wtorek, 13 września 2016

Craft & Food Market

Witajcie

Wydaje mi się, że już kiedyś wspominałam o tym, że uwielbiam targi. Zazwyczaj kiedy z moim chłopakiem wpadamy na targ to kończy się to źle dla naszego portfela, bo kupujemy wszystko co cieszy oczy :) Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o świetnym targu, który od czasu do czasu organizowany jest w Phoenix Parku.  Postanowiłam dam wam o tym znać, bo mam czytelników mieszkających czy odwiedzających Dublin :)

Adres 
Farmleigh 
Phoenix Park
Dublin

Najbliższy targ
2 październik


 Targ znajduje się na placu przy posiadłości Farmleigh w Phoenix Parku. Nie jest duży- łącznie to około 15 stoisk z rękodziełem, słodyczami, owocami oraz kilka budek z lodami, naleśnikami czy hot dogami

 Czarne papryczki chilli


 Pan naleśnikarz strasznie się zawstydził kiedy zauważył, że robię mu zdjęcie. Powinnam chodzić w koszulce z napisem 'Sorry, I'm blogger'


 Przeróżne cuda wykonane z podków, nam najbardziej do gustu przypadły stojaki na wino

Maliny, borówki i truskawki, w dodatku pachnące jak owoce! Niestety w tutejszych sklepach dostępne są tylko plastikowe owoce z Holandii, widok irlandzkich owoców bardzo nas ucieszył. Ceny na pierwszy rzut oka były bardzo wysokie, ale przy mniejszych koszyczkach okazało się, że wychodzi to tak samo jak w supermarketach.

 Dżemy jakie tylko sobie można wymarzyć

 A stoisko obok chleby, idealne do dżemów < 3

 Na początku myślałam, że to organiczne kosmetyki, ale okazało się, że to fudges, czyli coś w stylu krówek. W dodatku we wszystkich smakach świata! Mój chłopak przy kupowaniu wpadł w taką ekstazę, że dopiero w domu oświeciłam go, że chciałam dla siebie solony karmel :D

 Kacze jaja, truskawki i maliny- wszystko za 3

Miód kupiliśmy tego samego dnia na evencie Honey Show, kosztował 7 i jest produkowany w dzielnicy w której mieszkamy!
Do tego kabaczki za 75 centów i nieszczęsne fudges < 3 Takie dwa kawałeczki kosztowały nas 8, skusiły nas smaki: wanilia i rodzynki z rumem oraz Bailey's, czyli irlandzki, kremowy likier

Dajcie znać czy tak samo jak ja kochacie targi :) Już nie mogę doczekać się tych w Portugalii.

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie miejsca :) żałuję, że w moich okolicach w Polsce nie ma ich wiele, obecne jarmarki się przy tym chowają. Ale może to i dobrze, bo szybko miałabym pusty portfel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pustym portfelem miałabym ten sam problem :P

      Usuń
  2. Wygląda obłędnie. Idealne miejsce na cheat day! :)

    Dzięki za odwiedziny u mnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zwłaszcza, że były budki z hot-dogami :D

      Usuń
  3. Bardzo podobaja mi się takie targi, szkoda że w mojej okolicy ich nie ma, bo z chęcią bym się tam wybierała chociaż raz w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW :)
    Kupiłabym wszystko. I to różowo-błękitne stanowisko mnie oczarowała. Jakbym sprzedawała na targu to właśnie na takim stanowisku :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie targi, można spróbować ciekawego jedzenia i kupić świetne produkty! Gratulacje świetnej wyprawy, może następnym razem Pan naleśnikarz się nie zawstydzi ;)
    Zapraszam również do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Poczułam wielką chęć przeprowadzenia się do Dublina! Biedny pan od naleśników, chyba jest nieśmiały ;)Zawsze na takich targach najbardziej kusi mnie pieczywo, raj dla oczu <3 Ciekawi mnie jak smakują te fudges. Sama nie mogłabym się doczekać targów w Portugalii, szczęściarze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciężko mi określić smak fudges :) Niby krówki, ale się nie ciągną. Konsystencją trochę przypominają czekoladę, ale w sumie da się je miękko kroić. W smaku czuć mocno cukier, jakby to była masa cukrowa :)

      Usuń
  7. Kiedyś na pewno wybiorę się na tego typu targi! :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz