poniedziałek, 4 stycznia 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 42)

Witajcie

Przepraszam za spóźnienie, ale wczorajszy dzień był po prostu nieco zabiegany, a publikowanie postów z telefonu to nie moja najmocniejsza domena :P Wróciłam już do Polski i powoli, powoli wracam do żywych.

 W niedzielę mój chłopak nareszcie miał wolne, ale niestety pogoda była średnia. Postanowiliśmy się wybrać do ogrodu botanicznego gdzie jeszcze nie byliśmy. Jak można się domyślić nie był to najlepszy pomysł, gdyż w grudniu niewiele tam było...

 Odwiedziliśmy także stary cmentarz. Wiecie, że uwielbiam klimatyczne cmentarze, żałuję tylko, że padało i dosłownie przez niego przebiegliśmy :(

 Zaskoczyła nas przycmentarna kafejka. Jak widać po napisie na dole ulotki- mają spore poczucie humoru :D

 Wypiliśmy gorące latte na rozgrzewkę 

 Korzystając z tego, że byliśmy blisko centrum wstąpiliśmy do naszych ulubionych delikatesów- Fallon and Byrne. Kupiliśmy burgery z jelenia i gicz cielęcą z których mój chłopak wyczarował pyszności. Byliśmy bez obiadu, więc wstąpiliśmy na szybkiego wrapa do libańskiej restauracji Cedar Tree. Nie mam niestety zdjęcia, ale knajpkę jak najbardziej wam polecam!

 Jak wiecie Stella to mój ukochany cydr, a od niedawna można kupić malinową wersję. Jest obłędna i pachnie jak domowy kompot :)

 Ciepłe croissanty na słono to pyszny pomysł na śniadanie :) Niestety średnio zdrowy, ale co tam :P

 Stęskniona za omletami :)

 W outlecie Nike znalazłam te cudeńka za 16 euro, niestety były tylko eMki :( O ile teraz z poświątecznym tłuszczykiem były by ok to wiem, że po schudnięciu by ze mnie zjeżdżały :(

Ryż z sosem- kurczak, cukinia i pieczarki 

Powrót do Polski :)


17 komentarzy:

  1. Zatrzymałam się na zdjęciu na którym Cię widać. Jeju,jaka Ty śliczna jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha nieźle, to pierwsze zdjęcie :p dziękuję bardzo :*

      Usuń
  2. Działo się u Ciebie :D nigdy nie piłam tego cydru, ja mam swoich ulubieńców :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj z powrotem w Polsce :) pewnie przywitał Cię nasz mróz. Świetne spodenki, ja ostatnio upolowalam podobne, ale z mniej znanej firmy i tez są bardzo fajne :) omlet zdobył moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż za tydzień!
    Burgery z jelenia i gicz cielęca <3

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi ślinka pociekła na widok ryżu z kurczaczkiem i sosem, jakoś dawno go u mnie nie było :o
    Strasznie mi się podoba Twoja torebka, pewnie bardzo pakowna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie pakowa, ale z bardzo delikatnej skórki, wiec nie ładuje do niej zbyt wiele :p

      Usuń
  6. Oh jej.. cudowne wspomnienia :) Zazdroszcze bardzo pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam gorące latte, ale mogę sobie pozwolić na nie tylko w wyjątkowych okolicznościach :) zresztą kawę piję bardzo rzadko albo wcale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względów zdrowotnych? Jeśli tak to współczuję, bo ja mogę pić litra mi (oczywiście raczej ograniczam). No i zawsze jest zbożowa :)

      Usuń
  8. kolorowa marchewka!!!! Jadłam tylko raz i chcę jeszcze :D a zdjęcia bardzo ładne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja luuubię takie podusmowania zdjęciowe! :D A spodenki faktycznie przekozackie! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ tu smakowicie... i jakie rarytaski.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie zdjęcia! Tyle pysznego jedzonka <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia! Napiłabym się takiej kawki i zjadłabym te rogaliki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne te Nike, ale ja zakochałam się w torebce. Jest przepiękna!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz