wioski Sagone pojechaliśmy specjalnie tylko po to, żeby zjeść lody prawdziwego lodziarskiego master-chefa, w Glacier Geronimi jadłam zdecydowanie najlepsze sorbety w życiu! Ja wybrałam cytrynę, melon, figę i ananas, a mój chłopak skusił się na jeden z deserów, który zawierał sorbety: malinowy, cytryna-bazylia oraz passion frut i był podany z oliwą, pomidorkami i pieprzem, połączenie zwalało z nóg!

 Ta cukiernia spadła nam jak z nieba, ceny były cholernie wysokie, ale desery wyglądały jak małe dzieła sztuki, a co najlepsze smakowały jeszcze lepiej! Co najlepsze w cukierni była tylko wystawa i od razu wchodziło się do miejsca, gdzie miły pan tworzył te cuda

To był najlepszy deser jaki w życiu jadlam i nie przeszkadzał mi brak łyżeczki czy jedzenie na stojąco- w cukierni sprzedawali tylko na wynos

Najlepsze mule jakie jadłam! A pomyśleć, że 3 lata temu nie przechodzily mi przez gardło

Cydrów we Francji nie polecamy, oj nie

Cocotte, czyli lekko gotowane jajko z foie gras, a drugi z łososiem- mniaaam

Comber jagnięcy

Jedzenie pikników w niesamowitych miejsach to nasza specjalność

Lunch w czasie rajdu WRC

Trzeba oczywiście zwrócić uwagę na wina, które są tak samo dobre jak i francuskie pochodzące z kontynentu. Najfajniejsze jest to, że winnic jest pełno i można kupić wino prosto od wytwórcy

Kaczka w bardzo zaskakującym sosie- toffi :D a do tego pyszne warzywa

 Tego typu zapiekanki i tarty są bardzo popularne i całkiem smaczne

Suflet z sera brocciu i mąki z kasztanów

Nasze zakupy :D

To by było na tyle wakacyjnych wpisów :D Mam nadzieję, że nie macie ich już dość. 

19 komentarzy:

  1. Ale pięknie wyglądają te desery!
    Mam nadzieję, że kiedyś też uda mi się tam pojechać i spróbować takich cudownych przysmaków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale to smakowita wycieczka:) uwielbiam poznawać inne kuchnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie smacznie to wszystko wygląda... chyba zrobiłam się głodna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ dużo wy tego spróbowaliście! Co danie to inne :) Podejrzewam jednak, że sama bym tak szalała, gdybym wybrała się w takie miejsce :) Na pewno nie zmarnowaliście tego wyjazdu, a to co zjedliście to wasze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany ile pyszności *.* Nie dziwie się, że tak szaleliście :D owoce morza rządzą! Ale mi narobiłaś na nie ochoty :D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, desery wyglądają zniewalająco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale smakołyki, aż ślinka cieknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedliście mega pyszności!! aaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  9. w takiej scenerii byle kanapka z margaryną smakowałaby mi wyśmienicie!! wszystko wygląda mega apetycznie-no może poza tą zupą rybną:) ale najbardziej zazdroszczę tych lokalnych winek:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zupa jak jest dobrze zrobiona i gorąca to też jest pyszna ;)

      Usuń
  10. Rozpływam się na widok tych dobroci! :o

    OdpowiedzUsuń
  11. Raj dla jedzenio-maniaków! Och, od tych cudownych zdjęć chyba się zakręciłam! :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie relacje :)

    PIĘKNE :)

    U mnie ostatnio prezentowałam Rzym - została mi 1 część jeszcze do opublikowania, bo zdjęć jedzenia, targów i smaków bardzo duzo zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz