środa, 1 czerwca 2016

Podróże małe i duże- Lubelszczyzna

Witajcie

Post nazwany dosyć skrótowo, bo nie lubię tasiemców. Jednak od razu mówię, że przerobimy nieco więcej miejsc niż sam Lublin :) Dzisiaj zapraszam was na trip, który zaczyna się w Nałęczowie, przechodzi przez Kazimierz Dolny i Męćmierz i kończy się właśnie na Lublinie :)

 Lecąc trasą z Zamościa do Kazimierza Dolnego postanowiliśmy wstąpić do Nałęczowa. Nałęczów to znane na lubelszczyźnie uzdrowisko, którego nazwa może wam się kojarzyć z popularną wodą Nałęczowianką :) Z tych okolic pochodzi z resztą także inna powszechnie pijana woda- Cisowianka.

 Park zdrojowy ma naprawdę miły klimat. Na wodę "z kurka" się jednak nie skusiliśmy, bo trzeba było słono (jak na wejście i napicie się wody) zapłacić, a Nałęczowiankę mieliśmy aktualnie w samochodzie :D 

 Kolejnym przystankiem był Kazimierz Dolny z którym wiązaliśmy spore nadzieje. Niestety istny majówkowy tłum zupełnie przyćmił urok miasteczka i byliśmy lekko rozczarowani

 W Kazimierzu zahaczyliśmy o rynek, wzgórze Trzech Krzyży, zamek i basztę, a także kościół farny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja. Chcieliśmy także coś zjeść, ale knajpy trzeba przyznać, że są dostosowane pod warszawski gust (bez obrazy :D), drogie, a w majówkę zapełnione po brzegi

 Kilka kilometrów od Kazimierza Dolnego znaleźliśmy istny koniec świata, który zdobył nasze serca. Do Męćmierza można dojechać jedynie drogami, które mówią "prowadzę donikąd", a o tym, że jednak gdzieś prowadzą mówią nieliczne znaki :)

 Na zdjęciu rozciąga się widok z Albrechtówki na Wisłę i Krowią Wyspę, która jest rezerwatem ptactwa. Męćmierz jak na wieś w której są 3 domy na krzyż i to wszystkie zachowane w formie wręcz skansenowej ma niezwykle bogatą historię. Jest to miasteczko, które przyciąga artystów i dom w tej miejscowości miał m.in Daniel Olbryski. Wytwarzane są tam także ręcznie wyroby z wikliny.

W wiosce znajdziemy całe dwa miejsca w których można zjeść- knajpkę "Na ruma" z widokiem na Wisłę oraz "Karczmę". Niestety do "Na rumy" przyszliśmy za późno i jedzenia już nie było, a ja do teraz boleję, że nie wzięliśmy ciasta na wynos. Natomiast "Karczma" serwowała takie jedzenie jakiego szukaliśmy w tej części Polski w przeciwieństwie do wysublimowanej gęsiny i selekcji win w Kazimierzu :) Było swojsko i smacznie, a kelner i prawdopodobnie właściciel Pan Kazimierz ze wszystkimi gośćmi knajpy jest na "Ty". 

 Na skarpie stoi wiatrak przeniesiony do Męćmierza z Bałtowa, który jest w rękach prywatnych i prawdopodobnie jest zamieszkały.

 Właściciele nie mają jednak nic przeciwko garstce turystów, która tam dociera i chce posiedzieć chwilkę na tarasie :)

 Kolejny przystanek na naszej trasie to piękny Lublin

 Widok z zamku na stare miasto

 Uliczki na starym mieście są równie urokliwe co te Krakowskie, jednak tłumy znacznie mniejsze i tym Lublin wygrywa :)

 Widok z wieży Trynitarskiej

 W drodze do Ogrodu Saskiego natknęliśmy się na Hotel Grand, którego piękny budynek przywiódł mi na myśl Wiedeń :)

 Ogród Saski

 Wiem, że narażam się na publiczny lincz, ale wprost nie znoszę zwiedzania skansenów. Z tego powodu muszę przyznać, że zwiedzanie tego lublińskiego było wyjątkowo znośne i ogólnie mogę uznać, że jak na skansen to dało się przeżyć

A jeżeli tak jak ja zawsze marzyliście żeby zamieszkać w dworku rodem z Pana Tadeusza to ta dam, mają i taki dworek. Niestety nie do zamieszkania :(

I takim sposobem przebrnęliście przez drugą część mojej majówki, a czeka jeszcze trzecia. Czasami sama oglądając zdjęcia z naszych wyjazdów zastanawiam się jak udało nam się tyle zobaczyć w tak krótkim czasie...

9 komentarzy:

  1. Mieszkam na Lubelszczyźnie i muszę przyznać, że dopiero teraz kiedy ją opuszczam, dostrzegam jej piękno. Kazimierz Dolny jest miejscem, które zawsze będzie mi się kojarzyć z dzieciństwem. Zazdroszczę tak aktywnie spędzonej majówki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne klimatyczne zdjęcia! W Kazimierzu byłam 2 razy ale wieki temu i wtedy to nie było aż tak oblegane miasteczko. Lublin za to to chyba jedyne miasto którego nawet zdjęć nigdy nie widziałam! Było jakąś taką szarą plamą na mapie, nie wiedziałam że jest taki piękny! A dworek- jak tylko zobaczyłam zdjęcie pomyślałam, że chciałabym mieć takie dom:) Ale najbardziej podobały mi się zdjęcia z tej miejscowości, które nazwy powtórzyć nie potrafię:) tej z 3 domami na krzyż- kto by pomyślał, że na takim końcu świata zajdziecie smakołyki i takie świetne widoki! Planowaliście tam zajrzeć czy to był zupełny spontan?
    czekam na 3 część:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męćmierz był planowany przez mojego chłopaka :P on zawsze wynajduje takie miejsca. Najlepsze było to, że na kartce zaznaczył go sobie z gwiazdką, czyli, że wypas, a przez większość drogi nie byliśmy pewni czy dobrze jedziemy i czy dojedziemy gdziekolwiek :D szok był kiedy dojechaliśmy :P i zrozumiałam po co była ta gwiazdka

      Usuń
  3. Patrząc na te zdjęcia przyszło mi do głowy tylko "typowa Polska". Piękne te miejsca, a do tego przestawiłaś to wszystko bardzo ładnie na zdjęciach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja właśnie takiej typowej, stereotypowej Polski aż tak dobrze nie znałam :) mieszkam na Śląsku gdzie jesteśmy przyzwyczajeni do wyjeżdżania z jednego miasta i wjeżdżania w drugie, a tu takie piękne wioski mamy w Polsce :)

      Usuń
  4. Bardzo ładne zdjęcia! Mieszkałam w Lublinie przez rok, bardzo lubię to miasto, chociaż raz mnie tam okradli na starówce :D Muszę tam znów kiedyś pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka piękna ta majóweczka! Rozmarzyłam się...

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany jak my mało świata widziałyśmy :D
    Zapraszamy do nas na urodzinowego torcika :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz