czwartek, 31 marca 2016

10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Irlandii part. 3

Witajcie

Jak już wspominałam- na początku ciężko było wymyślić 10 faktów, a teraz mam już materiał na część 3 i 4 :) Poprzednie dwa posty, które znajdziecie tu i tu cieszyły się sporym powodzeniem, więc przychodzę z kolejnymi.

1. Chodzenie w piżamie po ulicy- początkowo myślałam, że znajomi i chłopak zmyślają, aż do czasu kiedy sama zobaczyłam Irlandki biegające do sklepu w... piżamach. To naprawdę nie jest jakiś super rzadki widok i człowieka w piżamie czy kapciach na ulicy można spotkać bez większych problemów. Zdarzają się też ekstremalne przypadki chodzące po ulicy w tych udających zwierzęta kombinezonach :D Wałki na głowie w supermarkecie też nie są niczym szczególnym, czekam jeszcze tylko na okaz z maseczką na twarzy!

2. Bar w kościele- w Irlandii zdarzały się przypadki desakralizacji kościołów i tak oto w Dublinie powstał popularny pub nazwany The Church, który znajduje się w byłym kościele. Nie wiem jak wam, ale mi jest nieswojo pić piwo w miejscu gdzie znajdują się tablice pamiątkowe osób, które prawdopodobnie zostały pochowane w podziemiach, Irlandczykom to jednak zupełne nie przeszkadza :P 


3. Alkohol na komunii- w Polsce raczej wszyscy trzymają się tradycji, że na imprezach związanych z dziećmi i kościołem typu komunie raczej nie pija się alkoholu. W Irlandii picie piwska na komunii jest czymś zupełnie normalnym i akceptowalnym.

4. Oświadczyny 29 lutego- zwyczaj jest co prawda szkocki, ale w Irlandii też podobno praktykowany. Raz na 4 lata, w dniu 29 lutego Panie proszą Panów :) Kobieta może się wtedy bez żadnego problemu oświadczyć mężczyźnie- zwyczaj dla wszystkich zniecierpliwionych czekaniem Pań :D

5. Język irlandzki- może nie jest to jakąś tajemnicą, ale z drugiej strony niewiele osób o tym wie- tak, język irlandzki istnieje. Niewiedza na ten temat wzięła się pewnie z tego, że w Irlandii mówi się po angielsku i tak po prawdzie usłyszenie irlandzkiego jest niełatwą sprawą. Prawo mówi, że wszystkie nazwy miejscowości, dokumenty urzędowe itp. muszą być wystawiane w dwóch językach. Istnieje także Irlandzka telewizja i radio. Irlandzki moim zdaniem zupełnie nie przypomina angielskiego, jak dla mnie jest połączeniem języków skandynawskich i francuskiego :)


6. Travellersi- nie miałam pojęcia, że istnieją ludzie w Irlandii zwani travellersami, którzy są z pochodzenia Irlandczykami mieszkającymi w przyczepach jak cyganie, prowadzą oni koczowniczy i "dziki" tryb życia. Większość irlandczyków wypowiada się jednak na ich temat zbyt pozytywnie, ponieważ sprawiają wiele problemów.

7. Picie piwa- przeciętny Irlandczyk pije piwo na dwa łyki, naprawdę :D Przy czym kiedy jego pint (bo tak nazywa się tutaj kufel piwa, mieści 568 ml) sięga połowy barman stawia przed nim kolejny :) Wołanie o piwo, zwłaszcza w przypadku stałych bywalców pubów jest wręcz niedopuszczalne, barman ma ogarniać tematy :D

8. Obrączka i pierścionek zaręczynowy na lewej ręce- jak dobrze wiemy wyspiarze uwielbiają robić wszystko na opak i tak też zarówno pierścionek zaręczynowy, jak i obrączkę nosi się na lewej ręce.

9. Foki, palmy i delfiny- ciężko uwierzyć, że w kraju powszechnie uważanym za zimny rosną palmy i pływają foki :) Takie cuda można zobaczyć na półwyspie Howth obok Dublina i wierzcie mi, że te palmy bardzo mnie zaskoczyły. Fok nie udało nam się "upolować", ale widywali je tam znajomi. Podobno na zachodnim wybrzeżu można spotkać także delfiny!


10. Hurling i gaelic football- irlandczycy jako oryginalny naród mają też swoje specyficzne gry drużynowe. Hurling to gra do której używa się kijów i niewielkich piłek, podobno najszybszy sport świata. Gaelic football to kolejny irlandzki wymysł i jak dla mnie jest to totalny kosmos :D Połączenie koszykówki, piłki nożnej, rugby i siatkówki :D Ja mam problem z ogarnięciem futbolu amerykańskiego, a co dopiero takich cudów! Na mecz obu dyscyplin wybiorę się kiedyś na pewno :)

Hurling

Gaelic football

24 komentarze:

  1. W piżamie na ulicy, alkohol na Komunii ? U nas nie do pomyślenia.
    Ciekawie byłoby usłyszeć język irlandzki na żywo :D widok palmy jest rzeczywiście trochę niezwykły :D jeszcze takiej gry jak Hurling to nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, niestety alkohol na komuniach w Polsce to wcale nie rzadkość czy nowość.
    Pamiętam jeden przypadek sprzed niecałej dekady - ojciec 'komunistki' spił się prawie do nieprzytomności ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że u mnie w domu od alkoholu się nie stroni, a nigdy się z tym na komuniach nie spotkałam. Tak samo u znajomych, więc ja pierwsze słyszę :)

      Usuń
  3. pidżamy mnie zdziwiły choć w sumie ja widuję Norwegów, a raczej młode Norweżki w wyciągnięych brudnych dresach xD. co do alkoholu na komunii to dla mnie żadna nowość, zarówno na brata jak i mojej alkohol był i z tego co wiem to na wszystkich komuniach w mojej rodzinie i u znajomych też tak jest- nawet na tych wyprawianych w restauracjach.
    język irlandzki w sumie mnie nie dziwi- ale ponad 500 dialektów w Norwegii i 2 bardzo odmienne języki pisane już tak:) swoją drogą może ten irlandzki przywieźli norwescy wikingowie:) bardzo ciekawa notka! lubię czytać o innych narodach właśnie w formie takich ciekawostek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W brudnych dresach też chodzą :D tyle, ze tam naprawdę żłopie się na potęgę nie zależnie czy to komunia czy chrzest, mam wrażenie, że u nas na tego typu imprezach jednak nikt na kolanach nie wychodzi :D
      Co do języka to bardzo prawdopodobne, bo w końcu wikingowie byli tam dosyć wcześnie :)

      Usuń
  4. No i fajnie, że ludzie czują luz i wychodzą w piżamach :D Czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jest luz i nikt krzywo nie patrzy :D

      Usuń
  5. Piżamy na ulicach, a chociaż ładne mają te piżamki? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! A myślałam, że to mit z tym chodzeniem w piżamach po ulicy ;) Czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydawało, ale to prawda :D miałam robić zdjęcia, ale kiedy byłam ostatnio to nikogo nie spotkałam :P

      Usuń
  7. O rany, też nie wyobrażam sobie baru w starym budynku kościoła.
    Co do piżam, widziałam to kiedyś w jakimś programie. :D Hah, u nas to w sumie nie do pomyślenia. :D Ale gdybym ja miała bliżej sklep to pewnie mogłabym chodzić. :D Eeee tam. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. W Aberdeen też znajduje się jeden taki bar w kościele :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dość powszechne na wyspach, w innej części Irlandii widziałam restauracje w kaplicy :d

      Usuń
  9. Ciekawy wpis :)
    Zapraszam do mnie na "wyprzedaż szafy" !

    OdpowiedzUsuń
  10. Wychodzenie w piżamie na dwór przydałoby się i u nas, przynajmniej nie miałabym problemów, że trzeba się poubierać, żeby pójść z psem rano na spacer hehe :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Albo żeby wyskoczyć po bułki z rana :d u mnie byłaby furora na wsi ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. O piżamach nie słyszałam haha :D W ogóle większości rzeczy nie wiedziałam o tym miejscu! Zachęciłaś mnie, żeby się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham piwo więc mogę tam zamieszkać!!! :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pub w w byłym kościele to rewelacyjny pomysł :)

      Usuń
    2. Haha z tego powodu to akurat dobre miejsce do życia :d tylko potem brzuch od piwa rośnie :p

      Usuń
  14. Każda notka o tej tematyce coraz bardziej mnie zaskakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam posty z tej serii ;D Acz myślę, a nawet wiem, że Polacy potrafią się uchlać na każdą okazję, z komunią włącznie :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz