środa, 21 września 2016

Rzeczy, których brakuje mi w Irlandii

Witajcie

Dzisiaj post o kilku rzeczach, a raczej produktach spożywczych, których brakuje mi kiedy jestem w Irlandii. Nie mówię oczywiście, że tych rzeczy nie da się zdobyć, ale trzeba się po nie fatygować do polskiego sklepu i nie są one powszechnie dostępne. Piszę go w ramach ciekawostki, bo pewnie niedostępność niektórych z tych produktów was zaskoczy :)

#1 Twaróg- irlandczycy raczej nie raczą się twarogiem i ja nigdzie twarożku w sklepach niestety nie widziałam. A czy jest coś lepszego niż sernik czy placki twarogowe na śniadanie?
#2 Kapusta kiszona- nie jestem może maniaczką kapusty, ale lubię sobie chrupnąć od czasu do czasu.
#3 Ogórki kiszone- ogórków brakuje mi chyba bardziej niż kapusty, bo jednak świetnie pasuje do kanapeczek i wielu innych smakołyków.
#4 Świeże drożdże- w sklepach dostępne są jedynie drożdże w proszku, a moim zdaniem to nie to samo i jeżeli ich potrzebuję to zdecydowanie w świeżej wersji.
#5  Polski chleb- tutejszy chleb to zazwyczaj 'soda bread', który jest bardzo charakterystyczny, lekko słodkawy. Lubię go, ale jednak brakuje mi takiego zwyczajnego, polskiego grahama.
#6 Serek wiejski- co prawda można je kupić w sklepach, ale są obrzydliwe. W niczym nie przypominają tych polskich i po prostu ich nie lubię.
#7 Owoce sezonowe- maliny, borówki czy truskawki można kupić tu przez cały rok, ale niestety przez cały rok są tak samo jałowe, a ich cena nie ulega zmianie. Nie ma wysypu sezonowych owoców, które były by tanie i pyszne jak u nas.
#8 Smakowe piwa- o ile wybór piw i cydrów jest tutaj ogromny, o tyle smakowe piwa praktycznie nie istnieją. Ich brak nadrabiam cydrami, ale jednak czasem napiłabym się radlera czy Redd'sa :)
#9 Herbaty smakowe- wybór herbat czarnych jest w porządku, ale nie ma tak dużego jak w Polsce wyboru herbat smakowych co czasem mnie denerwuje

A na zakończenie posta irlandzki krajobraz :)

Mam nadzieję, że post was nie znudził. Dajcie znać czy coś was zaskoczyło :)

6 komentarzy:

  1. W ogóle podobno trudno dostać za granicą twarogi i serki wiejskie a jogurty naturalne pozostawiają wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twarogu też nie mam- tzn znajdzie się- sprowadzają z Polski w...pakistańskim sklepie:) ale kostka 200g kosztuje wtedy 20 zł:)
    serki wiejskie za to mają pyszne! są suchsze- tzn bez tej śmietanki ale na prawdę smakowe! kiszonek też brak, nie ma też wędzonych rzeczy ani dobrych kiełbas. piw smakowych w sumie nigdy nie widziałam w Norwegii, ale to dlatego że my tu praktycznie alkoholu nie pijamy a jak już to ten który przywieźliśmy sobie z Polski. Mi też bardzo brakuje sezonowych polskich warzyw i owoców! Pomidoru tutaj zawsze są jak papier!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko drożdże w proszku? TO słabo... Piwa smakowego akurat nie lubię, natomiast irlandzkie owszem ;) fajny wpis, jak wybiorę się na dłużej, to już będę wiedziała, czego się spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że nie sądziłam, że smakowych piw tam nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas polskich sklepów jest bardzo dużo, ceny niższe niż nawet w niektórych brytyjskich supermarketach. Mają tam wszystko łącznie z kiszonkammi, dlatego lubię tam zaglądać.
    Twaróg polski "Łowicz" jest u nas dostępny w Tesco.. Różne inne polskie produkty też w wielu supermarketach. Współczuję trochę tych braków :) Choć uważam, że nabiał na wyspach i tak mają lepszy, zwłaszcza sery.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Docenię konstruktywną krytykę, ale nie będę tolerować hejterstwa.
To nie jest miejsce na spam!
Nie musisz reklamować swojego bloga, na pewno zajrzę na Twojego jeżeli zostawisz komentarz