środa, 23 września 2015

Stay motivated

Witajcie

Dzisiejszy post tak trochę dla samej siebie, a trochę dla was. Ostatnio przez brak rezultatów zaczyna brakować mi zapału i motywacji, a dobija mnie jeszcze zbliżająca się jesień. Mam nadzieję, że na wakacjach podbuduję swoje chęci, a tym czasem kilka słów o tym co mnie motywuje :)


1. Rezultaty, które już osiągnęłam- może nie schudłam w swoim życiu 20 kg i nie wystartowałam na zawodach bikini fitness, ale wiem, że osiągnęłam wiele i, że nie warto tego zmarnować! Sama sylwetka może szału nie robi, ale w głowie mam to, że jeszcze rok temu nie umiałam zrobić więcej niż dwóch męskich pompek, a teraz bez większego problemu robię ich 10! Wiem też, że miałam nie najgorszą formę biegową, którą przez przerwę totalnie zaprzepaściłam i nie umiem jej odzyskać :( Jednak patrząc wstecz wiem na ile mnie stać :)

2. Rutyna- może się wydawać dziwne, ale to co trzyma mnie w ryzach to rutyna. Przyzwyczajenie się do regularnej aktywności fizycznej, która wchodzi w krew sprawia, że mam ochotę na trening i, że jest on dla mnie stałym elementem w rozkładzie dnia, po prostu nie może go zabraknąć! Problemy zaczynają się wtedy kiedy wypadam z rytmu i nie mogę do niego wrócić...

3. Fit-fighterzy z krwi i kości- jasne, że zawodniczki bikini fitness czy inne fitnesski są motywujące, ale mnie chyba bardziej motywują normalni ludzie, którzy na blogach pokazują swoją codzienność :D Chodzi mi o to, że bardziej mam ochotę się spiąć widząc zwyczajną dziewczynę, która tak jak ja musi się uczyć i w weekendy pracować, a mimo to jest w stanie wygospodarować czas na trening. Wiadomo, że często fitnesski pracują w normalnych zawodach, ale często bywa tak, że ich pasja jest także pracą, a wydaje mi się, że wtedy łatwiej pozostać w formie (co nie znaczy, że nie doceniam ich ciężkiej pracy)





4. Przypominam sobie, że wysiłek sprawia mi frajdę- treningi na których mam gwiazdki przed oczami jak np. crossfit dają mega satysfakcję. Satysfakcję, która mówi "tak stara, dałaś radę!". Kiedy przypomnę sobie jak dobrze się czuję psychicznie i fizycznie po dobrym treningu to chce mi się bardziej.

5. Ty grubasie, jak teraz przestaniesz to nic nie osiągniesz- tego sposobu nie polecam i wynika on z mojej lekko pesymistycznej natury :D mówienie sobie "jesteś gruba, rusz ten tyłek, bo wrośniesz w fotel" mimo wszystko mnie motywuje. A jak już zacznę sobie powtarzać, że tylko regularność daje efekty i, że za miesiąc będę wyglądać jak foczka to zachciewa się bardziej (co prawda powinnam być już chyba Miss Polonia przy tym gadaniu, ale ciiii)

6. Fit-instagramy- bardzo motywują mnie zdjęcia dodawane przez fit-freaków, zarówno tych bardziej "zawodowych" jak i "amatorów" na instagramie i innych portalach :) oglądanie dobrego i zdrowego jedzonka czy ładnych ciał raczej daje mi kopa do działania niż dołuje :)


Napiszcie mi co was motywuje najbardziej ;) Może dzięki temu znajdę jakiś nowy sposób ? :)

niedziela, 20 września 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 32)

Witajcie

Kolejny tydzień za nami i znowu przychodzę z tygodniem w zdjęciach ;) Kolejnych dwóch się nie spodziewajcie, bo będę już nareszcie na Korsyce. Co prawda postaram się o was nie zapominać i publikować co jakiś czas przygotowane teraz posty, ale szukajcie mnie głównie na facebooku i instagramie.

 Po siłce białeczko :)

 Omlet ze śliwkami- jesienna wersja ;)

 Taak wiem, że lepiej sok zrobić sobie samemu, ale usychałam po siłce :D

 Wieczorny głodomor- tościki francuskie

 Przez całe 3 dni miałam nowego kota, biedny i chudy przyszedł do nas na jedzonko. Niestety po 3 dniach mój pies dostał szału macicy (ma cieczkę, wybaczmy jej) i wygonił malucha gdzie pieprz rośnie, już do nas nie wrócił :(

 Nie mogę narzekać na brak ruchu w pracy, nie chcę wiedzieć ile kilometrów zrobiłam w tym tygodniu łażąc po elektrowni :D

Gofry z obiadu wykorzystane następnego dnia na śniadanko ;)

 Dla odmiany duży i spasiony Bogdan :D

 Nie miałam pojęcia o istnieniu tego owocu- kiwi ogrodowe :) Jest pyszne, mówię wam :D

Niedzielne śniadanie dla odmiany wytrawne- tosty, jajeczko i pomidorek 

Miłego kolejnego tygodnia Kochani ! :)

czwartek, 17 września 2015

Warto odwiedzić - Staromiejska 13

Witajcie

Dzisiaj kolejny post z serii "Warto odwiedzić" i będzie to znów miejsce w Katowicach :) Na Staromiejskiej w Kato byliśmy w czerwcu i koniecznie musieliśmy odwiedzić jedną ze znalezionych na facebooku knajp. Dzisiaj kilka słów o miejscu nazywanym "Staromiejska 13".

 Uwielbiam ten pomysł na żyrandole !

Staromiejska 13 to knajpa z tych z może nieco "wyższej" półki, jednak ceny są w zasadzie jak najbardziej ludzkie. To co bardzo przykuło naszą uwagę do tej restauracji jest własnie to, że można zjeść rzeczy takie jak przegrzebki, kawior czy inne dziwolągi w całkiem przystępnych cenach. Menu restauracji jest sezonowe, bazuje na świeżych produktach i zmienia bardzo często. Do wyboru mamy menu degustacyjne 8-daniowe za 140 zł co jest przystępną ceną jak na degustacje, ale pewnie nie na studencką kieszeń :P Dlatego jest jeszcze zwyczajne menu, gdzie wybieramy z kilku pozycji i tzw. "zestaw", który składa się z 3 dań i kosztuje 39 zł i mamy do wyboru dwie przystawki, dwa główne 
i dwa desery. Menu jak przystało na dobrą restaurację nie wygląda jak książka telefoniczna i nie składa się z miliona dań (z których połowa potem okazuje się niedostępna), a jest krótkie i treściwe. Dzięki temu mamy pewność, że przychodzimy na świeże :)

Jeżeli tylko spotkacie cremoux w menu to się nie zastanawiajcie ! Niebo dla uzależnionych od czekolady :)

Risotto 

Szefem kuchni w Staromiejskiej 13 jest Marcin Czubak, finalista programu Top Chef. Przyznać trzeba, że szefa kuchni najwyższych lotów poznaje się od razu- po karcie i po kompozycji dań w menu. To, że będzie dobrze wiedzieliśmy od razu, należało jedynie zweryfikować czy jedzenie na talerzu będzie faktycznie tak dobre jak sobie wyobrażamy :)

Kaczka z kaszą gryczaną

Moją przystawką był pyszny krem z groszku z dodatkiem mięty - jak dla mnie genialny pomysł ! Na danie główne wybrałam risotto ze szparagami, które było smaczne, aczkolwiek nie najlepsze jakie w życiu jadłam (biję tutaj pokłony i hołdy przed moim chłopakiem- kiedy zrobisz mi swoje?!). Całość natomiast przebił deser- cremoux czekoladowe, które było przepysznym, mega czekoladowym i słodkim, klejącym się kremem podanym z ciasteczkiem owsianym i truskawkami. Mój chłopak wybrał na przystawkę mus z wątróbki i o dziwo smakowało nawet mi, a jestem największym antyfanem wątróbki (czyżbym zaczynała dorastać?). Jako danie główne na talerzu Dawida wylądowała smaczna kaczka, z deseru chłopak zrezygnował, bo był zbyt pełny (kolejny dowód na to, że jestem największym żarłokiem świata). Jedzenie uznaliśmy za naprawdę smaczne i warte swojej ceny, a knajpę za przyjemną.


Wystrój bardzo mi się spodobał, ściany z gołej cegły zawsze mnie kupują, do tego dużo drewna i metalu, a z drugiej strony totalny kontrast i wszystko w kolorze "baby blue". Całość tworzy naprawdę fajny, ciekawy designerski efekt, a wnętrze jest harmonijne i nic nie burzy naszej uwagi, która powinna skupiać się na pysznym jedzonku. Duży plus także za ładne podanie dań, które sprawia, że jeszcze bardziej mamy ochotę zjeść co to widzimy na talerzu oraz za proste, świeże kwiaty na stolikach. Byliśmy także pozytywnie zaskoczeni obsługą, która była naprawdę na wysokim poziomie i przypominała tę z najlepszych restauracji w jakich jedliśmy :) Mogę śmiało powiedzieć, że całość jest dobrze przemyślana i tworzy świetny klimat.


Jak widać wystawiłam Staromiejskiej 13 całkiem niezłą laurkę, bo po prostu nie mam się do czego przyczepić. Jeżeli miałabym komuś polecać miejsce na rocznicę, urodziny czy kolację z rodzicami to zdecydowanie byłaby Staromiejska- zwłaszcza, jeżeli chcecie zrobić na swoich gościach duże wrażenie i nie zbankrutować przy tym totalnie.

Dajcie znać czy byliście lub może planujecie odwiedzić :)

wtorek, 15 września 2015

Jesienne zmiany w diecie

Witajcie

Dzisiejszy post nie będzie poświęcony jakiemuś konkretnemu planowi dietetycznemu, ale sezonowym zmianom, których w zasadzie wcześniej nie zauważałam, a zdecydowanie zachodzą ze względu na kończące się lato :)


1. Z wody z cytryną przerzucam się na herbaty- generalnie w lato zioła i zielona herbata mogły by dla mnie nie istnieć, w zimie zaś kiedy po 1,5 godzinnym przemarznięciu w autobusie docieram na uczelnię woda jest ostatnią rzeczą, którą mam ochotę pić. Na jesień herbaty wjeżdżają i to w ilościach hurtowych!

2. Wraca ochota na zupy- u mnie co prawda zupa jest codziennie i jem ją nawet w lato, ale przy upałach naprawdę nie miałam na zupy zbyt wielkiej ochoty. Na jesień za to pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl to parujący talerz kremu z brokułów, pomidorówki, pikantnego barszczyku ;D Nie ma nic lepszego po powrocie do domu na rozgrzanie pustego żołądka.

3. Używam więcej przypraw- do łask wracają cynamon, imbir i chilli, do jesiennych potraw jakoś bardziej pasują.

4. Zamieniam letnie owoce na te dostępne przez cały rok- stety niestety malin już w sklepie świeżych nie uraczę, więc zjadam więcej śliwek, bananów i jabłek oraz mrożonek. Mam ten problem, że z cytrusów toleruję tylko cytrynę i limonkę, najlepiej w mohito. Ok, pomarańcze przerobione na sok też toleruję :D


5. Jem mniej warzyw- to akurat minus mojej diety, ale co poradzić, jak nie ma pysznych i świeżych to nie mam już takiej ochoty, a raczej warzywny ze mnie niejadek.

6. Zaczynam sezon na kakałko- picie dużych ilości mleka na noc nie jest w sumie najzdrowsze, ale zazwyczaj nie mogę się powstrzymać, kakałko musi być :)

7. Śniadanie musi być ciepłe- o ile przez większość roku moje śniadania są ciepłe, o tyle na jesień już MUSZĄ być ciepłe. Owsianka to chyba najprzyjemniejszy sposób rozpoczęcia jesiennego poranka.

To chyba wszystkie istotne zmiany, które u mnie zachodzą :) Dajcie znać czy u was coś się zmienia na jesień i czy może zauważyliście coś innego co zmienia się na waszych talerzach w chłodniejsze dni :D

niedziela, 13 września 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 31)

Witajcie

Tygodnie mijają i mijają i mamy już 13ty wrzesień, zostało mi już tylko 2 tygodnie stażu i na wakacje. Przyznam szczerze, że ostatnio moje wyobrażenie o stażu znacznie się pogorszyło, spędziłam 4 dni w najgorszym dziale na świecie. Czułam się jak intruz, nikt się do mnie nie odzywał, nie miałam absolutnie nic do roboty i każdy był zachwycony jak mógł się mnie pozbyć po 3 godzinach. Na szczęście jutro zaliczam 5ty już z kolei dział i mam nadzieję, że uda mi się wrócić na ten na którym byłam na początku. Póki co żyję już wakacjami i staram się nie myśleć o nadchodzącej wielkimi krokami obronie czy egzaminie z angielskiego ;)

 Owsianka z nektarynką i konfiturą jagodową :)

 Omlet z konfiturą jagodową

 Selfie w zimny, słoneczny poranek

 Kiedy ktoś przychodzi do Twojego domu z wiadrem pełnym ostrężyn to wiedz, że to dobry człowiek :D

 Nowego KiF'a dorwałam i nie mam kiedy czytać, jak nie teraz to w samolocie do Dublina ;)

 Owsianka- banan, daktyle, słonecznik i cynamon

 Figi ;) mam nadzieję, że na Korsyce załapię się jeszcze na jakąś końcówkę sezonu

 Mają już prawie 3 lata na karku, a po generalnym praniu wyglądają jak nowe ! :) Na dobre obuwie biegowe naprawdę warto wydać trochę więcej

 Owsianka z gruszką

A z tym panem mija mi dzisiaj już 3 lata :*

W planach na dzisiaj mam biegowe interwały, no i próba podziubania przy inżynierce :P Trzymajcie kciuki, bo pogoda ładna, więc pewnie będzie mnie roznosić :D

piątek, 11 września 2015

Martwy ciąg

Witajcie

Ostatnio uznałam, że zdecydowanie za mało tutaj tematyki siłownianej, która jest mi bardzo bliska, chociażby dlatego, że w siłowni spędzam całkiem sporo swojego wolnego czasu. Siłownia to już praktycznie mój drugi dom, tam idę się zrelaksować, wyżyć wszystkie złości i po prostu porządnie zmęczyć, a przy okazji zrobić coś dobrego dla swojego ciała. Ćwiczę niestety sama i nie ma możliwości, żebym wrzucała wam filmiki i zdjęcia z własnych treningów, co mam nadzieję niedługo się zmieni. Postanowiłam co jakiś czas wziąć pod lupę niektóre z moich ulubionych ćwiczeń.

Martwy ciąg (MC, deadlift, DL) to jedno z najważniejszych ćwiczeń w moim planie treningowym i jak na razie nie było takiego planu, który by nie zawierał martwych. Martwy ciąg jest ćwiczeniem wielostawowym, a więc przy okazji wykonywania go pracuje więcej niż jeden staw, no i oczywiście więcej niż jedna grupa mięśniowa.

Dlaczego warto wykonywać martwy ciąg:
-jest on ćwiczeniem wielostawowym, dzięki czemu wpływa na rozwój wielu różnych mięśni naszego ciała
-ćwicząc martwe trenujemy mięśnie: grzbietu, dwugłowe ud, pośladkowe, a także mięśnie przedramion i brzucha
-każdego dnia wykonujemy całą masę martwych ciągów przy podnoszeniu rzeczy z podłogi, ćwiczenie martwych na siłowni pozwoli nam na wyrobienie nawyku dobrej sylwetki przy tych czynnościach
-dzięki temu, że w czasie martwych pracuje wiele grup mięśniowych trening może stać się krótszy. Oczywiście w tym przypadku wszystko zależy od planu treningowego i Twoich celów
-ćwiczenia wielostawowe są szczególnie polecane w przypadku treningu na rozbudowę masy mięśniowej

Martwy ciąg nie jest niestety ćwiczeniem prostym, dlatego najlepiej na początku uczyć się techniki na bardzo małych ciężarach. Nauka prawidłowej techniki przy tym ćwiczeniu jest podstawą i dobrze jest robić to pod okiem trenera lub doświadczonych kolegów z siłowni.

U mnie martwe królują w każdym planie treningowym. Jako, że jest to ćwiczenie bardzo ciężkie zawsze robię je na początku, ponieważ wtedy mam najwięcej sił. Martwe na prostych robię na treningu nóg, gdyż wydaje mi się, że mięśnie dwugłowe uda i pośladkowe lepiej wtedy pracują, natomiast mocniej czuję pracę pleców przy martwym na nogach ugiętych.

Poniżej kilka filmików prezentujących właściwą technikę wykonywania martwego ciągu

Martwy ciąg na prostych nogach

Martwy ciąg na nogach ugiętych

Nachwyt, przechwyt czy podchwyt?

Słyszałam już dużo różnych opinii na ten temat i ja zgadzam się z tą, że najlepiej robić tak jak jest nam najwygodniej. Przy niewielkim ciężarze dobrze sprawdzał się u mnie nachwyt, jednak przy większych ciężarach sztanga lepiej leży w dłoni przy przechwycie.

Ćwiczycie martwe czy może raczej ich unikacie? Ja bardzo polecam do ćwiczenie, ale zalecam porządne opanowanie teorii w kwestii techniki i powolne wdrażanie tego ćwiczenia w życie. Wielu martwych wam życzę Fighterzy :)

wtorek, 8 września 2015

Omlet po mojemu

Witajcie

Co prawda zrobienie omleta wydawałoby się szalenie prostą sprawą, a jednak zarówno tutaj, jak i na facebooku dostaję na ten temat sporo pytań. Postanowiłam, że podzielę się z wami przepisami na dwa ulubione omleciki ;)

Składniki 
3 jajka
2-3 łyżki płatków owsianych lub kaszki manny
opcjonalnie kakao
łyżeczka oleju kokosowego
dodatki: miód, konfitura, owoce

Sposób przygotowania
Jajka roztrzepuję trzepaczką w miseczce, dodaję płatki i kakao, roztrzepuję na gładką masę, a następnie wylewam na rozgrzany na patelni olej kokosowy. Przykrywam patelnię dużym talerzem i czekam aż góra się zetnie, następnie na chwilkę przewracam omleta na drugą stronę, ściągam z patelni i dodaję dodatki. Jeżeli ubijesz jajka mikserem to Twój omlet będzie bardziej puszysty, z dodatkiem płatków owsianych jest miękki, a kaszki bardziej sztywny i gumowy (ale jednak bardzo smaczny!). Opcjonalnie do tego omleta można dodać starte jabłko (już do masy z jajek).






Składniki
3 jajka
banan
cynamon
łyżka miodu
łyżeczka oleju kokosowego
łyżka mleka

Sposób przygotowania
Jajka roztrzepuję trzepaczką i dodaję do nich łyżkę mleka. Banana kroję w plasterki. Jajka wylewam na rozgrzany olej kokosowy, układam na nich banana, posypuję cynamonem i przykrywam całość talerzem. Po ścięciu góry nie przewracam na drugą stronę, zrzucam z talerza i oblewam miodem.



Wiem, że pewnie wielu z was dobrze te przepisy zna :) Jednak jak już wspomniałam pytań mam sporo :)

niedziela, 6 września 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 30)

Witajcie

Tygodnie lecą jak z bicza strzelił, a mi zostały już tylko jakieś trzy tygodnie do wakacji ;) Dzień dzisiaj mamy bury, a ja od rana siedzę w komisji referendalnej i niewyspana jestem jak nigdy. Udało mi się jakimś cudem znaleźć chwilę na opublikowanie niedzielnego rutyniaka :) Po tym poście to już na pewno uznacie mnie za maksymalnego żarłoka :D

 Owsianka cynamonowa z daktylami i bananem

 Uśmiechnięta mordka przed treningiem

 Omlet

 Jajeczniczka, bułka i pomidorki

 W środę zaliczyłyśmy boks ;) Dałyśmy z siebie 110 %, ale liczyłam na coś więcej 

 I znowu omlet- z konfiturą jagodową i jabłkiem

Kakałko :)

 Klasyczna owsianka z bananem

 Czekoladowa z winogronami i żurawiną
 Babcine buraczki i ogórki są naj

Niedzielna- z nektarynką i winogronami, a do tego kakałko ;)

Miłego tygodnia wam życzę !

czwartek, 3 września 2015

Sposoby na brak efektów treningowych

Witajcie

Chyba każdy ćwiczący, zarówno w domu, jak i na siłowni to przerobił- brak progresu. Mam dla was kilka sprawdzonych sposobów na to jak sobie poradzić z tym problemem. Przypuszczam, że nie uda mi się podać wam wszystkich możliwych rozwiązań, ale często rozwiązanie problemu tkwi w prostocie i znajduje się bardzo niedaleko nas.

1. Zmień plan treningowy- być może masz plan na 8 tygodni, ale widzisz, że po kilku tygodniach nic za Chiny nie chce ruszyć, w takiej sytuacji dobrze jest zmienić plan wcześniej (przy czym cel powinien być dalej ten sam), a jeżeli jesteś do niego przywiązany (bo bardzo lubisz niektóre ćwiczenia) to spróbuj go zmodyfikować! Zmiana kolejności, liczby serii, powtórzeń, długości przerw itp. może być niewielką zmianą, a dającą znakomite rezultaty!

2. Zmień technikę- kolejna niewielka rzecz, która pomocna jest zwłaszcza przy partiach na które nie ma wielkiego wyboru ćwiczeń. Jeżeli nie ma efektów to warto zastanowić się czy nie byłoby dobrze zmienić chwytu, pozycji, sposobu wykonywania (unosisz i opuszczasz w jednym tempie- zacznij opuszczać w spowolnionym), zainteresuj się innymi technikami wykonywania ćwiczeń, bo czasami mała zmiana daje wielki efekt :)

3. Przyjrzyj się diecie-
jak dobrze wiadomo dieta to 60, 70, a według niektórych nawet 80 % sukcesu. Jeżeli nie widzisz rezultatów to upewnij się, że jest ona dobrze skomponowana, jesz czysto i Twoje posiłki nie są za małe czy za duże jak na efekty, które chcesz osiągnąć. Jeżeli nie liczysz makro to może warto robić to przez jakichś czas, aby znaleźć błędy i je skorygować.

4. Zrób przerwę- regeneracja jest bardzo ważnym elementem treningu, a niestety wielu ćwiczących unika jej jak ognia. Raz na kilka miesięcy dobrze zrobić sobie tydzień przerwy, wyniki nie pójdą na łeb, na szyję, a organizm Ci podziękuje. Pamiętaj oczywiście także o przerwach przewidzianych w każdym tygodniu ćwiczeń, 1-2 dni tygodniowo są wskazane!

5. Poproś o pomoc specjalistę- czasami nie jesteśmy w stanie sami sobie pomóc, bo brakuje nam dystansu do samych siebie. Trener spojrzy z boku i być może cudownie znajdzie metodę na nasze niepowodzenia. Oczywiście ta forma kosztuje, ale jeżeli mamy bardziej doświadczonych znajomych to może wystarczy nam ich rada?


Sama mam obecnie mały przestój spowodowany brakiem dyscypliny treningowo-dietetycznej i muszę "wpaść" w rutynę na tyle, żeby nie przerywać w czasie wakacji :D
Powodzenia i osiągnięcia celów wam życzę!

wtorek, 1 września 2015

Ulubieńcy sierpnia

Witajcie

Nawet nie wiem kiedy minął sierpień! Nagle zorientowałam się, że to już koniec miesiąca i trzeba by się zabrać za ulubieńców :)

Serial/program
Nadal praktycznie nie oglądam telewizji, ale udało nam się z moim chłopakiem obejrzeć przez przypadek kilka odcinków "Świat z góry" i byłam zachwycona. Takie programy to jednak marzenie zwariowanego podróżnika, problem z tym, że chrapka na wyjazdy jest wtedy jeszcze większa ;) Upolowaliśmy odcinki na temat Montany w Stanach i byłam zachwycona, teraz Stany to już must visit na naszej liście :)

Trening
Jakoś nieszczególnie cokolwiek przypadło mi do gustu, ale już wiem, że biegowe interwały muszą wrócić na stałe!

Piosenka 
Lost Frequencies feat. Jenieck Devy- Reality
Nie wiem co takiego jest w tej piosence, że po prostu zachwyca ;) A do tego nie mam problemu z wychwyceniem i przetłumaczeniem większości tekstu, więc moge anglojęzyczne ego rośnie :P

Alvaro Soler- El Mismo Sol
Brakowało mi w te wakacje dobrych, latynoskich rytmów, a ten mimo, że nie jest bardzo skoczny to jednak porywa moje biodra do tańca (w głowie sobie tańczę, jakbym zaczęła tańczyć w czasie pracy to moi koledzy byliby chyba najszczęśliwsi na świecie)

Margaret- Heartbeat
Polski akcent w ulubieńcach, świetny beat Margaret i niezły teledysk

Feder- Goodbye
Ta piosenka ma w sobie nutę chillout'u ;) Przypomniał mi o niej mój chłopak i to jedyny pozytywny akcent jego wyjazdu na Ibizę :D

Wydarzenie
Zdecydowanie festiwal Tauron Nowa Muzyka, a w szczególności koncert Jeff'a Mills'a z NOSPR'em. Od Openera w 2012 nie byłam na żadnym festiwalu i zdecydowanie potrzebowałam takiej formy rozrywki. Muzyka elektroniczna nigdy nie była moim faworytem, ale jak się przekonałam każdy może dobrze się na takim festiwalu bawić! A co do Jeff'a to było po prostu genialnie, nie spodziewałam się, że połączenie elektroniki i muzyki klasycznej może mieć dobry skutek, a miało skutek po prostu cudowny!


Film
Ok, jestem słaba :P Zero filmów w sierpniu :P

Jedzenie 
Zeżarłam tyle pyszności w tym miesiącu, że aż wstyd się przyznać :D Na uwagę zasługuje boska włoska pizza z Len Arte w Katowicach oraz zapiekanki z Zapieksowni. Poza tym krokiety i barszczyk teściowej też zrobiły robotę :)


Książka 
Przeczytać też nic nie przeczytałam.. Panie, zabiegana byłam!

Miejsce
Muzeum Śląskie- wrócę tam na pewno w celu porządnego zwiedzania! Na festiwalu nie mieliśmy czasu, ale już z zewnątrz zrobiło takie wrażenie, że po prostu trzeba tam wrócić.

Nikiszowiec totalnie mnie zachwycił, tak blisko, a tak pięknie! Cafe Byfyj do odwiedzenia obowiązkowo :) Robotnicze, ceglane osiedle z początków XX wieku w Katowicach to miejsce, które warto mieć na mapie zwiedzania Kato, Śląsk jest piękny- mówię wam!



Kanał na yt

To tylko jeden z mądrych filmików Jacka, mądrze chłopak gada. Jestem zaskoczona, że dopiero teraz dotarłam do tak dobrego fitnessowego kanału na youtube, problem w tym, że trzeba mieć włączone wysokie obroty jak się słucha, bo on mówi tyle mądrości na raz, że ciężko to pojąć plebejskim umysłem :D Jacek Bilczyński na tak!

Mam nadzieję, że wrzesień będzie równie dobry ;) Był upał i pierwsza stażowa wypłata, więc musi być na propsie ;)