czwartek, 31 marca 2016

10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Irlandii part. 3

Witajcie

Jak już wspominałam- na początku ciężko było wymyślić 10 faktów, a teraz mam już materiał na część 3 i 4 :) Poprzednie dwa posty, które znajdziecie tu i tu cieszyły się sporym powodzeniem, więc przychodzę z kolejnymi.

1. Chodzenie w piżamie po ulicy- początkowo myślałam, że znajomi i chłopak zmyślają, aż do czasu kiedy sama zobaczyłam Irlandki biegające do sklepu w... piżamach. To naprawdę nie jest jakiś super rzadki widok i człowieka w piżamie czy kapciach na ulicy można spotkać bez większych problemów. Zdarzają się też ekstremalne przypadki chodzące po ulicy w tych udających zwierzęta kombinezonach :D Wałki na głowie w supermarkecie też nie są niczym szczególnym, czekam jeszcze tylko na okaz z maseczką na twarzy!

2. Bar w kościele- w Irlandii zdarzały się przypadki desakralizacji kościołów i tak oto w Dublinie powstał popularny pub nazwany The Church, który znajduje się w byłym kościele. Nie wiem jak wam, ale mi jest nieswojo pić piwo w miejscu gdzie znajdują się tablice pamiątkowe osób, które prawdopodobnie zostały pochowane w podziemiach, Irlandczykom to jednak zupełne nie przeszkadza :P 


3. Alkohol na komunii- w Polsce raczej wszyscy trzymają się tradycji, że na imprezach związanych z dziećmi i kościołem typu komunie raczej nie pija się alkoholu. W Irlandii picie piwska na komunii jest czymś zupełnie normalnym i akceptowalnym.

4. Oświadczyny 29 lutego- zwyczaj jest co prawda szkocki, ale w Irlandii też podobno praktykowany. Raz na 4 lata, w dniu 29 lutego Panie proszą Panów :) Kobieta może się wtedy bez żadnego problemu oświadczyć mężczyźnie- zwyczaj dla wszystkich zniecierpliwionych czekaniem Pań :D

5. Język irlandzki- może nie jest to jakąś tajemnicą, ale z drugiej strony niewiele osób o tym wie- tak, język irlandzki istnieje. Niewiedza na ten temat wzięła się pewnie z tego, że w Irlandii mówi się po angielsku i tak po prawdzie usłyszenie irlandzkiego jest niełatwą sprawą. Prawo mówi, że wszystkie nazwy miejscowości, dokumenty urzędowe itp. muszą być wystawiane w dwóch językach. Istnieje także Irlandzka telewizja i radio. Irlandzki moim zdaniem zupełnie nie przypomina angielskiego, jak dla mnie jest połączeniem języków skandynawskich i francuskiego :)


6. Travellersi- nie miałam pojęcia, że istnieją ludzie w Irlandii zwani travellersami, którzy są z pochodzenia Irlandczykami mieszkającymi w przyczepach jak cyganie, prowadzą oni koczowniczy i "dziki" tryb życia. Większość irlandczyków wypowiada się jednak na ich temat zbyt pozytywnie, ponieważ sprawiają wiele problemów.

7. Picie piwa- przeciętny Irlandczyk pije piwo na dwa łyki, naprawdę :D Przy czym kiedy jego pint (bo tak nazywa się tutaj kufel piwa, mieści 568 ml) sięga połowy barman stawia przed nim kolejny :) Wołanie o piwo, zwłaszcza w przypadku stałych bywalców pubów jest wręcz niedopuszczalne, barman ma ogarniać tematy :D

8. Obrączka i pierścionek zaręczynowy na lewej ręce- jak dobrze wiemy wyspiarze uwielbiają robić wszystko na opak i tak też zarówno pierścionek zaręczynowy, jak i obrączkę nosi się na lewej ręce.

9. Foki, palmy i delfiny- ciężko uwierzyć, że w kraju powszechnie uważanym za zimny rosną palmy i pływają foki :) Takie cuda można zobaczyć na półwyspie Howth obok Dublina i wierzcie mi, że te palmy bardzo mnie zaskoczyły. Fok nie udało nam się "upolować", ale widywali je tam znajomi. Podobno na zachodnim wybrzeżu można spotkać także delfiny!


10. Hurling i gaelic football- irlandczycy jako oryginalny naród mają też swoje specyficzne gry drużynowe. Hurling to gra do której używa się kijów i niewielkich piłek, podobno najszybszy sport świata. Gaelic football to kolejny irlandzki wymysł i jak dla mnie jest to totalny kosmos :D Połączenie koszykówki, piłki nożnej, rugby i siatkówki :D Ja mam problem z ogarnięciem futbolu amerykańskiego, a co dopiero takich cudów! Na mecz obu dyscyplin wybiorę się kiedyś na pewno :)

Hurling

Gaelic football

niedziela, 27 marca 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 54)

Witajcie

Chciałam wam życzyć wesołych Świąt Kochani!

 Owsianka z kiwi

 A kolejnego dnia omlet :D

 Testy kolejnej siłowni, chyba zostanę na dłużej :)

 Owsianka sobotnia :)

 Ten sernik jest obłędny, serio!


Wesołych Świąt :)

Udanego lanego poniedziałku i całego tygodnia! :)

czwartek, 24 marca 2016

Książka 2xME

Witajcie

Jakiś czas temu w moje łapki wpadła książka "2xME- Minimum zaangażowania, maksimum efektów' Tobiasza i Agnieszki Wilk. Zainteresowała mnie głównie z tego powodu, że twórcy są także twórcami strony facebookowej No cardio, a ja do fanów cardio nie należę. Sporo ciekawych i kontrowersyjnych informacji znalazłam na ich fp, więc tym bardziej ciągnęło mnie do czytania :)


Książka nie jest gruba, ale zawiera sporo rzetelnej wiedzy. Część jest co prawda bardzo kontrowersyjna i staje w opozycji w stosunku do sporej części szerzonych obecnie mądrości. Autorzy podchodzą do tematu bardzo profesjonalnie i przy każdej kontrowersyjnej informacji mamy link do badań naukowych, dzięki czemu możemy w internecie zweryfikować czy to o czym piszą ma faktycznie jakieś potwierdzenie w nauce. Całość napisana jest bardzo prostym, łopatologicznym językiem. Wszelkie dziwne pojawiające się słowa i procesy zachodzące w organizmie jak np. hipertrofia czy katabolizm są wyjaśnione w taki sposób, żeby każdy mógł zrozumieć o co chodzi. Mamy informacje na temat wszystkich składników odżywczych, tłuszczy korzystnych do smażenia oraz tych, które lepiej jednak stosować na zimno- to oczywiście nieliczne z poruszonych tematów.

System opracowany przez autorów ma na celu efektywną redukcję tkanki tłuszczowej przy jednoczesnym zachowaniu radości życia i jak najmniejszym zaangażowaniu. Nie ma tutaj mowy o godzinach cardio za którymi wielu ćwiczących nie przepada, wyrzeczeniach związanych z naszym ulubionym jedzeniem czy wielkością posiłków. Bywały momenty kiedy miałam ochotę powiedzieć "no ale" po czym docierało do mnie, że autorowi chodzi o jak najmniejszy wysiłek przy maksymalnym efekcie i ta zasada jest cały czas zachowana.

Sama zastanawiam się nad zastosowaniem ich diety, ale mam kilka takich 'ale', które byłoby ciężko przeskoczyć przy moim obecnym stylu życia. Sposób Agnieszki i Tobiasza jest niesamowicie intrygujący i nie chciałabym zdradzać tutaj na czym polegają niektóre części, bo wyrwane z kontekstu mogłyby nabrać zupełnie innego znaczenia.


Komu poleciłabym przeczytanie tej książki?
Wszystkim, którzy interesują się dietetyką i fitnessem, a chcieliby poszerzyć swoją wiedzę i spojrzeć na te tematy z nieco innej perspektywy. Jest to pozycja dla osób zabieganych, które chciałyby pozbyć się tkanki tłuszczowej, ale moim zdaniem sprawdzi się to głównie w przypadku osób prowadzących regularny tryb życia (jeżeli rozkład tygodnia wygląda u Ciebie tak, że codziennie wstajesz i kładziesz się o innych godzinach to ten system będzie ciężko wprowadzić). Wszyscy którzy nie lubią cardio i lubią desery na pewno pokochają tę książkę :)

Jak już wspomniałam wcześniej- nie zdradzę zbyt wiele, żeby nie narobić zbędnych plotek. Książkę możecie nabyć tutaj, na tej stronie znajdziecie także sporo przydatnych informacji i przepisów stworzonych przez autorów. Ich fanpage znajdziecie tutaj i tutaj.

wtorek, 22 marca 2016

Wrażenia z zawodów trójboju i nowy plan treningowy

Witajcie

Jak wiecie w ostatni piątek byłam na Akademickich Mistrzostwach Śląska w trójboju siłowym. Były to pierwsze jakiekolwiek zawody w moim życiu (bo konkursów z matmy to chyba nie wliczamy w kategorię zawodów, nie? :D). Przyznam szczerze, że zjadła mnie trema, a błędy popełnione w trakcie przygotowania również nie pomogły. Moje nogi były jak z waty, po prostu galaretka. Na rozgrzewce bez problemu zrobiłam 65 kg (to był błąd, nie robi się takiej rozgrzewki), a 70 kg na pomoście ważyło chyba z tonę! Nie udało mi się wstać ani jednego przysiadu. Za trzecim razem kiedy byłam już rozluźniona sztanga zjechała mi z pleców, a przynajmniej tak wyglądało to z mojej perspektywy. Dalszy start był już niemożliwy, 3 spalone (znacznie łatwiejsze do zrozumienia niż te piłkarskie- także keep calm, nie uciekajcie dziewczyny!) przysiady i brak możliwości oraz sensu zaliczania dwóch pozostałych bojów.


Nie jestem typem człowieka, który lubi stawać przed publicznością, a już tym bardziej nie w cholernie za krótkich spodenkach (moim zdaniem to wymaganie to barbarzyństwo i zbrodnia z cellulitem w roli głownej, serio!). Największy stres przeszłam chyba w trakcie ważenia, które nie odbywało się jak zapewniał trener w pełnym osprzęcie (czyli z pasem), a w bieliźnie... Możecie sobie wyobrazić moją minę kiedy to usłyszałam, a (w tym przypadku odpowiednie jest słowo "niestety") urodzoną striptizerką nie jestem. 
Płakać nie płakałam, bo przecież nie postawiłam na siebie 10 tysięcy, a jak się nie przegrywa hajsu to tak jak by się nie przegrywało wcale :D Nie powiem, było mi przykro, ale zamiast nadstawiać dupy trzeba wziąć na klatę i próbować dalej :) 
Przeanalizowałam z trenerem co i jak było nie tak. W końcu po okresie przygotowawczym, który trwał 2,5 tygodnia nie można było spodziewać się cudów! Teraz już dokładnie wiem nad czym trzeba pracować zarówno technicznie w każdym boju, ale także jak przygotować się do samej organizacji zawodów, która w tym przypadku była jedną wielką porażką! 
To tyle w gwoli wyjaśnienia co stało się ze mną i zawodami :) O ile jeszcze będą chcieli mnie w sekcji widzieć to za miesiąc start w samym wyciskaniu i życzę sobie żeby było lepiej!

Zmieniam plan treningowy i zaczynam lekkie eksperymenty z dietą. Ostatnie 3 tygodnie jadłam około 1900 kcal, ale postanowiłam ściąć jeszcze 100 kcal i zobaczyć jak pójdzie na nieco wyższym białku. Obecnym celem jest redukcja, ale przed zawodami pewnie wskoczę na wyższe kalorie, żeby nie tracić siły.



Rozpiska na dni tygodnia jest bardzo "mniej więcej", zwłaszcza, że idą święta i pewnie będzie to wyglądało troszkę inaczej. Postanowiłam dorzucić cardio z alternatywą wrzucenia go ewentualnie po siłówce. Treningi mają być ciężkie, ale obciążenia nieco niższe. Jedyne co chcę kontrolować to wyniki na klatkę, żeby wiedzieć z jakiego pułapu zaczynać zawody.

Dokładna rozpiska treningowa:
Nogi, barki:
Siady 4x5-8
Wykroki 4x8-12
Martwy ciąg na prostych nogach z hantlami 4x8-12
Suwnica 4x8-10
Uginanie podudzi na maszynie, 4x8
Wspięcia na palce, 4xmax
Wyciskanie żołnierskie 3x5-8
Arnoldki 3x8-12

Klatka, biceps:
Wyciskanie leżąc, 5x3-8
Rozpiętki, 3x8
Unoszenie talerza 3x10
Unoszenie hantli z supinacją 3x12-15
Sztanga łamana 3x12-15

Plecy, triceps:
Martwy klasyczny, 4x5-8
Wiosłowanie podchwytem, 4x6-10
Dzień dobry, 4x8-12
Ściąganie drążka do klatki 4x8-12
Podciąganie, 4xmax
Ściąganie drążka na bramie, 3x6-8
Pompki tricepsowe, 3xmax

Wam jeszcze raz dziękuję za trzymanie kciuków :) Świadomość, że dałam dupy przy takim dopingu naprawdę nie jest łatwa, ale wiem, że będzie lepiej. W końcu do trzech razy sztuka, nie? :)

niedziela, 20 marca 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 53)

Witajcie

Kolejny tydzień za mną. Im bliżej było piątku tym stres był większy, a na zawodach w piątek po prostu mnie zeżarł. Skończyłam zawody na spaleniu wszystkich przysiadów i pojechałam do domu, a w zasadzie na trening, żeby odreagować. Post z podsumowaniem i planami na przyszłość pojawi się na dniach, bo za trzymanie kciuków należy wam się kilka słów wyjaśnień.

 W niedzielę testowałam nową siłownię K8 Body Art w Mikołowie, maszyny robią wrażenie, ale niestety ilość talerzy, sztangi i hantle do 10 kg mnie trochę zawiodły

 Owsianka z truskawkami :)

 I z gruszką :)

 Trafiło się ostatnio kilka cieplejszych dni i trzeba było znaleźć okulary :)

 Śniadanie przed zawodami, przed ważeniem był już tylko banan. I to był chyba błąd, trzeba było cały dzień jeść normalnie...

 Po zawodach posiedziałam jeszcze chwilę na widowni, żeby popatrzeć na innych zawodników :)

 Po zobaczeniu tego zdjęcia nie byłam zadowolona i nie jest to kwestia miny srającego kota :D Byłam pewna, że nie udało mi się wstać żadnego przysiadu, a tu taka niespodzianka. Nie brakowało dużo :(

Wieczorne, przed spaniem :)

Miłego kolejnego tygodnia Kochani :) u mnie zapowiada się trochę luzu od uczelni < 3

wtorek, 15 marca 2016

Dlaczego kobieta ćwicząca na siłowni nigdy nie będzie wyglądać jak facet?

Witajcie

Ten temat chciałabym poruszyć od bardzo, bardzo dawna. Mój chłopak i znajomi są święcie przekonani, że prędzej czy później ćwicząc siłowo zrobię z siebie Hulka i nie będzie już dla mnie nadziei. W tym miejscu warto by było podkreślić czym jest wyglądanie jak facet w moim odczuciu, ponieważ wiem, że każdy ma na to inne spojrzenie (tak, mój chłopak już twierdzi, że wyglądam jak facet).


Sory dziewczyny, ale ani jak Arnold, ani jak Pani powyżej wyglądać nie będziecie :)
Dlaczego?

1. Kobiecy układ hormonalny- hormonem, który pobudza syntezę białek w komórkach mięśniowych jest testosteron. Masz jajniki, a nie jądra prawda? Oczywiście niewielkie ilości testosteronu są produkowane także w jajnikach, ale jednak apogeum jego produkcji następuje właśnie w jądrach. Amen. Po prostu Twój kobiecy organizm nie jest w stanie wyprodukować tyle testosteronu, aby nastąpiły jakieś monstrualne zmiany w kwestii przyrostu masy mięśniowej.

2. Kobiety są słabsze od mężczyzn- tak właśnie jest i żadna feministka nie przekona mnie do odejścia od tego twierdzenia. Choćbyśmy chciały to nigdy nie zrobimy takich wyników siłowych jak faceci i kropka. Jasne, istnieją kobiety, które mają szczególne wyniki, ale jednak mimo wszystko są to naprawdę bardzo nieliczne przypadki. Dlaczego o tym wspominam? Trzeba pamiętać, że nie samym testosteronem stoją mięśnie, on im jedynie w tym wzroście pomaga. Żeby mięśnie mogły rosnąć należy im fundować stały wzrost bodźców, a więc obciążeń. Bez zmian obciążenia na wyższe mięsień będzie stał w miejscu. Nasz organizm jest bardzo cwany i przystosowuje się do warunków z jakimi musi się zmierzyć. Duże obciążenie = duże mięśnie. Skoro nie jesteś w stanie podnieść tyle co facet to Twoje mięśnie po prostu nigdy do takich samych rozmiarów nie urosną.

3. Lata wyrzeczeń, diety, suplementacji i treningów- trzeba pamiętać, że te nieliczne kobiety wyglądające jak Hulk to nie są takie przypadkowe baby wzięte z ulicy. Ich wygląd wiąże się z latami ciężkiej pracy. Treningi po kilka razy dziennie, staranna dieta, dobrana suplementacja. Jesteś pewna, że mogłabyś wytrzymać przy diecie i treningu kulturystki więcej niż miesiąc? Ja jestem pewna, że wymiękłabym po tygodniu.

4. Środki zakazane- w waszych głowach pewnie cały czas plącze się pytanie "skoro fizjologicznie nie ma szans, żeby tak wyglądały to czemu wyglądają?". Otóż trzeba pamiętać, że żeby tak wyglądać trzeba brać całą masę niedozwolonych środków. Pewnie nie jedna osoba się oburzy, że na pewno na takich zawodach są kontrole antydopingowe. Niestety prawda jest smutna, żeby startować w najbardziej prestiżowych zawodach świata trzeba się wspomagać, innej opcji nie ma. Jest to jedyna opcja umożliwiająca kobiecie taki wygląd. Wachlarz nielegalnych środków jest naprawdę szeroki i nie ma co się rozpisywać, bo to nie poradnik małego koksiarza. Polecam przejrzenie zdjęć kulturystów z okresu kiedy jeszcze nie trenowali i tych z zawodów, rysy twarzy jakieś takie inne, prawda? Przypadek? Nie sądzę :)

Ciekawostka
Niedawno w Belgii odbywały się zawody kulturystyczne. Belgia jest krajem gdzie doping traktowany jest na równi z narkotykami i kontrole mogą być przeprowadzane nawet na siłowni. Po ogłoszeniu, że kontroli na zawodach będą poddawani wszyscy zawodnicy ze sceny uciekli... wszyscy.


Tak jesteś w stanie wyglądać (oczywiście cycki nie wchodzą w pakiet naturalnego budowania masy na siłowni, trzeba dokupić pakiet pro).


Wiem, że dla wielu fitnesski nadal wyglądają jak faceci, ale jest już chyba lepiej prawda? Jednak mimo wszystko chciałam zaznaczyć, że wyglądanie jak zawodniczka bikini fitness to nadal kupa roboty. Kilka miesięcy przed zawodami restrykcyjna dieta, ketoza (minimum węgli w diecie), diureza (odwodnienie organizmu), do efektu z tego zdjęcia dochodzi też pozowanie i bronzer. Każda z fitnessek w zależności od warunków fizycznych i ilości zawodów wygląda tak kilka dni czy tygodni w roku. Na plaży wyglądałaby po prostu jak fajna, szczupła laska :)

Tak będziesz wyglądać

po więcej zdjęć sylwetki Marty zapraszam na jej fp

I w końcu dochodzimy do tego co każda z nas może osiągnąć przy odrobinie determinacji i dyscypliny. Powyżej sylwetka dziewczyny ćwiczącej siłowo i dobrze się odżywiającej, jednak nie zawodniczki bikini fitness. Wygląda jak facet?

Mam nadzieję, że rozwiałam wasze wątpliwości i obaliłam jedną z wymówek przeciwko ćwiczeniom na siłowni :) Nie ma się czego bać dziewczyny!

niedziela, 13 marca 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 52)

Witajcie

Kolejny tydzień minął nie wiadomo kiedy. Studia powoli zaczynają dawać się we znaki, ale jeszcze nie jest tragicznie. Niestety czuję, że nie będzie tak wiecznie, bo ilość przedmiotów jest naprawdę duża i na każdy trzeba będzie coś zrobić. Dzięki temu, że studia mnie nie wykańczają mam czas na 3 treningi w tygodniu, w końcu już w piątek zawody! :)

 Na niedzielnym treningu miałam całą siłownię dla siebie, ale niestety zdążyłam zrobić tylko przysiady i martwe :(

 Klasycznie :D

 Prezent na Dzień Kobiet zrobiłam sobie sama :D w końcu udało mi się upolować buty w rozmiarze 35, które nie są za małe :)

 Omlet jabłkowy- nie wygląda dobrze, ale smak zdecydowanie to wynagradza :)

 Domowy burger po treningu to najlepsza rzecz na świecie <3 i="">

 Piątkowy cheat meal był mega :D byłam po badaniu krwi, a jak wiecie dla mnie to koniec świata (ale jestem już coraz bardziej dzielna!), więc cheat się należał :)

 Piątkowy trening był baardzo męczący- sprawdzaliśmy rekordy przed zawodami :) udało się przekroczyć magiczne 200 kg, a myślę, że może być tylko lepiej :)

 Omlet bananowy z konfiturą truskawkową :)

Upolowana w Biedrze :)

Życzę wam miłej niedzieli i kolejnego tygodnia. Dajcie znać co u was :)

piątek, 11 marca 2016

Podróże małe i duże- Irlandia, Ring of Kerry

Witajcie

Jak niedawno wspominałam wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę do Killarney i Ring of Kerry. Poprzedniego posta dotyczącego Killarney znajdziecie tutaj.
Ring of Kerry zachwyciło mnie chyba bardziej niż samo Killarney, nie wiem czy jest to kwestia tego, że w pierwszy dzień nie było pogody czy może tego, że jestem zdecydowanie człowiekiem morza i wybrzeże zawsze robi na mnie większe wrażenie :)

Plaża Rossbeigh




Irlandzki chowder to jedna z moich ulubionych zup. Rozgrzewająca, kremowa zupa z ryb i owoców morza robiona na białym winie. Nie muszą się tutaj obawiać wszyscy przeciwnicy rybnych zup, bo ta jedyna o dziwo 'nie wali rybą', a jest pysznie kremowa i zawiera kawałki ryb i owoców morza :) Po spacerze nad wietrznym i chłodnym wybrzeżem wchodzi jak masło! To co prawda nie był najlepszy chowder jaki jadłam, ale zjadłam ze smakiem. Chowder podaje się z tradycyjnym ciemnym chlebem i słonym masłem.

 Te dwie ledwo widoczne wysepki w oddali to wyspy Skellig. Na jednej z nich znajdują się ruiny opactwa pochodzące z wczesnego średniowiecza. Opactwo jest o tyle niesamowite, że budynki wyglądają jak ule! Marzy nam się popłynąć i zwiedzić Skellig, ale niestety do tego potrzebna jest idealna pogoda- po pierwsze ze względu na wzburzony ocean, a po drugie na to, że wyspy są skaliste i ciężko dostać się na nich do samego opactwa.

 Z wyspy Valentia rozciągają się piękne widoki m. in na wyspy Skellig, a także na wyspę Puffin na której bytują te urocze ptaki :D Liczyliśmy na to, że uda się je gdzieś zobaczyć na Ring of Kerry, ale niestety nie mieliśmy tyle szczęścia. Mamy powód, żeby wrócić :)

 Wybrzeże wyspy Valentia

 Widoki z Valentii

 Jedna z plaż znajdujących się na Ring of Kerry

Ośnieżone szczyty najwyższych gór Irlandii


Jak już chyba wspominałam- w te okolice wrócimy na pewno :) Przede wszystkim w okolicach Killarney i Ring of Kerry jest masa tras szosowych i trekingowych na rower, a także takich po których można poruszać się pieszo. Chcielibyśmy także zobaczyć Skellig i spotkać puffiny.

wtorek, 8 marca 2016

Kuskus na słodko

Witajcie

Kasza kuskus przewinęła się przez moją kuchnię już kilka lat temu, ale stosowałyśmy ją z mamą głownie na słono. Wszyscy uznali, że smakuje dobrze, ale nie wiedzieć czemu szybko o niej zapomnieliśmy. Ostatnio szukając w szafkach mojego chłopaka węgli do obiadu w moje ręce wpadł właśnie kuskus i po wsunięciu go na słono uznałam, że na słodko będzie sztos :D I był, więc dzielę się banalnie prostym i szybkim przepisem na smaczne śniadanie :)


Składniki (2 porcje)
Pół szklanki kaszy kuskus
Szklanka mleka (jak najbardziej może być roślinne, doda fajnego aromatu)
Łyżka miodu
Dodatki (świeże i suszone owoce, orzechy, nasiona, pestki, przyprawy, kakao, masło orzechowe, dżem)

Sposób przygotowania
Mleko wlewamy do garnka i zagotowujemy, dodajemy kaszę i mieszamy. Dodajemy miodu i wrzucamy wszystkie dodatki (świeże owoce dopiero po ugotowaniu) i gotujemy do momentu kiedy kuskus wchłonie całe mleko. Zajadamy ze smakiem :)

Dajcie znać czy jedliście kuskus na słodko i co o nim myślicie :) Jest to fajna alternatywa dla owsianki i chyba nawet szybsza do zrobienia. Na ostatnie zimowe poranki będzie jak znalazł!

niedziela, 6 marca 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 51)

Witajcie

Kolejny tydzień za nami :) Myślałam, że na studiach będzie urwanie głowy, a póki co jest znośnie.
Zawody trójboju siłowego na 18.03 mam potwierdzone, więc wpadają 3 ostre treningi w tygodniu :) Poza tym interwały od czasu do czasu.

Zdjęcie niestety nie najlepszej jakości, ale pojemniki się robią i są jedzone :D codziennie do szkoły coś dobrego :)

Nawet nie wiecie jakiego mam ostatnio pecha! W tym tygodniu na mojej drodze stanęły dwa wypadki. Jeden z nich był śmiertelny, w korku stałam 2,5 godziny, a na zajęcia nie dojechałam w ogóle... Dobrze, że pojemniki były ze mną :)

Kolejny dzień, kolejne żarełko :D

 We wtorek poszłam na pierwszy trening trójboju, który skończył się późno. Moje autobusy jeździły już średnio i musiałam gdzieś przeczekać- krem z pomidorów był na rozgrzanie się :)

 Standardowo- omlet :D

 Nowe nabytki z Decathlonu :D

 Owsianka z porzeczkami < 3

 Znalazłam je! Szpilki idealne < 3 co prawda jeszcze nie kupiłam, ale będą moje :)

 Dyskoteka na paznokciach :D Są cudowne, prawda? :)

I znowu królowa śniadań :) Tym razem z truskawkami 

Placki bananowe :) Robiłam je wczoraj w wersji z odżywką białkową, ale po pierwsze nie umiałam się nimi najeść, a po drugie dzisiaj odżywka psułaby mi makro :P Więc zamiast niej dorzuciłam płatki owsiane i było pysznie :)

Dajcie znać co u was! Miłego tygodnia Kochani :)