środa, 3 lutego 2016

10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Irlandii part. 2

Witajcie

Na początku jak zawsze miałam problem z wypłodzeniem dziesięciu, a jak już dołożył się mój chłopak to starczyło mi na dwa posty :) Dzisiaj druga część rzeczy, które mnie w Irlandii zaskoczyły.

1. Przechodzenie na czerwonym i pieszy nasz Pan- rzeczą, która jest nie do pojęcia dla polskiego pieszego, który nie chce zarobić stówki mandatu jest przechodzenie przez przejście na czerwonym. W Irlandii jest to zupełnie normalne i akceptowalne, zdarzało mi się przechodzić w taki sposób w sytuacji kiedy przy skrzyżowaniu stała policja. Druga sprawa jest taka, że kierowcy bardzo pieszych szanują i zdarza się, że ustępują zamiast trąbić, że pieszy przechodzi nie na pasach czy na czerwonym. Zawsze potem muszę się pilnować kiedy wracam do Polski...

2. Brak biletów autobusowych i rozkładu jazdy- na próżno w Dublinie szukać kiosków z biletami, bilet kupujemy u kierowcy mówiąc gdzie jedziemy (cena zależy od miejsca w które się udajemy), a pieniążki wrzucamy do blaszanej puszki, należy mieć drobne, ponieważ automat nie wydaje reszty :) (na bilecie mamy wydruk ile przepłaciliśmy, podobno można tę resztę potem gdzieś odebrać, ale nie wiem dokładnie jak to działa). Jeżeli bywamy w Dublinie częściej można zaopatrzyć się w specjalną kartę autobusową na którą nabija się "punkty" do przejazdów. Nie istnieje też coś takiego jak rozkład autobusowy- na przystanku mamy rozkład kiedy autobus wyjeżdża z pierwszego przystanku i mniej więcej musimy wiedzieć ile będzie on jechał do naszego przystanku co często jest trudne do oszacowania. Na szczęście dostępna jest strona internetowa z rzeczywistymi czasami przyjazdów, a niektóre przystanki są wyposażone w specjalne interaktywne tablice. Dodatkowo autobusy są piętrowe i wszystkie mają niebiesko-żółty kolor :D 


3. Duże nominały dla wszystkich są podejrzane- myślałam, że to żart, ale faktycznie posiadanie nominałów wyższych niż 50 euro jest podejrzane :) Możecie być pewni, że płacąc stówą każdy będzie sprawdzał czy banknot jest oryginalny. Zdarzyło mi się nawet, że sprawdzano mi 50tkę.

4. Miganie prawym migaczem w czasie jazdy po rondzie- nie jest to może spotykane w przypadku każdego kierowcy, ale często można spotkać irlandczyków, którzy używają prawego migacza jeżdżąc po rondzie, czyli tak jakbyśmy my lewym sygnalizowali, że zamierzamy jeździć dookoła :)

5. Irracjonalne ograniczenia prędkości- w wielu miejscach na wsiach można spotkać się z totalnie wyimaginowanymi ograniczeniami prędkości jak 80 km/h na polnej drodze :D Bardzo często ograniczenia są podawane w kilometrach i milach jednocześnie.


6. Społeczne akceptowanie prowadzenia po alkoholu- obecnie znacznie się to zmienia, ale jeszcze jakiś czas temu nie było społecznego potępienia osób prowadzących po alkoholu (zwłaszcza na wsiach). Prawo jest skonstruowane nieco inaczej niż polskie i dopuszczalne jest tutaj prowadzenie pojazdu po niewielkiej ilości alkoholu jak np. lampka wina.

7. Na weselach płaci się za drinki- w Polsce wesela wyglądają na zasadzie 'hulaj dusza, piekła nie ma', w Irlandii niestety nie są takie kolorowe :P Co prawda na żadnym nie byłam, ale fakt, że trzeba płacić za alkohol kiedy jest się gościem skutecznie mnie zniechęca :P

8. Autobus nie zatrzyma się jeżeli nie pomachasz- autobusy mają na swojej drodze masę przystanków (są one gęściej usiane niż w Polsce) i nie zatrzymują się same z siebie na każdym (a w zasadzie tylko na kilku najważniejszych w centrum), jeżeli chcesz więc wsiąść w autobus to koniecznym jest kiwnięcie ręką kierowcy, że to właśnie na niego czekasz.

9. Brak opłat za wodę- byłam w głębokim szoku kiedy dowiedziałam się, że w Irlandii woda z kranu płynie za darmo. Co prawda rząd od roku próbuje zmienić tę sytuację i połowa Dublina ma już założone wodomierze. Jak na razie jednak woda nadal jest darmowa, głównie ze względu na protesty społeczeństwa.

10. Okna otwierają się na zewnątrz- tak dokładnie, nie mam pojęcia kto to wymyślił. W kwestii mycia na osiedlach bardzo często zdarza się, że są wynajmowane firmy, które myją je z zewnętrznej strony co jakiś czas. Okna tutaj lubią otwierać się w różne tajemnicze sposoby i z tym wiąże się pewna anegdota. W łazience mamy okno uchylane od dołu, które pewnego razu było niezablokowane. Mój chłopak idąc wyrzucić śmieci otworzył drzwi, aż do samego dworu i zrobił się krótki, gwałtowny przeciąg. Kilka minut później udałam się do łazienki i zaczęłam szukać tamponów, które stały na oknie. Oczywiście najpierw zrobiłam awanturę na pół domu, a dopiero potem wpadłam na to, żeby sprawdzić za oknem... Wiecie już gdzie były? Tak, leżały majestatycznie rozwalone po całym ogródku sąsiadów z dołu...

Dajcie znać co wy na to :D Irlandczycy to jednak dziwny naród, nie ? :)
Tutaj możecie znaleźć część pierwszą

33 komentarze:

  1. Darmowa woda delikatnie mnie zszokowała :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz pierwszy z przechodzeniem na czerwonym świetle spotkałam się w Londynie i.. myślę, że to całkiem w porządku pomysł :) Często niepotrzebnie czekamy na przejściu gdy nic nie jedzie z obawy właśnie o mandat..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, a w niejednym miejscu nic nie jeździ i czeka się kupę czasu

      Usuń
  3. Woda, autobusy i drinki na ślubie - szok hahhh :D czekam na więcej takich wpisów ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tylko uda się wymyślić kolejne 10 to wrzucę na pewno :D

      Usuń
  4. W powiecie, w którym mieszkam woda jest w cenie złota :/ Wyprowadzam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko szybko, mają płacić za jakiś czas :P

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy wpis, można wiele się dowiedzieć fajnych rzeczy :) A ja już wiem, że przez te autobusy i przystanki to bym się tam pogubiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam z tym jeszcze problemy, pamiętam tylko czym dojadę do domu i jak na razie starcza :P

      Usuń
  6. W Polsce też się jeszcze zdarzają okna otwierane na zewnątrz - na terenach, gdzie kiedyś był zabór rosyjski.
    Z tym brakiem opłat za wodę to mnie totalnie zaskoczyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych oknach nie wiedziałam, ale może dlatego, że ja to dziecko ze wsi jestem :)

      Usuń
  7. hah dobre xD Większość nas zaskoczyła, szczególnie autobusy i darmowa woda :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też chce darmową wodę :P gdzie tu sprawiedliwość ? :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Woda? Wowo. :D
    Co do przechodzenia na czerwonym -> od razu nasuwa mi się szkolna wycieczka, gdzie odwiedziliśmy między innymi Paryż. Kurczę, tam nabiera to zupełnie nowego znaczenia, światła są w zasadzie niepotrzebne, bo ludzie i tak chodzą jak chcą. Poza tym, czasem można zarobić za to mandat, ale wg. naszej przewodniczki (świetna była!!!) rzadko się to zdarza, szczególnie jeśli ktoś jest turystą, ale jak już to kwota za niego wynosi zawrotną sumę 1 euro (jakoś tak, ewentualnie 5? nie jestem pewna). :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Irlandii to chyba nikt nie dostaje za to mandatów :D ale to z tym 1 jurkiem ciekawe :D

      Usuń
  10. Uwielbiam takie różnice kulturowe, wydają mi się fascynujące ;D Oglądałam i czytałam sporo na ten temat, ale chyba najbardziej zaskoczyła mnie akceptacja jeżdżenia po pijaku... Po namyśle stwierdzam też, że jednak dobrze, że w Polsce nie mamy darmowej wody, bo na bank znalazłyby się łebki, które puszczałyby kran na maksa, tylko dlatego, że ,,można'' -,-

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahaha, życie w Irlandii musi być ciekawe :D Tyle nowości i tyle wyzwań do pokonania! :D Nie ma co, nie da się narzekać na nudę, kiedy trzeba gonić za autobusem lub tamponami skaczącymi po ogródku sąsiadów ;) Szkoda tylko, że na weselach panuje tak dziwny zwyczaj... Dla każdego Polaka raczej niezrozumiały i chyba smutny!
    PS: Pamiętam, żeby jutro się odezwać! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tampony były straszne :D haha to dobrze <3

      Usuń
  12. Jednak co kraj to obyczaj :) Wszystko ma swoje wady i zalety, na pewno wiele rzeczy by się u nas nie przyjęło, a w Irlandii też pewnie się dziwią, że u nas jest tak a nie inaczej :) Ale chciałabym, aby i u nas było więcej kompromisów między kierowcami a pieszymi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym chciała odwiedzić Irlandię, tak na chwilę tylko, bo tam zimno, a ja lubię ciepełko :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha! Uwielbiam takie, dla mnie irracjonalne, zasady, które sprawdzają się w innych krajach :D
    W Hiszpanii też tak jest, że można przechodzić na czerwonym, bo traktowane jest ono jako ostrzeżenie a nie zakaz ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze jest dość powszechne również w Anglii czy Francji, ale cała reszta .. szaloni! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawe, jest to co piszesz. Z problemem w zapłaceniu wyższym nominałem spotkałam się też w Hollandii. W restauracji w środku jednego z najdroższych kurortów, gdzie wydawało by się, dużo ludzi bogatych i nadzianych się gości, gdzie podałam banknot 200 eu patrzono na mnie jak na kosmitę. Zaraz kazano mi szybko schować. :) W kilku knajpkach wybałuszano oczy, zanim ktokolwiek rozmienił mi na drobniejsze, bym mogła zapłacić za obiad. ;)
    Baaaardzo mi się podobałą ta relacja (wiem, że się powtarzam). Baaardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu bogaci płacą czekami :p podobno duże nominały są najczęściej podrabiane :p dziękuję :)

      Usuń
    2. Może po prostu bogaci płacą czekami :p podobno duże nominały są najczęściej podrabiane :p dziękuję :)

      Usuń
  17. Jednak co kraj to obyczaj ;) Prawie wszystkie fakty mnie zaskoczyły ;) Ale tak samo dziwiłam się jak byłam w Szwecji i oni nie używają w ogóle firanek. NIGDY! Nawet jak odległości między blokami są niewielkie i można jeden drugiemu zaglądać w okna. Dla nich firanki (o zasłonach nie ma mowy!) to znak, że masz coś do ukrycia i nie jesteś porządnym obywatelem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. W Szkocji również przechodzi się na czerwonym :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie rzeczy mogą zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Okna otwierane na zewnątrz? Ciekawe kto to wymyślił :D
    A za wodę to i ja bym chętnie nie płaciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś kto nie lubił ich myć chyba :d

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz