niedziela, 30 sierpnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 29)

Witajcie

Kolejny tydzień w zdjęciach jednak się pojawił- po prostu nie mogę rozstać się z moim telefonem :P Dzisiaj będzie skromnie, bo tydzień jakoś strasznie szybko mi minął i nawet nie było czego na zdjęciach uwieczniać. Ciężko mi uwierzyć, że sierpień już za nami! Zwłaszcza dlatego, że jeszcze dzisiaj smażyłam tyłek nad jeziorem ;)

 Krokiet i barszcz teściowej, wyszło jej, nie powiem ;)

 Omlecior standardowo z boróweczkami, ogłaszam borówki faworytem minionego lata !

 Zupełnie inne jak na mnie śniadanie, jajecznica po prostu ostatnio za mną chodziła :D

 Nowe pazurki, uwielbiam ten kolor !

 Dobroci! Szampon Batiste o najładniejszym jak dotąd zapachu, płyn dwufazowy bez którego żyć nie mogę i ulubiony krem Nivea :)

Śniadanko na balkonie ;)

 Jezioro Balaton w Trzebinii, ostatnie powiewy lata ;)

Jutro po raz trzeci zmieniam dział na stażu, mam nadzieję, że będzie równie miło jak dotychczas :) Miłego tygodnia Kochani!

piątek, 28 sierpnia 2015

Pudełko Joy Box "Wakacyjne"

Witajcie

Jak wiecie niedawno był w Polsce mój chłopak, jestem więc po tyłach z blogiem, bo gapa nic nie przygotowałam do publikacji w czasie "nieobecności". Jako, że niedawno przyszedł wyczekiwany Joy Box w wersji wakacyjnej to wypadałoby wam w końcu pokazać co w nim było, bo w końcu wakacje mamy już u schyłku ;)

Joy Box jak zawsze zapakowany był w przepiękne, tym razem kojarzące się z dżunglą pudełko. W środku znajdowało się kilka kosmetyków pełnowymiarowych, kilka miniaturek i próbki oraz bony. Pudełko możecie nabyć tutaj za cenę 49 zł. O poprzednim, wiosennym pudełku możecie przeczytać tutaj.




1. Podład kryjąco-korygujący Cover AA, kolor 105 Sand, 30 ml, cena: 14,99 zł- bardzo mnie cieszy fakt, że podkład był w pudełku, gdyż mój akurat się skończył :D Ten jest dosyć tępy przy rozprowadzaniu i ma ciemny kolor, ale z tego akurat się cieszę, bo mam teraz opaloną skórę, a wakacje dopiero za miesiąc :) No i w pracy nie będą mi wpierać, że mam jasną karnację.
2. Lakier do paznokci Sensuale, Mistero Milano, kolor 8685, 11 ml, cena: 16,9 zł- piękny, jasny róż. Co prawda na paznokciach rąk mam zawsze żel, ale w stopach paznokcie zawsze maluję klasycznie. 
3. Świeczka Village Candle, zapach Tea Time, cena: 11 zł- kocham świeczki i świeczuszki :) Ta to "imitacja" Yankee, ale i tak jestem jej ciekawa. Zapach herbaty brzmi nieźle :)
4. Golarka Gilette Venus Snap, cena: 49,99 zł- jestem zachwycona jej wyglądem i miniaturowością ;) Szkoda, że pewnie nie mogę jej przewozić w walizce podręcznej, bo na lot na wakacje byłaby idealna ! Super, że ktoś w końcu wpadł na tak genialny pomysł, ciekawe jak będzie goliła :)
5. Multifunkcyjny mus CC 8 w 1 Venus, 200 ml, cena: 13,49 zł- trochę się boję, że będzie farbował ubrania, ale z chęcią go przetestuję ;) 


1. Miniaturki szampon Angel Wash i odżywka Rinse, Kevin Murphy, cena za pełny wymiar: 46 zł- różowe, minimalistyczne opakowania mnie urzekły! Poza tym te miniaturki baaardzo mnie ucieszyły, na wakacje mam tylko bagaż podręczny, a im mniej kosmetyków będę musiała kupić we francuskich cenach tym lepiej!
2. Odżywka do rzęs Realash, 1 ml, cena za pełny wymiar: 170 zł- jedynymi odżywkami do rzęs jakich używałam był olejek rycynowy i odżywka z Eveline, jestem więc ciekawa jak sprawdzi się ta mikstura na moich rzęsach, zwłaszcza, że jej cena za pełny wymiar jest niebotyczna!
3. Tusz do rzęs All day long Isadora, 4 ml, cena za pełny wymiar: 59,99 zł- tusz też na pewno przyda się w miniwersji na wakacje :) Nigdy nie używałam kosmetyków Isadory, a słyszałam o nich raczej dobre niż złe opinie.
4. Baza pod makijaż Purles, 15 ml, cena za pełny wymiar: 69,99 zł- mam bazę pod cienie, ale nigdy nie miałam bazy pod makijaż, tak jak i kosmetyków Purles, które gdzieś tam przewinęły mi się przed oczami. Ma filtr SPF50, więc jeżeli dobrze się sprawdzi to może także trafi do mojej wakacyjnej kosmetyczki :)

Dodatki: pilnik Mistero, chusteczki bronzujące, próbka kremu Mistero i podkładu AA. Ponadto była też karta rabatowa Answear i Purles.

Dajcie znać czy testowałyście to pudełko czy nie udało wam się dorwać. Wiem, że są one dosyć ciężko dostępne, ale moim zdaniem cena jest całkiem niezła jak na tę zawartość :) Poza tym zawsze można sobie dobrać produkty pod siebie, a ja jako blogger niestety tej możliwości nie mam :(

wtorek, 25 sierpnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 28)

Witajcie

Przepraszam was za ten mocno spóźniony tydzień w zdjęciach. Ostatnio dużo się działo i po prostu nie miałam minutki na to, żeby zrzucić zdjęcia ;)

Przyjechał mój chłopak, więc śniadanie było wypas :D

Owsianka :)

Joy box- post już w krótce ;)

W piątek pojechaliśmy do Pszyczyny na lody

 Spacery w tamtejszym parku tak jak i pyszne lody to już tradycja ;)

 Pałac w Pszczynie

 W sobotę z okazji festiwalu Tauron organizowana była darmowa wycieczka "Katowice z bliska". Wstyd się przyznać, że na Giszowcu i Nikiszowcu byłam po raz pierwszy!

 Modna, stylizowana na "retro" kawiarenka do której na pewno wrócę :)



 Odwiedziliśmy także walcownię cynku 

Burgery w Magazynie na Mariackiej, pewnej części ciała nie urwały, ale nakarmiły ;)

 Tauron Festival, który odbywa się na terenie Muzeum Śląskiego

 Cały kompleks strefy kultury zrobił na nas mega wrażenie ! Trzeba koniecznie wrócić pozwiedzać samo muzeum 

 Pomimo tego, że Kwabs był jedynym znanym mi artystą to nie spodziewaliśmy się cudów po tym koncercie, dlatego byłam miło zaskoczona, bo był naprawdę niezły ;)

 Jednak jak dla mnie najlepszym koncertem, który "zrobił" całe moje dobre wyobrażenie o festiwalu był koncert Die Vogel

 Pizza w niedzielny poranek w Len Arte na Mariackiej, nie tanio, ale warto ;)

 Outfit na koncert Jeffa Millsa w NOSPR

Jak dla mnie jego koncert był najlepszym widowiskiem muzycznym w jakim dane mi było uczestniczyć! Połączenie elektroniki z muzyką orkiestry symfonicznej to istny geniusz!

Dajcie znać co u was :) Nie wiem czy będzie kolejny tydzień w zdjęciach, bo zabieram się za reklamację telefonu ;( Miłego !

niedziela, 16 sierpnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 27)

Witajcie

Kolejny tydzień za nami i mamy już połowę sierpnia. Nie wiem jak u was, ale u mnie upały były nieznośne, więc nie będę narzekać na nieudane i chłodne lato, oj nie :D Mój weekend przedłużył się do 4 dni, w piątek było Święto Energetyka, a w poniedziałek mam wolne za sobotę- żyć nie umierać :)

 Owsianeczka z nektarynką i śliwkami na dobry poniedziałek :D

Jako, że spodziewałam się w poniedziałek przeniesienia do nowego działu to postanowiłam zabrać ze sobą omleta, a nie od razu wyjeżdżać z ryżem i kurą (poza tym nie wiedziałam czy mają mikrofalówkę). Jak się okazało - nie było potrzeby, przedłużyli mi pobyt w starym dziale o jeden dzień ;)


 Owsianka na balkonie w upalny dzień ;)

 W środę była już micha :D Chilli con carne i ryż, jogurt 0% na drugi posiłek. W sumie w jogurcie średnio pasuje mi skład, ale moi rodzice kupują je na kilogramy, a coś jeść trzeba... Do pracy nie noszę teraz aż tak dużo, bo pracuję tylko 6 godzin :)

 Przestałam być twardzielem- do pracy w spódnicy, na siłkę w krótkich spodenkach :P Pokonana przez upały. Cały problem jest taki, że mam wrażenie, że przy martwych cały tyłek byłby na wierzchu..


 Omlet znowu na balkonie ;)

 Będę pachnieć malinami ;)

 Omletów i borówek nigdy za wiele !

 Kiedy babcia powiedziała mi, że ma suszone figi od razu wiedziałam, że będą idealne do owsianki :)

Brzuch na leżąco wygląda pięknie, szkoda, że nie jest tak dobrze na siedząco :D

A wam jak minął tydzień? Mój chłopak przylatuje tydzień wcześniej, czyli dzisiaj, więc pewnie za tydzień zawalę was zdjęciami :D Miłego ! :)

czwartek, 13 sierpnia 2015

Typy osób jakie możesz spotkać na siłowni

Witajcie

Dzisiaj przychodzę do was z dawką dobrego humoru, także traktujemy tego posta z przymrużeniem oka ! :) Po wnikliwych obserwacjach opiszę wam typy ludzi jakich można spotkać na siłowni :D

1.Koksy- Wchodzą na siłkę jak do siebie, bo ten tego, to przecież jak ich drugi dom. Czasami masz wrażenie, że w niektóre miejsca powinni wchodzić bokiem i zastanawiasz się czy to natura wykreowała to monstrum, czy może coś jej jednak pomogło. Najważniejsze w życiu koksa jest oczywiście prężenie swoich ogromnych muskułów, czyli popularnie znana napinka. Najchętniej nie odrywaliby rąk od żelaza, ale czasami zdarza im się zapominać o nóżkach, złośliwi twierdzą, że to dlatego, że na wielu siłowniach lustra nie obejmują partii od pasa w dół. Na siłkę zawsze wbijają z całym ekwipunkiem (czytaj torba z najki wchodzi na salę), rękawiczki, szejker, ale o tym, żeby podłożyć ręcznik pod tyłek to jakoś się zapomina. A! i żebym nie zapomniała, im bardziej męski jest osobnik tym bardziej sapie i jęczy, co by pokazać zebranym, że podnoszą tylko konkrety! Mój absolutny zachwyt wzbudziła natomiast grupa 'koksy w japonkach', serio, przedni widok! Zawsze czekam aż jakiś talerz komuś gdzieś spadnie.. Nie żebym była nieżyczliwa oczywiście :)


2. Cardio divy- Na siłownię wpadają jakby nigdy nic, zupełnie przypadkowo w pełnym mejk apie, z idealnie wyprostowanymi włosami, przed wejściem na salę spryskują się jeszcze perfumami (serio, widziałam na własne oczy), często wpadają w Air Maxach, bo przecież liczy się fejm! (niech im ktoś powie, że to nie są buty do biegania!) Później nasze drogie panny kierują się do strefy cardio i nawet nie myślą o tym, żeby zapuszczać się w nieznane rejony strefy siłowej! Liczenie kalorii to śmiertelny obowiązek, nóżki im chudsze tym lepsze, a ciężary przecież robią z kobiety faceta, więc może niech lepiej chłopy dźwigają to żelazo, one nie muszą!


3. Ciotki klotki- Panie po 50tce w których bardzo podziwiam zapał i samozaparcie, bo wierzcie mi to są najbardziej zajadłe, stare siłkowe wyjadaczki! Po nowym roku oburzają się, że tyle nowicjuszy ze słomianym zapałem, przychodzą we wtorki, czwartki i niedziele, a tak w zasadzie to kiedy nie wejdziesz- zawsze są i one. Cały problem polega na tym, że ich główny wysiłek stanowi marsz na bieżni w tempie 5 km/h i ploteczki, duuuuużo ploteczek! Są bardzo przyjazne, otwarte, szybko nawiązują kontakty i zawsze ochoczo szukają nowych ofiar do pogadania. Dziękować za to, że większość z nich przy sprzyjających warunkach pogodowych maszeruje sobie w lesie. Ciekawe kogo tam zagadują, może wiewiórki?

4. Niedzielni podrywacze- Bardzo często niedzielni podrywacze to także członkowie grupy koksów (nazwa niedzielni podrywacze nie jest przypadkowa- w niedzielę przeżyłam najgorszy podryw życia). Mam wrażenie, że niedzielni podrywacze tylko czyhają na biedne, zbłąkane dziewczyny i atakują w najmniej oczekiwanym momencie. Leżysz właśnie spocona jak świnia i robisz unoszenie bioder? Tak, to jest właśnie ten moment kiedy należy kobietę zaprosić na kawę! Czasami masz wrażenie, że typ siedzący na przeciwko przez pół godziny nie zrobił jeszcze ani jednego powtórzenia? Skąd ja to znam :D Niedzielnych podrywaczy naucz się rozpoznawać i omijaj SZEROKIM ŁUKIEM ! Nigdy nie zwiastują niczego dobrego.


5. Trenerzy- Mam wrażenie, że to jakaś odseparowana od życia, świata i ludzi, grupa pół bogów wręcz. Sory, nie wiem jak to się dzieje, ale kurde większość trenerów nie tylko jest dobrze zbudowana, ale też  nieprzyzwoicie przystojna (mam nadzieję, że tego akapitu nie czyta mój chłopak, mam gwarantowanego bana na miesiąc!). Na szczęście żeby nie było tak pięknie, większość z nich jest także strasznie nieprzystępna (*przystępność zwiększa się wraz z ilością gotówki wydaną na trening). Chociaż zdarzają się wśród nich też misjonarze, którzy za darmo chcą głosić słowo Boże i od czasu do czasu uświadamiają nieuświadomionych co i jak :)

6. Emeryci- Emeryci to nie to samo co ciotki-klotki, bo mają przedstawicielstwo w obu płciach. Naprawdę doceniam ich chęci i zapał, a czasami jestem wręcz zszokowana tym co potrafią! Zauważyłam, że emeryci zazwyczaj trzymają się blisko trenera i jest to wtedy jak najbardziej bezpieczne. Gorzej kiedy zaczynają zapuszczać się bez opieki w ciężary, wtedy to się dzieje!

7. Fit-maniacy- Nie wiedziałam jak określić tą grupę, chodzi mi o osoby, które przychodząc na siłownię dokładnie wiedzą po co przyszli. Mają plan, nie są tam przypadkowo, no i nie od dziś. Znają pół siłowni, ale nie przyszli na pogaduchy, tylko na ostry trening! Przynależność do grupy widać od razu po sylwetce, a po jakimś czasie zauważamy to także po częstotliwości bywania.

8. Nowicjusze- Zagubieni i nie do końca wiedzący co ze sobą zrobić i jak to ruszyć. Polecam takim osobom trening intro z trenerem, jest wtedy od razu bardziej swojsko! Większość z nich zwykle na początku jest przerażona, ale po kilku razach można się oswoić i stać stałym bywalcem.


Dajcie znać czy są jeszcze jakieś typy, których nie wymieniłam! Ja czasami mam wrażenie, że jestem odludkiem, jestem tak skupiona na tym co będę robić, że zapominam się przywitać przy wejściu do strefy siłowej. Nie jestem typem osoby dużo gadającej i śmiałej, ale jeżeli ktoś daje mi dobre rady czy zagaduje o trening to nie uciekam, bo zawsze miło pogadać z kimś o takich samych zainteresowaniach. Przyznam szczerze, że w strefie siłowej czuję się już jak u siebie w domu. Nie boję się zapytać jeżeli nie jestem czegoś pewna czy kiedy potrzebuję pomocy (wierzcie mi, chętnych zawsze jest kolejka!), a lustrujących męskich spojrzeń albo już nie zauważam, albo panowie tak do mnie przywykli, że nie robię na nich żadnego wrażenia :)

Pamiętajcie, że to wszystko żarty i nie należy się obrażać :) keep distance !

wtorek, 11 sierpnia 2015

Fit-ciasto z ciecierzycy

Witajcie,

Nigdy nie jadłam ciecierzycy, a że jakiś czas temu mojej mamie zdarzyło się kupić to postanowiłam zrobić z niej coś pysznego. Niestety, że była to sucha ciecierzyca to leżała i leżała i czekała biedna, aż ktoś ją namoczy i ugotuje. W końcu udało mi się zmobilizować i skręcić całkiem pyszne ciasto :)

Składniki:
400 g ugotowanej ciecierzycy
banan
4 małe lub 3 duże jajka
2 łyżki kakao
łyżeczka proszku do pieczenia
15 tabletek słodziku (można słodzić cukrem, stevią, ksylitolem)
4 łyżki suszonej żurawiny (muszę powtórzyć to ciasto ze świeżymi wiśniami, będzie obłęd mówię wam!)
olej kokosowy i wiórki do wysypania blaszki


Przygotowanie:
Ciecierzycę namaczamy na około 8 godzin, wylewamy wodę i wlewamy świeżą, a następnie gotujemy 45 minut (można kupić cieciorkę w puszce). Blendujemy ciecierzycę, następnie dodajemy jajka i inne składniki i blendujemy aż masa ładnie się połączy i ujednolici, na koniec wrzucamy posiekaną żurawinę. Do małej keksówki wylewamy odrobinę oleju kokosowego (kiedy piekłam ciasto był upał, więc miał odpowiednią konsystencję), smarujemy ją i wysypujemy kokos. Wlewamy masę do formy i pieczemy około 35 min w temperaturze 175 stopni.

Dajcie znać czy jedliście :) Szykuję się do kolejnego fit-ciasta, czyli sernika na zimno, ale ten przepis już na blogu chyba był.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 26)

Witajcie :)

Kolejny tydzień za nami, już prawie połowa sierpnia, a upały nie ustają. I gdyby nie to, że muszę w końcu zabrać się za swoją inżynierkę i za naukę angielskiego to byłabym baaardzo zadowolona. A tak to tylko mam wyrzuty sumienia, że nic nie robię zamiast się uczyć :P Zostały jeszcze tylko 2 tygodnie do przyjazdu mojego chłopaka i 7 do wakacji, więc mam do czego odliczać :)

 Owsianeczka :) Wstaję z łóżka na tyle wcześnie, że mam ochotę jeść śniadania na ciepło

 W końcu kupiłam bikini, teraz czas zadbać o bikini body

 Tak o mnie dbają w pracy w upały ;) ktoś mówił, że to stażystki parzą kawę ? :D 

 Z czereśniami :)

 Trening w upały zaliczony :D

 Pyszności z rana

 Obowiązkowe pudełeczka w pracy

 Poćwiczone !

 Udało mi się obejrzeć końcówki aż 2 etapów :P coś słabo kibicowałam temu Aru skoro nie wygrał :P

 Bogdan nawet chce się miziać !

 Tyyyle dobra na jednym talerzu :)

Fit-ciacho, będzie przepis :)

Miłego kolejnego tygodnia Kochani :)