niedziela, 29 marca 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 12)

Witajcie

Czas leci mi naprawdę jak szalony i nawet nie wiem kiedy minęły ostatnie tygodnie, a tu już w czwartek lecę do Dublina ;) Na szczęście w zeszłym tygodniu udało mi się porobić trochę fotek, więc jest z czego zrobić posta :) Moja wena od grudnia nie ustaje, lista postów do publikacji, a także takich, które czekają na napisanie jest bardzo długa! Mam właśnie swój rekord ilości postów dodanych jednego miesiąca, a pamiętajcie, że mamy jeszcze 2 dni marca :D

 Monday selfie ;d

 We wtorek wybrałam się na siłownię z rana, miałam nadrabiać niedzielne wygibasy na bosu, ale zmieniłam plany na leg day :)

Było idealnie pusto, więc żal było cisnąć się z trenerem w strefie funkcjonalnej :) A nóżki weszły wtedy cudownie! Mam wrażenie, że tyłek pomimo tego, że jakoś specjalnie nie urósł to zdecydowanie się zaokrąglił i nabrał ładniejszego kształtu :)

 Moje nudne omlety :D Mam ostatnio kiwimanię 

 Chyba jeszcze nie mieliście okazji zobaczyć mojego blondu w pełnej okazałości :)

 Zbudowałam elektrownię ! :D A w zasadzie jej część :P Nawet nie wiecie jaka to radocha, jak człowiek przez 2 lata ogląda migające schemaciki w różnych zakładach, a potem sam je projektuje :) Oczywiście powtarzając krok po kroku instrukcję prowadzącego :P

Po zachwalaniach dziewczyn z irlandzkiego forum kupiłam Dermacol, niestety jest za ciemny i czekam aż przyjdzie podkład rozjaśniający ze Sleeka

 W piątek na siłowni byłam już o 7:30 i nieźle się uśmiałam :) Humory o tej porze dopisywały o dziwo wszystkim, a siłownia była całkiem pełna :) 

 W sobotę byłam na znienawidzonym badaniu krwi, a jako, że dzielnie je przeżyłam to było mega śniadanie w nagrodę :D

 Przekąska w pracy- jogurt naturalny z daktylami, żurawiną, migdałami i siemieniem - pyszka :)

 Niedzielny, poranny trening na bosu :) Coś ostatnio często ćwiczę z rana :)

Trampoliny czekają na zajęcia :) O power jump słyszałam już jakiś czas temu, ale niestety znalazłam tylko 2 kluby na Śląsku, które organizują takie zajęcia. Jak zwykle moja siłownia wyszła na przeciw i od kwietnia wprowadzają trampoliny do siebie :) Ja startuję od maja i już wiem, że to będzie miłość!

Czekam na informacje o tym jak wam minął ostatni tydzień i lecę uczyć się na kolokwium :) Miłej niedzieli Kochani!

piątek, 27 marca 2015

Kurczak z warzywami w sosie pomidorowym

Witajcie

Improwizowane i szybkie obiady mające na celu wyczyszczenie lodówki wychodzą mi najlepiej :) Kolejny nieskomplikowany przepis na smaczny obiad :)

Składniki (na dwie porcje)
pół piersi z kurczaka
200 gram fasolki szparagowej
jedna czerwona papryka
dwie szalotki
ząbek czosnku
szklanka ciemnego ryżu (komosy ryżowej, ryżu basmati, kaszy jaglanej- wg upodobania)
opakowanie pulpy pomidorowej
łyżka oliwy z oliwek
parmezan lub grana padano
przyprawy: sól, pieprz, curry, ostra i słodka papryka


Sposób przygotowania:
Wrzucamy ryż do gotującej się i osolonej wody, zagotowujemy wodę w dzbanku i zalewamy nią fasolkę szparagową. Kroimy w paseczki paprykę, kurczaka na drobne części, siekamy cebulę i czosnek. Rozgrzewamy na patelni oliwę i wrzucamy cebulkę i czosnek, smażymy aż do zeszklenia, a następnie wrzucamy paprykę. W czasie kiedy podmażamy paprykę odczączamy fasolkę z wody, odcinamy końcówki i kroimy na pół, a następnie dodajemy do papryki na patelnię. Na koniec na patelni ląduje kurczak, smażymy całość aż do momentu ścięcia się kurczaka, następnie zalewamy wszystko pulpą pomidorową. Redukujemy sos, aż do momentu kiedy nie będzie już zbyt wodnisty (ok. 10 min), na koniec doprawiamy solą, pieprzem, dużą ilością słodkiej i ostrej papryki oraz przyprawą curry. Na talerzu tworzymy pierścień z ryżu, a na środek nakładamy sos, na górę ścieramy odrobinę parmezanu.

wtorek, 24 marca 2015

Budyń jaglany po mojemu

Witajcie

Niedawno otrzymałam Gainer'a od sklepu kulturystyka.sklep.pl i zastanawiałam się czy można wyczarować z niego coś ciekawszego, a nie tylko zmieszać z wodą :D Wszyscy robią cuda z odżywek białkowych, a ja wpadłam na to do czego wmiksować mojego gainera :)

Budyń jaglany

Składniki
3/4 woreczka kaszy jaglanej (resztę kaszy można wykorzystać na omlet)
miarka Gainer'a (mój ma smak czekoladowy, ale wanilia też by się sprawdziła)
łyżka powideł śliwkowych
łyżeczka kakao
3 łyżki jogurtu naturalnego
orzechy do dekoracji
w sezonie mile widziane są owoce np. śliwki (podkreślą smak powideł) czy maliny


Przygotowanie
Kaszę gotujemy wg. przepisu na opakowaniu (jeżeli chcemy jeść budyń na zimno to kaszę należy ugotować z odpowiednim wyprzedzeniem), wrzucamy 3/4 woreczka do miski, dodajemy Gainer'a , powidła, kakao, jogurt naturalny i blendujemy całość na gładką masę (mój blender nie daje rady i konsystencja jest lekko grudkowata), ozdabiamy orzechami i wcinamy :)

Składniki starczają na jedną, porządną porcję- dokładnie taką jak na zdjęciach.


niedziela, 22 marca 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 11)

Witajcie

W tym tygodniu chyba jakoś przysnęłam, bo zdjęć mam strasznie mało :) Także dzisiaj ubogo, ale zawsze to coś :)
Gainer od kulturystyka.sklep.pl przyszedł na początku tygodnia :) Smak czekoladowy, całkiem niezły jest :) Poza tym masa ruszyła w górę 

 Rękawiczki wypróbowane w boju, wszystkie odciski zniknęły :)

W końcu wypróbowałam też mojego SmartShakera, na pewno będzie recenzja :)

 Weekend pod znakiem skoków! Ostatni, ulubiony konkurs sezonu- Planica ! :) Skoki to sport, któremu zawsze będzie oddane moje serce, sama nigdy nie spróbuję, ale fanem jestem i to takim na medal. Tego nie mogłabym przepuścić!

Omlet jaglany z konfiturą wiśniową- pycha !

 Budyń jaglany z wykorzystaniem gainera- czekajcie na przepis :)

Omlet z kaszką manną, konfiturą wiśniową i kiwi- faworyt tygodnia :)

 Dzisiaj poszłam na siłownię z koleżanką, która ciśnie klatkę jak niejeden chłop :D Niestety się zagapiłyśmy i nie mamy żadnego wspólnego zdjęcia :( Szkoda, że chodzimy na inne siłownie, bo miło jest poćwiczyć z asekuracją :) Za to po siłowni wpadłyśmy na zieloną herbatę i ploty ;D

Jak widać zdjęć mało, więc obiecuję poprawę w tym tygodniu :) W sumie wyszło bardzo jedzeniowo, taki ze mnie żarłok :D Ćwiczenia przynoszą efekty, dieta też- 0,5 kg w górę na wadze! A Magda stwierdziła, że jest pompa przy bicku, także nic tylko się cieszyć :D

piątek, 20 marca 2015

Polska wersja modnego puddingu z chia- pudding z siemienia lnianego

Witajcie

Od pewnego czasu po internetach szaleją zdjęcia puddingu z nasionami chia, w internecie można także wygrzebać zaadoptowaną na nasze warunkiwersję tego deseru (u mnie wystąpił także w roli śniadania), a mianowicie z wykorzystaniem siemienia lnianego. Przyznam szczerze, że nie jest to smakołyk, który urwał by mi tyłek, ale zły nie jest, no i przy okazji zdrowy :)
Dzielę się przepisem na dwie porcje, u mnie wersja bananowo-papajowa.

Składniki
2 czubate łyżki siemienia lnianego
szklanka mleka
papaja
banan
łyżeczka miodu


Sposób przygotowania:
Mleko wlewamy do rondelka i pogrzewamy, po chwili wrzucamy siemię lniane i gotujemy. Blendujemy banana, a siemię z mlekiem gotujemy kilka minut, aż mleko się zagotuje, ciągle mieszamy. Następnie dodajemy do mieszanki banana i miód i mieszamy aż do momentu kiedy mieszanka porządnie zgęstnieje. Pudding przelewamy do szklanek lub miseczek, następnie blendujemy papaję (lub inne owoce) i wlewamy mus na górę. Pudding możemy jeść od razu po przyrządzeniu lub na zimno, możemy dodać do niego odżywkę białkową, orzechy, kokos czy inne dodatki.

Dajcie znać czy próbowaliście :) A może jesteście fanami oryginalnej wersji, czyli z nasionami chia? :)

wtorek, 17 marca 2015

Nowy plan treningowy

Witajcie

Już jakiś czas temu pisałam, że zabieram się za nowy plan treningowy :) Ten jest znacznie bardziej przemyślany i ambitny, grzebiąc na forum kfd szukałam informacji na temat tego jak powinno to wyglądać. Finalnie konsultowałam plan z Kingą z bloga bodybuilding is a lifestyle, która jest trenerką i która bardzo, ale to bardzo mi pomogła :* Dzięki Kochana jeszcze raz za wszystkie wskazówki ! (poza tym teraz jak na siłowni ktoś ma jakieś uwagi do mojego planu to mówię 'Sory, ale tak kazała mi trenerka' haha ;d).

Poza planem treningowym jest trochę rygorów w diecie, które nie są związane tak bardzo z treningami, jak ze stanem mojej skóry. Ostatnio odnotowałam pogorszenie się i chcę spróbować własnych sił, zanim znowu wydam kilkaset złotych u dermatologa, na marne.
Jeśli chodzi o obecny cel treningowy to masa, a jak masa to żarcie, więc jestem szczęśliwa :D (płakać będę na redukcji ;p)

Rozpisane mam typowe 3 treningi siłowe i jeden 'ogólnorozwojowy', tak bardzo polubiłam bosu i inne sprzęty, że nie mogłam go po prostu nie uwzględnić. Poza tym taki trening świetnie działa na zdolność równowagi, a także rozwija mięśnie głębokie, które przydają mi się chociażby na snowboardzie.
Ponadto sporo u mnie biegania, chciałabym na wiosnę wziąć w końcu udział w jakimś biegu. Niestety nie wiem jak się będzie miało bieganie do robienia masy, ale myślę, że jakoś dam radę :)


Ten trening robię w środę lub czwartek (częściej czwartek)






Proszę się nie śmiać z moich fit kapciuszków i mojej jakże skupionej miny, bo ciężko było sie przełamać, żeby opublikować te zdjęcia :P Brzuch wyglądał jakiś czas temu lepiej, ale że udało mi się odzyskać 3 kg, które 'zjadł' stres to jest trochę gorzej :P


 Zaatakowała mnie szafka w Pure- dlatego mam siniaka ;d

Jestem już w połowie 2go tygodnia planu i bardzo go sobie chwalę :) Jedynie plan biegowy jest nieco odłożony w czasie ze względu na korzoki. Dajcie znać co ćwiczycie obecnie i co macie w planach.

A ja jeszcze raz dziękuję Kindze za pomoc ! :*

niedziela, 15 marca 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 10)

Witajcie

Czas ostatnio leci jak szalony, kolejny tydzień za mną :) Niedzielne popołudnie, a ja zamiast się uczyć piszę dla was posty :P Obiecuję, że zaraz instrukcje do laborek będę umiała na pamięć!

 Darmowa kawka w Macu ;)

Sok za trójkę- skład bardzo na tak i orzechy brazylijskie za niecałe 8 zł- promocje w Rossmanie

 Jeżeli ktoś nie zna historii z fejsbuka (zrobiła furrorę!)- rano uznałam, że co za różnica, że są różne, w butach przecież nie widać, a popołudniu w szatni na siłowni nieco zmieniłam zdanie na ten temat ;d

 Ostatnio była faza na malinową mambę, teraz znalazłam coś co pachnie jak pomarańczowa mamba! Szkoda tylko, że nie czuć w pomieszczeniu :(

Jak widać Reserved też wprowadził kolekcję sportową, ciuchy bardzo ładne, jednak ceny jak dla mnie średnie :(

Nowe paznokcie :) A poza tym kupiłam też rękawiczki na siłownię, pierwszy raz moja lista must have została zrealizowana tak szybko!

 Omlet jabłkowy z masłem orzechowym

 Dupa na miejscu ;d

Brzuch do poprawy :D

 Kupiłam KiF'a i jestem mega zadowolona :) Jak widać wzorki na kawie wychodzą mi coraz lepiej

Kolacyjka- sałatka i wędzony łosoś


 Niedzielny trening ;) 


Przerwy między obwodami mam chyba za długie haha- za dużo czasu na selfie ;d

A jutro blog obchodzi 2 urodziny :) DZIĘKUJĘ!

Dajcie znać jak wam minął ten tydzień, a ja lecę się uczyć :)

czwartek, 12 marca 2015

Pierwsza wizyta w Pure Jatomi- dlaczego już nie wrócę

Witajcie

Niedawno znalazłam w gazecie (dokładnie był to Hot mojej teściowej) voucher na 3 jednorazowe wejścia (a dokładnie chyba na wejście trzy dni z rzędu) do chyba najbardziej znanej, siłowniowej sieciówki w Polsce, a mianowicie do Pure Jatomi. Jako fit maniak od dawna kusiło mnie żeby sprawdzić jak tam jest, ale jakoś nie miałam okazji. W końcu spróbowałam i opiszę wam moje wrażenia. Na wstępie zaznaczę, ze byłam w Pure Jatomi w Gliwicach.


Po przyjściu podeszłam do Pana w recepcji i podpytałam o to czy mogę bez karty członkowskiej wejść na ten voucher i okazało się, że nie ma problemu. Dał mi kartę zastępczą w zamian za 20 zł kaucji i powiedział, ze muszę zaczekać, żeby ktoś przyszedł i mnie oprowadził. I przyznam szczerze, że to już mnie lekko zdenerwowało. 5 minut czekania, żeby przyszła wymalowana blondi, przez 5 minut wypytywała mnie skąd jestem, po co przyszłam, jak ćwiczę i ze sztucznym uśmiechem sugerowała, żebym kupiła ich karnet. Serio?! Przyszłam ćwiczyć, a nie gadać. Nie mówiąc o tym, że skrytykowała mój plan robienia najpierw masy, a potem redukcji, twierdząc, że najpierw traci się tłuszcz, a potem robi mięśnie, bo z tłuszczu nie można zbudować mięśni. SERIO?! W tym momencie już wiedziałam, że się nie dogadamy. Następnie Pani pokazała mi szatnię i w tym momencie muszę przyznać, wygląda to imponująco- nowocześnie, było żelazko, prostownica, suszarki, wszystko w najwyższym standardzie. Oprowadzenie po siłowni wyglądało tak: to jest strefa cardio, a to strefa siłowa, a tu jest salka fitness, możesz tu przychodzić jak nie ma zajęć- no dzięki stara, sama bym w życiu nie wpadła na to, że jak bieżnia to strefa cardio! Moim zdaniem jak już chcą oprowadzać to przy pierwszym razie powinni dawać 15-30 min treningu intro, na którym trener pokazuje jak co włączyć i jak ćwiczyć- tak miałam na swojej siłowni. Po wejściu zrobiono mi także pomiar na Tanicie, którego wynik bardzo mnie zaskoczył i to trzeba im zapisać na plus.
Sam trening przebiegł nie najgorzej, chociaż jak dla mnie w tej siłowni wszystko było trochę za ciasno ustawione i miałam wrażenie braku swojej osobistej przestrzeni. Poza tym był tylko jeden stojak z niskim obciążeniem, czyli dokładnie tyle co na mojej niewielkiej siłowni i czasami ciężko było się dopchać po ciężarki. Mega denerwowało mnie też mieszanie obciążenia na stojaku, u mnie jest tak, że każdy pilnuje, żeby 5 kg było na miejscu dla 5 kg, a nie na 10 kg! Pod względem wyposażenie to nie mam się co czepiać, bo było tam o wiele wiele więcej niż mam u siebie (z drugiej strony uznałam, ze mi to naprawdę niewiele potrzeba). Poza tym śmiać mi się chciało na widok ogromnych facetów ze smyczami z karnetem na szyi- trochę jak legitymacja w podstawówce, nie ? :D
Przy wyjściu oczywiście okazało się, że nie mogę tak po prostu wyjść i dostać swojej kaucji za kartę. Jedna osoba przyjmowała kartę, druga zaraz miała przyjść ze mną porozmawiać (czułam się jak u psychoterapeuty, a nie na siłce!), trzecia robiła zamieszanie. Generalnie wrażenie nieogarnięcia miałam straszne. Po kilku minutach czekania, doczekałam się na swoją blondynkę, a po chwili przyszedł nagabywacz numer dwa. Czułam się jak na rozmowie z UB. Ze sztucznymi uśmiechami zlustrowali kartkę wypełnioną wcześniej przez blondynkę od masy i redukcji i jeszcze raz przeszłam przez serię ciężkich pytań. Pan zapytał czy chodzę na fitness, odpowiedziałam, że to nie moja bajka i jeżeli już to może trx lub crossfit, których nie mieli. Zaproponowano mi power pump, bootcamp, a potem o zgrozo ćwiczenia o nazwie 'Ewa Chodakowska coś tam coś tam' i zumbę... Oczywiście widząc, że nie planuję zakupu karnetu zaproponowali mi cenę o 1 zł niższą od tej którą płacę u siebie na siłowni. Kiedy powiedziałam, że u siebie mam karnet do maja to uznali, że nie ma problemu, mogę wykupić karnet już, który będzie zaczynał się od maja. Kolejną rzeczą, która mnie u nich denerwuje jest fakt, ze karnet trzeba wykupić na rok i zapłacić na wstępie opłatę członkowską. Moim zdaniem to bardziej zniechęca niż zachęca, bo jestem osobą, która naprawdę nie wie czy za pół roku będzie miała czas, możliwości i zdrowie, żeby ćwiczyć, a bawienie się w przekazywanie karnetu innej osobie nie jest dla mnie.
Tak mnie zakręcili, że praktycznie wybiegłam stamtąd w obawie, że jednak mnie naciągną. Wybiegłam, bez kaucji... Grzecznie wróciłam i co? Trzeba zaczekać, bo przecież nie można tak po prostu kaucji wypłacić! Po 10 minutach w końcu dostałam swoje dwie dyszki i wyszłam czym prędzej. Nie wrócę. Może i jestem dzieckiem ze wsi, ale mnie nie przekonują sztuczne uśmiechy, ciągłe nagabywanie, a także tłok na siłowni nie jest dla mnie. Jakoś lepiej się czuję u siebie, mała siłownia, wszyscy mili i pomocni, ale nie nachalni, a z 5cioma koksami na wolnych ciężarach czuję się już jak u siebie w domu. Ja na siłownię przychodzę poćwiczyć, a nie pogadać z dziesięcioma konsultantami. Jestem taka, że na siłce bez gry wstępnej to się nie da :D Serio, potrzebuję kilku tygodni, żeby na osobę, która chce mi pomóc nie patrzeć spod byka i, żeby pamiętać, że trzeba się przywitać (u mnie takie koksiarskie zasady są, generalnie graba na powitanie jak jesteś starym wyjadaczem).
To tyle, wylałam swoje frustracje, do Pure'a nie wrócę, a na widok recepcjonistki w mojej siłowni prawie popłakałam się ze wzruszenia, że powiedziała tylko 'cześć' i 'dzięki' :D

Dajcie znać gdzie wy chodzicie i jakie macie wrażenia z tą siłownią. Być może to tylko ja źle trafiłam albo dramatyzuję? Mam nadzieję, że nie usnęliście na tym poście!