środa, 28 września 2016

#2 Foodbook

Witajcie

Dzisiaj kolejna jedzeniowa kartka z kalendarza :)

Śniadanie: jajko sadzone, chleb z hummusem, sery, szynki i domowy pasztet, świeży sok pomarańczowy


Lunch: krem z pieczonego buraka z serem halloumi, pieczywo z guacamole
Przepis na krem tutaj
Przepis na guacamole tutaj


Obiad: penne z sosem pomidorowym, kurczakiem i cukinią


Kolacja: jajo sadzone z kiełkami, sałatka z jarmużem, quinoa i fasolą


sobota, 24 września 2016

Fit-batoniki bez pieczenia

Witajcie

Na mojej liście rzeczy do ugotowania w czasie wakacji znalazły się także batoniki w zdrowszej wersji. Mam dla was banalnie prosty, 5-cio minutowy przepis na coś pysznego :) Jeżeli lubicie wszelkie "zdrowe" i owsiane batony sklepowe to te chyba biją je na głowe. Są świetne w smaku (nie zawsze o wersji domowej i zdrowszej można powiedzieć, że jest lepsza niż sklepowa) i bardzo proste w wykonaniu :)

Składniki
1,5 szklanki płatków owsianych
Szklanka posiekanych dodatków (u mnie daktyle, słonecznik i pestki dyni)
Pół szklanki miodu
5 łyżek oleju kokosowego
2 łyżki masła orzechowego (można dodać więcej masła kosztem oleju, ja nie miałam go już w domu)


Sposób przygotowania
Miód, olej i masło umieszczamy w garnku (takim, żeby pomieścił później resztę składników) i stawiamy na małym ogniu. Masa ma się rozpuścić i połączyć, nie zapominajmy o ciągłym mieszaniu. Do miski wrzucamy wszystkie suche składniki i mieszamy je ze sobą, a następnie dorzucamy je do garnka z masą miodową. Łyżką mieszamy całość tak aby powstała gęsta masa. Wykładamy małą blaszkę folią aluminiową lub papierem do pieczenia po czym wylewamy na nią masę. Masę rozprowadzamy równomiernie i mocno ubijamy, blachę owijamy z góry folią i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

Jeden baton zdecydowanie wystarczy nawet dla największego łasucha! Duża ilość miodu i słodkie dodatki sprawiają, że batony są naprawdę słodkie, a masło i olej, że są także tłuste i treściwe. Nie jest to niskokaloryczna przekąska, ale na pewno zdrowa i smaczna :) Batony dobrze smakują po 2 dniach w lodówce kiedy wszystkie dodatki się przegryzą. Nie ma co się martwić, że batony będą twarde albo gumowe- są idealne!

środa, 21 września 2016

Rzeczy, których brakuje mi w Irlandii

Witajcie

Dzisiaj post o kilku rzeczach, a raczej produktach spożywczych, których brakuje mi kiedy jestem w Irlandii. Nie mówię oczywiście, że tych rzeczy nie da się zdobyć, ale trzeba się po nie fatygować do polskiego sklepu i nie są one powszechnie dostępne. Piszę go w ramach ciekawostki, bo pewnie niedostępność niektórych z tych produktów was zaskoczy :)

#1 Twaróg- irlandczycy raczej nie raczą się twarogiem i ja nigdzie twarożku w sklepach niestety nie widziałam. A czy jest coś lepszego niż sernik czy placki twarogowe na śniadanie?
#2 Kapusta kiszona- nie jestem może maniaczką kapusty, ale lubię sobie chrupnąć od czasu do czasu.
#3 Ogórki kiszone- ogórków brakuje mi chyba bardziej niż kapusty, bo jednak świetnie pasuje do kanapeczek i wielu innych smakołyków.
#4 Świeże drożdże- w sklepach dostępne są jedynie drożdże w proszku, a moim zdaniem to nie to samo i jeżeli ich potrzebuję to zdecydowanie w świeżej wersji.
#5  Polski chleb- tutejszy chleb to zazwyczaj 'soda bread', który jest bardzo charakterystyczny, lekko słodkawy. Lubię go, ale jednak brakuje mi takiego zwyczajnego, polskiego grahama.
#6 Serek wiejski- co prawda można je kupić w sklepach, ale są obrzydliwe. W niczym nie przypominają tych polskich i po prostu ich nie lubię.
#7 Owoce sezonowe- maliny, borówki czy truskawki można kupić tu przez cały rok, ale niestety przez cały rok są tak samo jałowe, a ich cena nie ulega zmianie. Nie ma wysypu sezonowych owoców, które były by tanie i pyszne jak u nas.
#8 Smakowe piwa- o ile wybór piw i cydrów jest tutaj ogromny, o tyle smakowe piwa praktycznie nie istnieją. Ich brak nadrabiam cydrami, ale jednak czasem napiłabym się radlera czy Redd'sa :)
#9 Herbaty smakowe- wybór herbat czarnych jest w porządku, ale nie ma tak dużego jak w Polsce wyboru herbat smakowych co czasem mnie denerwuje

A na zakończenie posta irlandzki krajobraz :)

Mam nadzieję, że post was nie znudził. Dajcie znać czy coś was zaskoczyło :)

niedziela, 18 września 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 71)

Witajcie

Piąty tydzień w Dublinie za mną, a to oznacza, że jutro wakacje! W przyszłym tygodniu nie spodziewajcie się posta z tej serii, ale nie zostawię was z niczym- zaplanuję kilka postów na czas mojej nieobecności :)

 Tydzień rozpoczęliśmy puddingiem z tapioki z musem mango i malinami

 W poniedziałek wybrałyśmy się z Eweliną na kawę- dla mnie pumpkin spice, dla Eff chai latte

 We wtorek obchodziliśmy z moim chłopakiem czwartą rocznicę, więc w poniedziałek w nocy zrobiłam mu małą niespodziankę kiedy wrócił z pracy :)

 Rewanżowo dostałam takie pyszności do łożka rano :)

 Dun Laogharie to świetny spot do łapania pokemonów, a przy okazji jedno z naszych ulubionych miejsc w okolicy :)

 Wybraliśmy się tam w środę na rowery, łącznie wyszło około 50 km

Krem z groszku z mięsem kraba i chorizo

W środę bilety do kina są za piątaka, więc wybraliśmy się na Sausage Party. Przed kinem wypiliśmy kilka drinków w TGI Friday


 W czwartek byliśmy znowu w Dun Laoghaire, ale tym razem samochodem. Odkryliśmy mały park, kawiarnię i szwędaliśmy się uliczkami miasteczka



Jest już co prawda coraz bardziej jesiennie, ale całkiem słonecznie :)

Ja wracam do pakowania, a wy dajcie znać jak minął wam ostatni tydzień :)

czwartek, 15 września 2016

#1 Foodbook

Witajcie

Od kilku tygodni jestem w Dublinie i mam więcej czasu na to, żeby fotografować swoje posiłki. W związku z tym nareszcie udało mi się skręcić foodbooka :) Dzisiejszy post będzie raczej formą inspiracji, nie liczcie na dokładne dane dotyczące kalorii i makro, bo po prostu ich tutaj nie liczę. Zazwyczaj jadam 3-4 posiłki dziennie, bo tak mi tutaj najwygodniej.

Śniadanie: pudding chia na mleku kokosowym z musem mango
Przepis tutaj


Lunch: krem z kalafiora z pieczywem 
Przepis tutaj


Obiad: pieczona papryka z sosem czosnkowym (na zdjęciu połowa porcji)
Przepis tutaj


Kolacja: zapiekanki z avocado, serem i szynką, sałatka z różnego rodzaju fasoli


Dajcie znać czy coś wpadło wam w oko :) Ja się cieszę, że na piecu stoi obiad, bo sama zgłodniałam :D

wtorek, 13 września 2016

Craft & Food Market

Witajcie

Wydaje mi się, że już kiedyś wspominałam o tym, że uwielbiam targi. Zazwyczaj kiedy z moim chłopakiem wpadamy na targ to kończy się to źle dla naszego portfela, bo kupujemy wszystko co cieszy oczy :) Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o świetnym targu, który od czasu do czasu organizowany jest w Phoenix Parku.  Postanowiłam dam wam o tym znać, bo mam czytelników mieszkających czy odwiedzających Dublin :)

Adres 
Farmleigh 
Phoenix Park
Dublin

Najbliższy targ
2 październik


 Targ znajduje się na placu przy posiadłości Farmleigh w Phoenix Parku. Nie jest duży- łącznie to około 15 stoisk z rękodziełem, słodyczami, owocami oraz kilka budek z lodami, naleśnikami czy hot dogami

 Czarne papryczki chilli


 Pan naleśnikarz strasznie się zawstydził kiedy zauważył, że robię mu zdjęcie. Powinnam chodzić w koszulce z napisem 'Sorry, I'm blogger'


 Przeróżne cuda wykonane z podków, nam najbardziej do gustu przypadły stojaki na wino

Maliny, borówki i truskawki, w dodatku pachnące jak owoce! Niestety w tutejszych sklepach dostępne są tylko plastikowe owoce z Holandii, widok irlandzkich owoców bardzo nas ucieszył. Ceny na pierwszy rzut oka były bardzo wysokie, ale przy mniejszych koszyczkach okazało się, że wychodzi to tak samo jak w supermarketach.

 Dżemy jakie tylko sobie można wymarzyć

 A stoisko obok chleby, idealne do dżemów < 3

 Na początku myślałam, że to organiczne kosmetyki, ale okazało się, że to fudges, czyli coś w stylu krówek. W dodatku we wszystkich smakach świata! Mój chłopak przy kupowaniu wpadł w taką ekstazę, że dopiero w domu oświeciłam go, że chciałam dla siebie solony karmel :D

 Kacze jaja, truskawki i maliny- wszystko za 3

Miód kupiliśmy tego samego dnia na evencie Honey Show, kosztował 7 i jest produkowany w dzielnicy w której mieszkamy!
Do tego kabaczki za 75 centów i nieszczęsne fudges < 3 Takie dwa kawałeczki kosztowały nas 8, skusiły nas smaki: wanilia i rodzynki z rumem oraz Bailey's, czyli irlandzki, kremowy likier

Dajcie znać czy tak samo jak ja kochacie targi :) Już nie mogę doczekać się tych w Portugalii.

niedziela, 11 września 2016

Tydzień w zdjęciach (Week 70)

Witajcie

Za mną już czwarty tydzień leniuchowania w Dublinie, a to oznacza, że za tydzień wakacje :) Nie mogę się już doczekać słonecznej Portugalii, Madery i masy pysznego jedzenia, które właśnie oglądam. Jeżeli macie jakieś miejsca, jedzenie, knajpy, które koniecznie trzeba zobaczyć/odwiedzić/skosztować to dajcie znać. Będziemy na Maderze, w Porto i Lizbonie, wszelkie sugestie mile widziane :)

 W poniedziałek pogoda była obłędna, wybrałam się do Phoenix Parku na rowerową przebieżkę


 Pumpkin Spice Latte już w Starbucks < 3 


 Łosoś, szparagi w szynce parmeńskiej i ryż basmati


 Nowe, pastelowe paznokcie :)

 W piątek wyskoczyliśmy ze znajomymi na kolację

 Smithfield w Dublinie

 Oscars Bar i pyszny cydr Mac Ivor

 La Boqueria to tapas bar z przystępnymi cenami i przysznym jedzeniem. Niestety obecnie przenoszą się w inne miejsce, ale jeżeli będę tworzyć subiektywny przewodnik po Dublinie to La Boqueria na pewno trafi na listę!

 Przegrzebki z plackami ziemniaczanymi, puree z marchewki i sosem z marakui 

 W niedzielę wybraliśmy się do Phoenix Parku na Honey Show i niedzielny market, nie obyło się bez kawy :)


Plac na którym znajdował się Sunday Market, planuję osobny post na ten temat :)

Na chleb się nie skusiliśmy, ale wydaliśmy jak zwykle za dużo pieniędzy :D

Jak minął wam tydzień? :) Ja zaraz idę pobiegać, żeby spalić grzeszki ostatnich kilku dni :)