czwartek, 31 grudnia 2015

Paletka I < 3 MAKE UP- I Heart Chocolate - pierwsze wrażenie

Witajcie

Moja paletka Sleek I-divine- Oh so specjal zaliczyła niestety kilka upadków. Opakowanie było rozwalone, a cienie się kruszyły brudząc całą kosmetyczkę. Z ciężkim sercem zdecydowałam, że już na nią czas i zaczęłam się powoli rozglądać za czymś nowym. Długi czas nie miałam pojęcia co kupić, wiedziałam, że potrzebuję zestaw brązów na co dzień i na wieczór oraz że nie chcę przepłacać. W dniu darmowej dostały skusiłam się w końcu na paletkę I < 3 MAKE UP- I heart chocolate :) Dzisiaj mam dla was pierwsze wrażenie.


W paletce znajdziemy 16 cieni w odcieniach brązu i beżu, zaplątał się w niej także fiolet i róż. Dwa jasne cienie są w większym rozmiarze to jak dla mnie jest to bardzo dobry pomysł, ponieważ z nich będę korzystać najczęściej. W paletce znajdziemy 6 cieni matowych, na których bardzo mi zależało, 6 perłowych oraz 4 cienie z drobinkami. Pigmentacja większości cieni jest całkiem w porządku, chociaż do kilku można by się przyczepić. Dodatkowo ma spore lusterko i pacynkę do nakładania cieni. Jeżeli ktoś twierdzi, że pachnie czekoladą to niestety nie mogę się zgodzić- jak dla mnie zapach jest sztuczny, ale nie jakoś strasznie intensywny. Pudełko imituje tabliczkę czekolady i wygląda na całkiem porządnie wykonane.
Paletkę zamówiłam na Cocolita.pl (klik) i zapłaciłam równe 40 zł, bo przesyłka tego dnia była darmowa :)



Niestety to moje pierwsze 'swatche' i nie wyszły tak jak bym chciała, niektóre cienie są słabo widoczne, ale mam nadzieję, że mniej więcej coś tam widać :)

Pierwszy rząd od góry: You Need Love, Piece Me Together, One More Piece, Love Torn, Stolen Chocolate

 Drugi rząd od góry: Thank Friday, More !, Pleasure Girl, Meet Chocolate, Unforgivable, Love Divine

Trzeci rząd od góry (mój ulubiony): Smooth Criminal, Chocolate Love, You need More, What A Way to Go, Endorphins Ready!

Dajcie znać czy miałyście ją już w łapkach i co myślicie :) Ja nie mogę sie doczekać okazji do dalszego testowania!

wtorek, 29 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Witajcie

Jak zwykle pod koniec roku przychodzi czas na mały rachunek sumienia :) Forma podsumowania będzie dosyć podobna do tej zeszłorocznej, mam nadzieję, że nie rozpiszę się zbytnio, bo nie chciałabym żebyście pozasypiali :D

Tauron Nowa Muzyka- przed koncertem Jeff'a Mills'a

Dieta i fitness
Mija rok moich zmagań na siłowni z czego jestem niezwykle dumna :) Zdarzały się oczywiście okresy przerw spowodowane wyjazdami i innymi rzeczami, ale nie mogę być niezadowolona, bo wiem, że niesamowicie się w tym temacie rozwinęłam. Siłownia tak weszła mi już w krew, że nie potrafię wyobrazić sobie bez niej życia, jest to jedno z tych miejsc, gdzie czuję się swobodnie i wchodzę jak do siebie. Zwieńczeniem roku był mój pierwszy trening dwuboju siłowego, który na pewno nie był treningiem ostatnim i wydaje mi się, że stanie się on kolejną pasją, która zawładnie kolejnym rokiem. Jedyną rzeczą, która została zaniedbana to bieganie i obiecuję to poprawić w kolejnym roku! W kwestii diety- bywało lepiej i gorzej, jestem świadoma swojej żarłoczności i pewnie niewiele z tym zrobię :) Po prostu lubię jeść :D Staram się jednak jeść jak najzdrowiej i czasami nieźle wychodzi. Nauczyłam się też bycia zadowoloną ze swojego wyglądu niezależnie od tego czy uda są trochę większe czy mniejsze i uważam to za ogromny sukces!


Blog
To miejsce jest po części waszą zasługą. więc wam należą się podziękowania za to, że tutaj jesteście i współtworzycie to miejsce :) Rok kończę ze 197 obserwatorami, 4293 komentarzami które tutaj napisaliście, liczba wyświetleń przekroczyła już 215 tysięcy, a followersów na facebooku jest 2507. Jedna z blogowych znajomości przerodziła się w taką realną, udało mi się spotkać z Kamilą z bloga Moja FIT droga :)

Spotkanie z Kamilą :)

Podróże
Nie podróżowałam aż tyle co w roku 2014, ale na brak podróży nie narzekam :) Odwiedziłam jak zwykle Słowację (snowboard), kilkukrotnie Dublin, Lwów, a na wakacjach byłam na Korsyce i udało nam się zahaczyć także o podparyskie Beauvais.

Korsyka

Studia i praca
Moje studia są już praktycznie na ostatnim zakręcie, projekt inżynierski oceniony na 4.5, wszystkie przedmioty zaliczone :) Teraz tylko czekać na obronę, brać dyplom i wyjeżdżać. W wakacje zaliczyłam 3-miesięczny staż w elektrowni i był to bardzo owocny dla mnie czas. Wszystkie informacje ze studiów poukładały się w odpowiednich miejscach, moje zadania może nie były super-odpowiedzialne, ale mniej więcej zobaczyłam co to znaczy praca przez 5 dni w tygodniu. Czasami co prawda miałam taryfę ulgową i pracowałam bardzo krótko :)  Udało mi się także zaliczyć dwa kursy, które mogą pomóc mi znaleźć pracę w przyszłości.


Plany na 2016
Pod koniec lutego lub na początku marca wyprowadzam się do Dublina. Z tego powodu pierwsze dwa miesiące roku będą mega intensywne- chcę spotkać i nacieszyć się wszystkimi znajomymi, polskimi imprezami, moją ukochaną siłownią, trenować dwubój, póki jeszcze mam pod ręką kogoś kto może mi w tym pomóc, chcę spędzać czas z rodziną i cieszyć się Polską. W okolicy końca stycznia mam obronę i jest to także jeden z priorytetów. W Dublinie studia planuję zacząć (o ile oczywiście wszystko pójdzie zgodnie z planem) we wrześniu, a więc będę miała pół roku na to, żeby popracować i szlifować angielski. W Polsce będę na pewno w maju i możliwe, że także w lipcu. Ciężko mówić na razie o podróżach, ponieważ postanowiliśmy pojechać tam gdzie będą tanie bilety, a więc nic jeszcze nie wiadomo :)

Jedno z pierwszych zdjęć po zdjęciu aparatu :)

Realizacja starych postanowień:
1. Przebiec ciągiem 15 km- niestety bieganie w tym roku leżało, korzonki na początku roku zniweczyły ambitne plany, a każda próba dłuższego biegu później kończyła się kolką
2. Opanować pompki (10 za jednym zamachem)- doszłam do 12 :)
3. Rozprawić się z cellulitem- tabletki anty sprawiły, że jest tylko gorzej
4. Pozbyć się trądziku i blizn- całości się nie pozbyłam, ale moja skóra wygląda znacznie lepiej
5. Wyrobić sobie nawyk balsamowania i nakładania masek/olei na włosy- z balsamowaniem dalej jest dramat, ale o włosy dbam dosyć regularnie 
6. Spotkać się z 2 znajomymi z liceum- z liceum udało mi się spotkać co prawda tylko z jedną osobą, ale zaliczyłam spotkanie klasowe i imprezę z koleżanką z podstawówki
7. Pójść do teatru/opery/na koncert/balet- byłam na operze we Lwowie oraz festiwalu Tauron i koncercie Jeff'a Mills'a, który odbywał się w ramach festiwalu
8. Pracować nad zrobieniem szpagatu- dramat...
9. Spróbować 2 nowych zajęć fitness/sportów- sukces! Pole dance, power pump, boks i dwubój siłowy, pod względem sportowym to był bardzo dobry rok :)
10. Przeczytać 12 książek i zobaczyć 24 filmy- książki siadły, ale z filmami słabo

czerwony- porażka
zielony- sukces
niebieski- do połowy

Jest znacznie lepiej niż w zeszłym roku- wtedy udało się zaliczyć tylko 4/12, a w tym 4/10 w całości i kolejne 3 w połowie :)
Nowy członek rodziny- Bogdan :) Teraz jest już dużym, tłustym i niestety wrednym kotem :P

Nowe postanowienia:
1. Przebiec ciągiem 15 km
2. Wziąć udział w publicznym biegu
3. Opanować przynajmniej jedno podciągnięcie
4. Pracować nad szpagatem

W tym roku ubogo, ale może w końcu uda się zaliczyć wszystkie :D

Wypad na Słowację

Dajcie znać jak wam minął rok 2015 :) Mi zdecydowanie za szybko! Mam wrażenie, że starzeję się z szybkością światła :P

niedziela, 27 grudnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 41)

Witajcie

Ostatni tydzień spędziłam w Dublinie, będzie więc jeszcze więcej niż zawsze pysznego jedzonka :) Mam nadzieję, że nie czytacie tego posta wieczorem, bo zawsze skarżycie mi, że narobiłam wam smaka :P W Dublinie jestem do 3ciego stycznia i przyznam szczerze, że już nie mogę się doczekać powrotu na siłownię :) Po przeprowadzce do Dublina (okolice marca, o to też pytaliście) planuję zakup karnetu w tutejszej siłowni, która jest naprawdę porządnie wyposażona :) Póki co muszę się jednak zadowolić brakiem treningów czy też bieganiem :P

 Niedzielne zakupy- praktycznie wszystko już zniknęło :P Mówiłam, że niezły ze mnie żarłok :D Na posta o zakupach zapraszam was tutaj

 Boska sałatka z buraków autorstwa mojego chłopaka :) Była obłędna, serio!

 Krewetki, skrzydełko płaszczki, ziemniaczki i szpinak, a w tle ta cudowna sałatka 

 Zapiekane avocado z przepisu Ani Lewandowskiej (polecam!) i kanapeczki :)

 Sadzone jajo i kanapka

 Nasza piękność :)

 Wigilijnie :)

Wieczorem po Wigilii skusiliśmy się na deskę serów :)

 Taka była ze mnie grzeczna dziewczynka :) A nie powiem, chodziło mi po głowie kupienie czarnej torebki :D

 Xmas selfie

 W pierwszy dzień świąt mój mężczyzna zaserwował mi takie pyszności :)

Dajcie znać jak wam minęły te Święta, bo mi oczywiście w mgnieniu oka :) Wszystkich prezentów niestety wam nie pokażę, bo część została w Polsce, a pieniądze, które dostałam planuję wydać na poświątecznych wyprzedażach :)

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt !

WESOŁYCH ŚWIĄT

Kochani chciałam wam życzyć wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia :)
Żebyście zawsze osiągali swoje cele, szli do przodu, rozwijali się i byli z siebie zadowoleni.
Życzę wam mnóstwa czasu spędzonego z rodziną, odpoczynku i góry prezentów :D
No i żeby świąteczne jedzenie poszło w cycki dziewczyny :D


wtorek, 22 grudnia 2015

Moje przykładowe zakupy

Witajcie

Dzisiaj pokażę wam co ląduje w moich siatkach kiedy jestem w Dublinie. Jak pewnie część z was wie w Polsce mieszkam z rodzicami i to oni zajmują się robieniem zakupami, w Dublinie natomiast musimy z moim chłopakiem radzić sobie sami. Ze względu na to, że sami decydujemy o tym co wpada do koszyka w sklepie moje odżywianie wygląda tutaj trochę lepiej niż w domu :) 

 Jeszcze do niedawna nie mieliśmy potrzeby posiadania samochodu, więc zakupy były małe i podstawowe, a robiliśmy je często. Z tego powodu nie pojawiały się tego typu posty. Od niedawna mamy samochód i od czasu do czasu zdarzają się większe zakupy :)

 Napoje: 
- piwo imbirowe- potrzebowaliśmy do drinka o nazwie Moscow Mule, samo w sobie na łyczka też może być 
- piwo Candy Kaiser- oboje lubimy spróbować nowości czy wypić wieczorem dobre piwo, więc do koszyka wpadło to maleństwo
- oranżadki San Pellegrino- oj tak, zgrzeszyliśmy :) raczej nie pijemy gazowanego, ani nie kupujemy tym bardziej w takich ilościach, ale wyszły dwa nowe smaki i są sprzedawane tylko w 6-cio pakach :( swoją drogą ta oranżada jest warta grzechu!
- mleko o obniżonej zawartości tłuszczu- nie mam zielonego pojęcia czemu akurat low fat, biorę je chyba z przyzwyczajenia
- wino Campo Viejo- oj tak, dobre wino jeszcze lepsze niż piwo :P
- cydr Stella Artois- najlepszy jaki piłam! Stella to obowiązkowy punkt imprezy po przyjeździe do Dublina, zawsze czeka już w lodówce :) Jeżeli będziecie mieli okazję to spróbujcie, bo jest pyszne!

Poza tym kupiliśmy wodę, ale nie zmieściła się w kadrze :)

 Owoce i warzywa:
- pomarańcze- 4 takie opakowania jak na zdjęciu- robimy z nich soki do śniadania
- limonki
- marchew i pietruszka na wywar
- kiełki
- bakłażan
- avocado
- grzyby
- ziemniaki 
- brukselka

Warzyw i owoców nigdy u nas nie brakuje, w dodatku zawsze jest spora różnorodność w tym temacie, u mnie w domu zdecydowanie bardziej się w tej kwestii ograniczamy :) Tutaj często kupujemy także jarmuż, szpinak, brokuły, pomidory, dynię, bataty czy cukinię. Z owoców obowiązkowo w domu muszą być banany, czasami kupujemy marakuję, mango, papaję, granata czy winogrona.

 Nabiał i słoiki:
- parmezan
- ser kozi St.Tola
- ser z dodatkiem piwa Porter
- masło- to podobno jest wiejskie (faktycznie ma smak podobny do tego, który pamiętam z dzieciństwa) i jest delikatnie słone. Większość maseł, które można dostać w Irlandii to masła solone, trzeba więc uważać :)
- miód- ten akurat tyłka nie urywa, bo jest z Lidla. W roli słodzideł czasem kupujemy też syrop z daktyli czy agawy
- musztarda
- pulpa pomidorowa- zawsze musi być w domu, przecież nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie ochota na makaron czy ryż z sosem :)
- jogurt naturalny- na spróbowanie wersja bez laktozy
- oliwki nadziewane czosnkiem- wyjadam prosto ze słoika :D
- suszone pomidory

Jak pewnie zauważyliście zabrakło wędlin, ale nie martwcie się- po prostu mieliśmy pełną lodówkę szyneczek z Polski :) Z rzeczy kanapkowych bardzo często kupujemy wędzonego łososia, szynkę parmeńską czy serano oraz ser mozarella (też był jeszcze na stanie).

Przekąski:
- lody Ben and Jerrys- moim zdaniem najlepsze lody pod słońcem! Ulubiony smak to Penaut Butter Cup, ale Caramel Chew Chew też są pycha, a do tego były w promocji :)
- orzeszki pinii
- marcepanowy batonik z Lidla
- hummus
- guacamole
- miks orzechów- kupujemy orzechy w wersji niesolonej i często są one naszą wieczorną przekąską, niestety kaloryczną, ale za to jaką zdrową :)
- warzywne chipsy- nie jest to może cud miód w kwestii składu, ale na pewno zdrowsza opcja niż zwykłe ziemniaczane
- masło orzechowe crunchy- za to uwielbiam irlandzkiego Lidla, masło orzechowe przez cały rok! 
- chipsy tortilla z czarnej fasoli- nigdy ich nie mieliśmy i kiedy je zobaczyliśmy to wiedzieliśmy, że się nie oprzemy :) Przypuszczam, że to coś w stylu nacho's, tyle, że znacznie zdrowsze :) Była jeszcze wersja z czarnej kukurydzy i z batatów. Będą świetnie smakować z guacamole i hummusem.
- orzechy brazylijskie w czekoladzie- moje ukochane orzechy w czekoladzie to rozpusta

Jak widać nie zawsze udaje nam się w 100% omijać sklepowe słodycze i przekąski, ale staramy się wybierać możliwie jak najzdrowiej :) Przy irlandczykach kupujących tony Walkersów (odpowiednik naszych Lay'sów) i cukierków Cadburry nie wypadamy tak źle :D


Ryby i owoce morza:
- "skrzydełka" płaszczki (nazwę tłumaczyłam dosłownie, nie mam pojęcia jak brzmi po polsku)
- krewetki

Kupiliśmy jeszcze dwie całe makrele. Tym razem nie trafiło się żadne mięcho co nie znaczy, że go nie jemy :) Niestety zakup dobrej jakości mięsa w Irlandii naprawdę nie jest łatwy i trzeba trochę do tego dopłacić, natomiast ryby można tutaj znaleźć świeże, smaczne i tanie. W dodatku wybór jest przeogromny, nigdy nie widziałam mięsa płaszczki w polskich sklepach :) 

Pieczywo:
- chleb sodowy- niestety w Irlandii bardzo ciężko kupić dobre pieczywo. Każdy chleb tutaj to 'soda bread' co jak mi się wydaje oznacza chleb pieczony na sodzie/proszku do pieczenia przez co jest trochę 'babkowaty' i smakuje jak ciasto, a nie jak chleb. Od czasu do czasu lubię go zjeść, ale strasznie mi tutaj brakuje naszego, polskiego chleba :) Przypuszczam, że po przeprowadzce będę piekła własny chleb :)

Te zakupy zostały zrobione w sklepach Lidl, SuperValu i Dunnes Stores

Dajcie znać czy podobał wam się taki post, bo być może w przyszłości powtórzę go, jeżeli rzeczy z listy nie będą się zbytnio powtarzać :) Na posta o nawykach żywieniowych irlandczyków (możliwe, że po świętach machnę szybkiego posta o tym co jedzą w święta) będziecie musieli jeszcze poczekać, ponieważ nie chcę wrzucać tutaj byle czego, a pewne informacje trzeba sprawdzić :)

niedziela, 20 grudnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 40)

Witajcie

Kolejny tydzień za nami, święta tuż tuż, a ja jestem już w Dublinie. Dzisiaj kilka zdjęć z minionego tygodnia :)
W niedzielę wybrałam się ze znajomą na drinka, a tutaj selfie przed :D

A wieczór skończył się tak :)

 Omlecik z kiwi ;)

 KiF w samolocie i na lotnisku to zawsze dobry pomysł :)

 Kolacja już w Dublinie: pieczony indyk, romanesco i szpinak z czosnkiem i orzeszkami

 Jajecznica z boczkiem, chlebek i pomidor :)

 Omlet z porem, szpinakiem i boczkiem  

Zakupy przed świętami nie należą do moich ulubionych, ale musieliśmy kupić jedzenie na kilka następnych dni

Dajcie znać czy chcielibyście posta z moimi zakupami w Irlandii :) Jeżeli chcecie to mogę wam napisać także kilka słów o nawykach żywieniowych irlandczyków.


środa, 16 grudnia 2015

Cieciorka z pomidorami na ostro

Witajcie

Za inspirację do tych pyszności dziękuję Paulinie z bloga Paulina's Place :) Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła czegoś od siebie :D Mój brat wsunął talerz i uznał, że 'nawet dobre', a zwykle gardził wszystkim co zdrowe, a to już o czymś świadczy :)

Składniki (na 2 porcje)
100 g suchej ciecierzycy lub jedna puszka
puszka pomidorów (o tej porze roku to chyba najlepsza opcja, ale można użyć 400 g świeżych)
kulka mozarelli
100 g pieczarek
ćwiartka cebuli
ząbek czosnku
oregano, chilli, sól, pieprz
łyżka oliwy

Przygotowanie
Ciecierzycę zalewamy w misce zimną wodą i moczymy minimum 8 godzin. Po wymoczeniu wylewamy wodę i kilka razy przepłukujemy cieciorkę, a następnie gotujemy w proporcji 4:1 (4 części wody na 1 część ciecierzycy) przez 40-50 minut. Siekamy cebulę, czosnek i pieczarki, na 20 minut przed końcem gotowania ciecierzycy rozgrzewamy oliwę na patelni i podsmażamy cebulkę i czosnek. Kiedy cebula się zeszkli dorzucamy na patelnię pieczarki. Po 10 minutach do pieczarek i cebuli wlewamy pomidory, delikatnie ćwiartujemy te które są w całości. Doprawiamy chilli, solą, pieprzem i dużą ilością oregano i redukujemy minimum 10 minut (im dłużej tym sos będzie gęstszy). Mozarellę kroimy na małe kawałki lub trzemy na tarce. Ciecierzycę po ugotowaniu odsądzamy i wrzucamy do sosu, dusimy razem około 5 minut, doprawiamy do smaku i na koniec wrzucamy mozarellę. Danie gotowe do jedzenia kiedy mozarella się rozpuści.

niedziela, 13 grudnia 2015

Tydzień w zdjęciach (Week 39)

Witajcie

Dzisiaj będę się chwalić, bo w sumie mam czym :D Inżynierka przyjęta na 4,5, muszę jeszcze tylko pojechać po raport z antyplagiatu i oddać kopię pracy do sekretarza katedry i mam z tym spokój :) Sesja już za mną, w środę obroniłam ostatni projekt, więc w zasadzie studia mam już z głowy. Na spokojnie miałam teraz czas żeby skupić się na siłowni, przygotowaniach do wyjazdu, prezentach i pójść trochę popracować :) W Dublinie mam zamiar opracować porządnie pytania do obrony, no i trochę odpocząć, bo całe 3,5 roku studiów dało mi się nieźle we znaki, więc czas na relaks :D Mam już prawie wszystkie prezenty świąteczne (a wam jak idzie?), muszę tylko jeszcze znaleźć dzień na ich spakowanie :)

 W poniedziałek byłam na paznokciach i po powrocie do żelu (tak, miałam całe dwa tygodnie przerwy) czuję, że moje ręce wróciły :P Gdyby ktoś pytał na paznokciach mam fioletowo-różową folię, a na serdecznych na folii Pani Sylwia namalowała kilka gwiazdek, żeby podbić efekt galaxy. Niestety zdjęcia nie oddają tego jak paznokcie pięknie się mienią :(

 Kiedy wróciłam od kosmetyczki zastałam w domu paczki od spóźnionego Mikołaja :) JoyBox o którym pisałam tutaj oraz paletkę I HEART MAKEUP, której pierwsze wrażenie będzie już niedługo na blogu

Paznokcie pod kolor legginsów (znowu) to przecież zupełny przypadek :D


 Owsianka z daktylami i masłem orzechowym :)

 Babcina pizza to przecież nie cheat meal :D

 No niech ktoś powie, że widać tego bicka :P

 Ciecierzyca z pomidorami i pieczarkami, mój brat wsunął talerz i uznał, że "nawet dobre". Będzie przepis!

 Moje ukochane placki twarogowe :)

Omlet owsiany z gruszką :)

Dzisiejszy kwiatek z siłowni, podryw na soczek:
"Kolega mi mówił, że to Ty podpijasz mój soczek"
Sory ziomek, to chyba nie byłam ja :D

Miłego kolejnego tygodnia Kochani :)