środa, 27 kwietnia 2016

Fitnessowa wish-lista part. 2

Witajcie

Jak widać moja wish-lista zrobiła się znacznie dłuższa niż powinna i chyba jedyne co mi zostało to pisać list do Mikołaja :D Pierwszą część znajdziecie tutaj.

#6 Koszulka superbohatera Under Armour- ostatnio opanowały internet i strasznie wpadły mi w oko :D Koszulka Batmana czy Supermana po prostu krążą mi po głowie i nie mogę jej sobie wybić. Słyszałam też już cuda na temat ich dobrej jakości, szkoda tylko, że są takie drogie i w zasadzie to nie wiem czy w ogóle produkują je w wersji dla kobiet :D


#7 Kubek GymHero- nie ma co ukrywać, że wiele produktów tej marki strasznie mi się spodobało, ale legginsów mam już pół szafy, a fit-kubka ani pół! :D



#8 Rozpinana bluza- chodzi mi po głowie od dawna, bo to dobra rzecz na bieganie w chłodniejsze dni, ale także często przydaje się w czasie rozgrzewki na siłowni. Ważne jest dla mnie, żeby była rozpinana, bo łatwo się ściąga, no i bez kaptura, bo robienie przysiadów w kapturze do przyjemnych moim zdaniem nie należy.




#9 Czarne buty- tu już tematy bardziej lifestylowe niż typowo fitnessowe, ale czarne buty w typie Roshe One bardzo by się przydały. Niestety roszki to dla mnie totalne szmaty, które rozwaliłabym pewnie po miesiącu, więc rozglądam się za czymś porządniejszym. W temacie butów- takie specjalne do ciężarów też bym przygarnęła :D


#10 Odżywki- lista odżywek jakie widziałabym u siebie jest cholernie długa :P Wskoczyłam ostatnio na wyższe białko, a WPC, które mam sięga dna. Na pewno białko w formie WPC lub WPI i kazeina bardzo by się przydały. Myślę też nad przedtreningówką i dodatkowymi witaminami. Tyle z podstaw, nie ma co za bardzo puszczać wodzy wyobraźni!


A wy macie taką listę zachciewajek czy raczej od nich stronicie? :D

niedziela, 24 kwietnia 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 58)

Witajcie

W końcu po całym dniu udało mi się znaleźć w sobie chęci na napisanie tego posta :D Dni po imprezie bywają trudne, naprawdę!

 Naszło mnie ostatnio na Cheeriosy z jogurtem 

A tu już owsianka z winogronami :)

 W poniedziałek zaliczyłam pierwszy trening z sekcją ciężarów. To chyba w końcu ten sport, który zostanie ze mną na dłużej :) Efekty są niesamowite i to z treningu na trening!

 Pierwsze truskawki w tym roku, niestety bez szału :( Czekam na sezon :)

 Nowy, piękny JoyBox :)

 Nie, w domu mnie nie biją :D Tak wyglądałam po środowych ciężarach, a zakwasy miałam 3 dni!

 Przygotowanie do imprezy :D

 A tu już w drodze na osiemnastkę koleżanki :) Objadłam się jak nigdy :D

 Jak widać rurki robiły szał :D


A teraz do łóżka i jutro do szkoły. Nie chce mi się jak nigdy, ale nic nie poradzę, uczyć się trzeba :P Miłego tygodnia Kochani!

czwartek, 21 kwietnia 2016

JoyBox 'Wiosna'

Witajcie

Ostatnio częstotliwość docierania JoyBoxów totalnie mnie zaskakuje :) Na stronie głównej jeszcze wisi post o boxie z edycji specjalnej, a tutaj do mojego domu zawitał box o nazwie 'Wiosna'. Dzięki boxom udało mi się poznać kilka ciekawych marek, a w tym pudełku jest ich istny wysyp!

 Pudełko prezentuje się jak zawsze pięknie :) Wygląd boxów to zdecydowanie ich mocna strona!


1. Krem do rąk intensywnie odżywiający, AA, 75 ml- dzięki JoyBoxowi mam krem do rąk dosłownie w każdej torebce :) Póki co muszę zdenkować stare, ale produkt z olejkiem arganowym na pewno nie przejdzie u mnie obojętnie. 
2. Szampon do włosów i ciała, Bio IQ, 200 ml- nigdy nie miałam takiego produktu, ani nie kojarzę tej marki, ale zdecydowanie dobrze działa na mnie informacja, że jest to produkt bez chemii. W domu kończą mi się szampony, ale zabiorę go chyba na siłownię, bo tam taki wielofunkcyjny produkt na pewno o wiele bardziej się sprawdzi.
3. Glinka żółta, CosmoSPA, 100 g- w okresie kiedy interesowałam się bardziej kosmetykami naturalnymi na pewno sama zakupiłabym tego typu produkt. Na razie poleży i poczeka aż wykończę całą masę zalegających mi maseczek :D
4. Krem pod oczy, Oeparol Essence, 15 ml- ten produkt pójdzie w ruch od zaraz :) Nigdy nie miałam kremu pod oczy i od pewnego czasu zastanawiałam się nad jego zakupem, ale zawsze były jakieś ważniejsze wydatki. 
5. Krem do stóp, Eveline, 100 ml- kremów do stóp też póki co mam zapas, ale wina jest tu tylko i wyłącznie moja- nie cierpię ich używać :D Mam nadzieję, że uda mi się podgonić zużycie i zadbać o stópki przed latem :)


1. Balsam do ciała, Vianek, 300 ml- balsamów również mam już cały zapas, ale nie za sprawą boxów, a własnego lenistwa. Ze smarowaniem się balsamami mam podobnie, jak ze smarowaniem stóp- unikam jak ognia. Podoba mi się, że produkt ma pompkę :) Balsam jest chyba jakoś "spokrewniony" z chwaloną marką Sylveco, więc tym bardziej nie mogę się doczekać używania!
2. Krem CC, Delia, 30 ml- nie używałam jeszcze kremu BB, ani też CC, ponieważ moja skóra jest dość problematyczna i potrzebuje większego krycia. Liczyłam, że ten będzie fajny pod względem wakacji, ale wydaje mi się za ciemny, więc pewnie przejmie go moja mama :)
3. Błyszczyk do ust, La Luxe, 7,5 ml, kolor 25- tę markę poznałam właśnie dzięki pudełkom i miałam o niej całkiem niezłe zdanie. Niestety błyszczyki, zwłaszcza w jasnych kolorach to zupełnie nie moja bajka i będzie trzeba poszukać mu właściciela. 
4. Puder prasowany, Cosmepick, 12 g, kolor: 3 ivory- niestety jak na kolor ivory to wydaje mi się masakrycznie ciemny i liczę, że może dam radę używać go w wakacje.

Dodatki: gazeta Joy, peeling Marc Inbane, różowa kabelkowa gumka, spinka do włosów, rabat do answear.com i ulotka z Vianek

Mam dla was 10% kod rabatowy na markę Bio IQ na zakupy w sklepie www.bioiq.eu, który możecie zrealizować do 30 kwietnia
kod: BIOIQnaturalnie

JoyBox 'Wiosna' możecie zamówić tutaj za 49 zł z przesyłką gratis!

Dajcie znać czy skusiłybyście się na zawartość tego boxa :)

wtorek, 19 kwietnia 2016

Dywanowe ćwiczenia na brzuch

Witajcie

Jak wiecie obecnie większość czasu spędzam na siłowni, ale są takie dni kiedy robię tylko cardio, często w formie interwałów i wtedy do takiego treningu dorzucam jeszcze brzuch, którego nie chce mi się zazwyczaj robić na siłowni. Jestem jednak typem lenia i robienie brzucha "z głowy" totalnie mi nie wychodzi, a moje pomysły kończą się na brzuszkach i plankach. Nie mówiąc o tym, że zazwyczaj uznaję, że 5 powtórzeń przecież wystarczy :D Zaczęłam szukać filmików na brzuch, bo przyznam szczerze, że klepanie w kółko Mel B już powoli mi się znudziło. Przeszukując internet wpadłam na treściwy kanał yt o którym trochę dzisiaj opowiem. 

Ćwiczenia z serii Turbo to coś co chyba najbardziej może zbliżyć nas do płaskiego brzucha. Jak wiadomo mitem jest, że dzięki ćwiczeniom na brzuch stanie się on płaski, ćwiczenia pozwalają nam tylko wyrobić mięśnie, ale tłuszcz nadal na nim zalega. W tej serii ćwiczenia są dynamiczne i pozwalają się napocić, a więc nie tylko wyrabiają mięśnie, ale także pomagają się tej zbędnej oponki pozbyć. Turbo jest dynamiczne i zawiera wiele ćwiczeń, które angażują także bardzo ważne dla nas mięśnie stabilizujące. Trening trwa około 10 minut, zawiera 10 ćwiczeń, które są rozdzielone 15 sekundowymi seriami. Nie zajeżdżamy się treningiem bez przerw, co dla mnie jest rozsądne. W końcu nawet brzuch tych przerw czasem potrzebuje :)


Na kanale znalazłam także filmik instruktażowy, który obrazuje nam jak poprawnie wykonać plank. Zauważyłam, że z tym pozornie łatwym ćwiczeniem wiele osób ma problem i nie jestem tutaj wyjątkiem. Jak dla mnie technika to podstawa, a dzięki tego typu instruktażom udaje mi się ją udoskonalać. Filmik jest krótki, ale wszystko co ważne jest w nim przekazane. Ja największy problem mam z nadmiernym opuszczaniem miednicy co powoduje, że kręgosłup jest krzywo. Zwrócił mi na to uwagę trener na siłowni jeszcze w zeszłym roku. 


Więcej ćwiczeń na płaski brzuch z tego kanału.

Lubicie robić brzuch czy raczej unikacie? Przyznam szczerze, że nie jestem fanką, ale brzuch robić trzeba, bo to mięśnie bardzo przydatne przy wielu innych ćwiczeniach :)

niedziela, 17 kwietnia 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 57)

Witajcie

Zdjęć mało, bo tydzień przeleciał jak przez palce, ale coś tam jest :)

W środę miałam zawody z wyciskania leżąc, więc omlet mocy obowiązkowy!

 Skończyłam z wynikiem 35 kg :) Wyciskacz ze mnie żadny, ale zadowolona z siebie jestem :)

 Nowy masażer :) do lata będzie masowane!

 Omlet owsiany :)

 Śniadanie na wypasie, w końcu niedziela!

Miłego tygodnia Kochani :)

wtorek, 12 kwietnia 2016

JoyBox "Loreal"

Witajcie

W piątek przyszło do mnie najbardziej wyczekiwane ze wszystkich pudełek do tej pory :) Pudełko to edycja specjalna "Loreal", zawiera mniej produktów niż zwykle, ale za to znacznie bardziej treściwych :) 



 1. Olejek w kremie, Loreal, 150 ml- skończyła mi się odżywka, więc taki krem bez spłukiwania to strzał w dziesiątkę. Nigdy wcześniej nie testowałam tego typu produktów i jestem ciekawa jak sprawdzi się na moich cienkich włosach, mam nadzieję, że nie będzie ich obciążał.
2. Eliksir odżywczy, Loreal, 100 ml- olejek do zabezpieczania końcówek to u mnie produkt, który stosuję codziennie zarówno przed, jak i po suszeniu włosów. I tutaj znowu mam szczęście, bo mam na wykończeniu olejek Isany, a o tych z Loreal słyszałam już wiele dobrego :) Wiem, że któryś z nich nakładała mi na włosy moja fryzjerka i przypadł mi do gustu.


1. Krem-maska na noc, Loreal, 50 ml- w którymś boxie była próbka podobnego produktu i pomysł na niezmywalną maskę na noc bardzo mi się podobał. Moja skóra po zimie nie może dojść do siebie i jest strasznie sucha, więc jak tylko skończę krem Babuszki Agafii to z chęcią przystąpię do testowania. 
2. Krem-olejek, Loreal, 50 ml- nie mam pomysłu za bardzo na zastosowanie tego kremu, potrzebowałabym czegoś na dzień, ale nie wiem czy przy tym olejku w składzie nie skończy się świecącą skórą. Któraś z was stosowała coś podobnego? Może macie jakieś rady? :) 
3. Olejek do twarzy, Loreal, 30 ml- jakoś póki co nigdy nie przekonałam się do olejków do twarzy, ale z chęcią się przełamię. Przypuszczam jednak, że będzie musiał trochę zaczekać, aż wykończę inne produkty na noc.

Box możecie kupić tutaj za 49 zł z wysyłką gratis :)

Od pewnego czasu wprowadziłam u siebie projekt denko, czyli grzecznie wykańczam dany produkt zanim otworzę kolejny tego samego typu :) Mam nadzieję, że szybko będę mogła przejść do testowania produktów z tego boxa!

Dajcie znać czy wpadł wam w oko, bo mi bardzo :) Wiem, że wszystkie produkty na pewno mi się przydają, a sam Loreal rzadko wpada w moje łapki ze względu na ceny.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 55 i 56)

Witajcie

Jak wiecie w zeszłym tygodniu byłam chora i zrobiłam całe 2 zdjęcia, więc dzisiaj dodaję podwójnego posta :)

 Kaczka mojej babci zrobiona w lany poniedziałek :D Obłęd!

 W środę po świętach złapała mnie grypa żołądkowa, nie miałam za dużo czasu na leżenie, ale jeśli mogłam się obijać w łóżku to zdecydowanie z tego korzystałam :)

 Owsianka kokosowa z gruszką 

Omlet mocy < 3

 Nowe wiosenne paznokcie < 3

 Czekając na autobus postanowiłam sprawdzić nową kawiarnię na dworcu :)

Babcia często robi mielone, a ja przerabiam je na burgery :D

Od kiedy doszłam do siebie jest ostro trenowane!

 W piątek przyszło wyczekiwane pudełko, co jest w środku już za kilka dni na blogu :)


 Było trenowane, żeby mogło być balowane :D Trochę niewyraźne z piątku :P

A w sobotę (nie taki) mały cheat z bratem :)

Niedzielna owsianka i świeży sok :)

Miłego kolejnego tygodnia Fighterzy!

czwartek, 7 kwietnia 2016

Pas kulturystyczny

Witajcie

Przez większość czasu kiedy ćwiczę na siłowni nie byłam zbyt wielką fanką pasa kulturystycznego, jednak ostatnio się do niego przekonałam. Mam dla was kilka informacji na temat tego jak i po co go w ogóle używać.

Cel używania pasa kulturystycznego
Pasa używamy po to, aby zabezpieczyć odcinek lędźwiowy naszego kręgosłupa. W czasie ćwiczeń z dużym obciążeniem nasz kręgosłup jest narażony na kontuzje, a mięśnie stabilizujące, które zazwyczaj go chronią nie zawsze są w stanie poradzić sobie z obciążeniem jakiego używamy do ćwiczeń. Pasa używa się głównie przy ćwiczeniach wielostawowych w które zaangażowane są w dużej mierze grzbiet i nogi takich jak martwe ciągi, przysiady, ale też wyciskanie sztangi.

Jak stosować?
Pas zakładamy w okolicach talii, wciągamy brzuch i zapinamy, w czasie powtórzenia nabieramy powietrza do przepony, tak aby pas był zblokowany. Używamy go tylko do dużych obciążeń! Czyli takich, które zaczynają się od masy naszego ciała i więcej (ja zakładam zazwyczaj nie wtedy kiedy osiągam ciężar równy masie ciała, ale jedna, dwie serie przed rekordem). Nie powinniśmy nosić go przez cały trening, zakładamy na serię i zaraz po niej ściągamy.
Dlaczego nie można stosować go przy małych ciężarach? Pas ma wspomóc nasze mięśnie stabilizujące wtedy kiedy mogą nie dać sobie one rady z ciężarem, natomiast ogólnie w treningu powinno zależeć nam, aby mięśnie te były jak najmocniejsze, a ich rozwój następuje także w czasie ćwiczeń wielostawowych. Stosując pas osłabiamy mięśnie stabilizujące, a tym samym, zamiast rozwijać je do takiego stopnia, aby mogły one same poradzić sobie z dużym ciężarem, hamujemy ich rozwój i możemy dorobić się kontuzji. 
Noszenie pasa przez cały trening (czyli np. przy ćwiczeniach na biceps) nie tylko jest bezsensowne, ale także niekorzystnie wpływa na nasze narządy wewnętrzne. 

Komu jest polecany?
Pas jest polecany dla osób zaawansowanych, stosujących duże obciążenia, zwłaszcza przy cyklach na masę i siłę, bo wtedy są one największe. Osoby, które dopiero zaczynają po pierwsze powinny stopniowo dochodzić do dużych ciężarów, więc pas nie jest im potrzebny, a ponad to powinny skupić się na wzmocnieniu mięśni stabilizujących.

Pasy można znaleźć w większości siłowni i korzystać z nich do woli, jednak tutaj pojawia się problem z rozmiarem. Jeżeli faktycznie jest wam potrzebny i będzie często używany to warto zastanowić się nad zakupem własnego egzemplarza.


Tak jak napisałam, pas nie jest gadżetem dla każdego i nie ma co ślepo podążać za modą. Na początku mojej przygody z siłownią pewien osobnik usilnie próbował mnie do pasa przekonać, a wtedy moje wyniki w martwym ciągu nie przekraczały 30 kg i do dziś cieszę się, ze byłam mądrzejsza i nie posłuchałam :) Używacie pasa czy może nie uważacie go za konieczność?

wtorek, 5 kwietnia 2016

Fitnessowa wish-lista part. 1

Witajcie

Nazbierało mi się ostatnio kilka zachciewajek i wyszło ich nawet na dwa posty :D Ostatnie listy wiem, że zrealizowałam całkiem nieźle, ale trochę mi to zajęło :)

1# skarpety do martwych ciągów- skarpet zachciało mi się przed zawodami, a w zasadzie nie zachciało- musiałam je mieć. Pożyczyłam piłkarskie od koleżanki, ale nie powiem, że zdecydowanie bardziej zachciało mi się tych od Wake Up and Squat. Nie jestem do końca pewna czy są przeznaczone do martwych, ale są świetne :)


2# paski do martwych ciągów- byłyby wybawieniem z moim problemem słabego chwytu. O ile przy martwych ciągach nie mogę ich używać ze względu na zasady trójboju to jednak jest wiele ćwiczeń na nogi, które wykonuję z hantlami i ciężar mógłby być znacznie wyższy- w końcu to nogi mają dostać w kość, a nie ręce prawda? Jedyny problem z paskami jest taki, że pomimo prób po prostu nie jestem w stanie zamontować ich samodzielnie na gryfie :D


3# pas kulturystyczny- nigdy nie byłam zwolenniczką stosowania pasa, ale od kiedy trenuję trójbój to czuję znaczną różnicę przy robieniu rekordu w pasie i bez niego. Mam zamiar używać go tylko do bardzo dużych obciążeń, bo noszenie go cały czas nie ma sensu. Niby na siłowniach są one dostępne, ale często za duże, a jednak co swój to swój.


4# wałek do masażu wel pianka do nauki pływania- słyszałam cuda na temat magicznego wałka do masażu i mam ochotę spróbować. Jednak mądra koleżanka (albo raczej jej mądry fizjo) podsunęła mi, że można w tym celu wykorzystać zwykły piankowy wałek do nauki pływania, z Decathlonu, za parę zyla :)

5# dres- od dłuższego czasu marzą mi się porządne, szare, dresowe spodnie. Zmierzyłam już zylion par i nic, no po prostu nic nie pasuje. A znacznie łatwiej wepchnąć dupsko po treningu w dresy niż w jeansy, prawda? :) Tutaj także nie będę ukrywać, że przejrzałam już asortyment Wake Up and Squat, ale stacjonarnie na pewno będę się jeszcze rozglądać :D


Macie zachcianki czy raczej staracie się unikać tego typu list? :D

niedziela, 3 kwietnia 2016

Guacamole

Witajcie

Dzisiaj mam dla was przepis na coś co baaardzo, bardzo lubię :) Będzie to meksykańska pasta guacamole, której zrobienie zajmuje dosłownie chwilę, a smak jest świetny :)

Składniki
1 dojrzałe avocado
ząbek czosnku
2 łyżki soku z limonki (opcjonalnie z cytryny)
sól i pieprz do smaku

Opcjonalnie
chilli w płatkach (mój wybór)
kropla sosu tabasco
posiekany w drobną kostkę niewielki pomidor
posiekana ostra papryczka
świeża mięta
posiekana drobno czerwona cebula


Sposób przygotowania
Avocado kroimy na pół i drążymy wnętrze, skrapiamy sokiem z limonki. Czosnek przeciskamy przez praskę lub siekamy na drobne kawałki i dodajemy do miski z avocado. Całość blendujemy lub miksujemy tak, aby powstała gładka masa. Na koniec i doprawiamy solą i pieprzem. Ja dodałam jeszcze płatki chilli do ostrości, możecie także dodać inne składniki na które macie ochotę. Guacamole lubi się "przegryźć", więc dobrze je na chwilę odstawić.

Propozycja podania
-smarowidło na kanapkę czy tartinki
-dip do nachosów, chipsów czy słupków warzywnych
-w wersji miętowej świetnie sprawdza się jako dodatek do jagnięciny


Napiszcie czy znacie i lubicie :) O dobrych właściwościach avocado chyba nie muszę wam mówić! :)