niedziela, 28 maja 2017

Tydzień w zdjęciach (Week 95)

Witajcie

Kolejny tydzień minął mi nie wiadomo kiedy. Czas leci mi strasznie szybko, bo do zawodów i oddania magisterki zostało mi coraz mniej czasu. Jakoś o zawody jestem znacznie bardziej spokojna niż o mozolne postępy w robieniu pracy. Nie ma co narzekać, trzeba skupić się na tych dwóch rzeczach, które są do zrobienia i ciężko popracować nad tym żeby efekty były takie jakich oczekuję :)


 W zeszłym tygodniu niedziela była dniem odpoczynku - kibicowałam w Bielawie drużynie futbolu amerykańskiego Hammers

Przesyłka z BioIndygo.pl 

 Gorąca czekolada, wiem, że teraz nie pogoda na tego typu napoje, ale była mega! 

 Pudding chia z jeżynami. W końcu mogę wprowadzić do diety owoce!

 Mielony indyk z kapustą pekińską plus warzywa z dnia poprzedniego ;)

 Kaczka, bataty i sałata- niebo!

W tak piękną pogodę siedzę nad magisterką zamiast się opalać :( Ciężkie jest życie studenta 

Miłego kolejnego tygodnia Kochani :*

środa, 24 maja 2017

Domowy chleb na zakwasie

Witajcie

Jedną z moich świątecznych (tak mowa o świętach wielkanocnych) zachcianek był chleb. Udało mi się w końcu zrobić dobry, pracujący zakwas, więc zabrałam się  za pieczenie. Jak to mówią do trzech razy sztuka i w końcu wyszło mi coś czego przepis można opublikować i czego nie będę się wstydzić :) Chleb jest bardzo smaczny i zdrowy, ma lekko "kwaskowy" posmak, nie jest to może taki chleb jak z piekarni, ale mi bardzo przypadł do gustu ;)

Składniki
500 gram mąki żytniej typ 2000
100 gram słonecznika
250 gram aktywnego zakwasu żytniego
400 ml letniej wody
1,5 łyżeczki soli himalajskiej
50 gram pestek dyni
50 gram sezamu


Przygotowanie
Wszystkie składniki wrzucamy do jednej miski i ręcznie wyrabiamy (w ostateczności można zrobić to drewnianą łyżką). Składniki muszą być dobrze połączone! Następnie wysmarowujemy keksówkę tłuszczem (może być masło, olej, olej kokosowy) i wysypujemy mąką (otręby mogą się przypalić i nadać goryczy). Wkładamy ciasto do formy, wyrównujemy górę za pomocą mokrej łyżki lub silikonowej łopatki, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (u mnie był to kaloryfer). Ciasto po włożeniu go do formy (u mnie keksówka 30 cm) powinno zajmować trochę ponad połowę formy. Czas wyrastania bywa różny i chleb trzeba po prostu obserwować. Mówi się o 4,5 godziny, u mnie stał około 8 godzin, bo tak było mi najwygodniej. Po wyrośnięciu wsadzamy go do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy przez 10 minut, w tym czasie możemy spryskiwać chleb wodą. Po 10 minutach zmniejszamy temperaturę do 180  stopi i pieczemy kolejne 50 minut, chleb można w tym czasie obrócić żeby wyszedł równomierny. Po upieczeniu uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy w nim chleb do ostygnięcia. Później w wyciągamy go z formy i przykrywamy szmatką. Spożywamy kiedy będzie już chłodny i "odparuje".

Dajcie znać czy próbowaliście upiec własny chleb i czy wam smakował :)

niedziela, 21 maja 2017

Tydzień w zdjęciach (Week 93 i 94)

Witajcie

Dzisiaj mega długi post ze zdjęciami, bo przez ostatnie dwa tygodnie sporo się działo. W zeszłym tygodniu byłam na komunii i nie miałam czasu na pisanie, ale nadrabiam teraz :)

 Dostałam przesyłkę z błonnikiem Primvitalnym, jak na razie jestem bardzo zadowolona. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

 Moje ulubione ostatnio placki twarogowe 

 Naleśnik z pulpetami z mięsa mielonego i sezamu < 3
 Komunijnie :)

 Bataty i mięsko mielone

 Biorę udział w wyzwaniu Id'eau ;) Was też zapraszam, więcej informacji znajdziecie tutaj

 Poznajcie Jadzię, naszą nową kotkę :)

 Nowe ciuchy = jeszcze więcej motywacji!

 Szybkie kokosanki na słodkie zachcianki, przepis tutaj


 Poranek jak każdy inny- woda z cytryną, błonnikiem i ostropestem

 Makaron z sosem bolognese i rukolą

 Jak się wam podobam w takim nietypowym kolorze na ustach?


 Komunijnie z dziewczyną mojego brata- Pauliną :)

Na Politechnice też podnosiłam :)

Życzę wam miłego tygodnia Kochani :)

czwartek, 18 maja 2017

Ekspresowe kokosanki

Witajcie

Dawno, dawno temu uznałam, że kokosanki to ciastka, które bardzo łatwo można przerobić na zdrowy deser. Ostatnio włączyło mi się mega ssanie na słodkie i pomyślałam, że to ten czas na skręcenie swoich, fit kokosanek :)


Składniki
150 gram wiórek kokosowych
3 białka jaja
3 łyżki ksylitolu

Sposób przygotowania 
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy mikserem na gładką masę. Dodajemy cukier i wiórki, miksujemy aż do połączenia się składników. Wykładamy blachę papierem do pieczenia, formujemy ręcznie kulki, kładziemy je na papier i rozgniatamy tak, aby powstał kształt widoczny na zdjęciu. Pieczemy około 12-13 minut (aż się zarumienią), w połowie pieczenia warto obrócić blachę, żeby ciastka były równo dopieczone.

Ciastka są przepyszne, chociaż raczej miękkie niż chrupiące. Mam zamiar spróbować zrobić je jeszcze w wersji sezamowej. Dajcie znać czy lubicie kokosanki i czy spodobała wam się moja, nieco "odchudzona" wersja. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Wiosenna wish-lista

Witajcie

Wiosna jest już z nami jakiś czas (chociaż pogodowo bywało różnie) i uznałam, że z tej okazji stworzę swoją "chciej listę". Kilka rzeczy możliwe, że zakupię już w niedługiej przyszłości, a nad kilkoma na pewno jeszcze dłużej się zastanowię i kupię przy większej okazji w ramach prezentu dla samej siebie. Od czasu do czasu lubię tworzyć sobie takie listy i powoli je realizować, bo wtedy mam konkretnie określone cele na najbliższe miesiące :)



1. Buty do podnoszenia ciężarów- moje obecne buty są na "wypożyczeniu" z klubu i pewnie przy okazji wyprowadzki będę musiała je zwrócić. Chcę nadal trenować ciężary, a nawet jeśli już nie ciężary to takie buty moim zdaniem są najlepszym wyborem na siłownię. Niestety profesjonalne buty (zwłaszcza te z logo znanych firm) są cholernie drogie i będę na nie zbierać przez najbliższe kilka miesięcy. Prawdopodobnie będą moim prezentem urodzinowym, te niebieskie jak na razie najbardziej wpadły mi w oko.
2. Pas do podnoszenia ciężarów- nie jest to aż taki duży wydatek, a wiem, że coś takiego bardzo przyda się przy przysiadach ze względu na mój średnio działający odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Nie wiem czy wykorzystywałabym je typowo przy treningach ciężarowych, ale do przysiadów bardzo by się przydał. Zastanawiam się tylko pomiędzy wersją klasyczną, a neoprenową. 
3. Wałek do rolowania- póki mieszkam w Polsce wiem, że na treningach brakuje mi czasu na stretching i rolowanie, ale w Irlandii zamierzam wprowadzić ten element treningu na stałe. Szukałam już na Aliexpres i prawdopodobnie tam będę go kupować, bo jest o wiele tańszy, a przesyłka będzie od razu do Dublina i nie będę musiała go przewozić. 
4. Naszyjnik celebrytka- delikatna biżuteria marzy mi się od dawna i chciałabym sobie sprawić coś takiego. Bardzo wpadły mi w oko wzory AS Jewellery, ale niestety nie są tanie, więc pewnie będę szukać czegoś bardziej przystępnego.
5. Sekrety urody Koreanek- nie kupuję książek zbyt często w wersji papierowej (czytam na czytniku), ale ta jest tak piękna, że nie mogę się oprzeć. Jeżeli uda mi się znaleźć ją w przystępnej cenie to pewnie będzie moja z okazji Dnia Dziecka :D
6. Blendy do robienia zdjęć- cały czas chciałabym rozwijać bloga i blendy, które pomogły by doświetlić zdjęcia marzą mi się od dawna. W planach mam też zakup lampy, ale to plany raczej odległe. Blendów planuję szukać na Alie, bo to kopalnia takich właśnie gadżetów w znacznie niższych cenach. Zależy mi głównie na takich w wersji mini, głównie do robienia zdjęć jedzenia.
7. Instax Mini- polaroidowe zdjęcia zawsze były moją słabością, a teraz jestem też wielką fanką Instagrama. Widziałam je także na Alie i jeśli znajdę coś godnego uwagi to przemyślę ten wybór. Nie ma chyba nic fajniejszego niż uwiecznianie chwil w taki sposób, a póki co nie wywołujemy zdjęć, więc przynajmniej część byłaby w wersji papierowej. 
8. Bluzka z chokerem Bershka- w sumie nie lubię bluzek z długim rękawem i nie widzę siebie w chokerach, ale widziałam tę bluzkę na kilku kanałach yt i jakoś wpadła mi w oko. Nie kosztuje majątku, więc jeżeli nie będę w niej wyglądać jakbym spadła z księżyca to pewnie nadszarpnie mój okrojony budżet w najbliższym czasie.
9. Maseczki w płachcie- jak już można było zauważyć od niedawna interesuje mnie koreańska pielęgnacja. Maseczki w płachcie to jej podstawa, więc chciałabym wypróbować i dowiedzieć się czy to jest coś dla mnie. W pobliskiej drogerii są dostępne stacjonarnie, więc może skuszę się na jedną na próbę. Macie coś godnego polecenia?
10. Krem BB Skin 79- kolejna koreańska rzecz, która nurtuje mnie już od kilku miesięcy. Mam na razie zapas podkładów, więc skuszę się pewnie w okolicach jesieni, jeżeli będzie na nie jakaś promocja.

Dajcie znać czy sami robicie takiej chciej-listy i czy coś z mojej wpadło wam w oko. 

piątek, 12 maja 2017

Pasta z ciecierzycy

Witajcie

Jakiś czas temu dorwałam w Biedronce wege pasztet z ciecierzycy, kosztował około 4 złote, miał fajny skład i był całkiem smaczny. Jednak to był jeden jedyny raz kiedy udało się go upolować w tym sklepie, a 4 złote za mały słoiczek to nie tak w sumie mało. Postanowiłam wtedy przystąpić do produkcji własnej, domowej pasty z ciecierzycy i wyszło całkiem smacznie ;)

Składniki
100 gram suchej ciecierzycy
Jedna mała marchewka
Przyprawy: sól himalajska, pieprz, czosnek (u mnie granulowany, ale lepszy będzie ząbek), papryka słodka i ostra


Sposób przygotowania
Ciecierzycę przygotowujemy według porad producenta podanych na opakowaniu (u mnie moczyła się około 10 godzin, następnie ją przepłukałam i gotowałam 50 minut, solenie zostawiamy sobie na koniec). Gotujemy marchew i po wystudzeniu wrzucamy ją do pojemnika w którym znajduje się cieciorka. Dodajemy przyprawy i blendujemy na gładką masę.

Pasta jest banalnie prosta i przypomina nieco hummus. Dajcie znać czy lubicie cieciorkę i różne cuda, które można z niej wyczarować!

niedziela, 7 maja 2017

Tydzień w zdjęciach (Week 92)

Witajcie

Dzisiaj kolejny tydzień w obiektywie mojego telefonu :)

 Ulubiony ostatnio omlet twarogowy < 3

 Placki z cukinii były obłędne ;)

 We wtorek zawitało do mnie pudełko Liferia, recenzję znajdziecie tutaj

 Pasta z ciecierzycy, wyszła przyzwoicie :)


 Wyobraźnia trochę mnie poniosła z wielkością porcji obiadu w czwartek :D


Piątkowo-treningowo :)

Miłego tygodnia Kochani ;)

piątek, 5 maja 2017

Zakwas żytni

Witajcie

Ostatnimi czasy jestem na diecie przeciwgrzybiczej i niestety ilość produktów, które mogę spożywać nie jest za duża. Odpadł chleb i wszelkiego rodzaju wypieki, a jednym chlebem jaki jeść mogę to chleb żytni na zakwasie żytnim. Miałam dwie opcje: obejść się smakiem i wytrzymać kilka miesięcy bez chleba, albo spiąć tyłek, zrobić zakwas i upiec domowy. Od jakiegoś czasu jestem fanką domowego chleba, ale ostatnio jakoś o nim z mamą zapomniałyśmy. Kiedyś mama robiła chlebek, ale na drożdżach, a nie na zakwasie i przepis na ten chleb znajdziecie tutaj. Niestety teraz nie mogę jeść niczego co zawiera drożdże, więc przystąpiłam do produkcji zakwasu. Dlaczego warto jeść taki chleb? Ma niepowtarzalny smak i zapach, podobno jest też zdrowszy od każdego innego :) Wiem, że wielu wydaje się, że trzeba jakiegoś niesamowitego nakładu czasu, żeby zrobić zakwas, a potem upiec na nim chleb, ale wierzcie mi, że nie trwa to aż tak długo, a efekty są super!

Krok po kroku opiszę wam jak zrobiłam swój zakwas :) Nie będę ukrywać, że pierwszy zakwas poszedł do kosza, ale z drugim poszło już jak należy :)

Dzień I
Potrzebujemy słoik po ogórkach, 50 gram (5 łyżek) mąki żytniej 2000 i 50 ml wody (5-7 łyżek, ma być równo mąki do wody, a zwykle mąki na łyżkę nabiera się więcej). Słoik wyparzamy wrzątkiem, żeby nie było w nim bakterii, które zakłócą proces tworzenia się zakwasu. Do słoika wsypujemy mąkę i dodajemy wodę, mieszamy wyparzoną drewnianą łyżką. Zakwas powinien mieć konsystencję śmietany. Słoik przykrywamy gazą/szmatką i odstawiamy na 24 godziny w ciepłe miejsce. Proces najlepiej zacząć wieczorem, bo wtedy się o tym zakwasie po prostu pamięta :)

Dzień II i III
Wieczorem do słoika z zakwasem dodajemy znowu po 5 łyżek mąki i wody, mieszamy drewnianą łyżką i znów odstawiamy. Czytałam o tricku, że na początku zakwas potrzebuje dużo miejsca, więc przez pierwsze 3 wieczory można wyrzucać połowę zakwasu przed dokarmieniem go.


Dzień IV, V, VI, VII
Niektórzy twierdzą, że zakwas jest już gotowy po 3 dniach, ale ja po pierwszej porażce postanowiłam jednak zaczekać 7 dni. Każdego wieczoru dodajemy 2 łyżki mąki i dwie łyżki wody, mieszamy i odstawiamy zakwas. Jak powinien wyglądać dobry zakwas? Powinny w nim się tworzyć pęcherzyki powietrza, zakwas ma też dosyć specyficzny zapach. Pachnie trochę winnie, trochę octem jabłkowym, może trochę drożdżami. Mój obecnie pachnie trochę jak taki prawdziwy, lekko kwaśny, żytni chleb :)

Co potem? Po 7 dniach można już piec chleb (przepis już niedługo). W tym celu bierzemy część zakwasu, a pozostałość zostawiamy w słoiku, zakręcamy go i wstawiamy do lodówki. Raz w tygodniu wyciągamy na dokarmianie (5 łyżek wody, 5 mąki, mieszamy i odstawiamy na 12 godzin w ciepłe miejsce, a potem znów do lodówki). Pamiętajcie, że niedokarmiony i wyciągnięty prosto z lodówki zakwas nie będzie odpowiedni na pieczenie chleba od razu.

Dajcie znać czy próbowaliście piec własny chleb.  Wybieracie ten na drożdżach czy może właśnie na zakwasie? Przyjmę z chęcią wszelkie przepisy na sprawdzony chleb żytni :)

środa, 3 maja 2017

Pudełko Liferia- kwiecień

Witajcie

Wczoraj do mych drzwi zapukał kurier z pudełkiem Liferia. Na przyjście pudełek zawsze czekam najbardziej (zamawiam masę rzeczy, więc kurier bywa u mnie często. Przyznam szczerze, że z edycji na edycję coraz bardziej lubię Liferię. Tak jak i poprzednim razem w środku znalazło się 5 kosmetyków- 4 pełnowymiarowe i jedna miniaturka. Większość z nich to propozycje naturalne, z fajnym składem, a to cieszy mnie jeszcze bardziej!



1. Olejek migdałowy Roll-on, Bio Oleo Cosmetics, 15 ml, cena: 60 zł- mam w kolejce kilka olejków, ale ten na pewno prędzej czy później pójdzie w ruch. Olej ze słodkich migdałów będzie w porządku dla mojej skóry. Mam nadzieję, że wspomoże mnie w walce z przesuszeniem, które ostatnio często się u mnie pojawia.
2. Bronzer Mineralny, Earthnicity, Sunkissed Shimmer, 0,5 g- takiego produktu nigdy nie miałam w rękach i jest on czymś innym niż się spodziewałam. Liczyłam na puder do konturowania, a to typowy, ciepły bronzer, w dodatku robiący efekt "tafli", więc można go nazwać rozświetlaczo-bronzerem. Będzie idealny na cieplejsze dni i na podróże, bo zajmuje mało miejsca :)
3. Róż mineralny, Neauty Minerals, 2 g, kolor Rhubarb Wine, cena: 20 zł- również nigdy nie miałam w swoich łapach kosmetyków mineralnych do twarzy, a interesują mnie one od dłuższego czasu. Jestem bardzo ciekawa jak będzie się używało tego różu. Od dłuższego czasu jestem wierna Bourjois, a na obecnej promocji w Rossmannie nie kupiłam nic tego typu, więc cieszę się z małej odmiany. Ma chłodniejszy i bardziej cukierkowy odcień niż ten, którego używam teraz.
4. Serum rozświetlające, NSPA, 50 ml, cena: 30 zł- kolejny strzał w 10tkę- aktualnie nie używałam żadnego serum.  Można go używać pod krem, a nawet jako bazę pod makijaż. Mam nadzieję, że efekt rozświetlenia będzie ładny i naturalny, a nie przesadzony.
5. Naturalny odżywczy balsam do ciała z olejkiem z dzikiej róży, Cosnatre, 250 ml, cena: 21 zł- będzie czekał w balsamowej kolejce, ale na pewno go nie pominę. Ma w sobie masło shea i olej babassu, które świetnie nawilżają, a moja skóra bardzo tego potrzebuje! Spodziewałam się bardzo różanego zapachu i tutaj jestem zaskoczona, zapach jest cukierkowy i delikatny :)

Pierwszy od góry jest bronzer, drugi róż

Też tak macie, że nowe kosmetyki motywują was do zużycia starszych? Ja zużywam wszystko po kolei, więc przed chwilą zaliczyłam balsamowanie, żeby wykorzystać jak najszybciej to co mam :D W przypadku tego pudełka 3 kosmetyki pójdą w ruch od razu.

Pudełko możecie zamówić tutaj, subskrypcja to 59 zł, natomiast jednorazowy zakup kosztuje 69 zł, a wysyłkę macie gratis (dodatkowo firma zawsze informuje w momencie przekazania pudełka kurierowi).

Z kodem "chocolatte_april" wpisanym w komentarzu do zamówienia dostaniecie 6ty produkt gratis! Tym razem będzie to żel pod prysznic Apple and Bears :)

Dajcie znać co sądzicie o zawartości tego pudełka :)