poniedziałek, 30 listopada 2015

Orkiszowe racuchy

Witajcie

Dzisiaj mam dla was przepis na pyszne racuchy, które robił mój chłopak kiedy byłam w Dublinie.


Składniki:
Masa:
jajko
łyżka miodu
szklanka mąki orkiszowej
szklanka zsiadłego mleka (lub maślanki)
szczypta soli
łyżeczka sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
olej kokosowy do smażenia

Dodatki:
Dojrzałe mango
Serek wiejski

Przygotowanie:
Wszystkie składniki wrzucamy do miski i miksujemy przez kilka minut aż do połączenia się składników. Następnie wylewamy na patelnię i smażymy aż do zarumienienia się z obu stron (mój chłopak robił je dosyć spore- najadłam się po 1,5 placka, ale można oczywiście robić je w wersji mniejszej)
Mango kroimy w kostkę, serkiem wiejskim smarujemy placki, a na górę dajemy mango (mogą być także inne owoce). Opcjonalnie można skropić miodem, syropem z daktyli czy innym słodzidłem :) Składniki nadają się na porcję dla dwóch osób.


Ja uwielbiam śniadania na słodko, szczególnie w formie placków i omletów :) Napiszcie, jeżeli wypróbujecie przepis, chętnie przeczytam co o nim myślicie.

piątek, 27 listopada 2015

Tort malinowo-kokosowy

Witajcie

Dzisiaj przepis z kategorii nie-fit :) No, ale przecież nie samą kaszą żyje człowiek i czasami można (a nawet trzeba) sobie pozwolić. W zeszłym tygodniu mój chłopak miał urodziny, a że na kilka dni poleciałam do Dublina to upiekłam mu tort urodzinowy (no przecież nie będę chłopa karać w urodziny tortem z cieciorki, nie? :D). Przepis a nuż może komuś się przydać, więc wrzucam. No i w gwoli wyjaśnienia, w zasadzie to pół tortu mój chłopak zrobił sobie sam :P Nie wyszło mi chyba wszystko co mogło nie wyjść (moje zdolności manualno-kucharskie są słabe), byłam pewna, że nie da się tego tortu poskładać w jakikolwiek ludzki sposób. I tutaj pojawił się ON i jakoś go w kupę złożył :D


Składniki

Biszkopt
125 gram mąki
100 gram cukru (w moim przypadku cukier puder, można zastąpić ksylitolem czy innym fit słodzidłem)
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
3 łyżki oleju (może być kokosowy)
3 łyżki kakao (myślę, że można próbować zastąpić karobem)
Krem
500 gram serka mascarpone
500 gram śmietany kremówki
5 łyżek żelatyny
200 gram cukru pudru (w przepisie było chyba 300, ale zmniejszyłam)
Pół szklanki wiórków kokosowych
Opcjonalnie można dodać kieliszek likieru kokosowego lub aromat kokosowy (ja nie dodałam żadnej z tych opcji)

Galaretka
2 galaretki malinowe (u mnie były truskawkowe z braku malinowych)
Pół kilograma malin (mogą być mrożone)
Opcjonalnie 2 łyżki soku z cytryny

Dodatek - ta część tortu jest opcjonalna :)
2 banany
Łyżka oleju kokosowego
2 łyżki wiórków kokosowych


Sposób przygotowania - na blachę około 23 cm

Galaretka
To od niej najlepiej zacząć pieczenie i zrobić ją kilka godzin wcześniej, żeby miała czas stężeć i nie trzeba było się stresować. Rozpuszczamy obie galaretki w 200 ml wrzątku, opcjonalnie możemy dodać jeszcze żelatyny, ponieważ owoce ciężko jest "ściąć". Blendujemy maliny (jeżeli korzystamy z mrożonych to najpierw trzeba je rozmrozić) i łączymy z galaretką, opcjonalnie dodajemy sok z cytryny. Blachę wykładamy folią aluminiową i wlewamy na nią galaretkę z malinami, odstawiamy do ścięcia na kilka godzin, najlepiej do lodówki.

Biszkopt
Ubijamy białka na sztywno, dodajemy powoli cukier i żółtka, miksujemy razem przez około 5 minut. Następnie dodajemy powoli przesianą mąkę, proszek, olej i kakao. Formę natłuszczamy (można użyć oleju kokosowego) i wysypujemy wiórkami kokosowymi (można użyć bułki tartej, ale aromat jest fajniejszy z wiórkami). Pieczemy około 20 minut w 180 stopniach.

Krem
Żelatynę rozpuszczamy w pół szklanki wrzątku i zostawiamy do wystudzenia. Mascarpone miksujemy z połową cukru. Następnie ubijamy śmietanę z drugą połową (nie miksujcie za długo- śmietana się ścina, sama się o tym przekonałam :D), a następnie łączymy 4 łyżki śmietany z wystudzoną żelatyną. Zmieszaną śmietanę i żelatynę wlewamy do reszty śmietany i miksujemy, a po ubiciu dodajemy do serka i delikatnie mieszamy.

Dodatek
Banana kroimy w plastry i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego, w trakcie dodajemy wiórki.

Biszkopt po upieczeniu obcinamy z góry, żeby mieć płaską powierzchnię, a resztę ciasta kruszymy i odkładamy na bok. Połowę masy wykładamy na biszkopt i rozsmarowujemy, a następnie przykrywamy delikatnie galaretką. Na galaretkę nakładamy resztę masy i rozsmarowujemy ją na górze i po bokach tortu. Następnie na masę wykładamy banany, na koniec obsypujemy tort pozostałym ciastem, a także dekorujemy malinami (jeżeli jakieś zostały :D)



Lubicie połączenie malin i kokosu? Jak dla mnie jest całkiem smaczne. Dajcie znać czy pieczecie torty dla swoich bliskich i czy lubicie je dostawać. Ja uwielbiam samo pieczenie, chociaż nie jestem w tym temacie ekspertem :D

poniedziałek, 23 listopada 2015

Ratunek dla przesuszonej skóry

Witajcie

Po kilku dniach totalnego blogowego detoksu wracam :D Nie wiem na ile, ponieważ w czasie najbliższych kilku dni czekają mnie 3 kolosy z rzędu, a więc trzeba spiąć 4 litery i zrezygnować z życia na rzecz nauki. Miał być przepis na placki, które robił na śniadanie mój chłopak, ale niestety jak to zwykle bywa- przepisu jeszcze się nie doczekałam. 
Postanowiłam dzisiaj podzielić się z wami tajemną wiedzą jaką niedawno posiadłam w kwestii ratowania przesuszonej skóry. Przed wakacjami chciałam złapać trochę koloru i poszłam na solarium, po pierwszym razie nic mnie nie złapało, więc poszłam w inne miejsce. Niestety mieli tam cholernie mocne lampy i zepsutą maszynę, która trzymała mnie o minutę za długo (gapa ze mnie, że nie sprawdzałam częściej zegara). Spiekłam się na raczka i o ile ciało po 2 dniach było w porządku,
o tyle twarz zaczęła się po prostu łuszczyć. Zostało mi 5 dni do wakacji i postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić, żeby nie wyglądać jak wąż pozbywający się skóry.

Przez pierwsze 3 dni stosowałam dwa pierwsze kroki, a dopiero 4 dnia zastosowałam krok numer 3
i to była prawdopodobnie najlepsza decyzja, ponieważ na wakacje jechałam już z normalną, nawilżoną buzią.

1. Peeling- ponieważ na mojej twarzy zalegało mnóstwo martwego naskórka postanowiłam pomóc mu opuścić moją twarz i codziennie robiłam peeling. Używałam pasty Manuka z Ziaji, która jest tanim, ale świetnym produktem.


2. Smarowanie twarzy maścią z wit. A- zamiast kremów nawilżających męczyłam maść z witaminą A, która jest bardzo tania, ale niesamowicie skuteczna w kwesti nawilżenia i natłuszczenia twarzy (moja mama uwielbia zastępować nią krem do stóp). Polecam szczególnie tę z obrazka- ma przyjemny zapach. Maść z witaminą A dostaniemy w aptece, ale należy uważać z jej używaniem i nie stosować tej kuracji non stop (może uczulać).


3. Maseczka nawilżająca z Ziaji- uwielbiam tę maseczkę, a teraz przekonałam się o jej niesamowitej skuteczności. Zwykle nakładałam na buzię pół opakowania, ale teraz zaszalałam i zużyłam całe. Buzia była po niej niesamowicie gładka i nawilżona, a kolejnego dnia nie było śladu schodzącej skóry !


Pewnie wiedza, którą wam przekazały nie jest szczególnie odkrywcza, ale warto zwrócić uwagę na te konkretne produkty, ponieważ są tanie i potrafią zdziałać cuda :) W razie awarii warto mieć sprawdzone metody, zwłaszcza jeżeli czeka was ważna impreza czy wakacje, ja następnym razem przed pójściem na solarium użyję mózgu :D

wtorek, 17 listopada 2015

Joy Box "Make up"

Witajcie

Powroty do domu kiedy czeka na mnie pudełko Joy Box są naprawdę przyjemne :) To już kolejny raz kiedy nie spodziewałam się pudełka i nie miałam pojęcia kiedy może przyjść. Uciecha ogromna, ale niestety sporo zawartości oddałam mamie i przyjaciółce. Tym razem wypuszczono edycję makijażową, które cena wynosi 49 zł.




 1. Róż do policzków Blushing Hearts, Make Up Revolution, 10 g , cena: 24,90 zł- marzyłam o nim od dawna i w końcu go mam :) Przyznam szczerze, że dla mnie to bardziej rozświetlacz i to mega napigmentowany, niż róż, ale jestem pewna, że będzie wykorzystywany. Do tego pudełko jest słodkie :)
2. Podkład AA Lumi, 30 ml, kolor 105 Sand, cena: 14 zł- ten podkład był już w innej edycji pudełka, jednak wtedy trafiłam na wersję Cover. Sprawdził się całkiem nieźle i jestem ciekawa tej rozświetlającej wersji. Niestety muszę zaczekać do przyszłego roku kiedy będę opalona, bo obecnie jest on za ciemny.
3. Błyszczyk NouriShine, Mary Kay, 3,5 ml, kolor In harmony, cena: 55 zł- niestety nie lubię się z błyszczykami, a ten ma delikatne drobinki co totalnie mnie odstrasza. Przeraziła mnie także jego cena. Powędrował do mamy, która uwielbia błyszczyki :)
4. Bronzer Quiz, 16 g, cena: 11 zł- całkiem przyjemny bronzer z delikatnymi drobinkami. Do konturowania używam matowego, ale brakowało mi czegoś, żeby dodać twarzy koloru i blasku, więc jestem zadowolona. Całkiem przyjemnie pachnie, ale niestety na razie nic więcej nie mogę o nim powiedzieć.
5. Cienie Trio, Virtual, 210 matowe, cena: 14 zł- niestety szarości to totalnie nie moje kolory, oddałam mamie
6. Lakier Estetic, INGRID, 10 ml, kolor 286, cena: 10 zł- mam bardzo podobny odcień z MAC'a, a poza tym używam lakierów jedynie do stóp. Ucieszył bardzo moją przyjaciółkę :)
7. Kredka do ust Etre Belle, cena: 44,99 zł- ma obłędny, jagodowy kolor! Niestety nie mam żadnej szminki o podobnym odcieniu, a samą kredkę ciężko nałożyć równą warstwą na całe usta, więc będę musiała wymyślić na nią jakiś sposób. Myślicie, że nakładanie na pomadkę pielęgnacyjną da radę ? :)

 1. Zmywacz do paznokci Delia, cena: 6 zł- fajny gadżet, bo paznokieć moczymy w gąbeczce nasączonej zmywaczem. Niestety zmywacz nie jest mi potrzebny, więc dostała go w spadku mama :)
2. Pasta wybielająca Biała Perła, cena: 21 zł- obecnie szykuję się do wybielania zębów, więc jestem ciekawa czy ta pasta jest w stanie cokolwiek pomóc. Może będzie dobrym "podtrzymywaczem" efektu po wybielaniu?
3. Miniaturka maski do włosów, Schwarzkopf- uwielbiam wszelkie produkty do włosów, jednak obecnie nie mam czepka na maski. Niech go tylko dorwę to będzie testowanie!
4. Tusz do rzęs Genial Volume, Pierre Rene, 12 ml, cena: 21,99 zł- uwielbiam tusze z silikonową szczoteczką, a ten dodatkowo ma ładne, proste opakowanie. Niedawno kupiłam jednak tusz z Wibo, więc ten będzie musiał trochę zaczekać na swoją kolej.
5. Rękawica do zmywania makijażu Glov, Quick Treat- ten produkt był także w pierwszym pudełku i jestem nim całkowicie zachwycona! Jest idealna nie tylko na wyjazdy, ale też na codzień! Zmywamy makijaż bez użycia jakichkolwiek środków, wystarczy sama woda :)

Zniżki 

Przy ostatnim pudełku byłyście bardzo zainteresowane wypełniaczem do ust- niestety nie mam ochoty pisać mu osobnej recenzji, bo to bubel. Powiększa jedynie optycznie- efekt nałożenia dużej ilości błyszczyku. Nie zauważyłam też jakiegoś hiper nawilżenia. 

Opis co znajdowało się w pudełku znajdziecie tutaj, zdecydowanie polecam krem do rąk i serum do stóp :) Niestety w tym pierwszym już zepsuła mi się pompka, jednak sam produkt jest świetny!

Dajcie znać czy przypadła wam do gustu zawartość :) Pudełko można zamówić tutaj

niedziela, 15 listopada 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 37)

Witajcie

W czwartek oddałam mój telefon do reklamacji i jak na razie jestem jak bez ręki. Udało mi się na szczęście cyknąć kilka fotek z tego tygodnia, żeby na blogu nie było smutno :) Zobaczymy jak będzie z przyszłym tygodniu, w środę czeka mnie wylot do Dublina i może aparatem uda się coś niecoś uchwycić. Mój czas ostatnio upływa na pisaniu inżynierki i przygotowywaniu się do egzaminu z angielskiego, który jest tuż tuż.

 Mama kupiła granolę i zaczęła się faza na jogurt z granolą :)

 Mój top omlet, banan i cynamon to zawsze dobre połączenie!

 Back on track :) We wtorek plecy i tricek, w czwartek klata, barki i bicek, a dzisiaj nóżki i brzuch


 Obiecywałam sobie, że zrobię placki twarogowe kiedy będę miała więcej czasu. Święto Niepodległości dało mi luksus wolnego poranka, wpadły więc najlepsze jak do tej pory placki!

 Owsianka z migdałami i żurawiną


Piątkowa niespodzianka :) W przyszłym tygodniu będzie 'unboxing'

Dajcie znać jak wam minął tydzień. U mnie wjechały treningi i samopoczucie pomimo godzin spędzanych nad inżynierką jest o wiele, wiele lepsze! Z dietą jeszcze bywa różnie, ale będzie dobrze- zobaczycie :)

piątek, 13 listopada 2015

Ulubieńcy października

Witajcie

Wyszło jak zawsze i ze względu na wakacje ominęłam ulubieńców września ;) Październik minął raz, dwa i postanowiłam w tym miesiącu już o tej notce pamiętać. Niestety z braku laku omijam kilka kategorii :D

Piosenka

Moje nastroje muzyczne bywały różne, sami z resztą zobaczycie :D

David Guetta & Showtek - Bad

Dr. Dre- The next epiosode

Przypomniałam sobie o niej po obejrzeniu kilku filmików z serii 'thug life' ;D

Krzysztof Antkowiak- Zakazany owoc

Całe życie byłam przekonana, że śpiewa to dziewczyna! :D No i się wkręciło...

Książka
Ilość przeczytanych na wakacjach książek jak na mnie słabiutka, "łyknęłam" tylko dwie. Jedna z nich "Dziewczyny z Danbury" Piper Kerman o rzeczywistości amerykańskiego więzienia dla kobiet jest godna uwagi. Może nie jest to mistrzostwo prozy, ale zdecydowanie interesująca i nieciężka książka. 

Jedzenie
Ostatnio ciężko wrócić mi do rzeczywistości, było to spowodowane dwutygodniowym choróbskiem. Miałam ochotę jeść niezdrowo i tak jadłam (moja wina, moja bardzo wielka wina). Nowa Milka Collage w karmelowej wersji podbiła moje serce! W tym miesiącu również na listę ulubieńców wpadają pizza (nie załapała się na zdjęcie) oraz sałatka gyros (również bezzdjęciowo)


Blog
Na Fabjulus trafiłam przypadkiem przez lajki lub reklamy na fb i jestem zachwycona :) Rzadko zdarza mi się czytać tego typu blogi z kategorii tzw. 'o dupie marynie', czyli rozmyślania autorki o wszystkim dookoła i o niczym, ale ten blog jest zdecydowanie NAJLEPSZY! Trafia idealnie w moje poczucie humoru, poza tym jest napisany świetnym i poprawnym językiem, a to nie zdarza się często :) Także jeżeli macie chwilę to wpadnijcie do Julki, bo warto.

wtorek, 10 listopada 2015

Nowy plan treningowy

Witajcie

Posta z planem treningowym nie było już ho, ho! Ostatnio na kilka tygodni wypadłam z obiegu i nadal niestety średnio jestem przekonana co do wykonywania niektórych treningów (miałam małe spotkanie ze schodami i mój tyłek przypomina armagedon, więc odpadają ćwiczenia przy których trzeba leżeć), ale jakoś staram się wrócić na dobre tory. Niestety obecnie moje życie jest średnio regularne, inżynierka sama się nie napisze i tak dalej, więc mój plan wygląda trochę inaczej niż zawsze i nie do końca wiem kiedy będzie obowiązywał :) Mam teraz treningi A, B i C bez podziału na dni, więc na siłowni będę wtedy kiedy to możliwe. W planach są też interwały 2 razy w tygodniu.

Nie mam ostatnio jakiejś szczególnej ochoty na dokładne pomiary i ważenie (zważyć się jednak zamierzam), bo umiem już dobrze obserwować co mi służy, a co nie. Nie będę też chyba liczyć kalorii, bo sporo już widzę na oko, a zwyczajnie nie mam czasu na spędzanie 30 minut dziennie nad kombinowaniem makrosów na kolejny dzień. Co z tego wyjdzie zobaczymy :)




Część obciążeń i powtórzeń popisana jest orientacyjnie, bo po przerwie pewnie trochę będę dochodzić do "swoich" obciążeń. Dzisiaj zrobiłam już trening C i jestem bardzo zadowolona (pewnie mniej zadowolona będę jutro ;d).

Dajcie znać czy też macie teraz taki zastój treningowy. Wiem, że okres roztrenowania dopadł wielu moich znajomych, także trzeba zabrać się do pracy rodacy! Napiszcie mi co myślicie o planie :) Za te wredne podkreślenia wordowskie przepraszam- uroki angielskiej wersji :D

niedziela, 8 listopada 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 36)

Witajcie

Kolejny tydzień za nami, pora więc na małe podsumowanie :)

 Faza na omlety z mrożonymi malinami :)

 Jajo sadzone na szyneczce ;)

 Owsianka 

 Z gruszką i żurawiną :)
W bibliotece nad inżynierką, ekonomia mnie pokonała...

 W drodze na uczelnię :)

 Przed szkoleniem z audytu obiad musi być ;)

W piątek wpadłam na urodziny mojej siłowni (sick, kiedy ostatnio byłam tam ćwiczyć?). Selfie w kibelku i bezcenne miny obowiązkowe!

Miłego tygodnia Kochani ! :)

środa, 4 listopada 2015

Liebster Blogger Award

Witajcie

Już po raz kolejny zostałam nominowana do Liebster Blogger Award, tym razem nominacja przyszła od Agaty Kaczmarek. Zabawa polega na tym, że blogger odpowiada na pytania, które dostał od innego bloggera, a następnie nominuje kolejne osoby do odpowiedzi na pytania, które wymyślił.

1. Ulubiona pora dnia
Uwielbiam poranki, szczególnie te wolne, kiedy nie trzeba się spieszyć ze wstawaniem, a potem można ze spokojem usiąść i zjeść śniadanie, wypić kawkę i poleniuchować :)

2. Jaki kraj najbardziej chciałabyś zwiedzić?
Po mojej liście marzeń już wiecie, że jest strasznie dużo krajów, które chciałabym zwiedzić. Obecnie tym top top jest prawdopodobnie Kanada.

3. Jaki jest Twój ulubiony gatunek filmowy?
Komedia

4. Dlaczego założyłaś bloga?
Oglądałam inne fit-blogi i bardzo długo dojrzewała we mnie decyzja, że chcę mieć własnego, motywować siebie i innych.

5. Co Cię inspiruje/motywuje?
Odsyłam do posta Stay motivated.

6. Kot czy pies?
Zdecydowanie jestem psiarą.

7. Bez czego nie wyobrażasz sobie zacząć dnia?
Bez śniadania, po prostu jak nie zjem to nie funkcjonuję. Uwielbiam też poranną kawę :)

8. Czy spełniło się już jakieś Twoje wielkie marzenie?
Ciągle spełniam wiele swoich mniejszych i większych marzeń, ale ciężko mi sobie przypomnieć jakieś szczególnie wielkie. Zawsze chciałam dużo podróżować i to spełniam ciągle, w przeszłości marzyłam o tym, żeby mieszkać za granicą, co spełni się za kilka miesięcy, ale raczej nie jest już moim marzeniem, a koniecznością.

9. Wolałabyś kontrolować swoje sny czy nie musieć spać w ogóle?
Wolałabym chyba to drugie, byłoby tyyyle czasu na trening i różne rzeczy, a z drugiej strony spanie to przyjemna czynność, więc tak na 100% nie chciałabym jednak z niego rezygnować.

10. Co Cię najbardziej uszczęśliwia?
Przebywanie pośród ludzi, szczególnie tych, którzy są mi bliscy :)

11. Jakby wyglądał Twój idealny dzień?
Z rana pyszne śniadanie i kawa na słonecznym tarasie, trening, dużo gotowania, trochę lenistwa np. na plaży, a wieczorem dobra kolacja w restauracji.

Nominować nie będę, ponieważ to nie pierwszy mój udział w tej zabawie :)

niedziela, 1 listopada 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 35)

Witajcie

Tydzień minął jak z bicza, czasu mało, a inżynierka jeszcze nie napisana :D Obiecuję w tym tygodniu ostro zabrać się do pracy!

 Owsianka z gruszką ;)

 Ostatnimi czasy moje jedzenie to jeden wielki cheat, czekolada lepsza od Oreo- warta grzechu!

 Bogdan taki wielki i gruby :D

 Zgadzam się!

 Gliwice takie kolorowe ;)

 Omlet i kawka na śniadanie ;)

Nowe paznokcie, piękne kolory :)

 Piątkowo, przed wyjściem :) Byłam z koleżanką na pizzy, której niestety zdjęcia nie zdążyłam już zrobić :D A po pizzy była niespodziewana impreza halloweenowa, a co! :D

Dajcie znać jak wam minął tydzień :)